37

To osiągnięcie Google jest niesamowite i… przerażające jednocześnie

Sztuczna inteligencja Google potrafi coś, do czego wcześniej potrzeba było profesjonalnych dźwiękowców. Czy to zalążek nowej metody inwigilacji?

Załóżmy, że chcemy wyizolować czyjś głos z otoczenia. W pomieszczeniu, gdzie został nagrany materiał wideo znajduje się jednak mnóstwo osób i wiele dźwięków „nakłada się na siebie”. Nawet dla ekspertów w dziedzinie audio może to być spore wyzwanie. Jednak sztuczna inteligencja opracowana przez Google świetnie sobie z tym radzi – spójrzcie na ten film:

Do tej pory zautomatyzowane systemy miały z tym problem. Ludzie są znacznie lepsi w identyfikowaniu dźwięków oraz głosów, gdyż dla nich są to naturalne nośniki komunikacyjne. Natomiast Google zdołało nauczyć maszynę opracowywanie pewnych wzorców, które pozwalają na oddzielenie od siebie pewnych warstw audio. Nie chodzi tutaj już nawet o redukowanie „szumów”, ale o umiejętność rozpoznania, do kogo należy głos w materiale. I jak się okazuje, Google jest w tym momencie lepsze pod tym względem od człowieka.

Google

Naukowcy opracowanej przez siebie sztucznej inteligencji wprowadzili sporo materiału porównawczego, w którym miała ona za zadanie doprowadzić do wyizolowania konkretnych głosów. Dalej to ludzie weryfikowali postępy maszyny – ta w końcu stała się w tym tak dobra, że badacze mogli pochwalić się efektami swojej pracy.

Ciekawe, prawda? Z drugiej strony, takie osiągnięcie może stwarzać poważne problemy w dziedzinie prywatności

Pomyślcie o inteligentnym głośniku Google, a teraz popatrzcie na to, co potrafi opracowana przez firmę sztuczna inteligencja. Wielu z Was, czytelników obawia się o to, że takie urządzenia będą aktywnie nasłuchiwać nas w domu i zbierać jeszcze większe porcje danych. Takie obawy nie są bezzasadne – sam czasami zastanawiam się, co dzięki Home’owi wie o mnie Mountain View. Zresztą, już teraz urządzenie jest w stanie ocenić, czy mówię do niego ja, a może właśnie robi to moja narzeczona. Na tej podstawie konstruuje dla nas spersonalizowane odpowiedzi: np. dobiera odpowiednie pozycje z kalendarza w zapytaniu: „What’s up for today?”.

Taka umiejętność pozwoliłaby na jeszcze lepsze targetowanie reklam wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia ze sporym tłumem. Skoro Google potrafi oddzielać od siebie pewne głosy w otoczeniu (i radzi sobie z tym naprawdę świetnie), to nic nie stoi na przeszkodzie, by śledzić nas w zupełnie nowych dla takich rozwiązań warunkach. Taka wizja jest niezwykle przerażająca, ale i ciekawa jednocześnie.