pieczęć opantentowano
62

Google złożył patent na rozwiązanie udostępnione nam wszystkim za darmo przez polskiego naukowca…

To, że patenty w świecie technologii to ogromna siła i duże pieniądze, wiemy nie od dziś. Duże korporacje potrafią kupować mniejszych graczy, tylko ze względu na posiadane przez nich patenty. Wiele też w tym świecie nieprawidłowości i etycznie wątpliwych działań, których dopuścił się właśnie Google. A poszkodowanym jest dr Jarosław Duda z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

A właściwie to my wszyscy. Jak powiedział PAP dr Duda, kilka lat temu udostępnił swoje rozwiązanie za darmo w internecie, gdyż jest naukowcem i nie opatentował tego sam, bo wierzy, że takie koncepcje powinny być darmowe i dostępne dla wszystkich.

O jakie rozwiązanie chodzi? Wykładowca UJ opracował metodę kodowania ANS, która pozwala na znacznie bardziej efektywną kompresję danych w komputerach czy smartfonach, z których dzisiaj wszyscy korzystamy. Z rozwiązania tego korzystają dziś Apple, Facebook czy właśnie Google, który postanowił to jednak opatentować.

Adrian Ochalik, rzecznik Uniwersytetu Jagiellońskiego:

Były student, doktorant, a obecnie pracownik Uniwersytetu Jagiellońskiego, dr Jarosław Duda na swojej drodze naukowej wprowadził rodzinę kodowań ANS, które pozwoliły znacznie poprawić parametry metod zapisywania informacji i kompresji danych w używanych przez nas urządzeniach elektronicznych, takich jak laptopy i smartfony, wykorzystywaną obecnie w produktach m.in. Apple’a, Facebooka i Google’a. Idealistycznie chciał, żeby ta metoda pozostała dostępna publicznie i darmowa.

Uniwersytet zapowiedział, że udzieli swojemu wykładowcy pomocy prawnej i pomoże przygotować protest do urzędu patentowego w USA. Mają do tego mocne dowody. Naukowiec po raz pierwszy opublikował w sieci swoje rozwiązanie w 2006 roku, a jeszcze niedawno, bo w 2014 roku, na publicznym forum prowadził korespondencję z Google i pomagał im w adaptacji ANS do kompresji plików wideo (!).

Dr Duda w rozmowie z PAP:

Wniosek patentowy zgłoszony w USA zawiera dokładnie te koncepcje, które ja im napisałem. Robiłem to z myślą o praktycznym użytkowaniu tej innowacji, ale nie chciałem, żeby ktokolwiek – w tym Google – ograniczał dostęp do tego rozwiązania poprzez opatentowanie.

Nie wiem jak działa UP w Stanach Zjednoczonych, ale mam nadzieję, że podobnie jak w Wielkiej Brytanii, gdzie jeszcze rok temu próbowano to rozwiązanie opatentować, ale tamtejszy urząd odrzucił wniosek, gdyż uznał, że nie można opatentować czegoś, co jest za darmo dostępne w internecie.

Źródło: PAP/Rzeczpospolita.

Photo: roxanabalint/Depositphotos.

  • darekols

    budzi emocje ta wiadomość

  • TemporaryPL

    Kolejny minus dla korpo. Google, może i dziś nie możemy bez ciebie żyć, ale w końcu szala plusów i minusów może przeważyć w stronę: „za wiele tego, masowo kopnijmy ich w korporacyjny zad”.

    (O ile to wszystko jest takie proste jak tu zostąło przedstawione, o ile kojarzę to wśród open source’owych projektów Google są kodeki video VP8 i VP9 więc jeśli patentują rozwiązanie w nich używane to może po to, aby zagwarantować, że nikt inny tego nie zrobi i nie obłoży ich opłatami? To chyba byłoby zgodne z duchem życzeń polskiego naukowca. A może jest inne, nie tak aroganckie i chciwe wyjaśnienie? )

    • Wykładowca zapoznał się, jak sam mówi z tym wnioskiem, protestuje, bo nie zgadza się z tym, co tam wypisali, więc nie jest to zgodne z życzeniami polskiego naukowca

    • TemporaryPL

      Rozumiem. Czyli gruby minus. I nie dlatego, że rodaka (i potencjalnie nas wszystkich) krzywdzą, ale że dopuszczają się takich nieuczciwych praktyk. Ciekawe ile podobnych przypadków pozostaje poza publiczną wiedzą…

    • Borciugner

      I tak zapewne jest:

      https://en.wikipedia.org/wiki/AOMedia_Video_1

      A ten polski naukowiec, to jakiś nieprzytomny jest.

