Bycie twórcą najpopularniejszej na świecie wyszukiwarki internetowej, stworzenie dla niej zasad SEO a potem nieprzestrzeganie ich we własnych produktach jest dowodem na to, że nawet taki szewc jak Google chodzi czasem bez butów. Na blogu google webmaster central został opublikowany wynik analizy przestrzegania własnych zasad SEO w produktach i na stronach Google.
Autorzy raportu przebadali 100 różnych produktów Google – okazało się, że nie jest dobrze. Twórcy poszczególnych stron i serwisów zapominali o meta tagach, tagach w nagłówkach, opisach obrazków, opisach tekstowych wewnętrznych linków itp. Dokładna analiza poszczególnych elementów SEO przedstawiona jest w obszernym 50 stronicowym raporcie, który jest tak naprawdę świetnym poradnikiem SEO z dokładnym opisem i wskazówkami jak zoptymalizować naszą stronę. Świetny materiał edukacyjny dla każdego (i pewnie trochę o to w tej całej analizie chodziło)
Google’s SEO Report Card






Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

Jasne, że nie jest dobrze :) Zdarza się natknąć na stronę, gdzie cała sekcja head wygląda tak: :) Kiedyś powstał obrazkowy żart jak powinna wyglądać strona główna google gdyby musieli się stosować do własnych zaleceń. Wyglądało to komicznie :)
Urwało kod. Miałem na myśli to, że sekcja head jest pusta, bez nawet jednego tagu.
To o czym wspomniał MariuszT:
http://www.meangene.com/google/design_for_google.html
Aby mieć 100% pewność, że każda strona jest “przyjazna” internaucie – webmasterzy musieliby regularnie przestrzegać walidacji z W3C, a jak jest teraz? Prawie nikt tego nie robi, a rozwiązuje to masę, niepotrzebnych problemów i w konsekwencji straconego czasu.
Najbardziej mnie śmieszy jak widzę w kodzie alt=”" czyli nic nie robiący atrybut ale dzięki niemu walidacja jest OK :D.
Walidacja powinna być tylko wskazówką, a nie ściśle przestrzeganą instrukcją.
@k-kolacz: A co ma walidacja do przyjazności, zakładają, że strona wyświetla się poprawnie i jednakowo we wszystkich głównych przeglądarkach?
Bardzo dużo. Najprostszym przykładem są tu czytniki stron dla osób niewidomych. Innym np boty wyszukiwarek, czyli całe szeroko pojęte SEO.
Nawet pomijając walidację, ważna jest też poprawność semantyczna używanych tagów HTML.
To co widzisz w zwykłej przeglądarce desktopowej to nie wszystko czym powinna być dobra strona WWW. Standardy nie istnieją same dla siebie, one naprawdę pomagają nie mówiąc już o tak trywialnej rzeczy jak pomoc w utrzymaniu porządku.
Najciemniej jest zawsze pod latarnią ;o)
Banalne pytanie, ale czy ma ktoś może dostęp do jakiegoś tłumaczenie tego raportu bo “maj inglisz is nat soł gut” :)
Nie ma profesjonalnego tłumaczenia tego dokumentu ale jeśli twój angielski jest na niskim poziomie to możesz się wspomóc translatorem, np. tym o od Google.
Klikasz “download” i ściągasz dokument na dysk. Następnie wchodzisz na translate.google.pl, klikasz w “prześlij dokument” no i uploadujesz plik z dysku do translatora.
@Arni,
1) na czytnikach dla osób niewidomych sie nie znam, ale jeżeli ich poprawne działanie jest zależne od walidacji kodu to nie powinny istnieć w takiej postaci.
2) Boty wyszukiwarek mają w głębokim poważaniu walidację kodu i standardy. One się żywią treścią.
3) “Poprawność semantyczna tagów” – sorry, ale nie rozumiem, a studiowałem kilka lat lingwistykę :) Proszę o wytłumaczenie.
Co do botów i poprawności semantycznej:
O wiele łatwiej botom parsować stronę, jeśli każdy element jej treści jest opisany w sposób poprawny. Od tego jest mnogość tagów HTML żeby ich używać zgodnie z tym co zawierają. Na przykład nowe dodane w HTML5: section, article, header, footer, nav, dialog i inne. Może i boty żywią się treścią, ale ta treść musi być w dobry sposób najpierw opisana. Sieć będzie bardziej przyjazna. I właśnie poprawny opis treści i jej struktury miałem na myśli mówiąc o poprawności semantycznej.
Pusty “alt” stosuje się w przypadku obrazków nie mających nic wspólnego z treścią strony, czyli obrazków mających wpływ na wygląd strony. Robi się to po to, żeby przy wyłączeniu obrazków na stronie (na przykład dla “czytaczy” stron dla niewidomych) nie pojawiał się alternatywny tekst odwracający uwagę od treści.