Ciekawym uzupełnieniem dla otworzenia się serwisu społecznościowego Google+ dla wszystkich, o czym poinformował Grzegorz Marczak, jest udostępnienie API dla Hangouts. Dla osób nie korzystających z G+ przypomnę, że Hangouts to nowa jakość jeśli chodzi o wideo-rozmowy, które można prowadzić bezpośrednio z poziomu przeglądarki. Na dodatek swoją funkcjonalnością (możliwość uczestniczenia naprawdę dużej ilości osób w wideokonferencji i nie tylko, więcej w artykule Grzegorza) Hangouts deklasuje konkurencję. To dopiero początek, po udostępnieniu API możemy spodziewać się znacznie więcej.

Co zatem deweloper jest w stanie zrobić za pomocą API dla Hangouts? Jako przykład można przytoczyć możliwość wspólnego oglądania filmu na YouTube. Wiele osób widzi ten sam moment filmu. Jeśli ktoś z biorących udział w spotkaniu zatrzyma film, zatrzyma się on również u innych osób. To samo dotyczy przewijania. Można to porównać do wspólnego oglądania filmu przed jednym monitorem. Nie ma problemu, żeby pokazać komuś konkretny fragment, czy omówić wideo scena po scenie, pisząc w trakcie oglądania na czacie, lub zatrzymując film, wtedy głos automatycznie przełącza się z ścieżki dźwiękowej filmu, na mikrofony osób biorących udział w spotkaniu.

Akurat opisana funkcja Hangouts została wprowadzona przez Google, ale stanowi dobry przykład. Dzięki API każdy deweloper może wykorzystać Hangouts na swój sposób, proponując inne rozwiązania. Już w niedługim czasie powinniśmy być świadkami całej gamy rozmaitych pomysłów na wykorzystanie tego narzędzia. Sam Google przyznaje, że do tej pory spotkał się z nietuzinkowymi zastosowaniami w postaci lekcji grania na gitarze, czy spotkań dla pisarzy.

Na razie API jest dostępne w formie testowej a Google czeka na uwagi od deweloperów, zachęcając jednocześnie do zapoznania się z dokumentacją i zarejestrowania się.

Naprawdę ciekawy jestem jakimi pomysłami zaskoczą nas deweloperzy. Już na obecnym etapie Hangouts jest dla mnie bezkonkurencyjne a zapowiada się, że będzie jeszcze lepiej.

Więcej informacji można znaleźć na oficjalnym blogu platformy Google+.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • PP

    Tak biorąc na logikę, co mi z rozwiązania z którego nikt nie korzysta, gdy obok mam podobne z milionową bazą użytkowników. Co mi z funkcji które na papierze brzmią fajnie, gdy w życiu są mi do niczego nie potrzebne. Co mi z grupowych videokonferencji, gdy mój netbook zaczyna się dusić przy 4-5 osobach. Taki zachwyt trochę nad niczym. A zwłaszcza „miażdżenie” użyte na wyrost. Miażdżyć to może Skype ilością użytkowników.

    • Jan Rybczyński

      Tak biorąc na logikę, to każdy serwis dla którego nie jestem targetem, jest dla mnie bez sensu i dla mnie mógłby nie istnieć np. takie portale dla kobiet (w końcu jestem facetem), albo inne rzeczy które mnie nie interesują.

      Tobie te funkcje nie są potrzebne, dla mnie są zbawieniem, tym na co czekałem od bardzo dawna. Chyba nie ma sensu tu porównywać kto ma rację? To są osobiste potrzeby i preferencje, ot co.

      Co do ogromnej bazy użytkowników Fejsa kontra G+, na te sam temat toczy się dyskusja na G+ i zabrałem niej głos pisząc tak:

      Wyciąganie ilości użytkowników jako argumentu jest nie na miejscu. Facebook jest ile lat w sieci? G+ otworzył się właśnie dzisiaj. Nawet jeżeli samo otwarcie nie miało by przysporzyć G+ ani jednego użytkownika więcej, nie można mówić o tym w ten sposób już dzisiaj, jedynie z perspektywy, patrząc wstecz, a nie wprzód :)

      Jeśli porównujemy ilość użytkowników serwisu który istnieje od lat i jestem liderem w swojej kategorii, do serwisu który otworzył się kilka godzin temu, nie uwzględniając takich czynników, jak właśnie czas istnienia itd. to z tego punktu widzenia każdy nowo powstały serwis będzie milion razy gorszy, od serwisu istniejącego od dawna, choćby ten pierwszy był technlogicznie jak Star Trek, a ten drugi technologicznie wyglądałby jak strony z lat 90.

      Podsumowując, jakim cudem jakikolwiek serwis, zrobiony przez kogokolwiek miałby zdobyć tylu użytkowników wciągu niecałych 90 dni istnienia na zaproszenie i kilku godzin pełnej otwartości, jak serwis będący absolutnym liderem i istniejący w sieci od 7 lat? To jak marudzić, że dziecko w wieku kilku miesięcy zawiodło rodziców, bo jest słabsze i mniej rozwinięte od swojego starszego brata, który chodzi do szkoły. Gdzie tu sens, gdzie logika?

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Jan Rybczyński: choćby ten pierwszy był technlogicznie jak Star Trek, a ten drugi technologicznie wyglądałby jak strony z lat 90.

      Z punktu widzenia ZU nie ma żadnej przepaści technologicznej między G+ a FB.
      Niech ktoś zdoła mnie przekonać że się mylę.

      Podsumowując, jakim cudem jakikolwiek serwis, zrobiony przez kogokolwiek miałby zdobyć tylu użytkowników wciągu niecałych 90 dni istnienia na zaproszenie i kilku godzin pełnej otwartości

      Fikcja
      Od ponad miesiąca każdy użytkownik G+ mógł umieścić odsyłacz ze 150 zaproszeniami w sieci. Do wejścia wystarczało jedno kliknięcie.

      To jak marudzić, że dziecko w wieku kilku miesięcy zawiodło rodziców, bo jest słabsze i mniej rozwinięte od swojego starszego brata, który chodzi do szkoły. Gdzie tu sens, gdzie logika?

      Nieuprawnione porównanie
      Google czerpał chochlą z doświadczeń FB.

  • http://gilotyna.pl Gilotyna

    A mnie się dziś w G w lewym górnym ekranie jakaś je***a strzałka pokazała. To ją kurna adblockiem potraktowałem. Nie będzie mi tu szprycha pokazywać w co mam klikać!

  • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

    Chyba deklasuje rywali a nie dyskwalifikuje?

    • Jan Rybczyński

      Jasne, już poprawiłem, dzięki :)

  • Pingback: Efekt udostępnienia API Google Hangouts – Conceptboard