    • Planarize

      Zdecydowanie. Człowiek w dobrej wierze tworzy zaawansowaną technologię, z której pragną korzystać czołowe korporacje świata, ale z pewnością nie radzi sobie ze zrozumieniem sytuacji. Bądź tak dobry i pomóż jemu!

      Gdyby intencje Google były czyste, to pierwsze co by zrobiło, to skontaktowało się z naukowcem i uzgodniło z nim plan „ochrony”.

    • Borciugner

      Przede wszystkim – nie wiemy konkretnie co nie podoba się Panu Dudzie. Natomiast wiemy na pewno, że pomagał G. w użyciu jego metody/algorytmu kompresji w zastosowaniu do metody „pakowania” video. Istnieje prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że chodzi o właśnie format AV1, a nie sam algorytm autorstwa Pana Dudy albo inaczej: wiemy na pewno, że nie chodzi o zawłaszczenie algorytmu/metodologii, a jego praktyczne zastosowanie w jakieś dziedzinie. Jeśli mowa już o formacie AV1, to ja nie mam wątpliwości, że to G. ręcyma swoich koderów oraz inżynierów go przygotowało wykorzystując metodę ANS autorstwa pana Dudy, ale dla ścisłości trzeba mówić w tym przypadku o koalicji bardzo wielu „popularnych” podmiotów (Netflix, AMD, Hulu, Mozilla, Adobe etc). Co więcej jego (tego formatu) przygotowanie miało być odpowiedzią na działalność innego ciała, które nie tylko ze skrótu nazwy (MPEG) kojarzy się z licencjonowaniem dostępu do nośnika treści, podczas gdy AV1 ma być rozwiązanie otwartym i dostępnym dla wszystkich. Nie mówię, że G. jest święte, ale oba artykuły (w Rzepie i tutaj) nie grzeszą rzetelnością, bo nie precyzują co jest istotą sporu między stronami. Dla mnie zabrakło rozwinięcia wątku dotyczącego widocznego niżej cytatu, bo stawiam dolary przeciwko orzechom, że to clou sporu:

      „Jak dodaje, sytuacja może wyglądać nieco inaczej, jeśli Google tylko wykorzystał metodę dr. Dudy do stworzenia czegoś własnego. Wciąż jednak pracownik UJ będzie mógł walczyć o swoje.

      – Stworzona przez niego metoda, nawet jeśli jest dostępna w domenie publicznej, może być chroniona prawem autorskim – zaznacza prof. Nowińska. – Wtedy może być wykorzystywana jedynie na prawach cytatu, a i to wyłącznie w sposób nienaruszający słusznych interesów twórcy. To jeden z przepisów zawartych w konwencji berneńskiej, do której należą także Stany Zjednoczone. Tu takie naruszenie niewątpliwie miałoby miejsce.”

    • Alot

      Czy możesz mi napisać, może być w formie listy, bez czego, co dostarcza gugiel nie można żyć.

  • shutterbug

    JagieLoński w pierwszym akapicie?! OMG

  • indy

    Wypadałoby wystosować pytanie do Google i aktualizować wpis ich odpowiedzią.

    • W sieci pojawiły się oficjalne informacje ze strony UJ, który złoży protest w UP w USA, o tym jest ten wpis, Google nie pochwaliło się jeszcze tym, jak się pojawi ich oficjalne stanowisko opublikujemy je.

    • indy

      No to właśnie zamiast czekać może spytacie samemu?

