19

Fact-check w polskiej wersji Google’a. Może w końcu przestaniecie się nabierać na fejkowe newsy

Kolejna firma zaczyna walkę z fake newsami. Teraz przyszła pora na Google. Nie robi tego jednak samodzielnie, a pomaga na innych. Będzie sukces?

Od ostatnich miesięcy 2016 roku, aż do teraz, nie można opędzić się od post-prawdy, fałszywych newsów czy — jak najczęściej się o nich mówi także u nas — fake newsów. Nie, nie pojawiły się dopiero wtedy. Po wyborach prezydenckich w USA nabrały jednak na sile i temat powrócił… jak bumerang. Jako pierwsza poważne działa w tej sprawie wytoczyła Wikipedia, banując jeden z brytyjskich brukowców. Nad sprawą pochylił się także Facebook. Tutaj obyło się bez wykluczania jakichkolwiek źródeł. Zamiast tego portal społecznościowy zaproponował specjalne oznaczenia, które ostrzegą czytelników, że zawarte w podlinkowanym tekście informacje prawdopodobnie rozmijają się z prawdą. A teraz o potwierdzone, zawierające wyłącznie prawdziwe informacje, zaczyna dbać także oglogle w swoich wynikach wyszukiwania. Chociaż może nie w stopniu, którego niektórzy by tego oczekiwali.

Jakie są działania Google w sprawie fake newsów?

Firma nie robi tego samodzielnie. Nie postawiła ani na żadne dedykowane AI, nie ma specjalnych algorytmów, ani zastępu pracowników którzy sprawdzają to i owo. Postanowili zdać się na usługi takie jak Scopes czy PolitiFact. W sumie organizacji walczących z fałszywymi informacjami które będą pomagać jest na tę chwilę 115. Wywołane wyżej z nazwy serwisy specjalizują się w weryfikowaniu informacji, jakie zamieszczane są w najrozmaitszych miejscach sieci. Od teraz wpisując frazy zarówno w tradycyjnej wyszukiwarce, jak i tej poświęconej newsom, przy wynikach widnieją informacje od wspomnianych serwisów. Widzimy autora który zajął się weryfikacją, a także jego stanowisko w tej sprawie: prawda, fałsz, większości prawda, większości fałsz itp.

Jednocześnie też firma wskazuje na to, że nie każdy wynik wyszukiwania będzie sprawdzanym. I jeżeli na pierwszej stronie nie znajdziemy satysfakcjonujących nas wyników, to warto pokopać głębiej. Możliwe, że lepszej jakości treści czekają na nas dalej. Google twierdzi, że werdykt związany z prawdomównością serwisów nie będzie wpływał na ich pozycję w wynikach wyszukiwania.

Trzeba uzbroić się w cierpliwość

Jak widać na załączonych obrazkach — nowości w Google’u powoli zaczynają być wcielane w życie. Wszystko to w tej chwili działa wyłącznie z anglojęzycznymi źródłami. Firma zapowiada, że planuje rozszerzyć zasięg monitorowania prawdy w sieci. Kiedy takie rozwiązania będą wspierały język polski? Tego jeszcze nie wiadomo.

 To ciekawa pomoc, ale sami też bądźmy czujni

Jakub pisał przed kilkoma dniami, że pierwszy kwietnia jest czasem, w którym ostrożnie podchodzimy do tego, co przeczytamy w sieci. Bardzo szkoda, że tak rzadko. Ale z weryfikowaniem informacji jest też jeden, zasadniczy problem: wymaga od nas uwagi i pożera kolejne cenne minuty. A kiedy chcemy tylko nadrobić zestaw wiadomości, kopanie głębiej na temat wszystkiego co się nawinie może być zbyt czasochłonne. Dlatego tak ważne jest znalezienie dobrych źródeł, ulubionych autorów i zasada ograniczonego zaufania.

Źródło

  • Mikołaj

    Czyli, takie strony jak Natemat, Wyborcza, Newsweek i TVN24 będą oznaczane hasłem „w większości fałsz”?

    • mg

      będą oznaczone „w większości wybiórczo” lub „niepełna prawda”

    • jan

      a moze to spotka stronę Wiadomosci TVP? ;-) A tak serio – mało ci polityki że jeszcze tu ją wciskasz?

    • Paweł

      Dlaczego ludzie myślą, że jak ktoś nie lubi wyborczej i spółki, to musi kochać TVP? Przecież PiS i PO to jeden… wój.

    • Kamil

      To jak to będzie działało w Polsce to ciekawe pytanie. Nie mamy (jeszcze) lokalnych odpowiedników wspomnianych stron.

      A pomijając wszelkie animozje, to mam nadzieję że w przypadku WSZYSTKICH serwisów będzie działało przede wszystkim rzetelnie :)

    • xaxa

      tak samo jak zrobią to ze stronami PIS, Nasz Dziennik, TV Republika, Niezależna, TVP INFO, wSieci,wpolityce. ok?

    • Pawel

      Tak dla przykładu Twojej świadomości z dzisiejszego wydania Wyborczej zapodaj co jest kłamstwem.

    • Mikołaj

      Szkoda pieniędzy i weekendu na tego szmatławca.

    • Marecki

      idiota dnia, gratuluję!

    • quirell

      Powszechnie znana prawdą jest to, że wyborcza kłamie, dzieje się to nagminnie, jak się ktoś sparzył 10 razy, to po co ma zaglądać to tego gónwa, jednak mozesz sobie życ w świecie wyborczej i myślec, że to rzetelna gazeta, Mikołaj wcale nie musi ci niczego udowadniać, szczególnie, że mi by się nie chciało udowadniac czegos po raz kilkunasty.

  • alfred

    Odnosnie tytułu – skoro „fejkowe”, to dlaczego nie „njusy”?

  • Meretycz

    Chyba Ty.

  • Mike

    No, może w końcu przestaniecie się nabierać na fejkowe newsy!

  • Pawel

    Eee tam. Elektorat PiS i tak nic nie czyta.
    YouTube póki co z kanałami takich kanali jak Kolonko nie oznaczają.

  • OMG

    Po pierwsze – nie „fejkowe”, a „fake’owe”. Po drugie – „może w końcu przestaniecie się nabierać na takie newsy”. A może w końcu przestaniecie pisać o bzdurch, o których nie macie niestety pojęcia? Google założone z inspiracji i za pieniądze CIA będzie decydowało o tym, co kto może czytać i oglądać w Internecie. Jeszcze tylko Ministerstwa Prawdy nam brakuje, chociaż jak znam życie, to w UE już przymiarki do takiego urzędu trwają. Przejrzyjcie w końcu na oczy. http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/ue-zapowiada-walke-z-fake-news-czy-ministerstwo-prawdy-znane-z-powiesci-orwella-stanie-sie

  • Cyr4x

    Fact-check, czytaj: lewacka cenzura.

  • Adrian

    To pierwszy krok do wprowadzenia globalnej cenzury w Internecie – na razie tylko sugerowanie co może być niepoprawne, a za chwilę blokowanie newsów niezgodnych z „mainstreamową” prawdą. Internet musi pozostać wolny!

  • Tomasz

    Wypowiedzi tuska komorowdkieg tez … a Wladymira Putina to juz wogule by musialy zniknac 😅