google wyszukiwarka lupa
1

Google zanim zabierzesz się za nasze zdrowie, zajmij się naprawą swoich ostatnich wpadek

Ostatnie dni to kolejne duże przejęcie na koncie Google. Firma nie ukrywa, że chce być w każdej sferze naszego życia — problem polega na tym, że patrząc na ich ostatnie dokonania, to nie do końca jestem przekonany czy powinna.

Kolejne przejęcie Google — Senosis

W kwestii przejęć Google się nie patyczkuje i co rusz wchłania kolejne firmy z ich patentami, wiedzą, technologią — a przede wszystkim zamiłowaniem pracowników. Portal GeekWire donosi, że ich najnowszym przejęciem jest startup Senosis. Nie jest to (jeszcze?) specjalnie popularny projekt — szczególnie jeżeli nie śledzicie nowinek w świecie technologii skupiających się na monitorowaniu naszego stanu zdrowia. W swoim portfolio ekipa ma zestaw aplikacji, które pozwolą na wykonanie podstawowych badań bez żadnych dodatkowych komponentów. Wystarczy tylko smartfon bądź tablet i ich standardowy pakiet czujników — m.in. mikrofon. No i teraz wszystkie ich produkty trafiły w garść Google. Z jednej strony — fajnie, to ogromna szansa dla tej niewielkiej firmy z Seattle. Z drugiej — patrząc na ostatnie „dokonania” giganta w kwestii aplikacji nie wiem, czy chciałbym im ufać w kwestii zdrowia swojego i swoich najbliższych.

Aplikacja Senosis — BILICAM

Ostatnie tygodnie z aplikacjami Google to żart

Google jest właścicielem wielu fantastycznie działających usług. I choć od lat nie idzie im w kwestii portali społecznościowych, to raczej trudno będzie spotkać ludzi, którzy będą narzekać na pocztę Gmail z najlepszym filtrem antyspamowym. Kalendarz Google także cieszy się bardzo dobrą sławą, że o YouTube nawet nie wspomnę. No, przynajmniej jeżeli chodzi o usługi — bo z aplikacjami to różnie bywa. Do tego zmieniający się w oczach (ciągle na lepsze) Android, rozwijany powoli Chrome OS. Na pierwszy rzut oka nie jest źle. Ale ostatnio pod względem programów i usług, firma ma… niezbyt dobry czas.

W zeszłym tygodniu Konrad dzielił się z wami wrażeniami z nowej wersji aplikacji YouTube dla Android TV. Pisał o niej w kontekście pięknej katastrofy — i wcale mu się nie dziwię. Jako użytkownik telewizora z Androidem, sam jestem bardzo zawiedziony tym, co zaproponowali nam twórcy. Pomijając już interfejs, to niechlujność wykonania i pominięcie takich funkcji jak obsługa drugiego konta przypisanego do tego samego adresu e-mail czy kontroli jakości jest dla mnie nieporozumieniem.

Nowy YouTube dla Android TV

Ale to jeszcze nie koniec wpadek w ostatnich dniach. Użytkownicy Android Wear, mają ostatnio sporo powodów do narzekań. Wraz z jedną ostatnich aktualizacji jedna z podstawowych funkcji zegarków, Asystent Google, stracił moc. Jego możliwości ograniczone zostały do… podstawowego wyszukiwania. Jeżeli ktoś chciałby mu podyktować wiadomość do wysłania czy zlecić nieco bardziej skomplikowane zadanie — to na ten moment będzie musiał obejść się smakiem. Od dłuższego czasu zresztą system zmaga się z problemami w kwestii powiadomień, które nie działają tak, jak powinny. Twórcy w pocie czoła pracują nad załataniem tych błędów, ale sprawa ciągnie się już od kilku dobrych tygodni. A bez Asystenta i powiadomień na których możemy polegać, smart zegarek nagle robi się… mało smart.

Gorszy czas?

Patrząc na to w jaki sposób Google ostatnio „rozkłada” sprawę aplikacji, nie jestem do końca przekonany, czy to właśnie ich propozycje byłyby moim pierwszym wyborem. Jasne, na ten moment żadne aplikacje na smartfony nie zastępują profesjonalnych narzędzi, ale kto wie jak sprawy będą się miały w przyszłości. Mimo wszystko tutaj chodzi o zdrowie i życie, a skoro z dnia na dzień problematycznymi stały się powiadomienia, to jaką będę miał pewność, że tutejsze pomiary nie zaserwują mi żadnych zwariowanych wyników?

Źródło: GeekWire

  • Usher

    pocztę Gmail z najlepszym filtrem antyspamowym.

    ROTFL