    • Sebastian

      To idź i spytaj, a później napiszesz nam odpowiedź.

    • W radiu słyszałem wypowiedź kogoś z Google Polska, kto powiedział, że „Google nie komentuje spraw patentowych w trakcie ich trwania”. Może być jak z tym pisarzem, któremu Google skasował bloga z ponad 10 letnim dorobkiem autorskim i przez wiele miesięcy nie raczył nawet odpowiedzieć autorowi dlaczego to zrobił. Dopiero batalie prawne rozwiązały im języki, a to i tak po kolejnych miesiącach.

    • Alot

      Jeśli ktoś publikuje na platformie blogowej gógla, to:
      a. zdaje się na ich łaskę/niełaskę w kwestii zachowania treści
      b. jest zwyczajnym idiotą.

    • qwqe

      c. pisałem to Ja niezwyczajny idiota

  • Laghnarr

    I to jest właśnie hipokryzja misji i wizji firmy Alphabet.

    • User

      A czy kiedykolwiek użyli tych patentów przeciwko konkurencji jak to robi MS lub Apple? Ładnie sprane mózgi ma większość :(

  • kofeina

    Kolejny dowód, że don’t be evil to był tylko chwyt marketingowy

  • Powinien opatentować i udostępniać wszystkim. O ile Google może właśnie tak zrobić to gdyby trafiło na firmę trola było by już gorzej.
    Pewnie wpadnie tutaj https://www.google.com/patents/opnpledge/

    • Z neta „This is a protective patent for their new AV1 video codec that they’re developing in partnership with Mozilla and others. It will be open and royalty free in contrast to H.264/5.”

  • SteefJobs

    Google złodzieje :-P

  • Ari

    Znając życie Google udostępni to za darmo, żeby trolle patentowe nigdy nie mogły chcieć za to kasy.

    • Szczepan

      Przecież to *już jest* dostępne za darmo. Przeczytałeś artykuł?

    • JareQ Doooodah

      … ale w aktualnej sytuacji może zostać zarejestrowanym znakiem produktowym przez dowolny podmiot i tenże podmiot, który go rejestruje, jest w stanie pobierać opłaty od innych. W tym też od dr Dudy, jeśli go używa w jakichkolwiek swoich dalszych rozważaniach naukowych.

    • Smok

      Nie masz pojęcia o prawie patentowym człowieku. Prace naukowe są ponad patentami

    • JareQ Dooooodah

      Ty nie masz pojęcia. Dowolny podmiot może coś takiego opatentować i udostępnić odpłatnie lub nieodpłatnie. Dwa, że temat dotyczy tego, że Google patentuje rozwiązanie autorskie, które wprawdzie wykorzystuje ANS, jednakże jest to ich autorskie rozwiązanie, które KONSULTOWAŁ dla nich dr Duda, będący przez ten okres czasu contractorem w Google.

    • Dokładnie tak JareQ

    • Smok

      Przeczytaj komentarz na który odpowiedziałem i czego dotyczył. Nie potrzebuje tłumaczenia kontekstu tekstu za to Ty kontekst komentarza tak. Dla jasności: patenty nie blokują prac naukowych, prototypów i dzieł na własny użytek. Jasne?

  • I niestety przegrają z Google. Dlaczego?
    1. Algorytm został upubliczniony za darmo przez naukowca i korzystają z niego prawie wszyscy giganci świata internetu, wszędzie tam gdzie kompresja danych jest kluczowa.
    2. Google wraz z naukowcem współpracowali odnośnie dalszej optymalizacji i zapewne ta część zostanie przez Google uznana za wartość dodaną, a nawet patent.
    3. Finalnie Google opatentuje rozwiązanie własne , które zawiera bazowo algorytm dostępny dla wszystkich bez wyjątku.

    Kto nie będzie chciał korzystać odpłatnie z patentu zawsze ma tą „gorszą” wersję darmową.

    Kiedyś ktoś wynalazł koło i dał światu do używania swobodnego ten wynalazek.
    Ferrari produkuje samochody, które w całości są opatentowane i chronione jako całość. Rowniez z czterema…kołami.

