6

Google nie ufa ludziom. Samochody Waymo nie bez powodu rezygnują z ich wsparcia

O Waymo słyszeliśmy już wielokrotnie — to przecież autonomiczne samochody od Google, które przyuważono już nawet w wariancie ciężarowym. Ich twórcy mówią jednak wprost, że ludzie... nie mogą być dla nich wsparciem.

Ludzie nie nadaję się na wsparcie dla autonomicznych samochodów

Dyskusje o autonomicznych samochodach nie ustają. Od lat dywaguje się na temat bezpieczeństwa i udziału człowieka, obecnie zaś trwają już zaawansowane prace, które cały czas krążą między trzecim i czwartym poziomym autonomiczności. Przypomnę że mówimy o etapach, w których samochody poruszają się samodzielnie, jednak czy wymagana jest obecność kierowcy i w razie potrzeby — interwencja i kontynuowanie jazdy. Ale jak mówią twórcy Waymo, ludzie nie są tutaj najlepszym pomysłem. Przede wszystkim dlatego, że… są roztrzepani i nieodpowiedzialni. Zamiast skupić się na obserwacji drogi — oddawali się drzemce, wpatrzeni byli w ekran smartfona albo pracowali nad swoim makijażem. I nie mówimy tutaj o zwykłych Kowalskich, a profesjonalistach — testerach z firmy, która pracuje nad tymi rozwiązaniami.

waymo

Alarm o tym że czas przejąć ster wcale nie pomaga

Firma zaprojektowała rozwiązanie, które sygnałem dźwiękowym informuje, kiedy czas przejąć kierownicę. Problem polega na tym, że takowe się nie sprawdza — bo kiedy oderwani od smartfona czy wyrwani ze snu kierowcy patrzą przed siebie, potrzebują chwili by zapoznać się z sytuacją na drodze. Chwili, której najczęściej po prostu nie mają.

Dlatego autonomiczne auta nie mogą potrzebować niczyjej pomocy

Po tym jak zobaczono drzemiących w najlepsze pomocników, firma zadecydowała że nie może się bawić w półśrodki i ufać ludziom, dlatego ruszyła od razu ku pełnej autonomii. I jeżeli mam być szczery, to ani trochę nie dziwię się tym kierowcom — nie wyobrażam sobie kilkugodzinnej trasy spędzonej wlepionym w okno, czekając że może będę do czegoś potrzebny. Wolę już jednak chwycić za ster i wziąć sprawy w swoje ręce.

Źródło