    Tak to niestety działa. Skoro algorytm jest unikatowy to profesor i uczelnia dziś powinni być miliarderami. Mądry Polak. Bardzo mądry….po szkodzie.

    • Alot

      Z faktu, że w Ferrari jest koło zębate, albo nawet kilkanaście czy kilkadziesiąt, nie wynika, że Ferrari ma patent na koło zębate.

      Problem polega na naiwności, by nie rzec GŁUPOCIE naukowca.
      Chciał, żeby wszyscy mogli korzystać? Winien był opatentować i udostępniać za darmo.

    • Szczepan

      Wiesz ile kosztuje ochrona patentowa na cały świat? Zapewne nie, bo byś nie pisał takich głupot. Na coś takiego stać tylko duże firmy albo ryzykantów z perspektywą zysku i taczką pieniędzy.

    • Wiem. Parę tysięcy dolarów. Wcale nie tak dużo jak ci się wydaje.

    • gość

      Myślisz, że uczelnie które nie mają pieniędzy na badania wydadzą te kilka tysięcy dolców na jakiś patent, z którego później i tak nie dostaną pieniędzy? Jesteś albo głupi albo naiwny.

    • Nie jestem głupi. Nie jestem naiwny. Wiem ! , że uczelnie wydają na patenty nawet takie, które leżą w szafach nieużytkowane. I znowu wystarczy kliknąć na stronach UPRP żeby się o tym dowiedzieć, gościu.

    • Wystarczy kliknąć i poszukać cennika zamiast od razu pisać inwektywy o głupotach. To głupota. Proszę bardzo link. Na dole poradnik w pdf na stronie i ostatnie strony pdf masz cennik. Stać na to każdego kto bawi się naukowo przypięty do instytucji takiej jak UJ.
      http://www.uprp.pl/jak-opatentowac-wynalazek-lub-chronic-wzor-uzytkowy/Lead05,152,1700,4,index,pl,text/

    • drmartens

      tak parę tysięcy dolarów a chociaż przeczytałeś ze zrozumieniem to co załączyłeś oj chyba nie ……….

      „Końcowym etapem fazy międzynarodowej są czynności, jakie zgłaszający
      musi podjąć przed urzędami wyznaczonymi (wybranymi). Należy do nich
      przede wszystkim: uiszczenie wymaganych opłat krajowych lub
      regionalnych, dostarczenie tłumaczenia zgłoszenia na język urzędowy
      danego kraju (o ile jest to wymagane) oraz wyznaczenie zawodowego
      przedstawiciela (jeżeli istnieje taka konieczność).

      Następnie urzędy
      krajowe badają zgłoszenie pod względem formalnym i merytorycznym i 
      udzielają bądź odmawiają udzielenia patentu krajowego lub regionalnego –
      jest to faza krajowa.”

      Czyli nie kilka tysięcy a kilka tysięcy x ilość wyznaczonych urzędów międzynarodowych.
      A dla zgłoszenia miedzynarodowego napewno nie będą to 2

    • Alot

      Wiesz, że nie trzeba od razu wojować z całym światem? Wystarczy kilka kluczowych miejsc.

    • Wydaje mi się że dokładnie to napisałem co ty ująłeś inaczej.

    • Możesz wyjaśnić jak Ferrari opatentowało „samochody w całości”?

    • Cały design i rozwiązania technologiczne objęte są patentami. Na przykład hamulce Brembo używane w Ferrari mają patent. Są one na tarczach i kołach. Samochód jeździ na kołach mimo, że koło wynaleziono dawno temu i nie ma na nie patentu. Algorytm profesora to takie koło. A Google na nim buduje swoje rozbudowane rozwiązanie czyli takie ferrari i to opatentuje. To miałem na myśli. Jeśli byłby patent na koło a ludzkość poszła do przodu po tym wynalazku to dzisiaj ferrari musiałoby płacić licencje za użycie koła zamiast płoz albo drewnianych drągów pod autem. To po prostu jaskrawy przykład tego jak działa współczesna machina patentowa. Osobiście jestem zwolennikiem jednorazowych nagród czy grantów dla wynalazców zaś ich pracę powinny być dane światu całemu za darmo. Bo czy Einstein opatentował swoje E=mc2??? A na tym prostym równaniu opiera się np. Cała technologia NASA i nikt rodzinie Einsteina przecież nie płaci za to , że precyzyjnie wylicza się masę energię i prędkości podczas lotów.

    • Gdyby wszystkie Państwa lozyly na taki międzynarodowy fundusz nagród i dzięki temu miałyby dostęp do know how to hajsu starczyłoby dla wszystkich przyszłych beneficjentów naukowców. Dzisiaj mamy fundacje nagrody Nobla. Skromny fundusz w porównaniu z tym, jaki mógłby być gromadzony przez większość krajów do wspólnej puli. Coś na zasadzie 1 PKB na know how. I każdy kraj natychmiast jak coś ktoś odkryje i wymyśli może dowolnie implementować do swojej technologii nauki medycyny itp. Inaczej zawsze będzie trolling patentowy co hamuje rozwój ludzkości.

    • Rca

      Prawo patentowe powinno być zniesione. Nie trzeba żadnych nagród nikomu dawać. Firmy i tak by inwestowały w badania, bo inaczej wypadłyby z rynku.

  • UrTroll

    I dzięki takim ludziom rodzą się trolle patentowe…

  • studentUJ

    Miałem (nie)przyjemność uczęszczać na zajęcia z metod numerycznych na UJ, które prowadził wspomniany w artykule dr Jarosław Duda. Może UJ by się zainteresował, jak bardzo tenże „naukowiec” leci w ciula na zajęciach, a następnie, chcąc dalej wojować – w tym wypadku przy sprawach patentowych (hoho, przynajmniej teraz wiadomo na co idzie kasa z warunków :D ) – przejrzy co faktycznie idzie do opatentowania, a następnie zabierze głos…

    • Student2

      Dydaktyk z Pana J.Dudy może jest słaby ale wiedze posiada IMHO. Inna sprawa ze raz mu zdarzyło się ocenić w taki sposób, że wszyscy oberwali. W tym roku miejsca już to nie miało.

    • studentUJ

      Nikt nie mówi, że nie posiada on wiedzy. Niemniej, skoro nie opatentował on rozwiązania, to równie dobrze mógł to zrobić byle „Mietek spod sklepu” i byłoby to samo co teraz, tyle, że nie byłoby tyle szumu…

  • Dariusz

    Google staje się potentatem patentowym nie od dziś. W UP USA rejestrują co się tylko da. Z własnych doświadczeń wiem, że Google ma specjalny dział patentowy, który ma opracowywać wnioski na opatentowanie praktycznie każdego ich pomysłu, wydają na to dziesiątki milionów dolarów. Mało tego, jak coś już jest typu OpenSource to zespół ich ma za zadanie znaleźć taki sposób aby chociażby po części zastosowanie takie opatentować. Nie sama firma jest niebezpieczna a zawiłe prawo autorskie w USA.

  • Raul

    Nie bardzo rozumiem oburzenia polskiego naukowca, to że wynalazł i udostępnił usługę/ pomysł to jedna sprawa a to, że nie miał na to patentu a więc prawa do niej nie były uregulowane, wedle prawa każdy to mógł zrobić, to druga sprawa – dla mnie jedno nie wyklucza drugiego, tzn. Pan „Naukowiec” powinien swój wynalazek opatentować i jeśli chciałby oddać go w użytkowanie za darmo…, wolna wola, a teraz…, dla mnie to on się obudził z ręką w nocniku. To że Google ma zapędy do globalnej kontroli nad wszystkim wiemy nie od dziś, że robi to często w bardzo wątpliwy sposób, to też wiemy…, ale proszę…, dbajmy o swój własny interes i nie pozwalajmy aby przysłowie „mądry Polak po szkodzie” było aktualne!!

    • Nie możesz opatentować czegoś co wymyślił ktoś inny. Czego tu nie rozumieć? Prawo patentowe ma chronić autora pomysłu/wynalazku, a nie kogoś kto zawłaszcza efekty cudzej pracy. To, że gość czegoś nie opatentował nie oznacza, że google może wynalazek zgłosić jako swój. To zwykłe złodziejstwo.

    • Raul

      Nie masz pojęcia ile jest właśnie takich przypadków, gdy ktoś przywłaszcza sobie czyjść pomysł jako swoj, i tylko w tym punkcie się z Tobą zgadzam: „…Prawo patentowe ma chronić autora pomysłu/wynalazku,…”, tak, ale tylko i wyłącznie w chwili gdy ten „ktoś” ten pomysł/wynalazek opatentuje. Prawo patentowe ma sprawczość ochrony pomysłu/wynalzku jedynie w chwili, gdy takowy pomysł/wynalazek został zgłoszony do urzędu patentowego – nie może być chronione coś co nie zostało zgłoszone do ochrony.

    • Raul

      Nie masz pojęcia ile jest właśnie takich przypadków, gdy ktoś
      przywłaszcza sobie czyjść pomysł jako swoj, i tylko w tym punkcie się z 
      Tobą zgadzam: „…Prawo patentowe ma chronić autora
      pomysłu/wynalazku,…”, tak, ale tylko i wyłącznie w chwili gdy ten
      „ktoś” ten pomysł/wynalazek opatentuje. Prawo patentowe ma sprawczość
      ochrony pomysłu/wynalzku jedynie w chwili, gdy takowy pomysł/wynalazek
      został zgłoszony do urzędu patentowego – nie może być chronione coś co
      nie zostało zgłoszone do ochrony.

  • Michal

    W polskim prawie patentowym nic co zostało opublikowane nie może zostać opatentowane. Ameryka to dziwny kraj.

    • Borciugner

      Nie znam się na jednym i drugim, ale nie sądzę, że jest inaczej. Inna sprawa, że tu akurat na 100% idzie o coś innego.

    • Usher

      W Ameryce też nie można. Szukaj słów kluczowych „prior art”.
      Jednak już od czasów pierwszego znanego trolla patentowego, jakim był Thomas Alva Edison, wiadomo, jak się to obchodzi. Swego czasu nawet krążyło powiedzenie, że Bell ma patent na telefon, a Edison ma patenty na wszystkie jego udoskonalenia. Edison nie był jednak na tyle bezczelny, aby sobie przypisywać wszystkie prawa do wynalazków dokonanych przez jego pracowników – po prostu w zgłoszeniu patentowym dopisywał siebie do listy współautorów.

      W tym przypadku sprawa może wyglądać tak, że Google próbuje opatentować jakieś własne rozwiązanie bazujące na rozwiązaniu upublicznionym, więc ma do tego prawo. Jeśli jednak autor upublicznionego rozwiązania brał udział również w opracowaniu jego ulepszenia, to powinien się znaleźć na liście współautorów w zgłoszeniu patentowym.

  • Konrad Murawski

    moglibyście coś na pisać na temat dokumentu, który krążył wśród personelu google, a który został później szeroko skrytykowany
    https://www.youtube.com/watch?v=POFkqs-JwCc

    • Konrad Murawski

      Sądząc po artykule z linka, ty zgadzasz się z tym, że go wylali. Nie czytałem oryginalnego dokumentu tylko kilka opinii o nim. Zdaje się, że gość powoływał się na różnice pomiędzy płciami w wyborze zawodu. Autor z linka twierdzi, że nie ma on pojęcia o płciach, ale też nie podaje żadnych faktów na temat tego, co było złe. Pisze tylko, że autor manifestu nie ma pojęcia o płciach (gener), ale faktyczną krytykę pozostawi specjalistom w temacie. To takie trochę ominięcie głównego tematu manifestu. Tak mi się przynajmniej wydaje.

  • maxprzemo

    Wystarczyło upublicznić pracę na „Powszechnej Licencji Publicznej GNU” i było by po problemie. Nikt nie był by w stanie tego opatentować.
    http://gnu.org.pl/text/licencja-gnu.html