Google+ zaprezentował po raz pierwszy nowy wygląd, który powoli i konsekwentnie wdraża do pozostałych usług Google. Sam projekt jako taki jest bez wątpienia atrakcyjny – czytelny, minimalistyczny, przejrzysty. Jego dotychczasowe odsłony w postaci Dokumentów Google czy Gmaila nie budzą większych kontrowersji.  W przypadku Google Readera jest inaczej – to pierwsza usługa Google, która w nowej odsłonie ponosi całkowitą klęskę. Mamy do czynienia z całkowitym niezrozumieniem na czym polega funkcjonalność czytnika RSS/Atom.

Do tej pory byłem bardzo zadowolony z nowego wyglądu usług Google. Świeży, miły dla oka, ascetyczny. Nawet jeżeli pojawiały się pewne zmiany na minus, jak choćby mniejsza gęstość informacji w Gmail, były one równoważone przez pozytywy, takie jak poprawiona czytelność. Z dużą nadzieją oczekiwałem zmian w Czytniku Google i niestety, pierwszy raz jestem całkowicie zawiedziony. Przeglądając swoje upośledzone nowym Readerem RSSy, widzę, że nie tylko ja.

Czytnik ma tylko jedną podstawową funkcję – w sposób czytelny prezentować informacje zebrane z rożnych serwisów. Cała reszta to tylko dodatek. Interfejs powinien być do bólu minimalistyczny, pozwalając jak najwięcej nagłówków umieścić na ekranie o dowolnej rozdzielczości. Wraz z nowym wyglądem Readera jest dokładnie odwrotnie, interfejs zdaje się spełniać centralną funkcję, marginalizując znaczenie dostarczanej informacji.

Górna belka na której znajduje się ledwie kilka przycisków, zajmuje obecnie kilkakrotnie więcej miejsca niż poprzednio. Zwłaszcza na ekranach o niższej rozdzielczości powoduje to zmniejszenie ilości nagłówków nawet o połowę! Bardzo wyraźnie spadła również wydajność. Czytnik ładuje się dłużej, przeskakiwanie pomiędzy elementami działa wolniej. Czasami nawet nie działa poprawnie i sugeruje mi wykorzystanie widoku podstawowego HTML, żeby przyspieszyć ładowanie… na łączu 30 Mb/s.

Reszta interfejsu również wydaje się być zaprojektowania bez chociażby pobieżnego zastanowienia się nad jego użytecznością. Nieprzeczytane artykuły są trudne do odróżnienia od przeczytanych, ponieważ tytuły tych pierwszych są całkowicie czarne, a tych drugich prawie całkowicie czarne. Podczas szybkiego przewijania niemal niemożliwe jest określenie, czy już przejrzałem wszystkie nieprzeczytane wiadomości, czy nie. Piszę to patrząc na dobrej jakości monitor Eizo.

Liczby określające nieprzeczytane artykuły są dla odmiany jasno szare i malutkie, dzięki czemu łatwo przeoczyć pojawienie się nowych elementów. Nawet linki straciły charakterystyczny do odróżnienia kolor niebieski, który wciąż jest wystarczająco dobry dla wyszukiwarki, jednak nie dla czytnika!

O dziwo, niemal nieistotne elementy interfejsu są bardzo wyróżnione wizualnie. Przycisk „Subskrybuj” jest czerwony, duży i otoczony wolną przestrzenią, podczas gdy ja używam go raz kilka miesięcy, bo nie dość, że nowe subskrypcje dodaje się stosunkowo rzadko, to można to zrobić na wiele rożnych sposobów, jak choćby klikając ikonę RSS na stronie, którą chcemy subskrybować lub wybierając odpowiednia opcje na pasku przeglądarki.

Jednym słowem, projekt interfejsu pod względem użyteczności wygląda gorzej, niż praca zaliczeniowa na pierwszym roku studiów. Totalnie bezmyślne narzucenie wyglądu Google+ Readerowi, bez jakiegokolwiek zastanowienia czemu dany interfejs ma służyć. Najwyraźniej Google traktuje czytnik po macoszemu, bo nie umożliwił testowania nowego wyglądu na próbę, jak w przypadku poczty czy dokumentów, nie zbierał informacji zwrotnej w postaci uwag użytkowników. Wielka szkoda.

Na tym nie koniec. Samo udostępnianie również uległo znacznemu pogorszeniu. Chociaż integracja z Google+ jest konieczna i z tym chyba nikt nie będzie dyskutował, to 4 kliknięcia niezbędne do udostępnienia elementu, zamiast jednego, to poważne uwstecznienie, zniechęcając do publikowania w swoim strumieniu, a nie o to przecież chodziło.

Jest również problem z prywatnością, o którym wspomina jeden z byłych pracowników Google, który pracował nad starą wersją czytnika. Mianowicie, nawet jeżeli chcemy udostępnić wybrany artykuł do prywatnych kręgów, jedynym sposobem rzucającym się w oczy jest kliknięcie +1, co oznacza, że wyświetli się na publicznej stronie naszego profilu, zawierającej wszystkie +1. To by było na tyle, jeśli chodzi o podzielenie się z kolegami i koleżankami artykułem, z którym nie chcemy afiszować się publicznie.

Jest sposób, żeby to obejść, klikając na pole „Udostępnij…” na czarnej belce, pomiędzy naszym zdjęciem profilowym a powiadomieniami, tyle, że to całkowicie nieintuicyjne i sam bym chyba na to szybko nie wpadł. Nie wspominając o tym, że ten element interfejsu nie wyświetla się np. w przeglądarce Opera.

Pierwszy raz krytykuje produkt Google w taki sposób, ale naprawdę nie widzę uzasadnienia dla wprowadzonych modyfikacji. Oczywiście czekałem na zmianę wyglądu czytnika, o czym pisałem niecałe dwa tygodnie temu, jednak wyobrażałem sobie to zupełnie inaczej. Po prostu nowy projekt nie jest w stanie się obronić pod falą rzeczowej krytyki. Nie ma najmniejszych szans.

Wychodzi więc na to, że Google tak naprawdę nie przywiązuje większej wagi do Readera, jako do swojego produktu, inaczej przeprowadziłby test na ograniczonej grupie użytkowników, zbierając opinię.

Teraz pora na ostateczną próbę, czy pod naporem krytyki Reader doczeka się kolejnych zmian w niedługim czasie oraz wyjaśnień ze strony Google, czy zostanie tak jak jest.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie ma sensownej alternatywy dla czytnika, a nawet gdyby była, nie po to korzystam z usług Google, które są w jednym ekosystemie, do których loguje się jednym hasłem i mam dostęp na czarnej belce, żeby teraz nagle zacząć to rozmieniać na drobne, korzystając z rożnych serwisów. Zwłaszcza, że do tej pory czytnik Google spełniał swoja rolę i nie widzę najmniejszego powodu, dlaczego to miałoby się nagle zmienić.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • ID+

    Czy jest jakaś alternatywa dla Google Readera?
    Również się srogo zawiodłem na zmianach.

    • http://www.kotyrasowe.org.pl Łukasz Kowalczyk

      Pod wpływem impulsu sprawdziłem, jak się czyta rssy w moim programie pocztowym (Postbox). Otóż czyta się znakomicie :) Wprawdzie Postbox kosztuje chyba $30, ale jest wart swojej ceny.

    • Piotrek

      Hmmm, zastanawialem się co jest, jakieś dwa tygodnie temu zaktualizowalem wizzG applikacje na IPada, efekt był opłakany jeżeli chodzi właśnie o czytnik Google. Było to koszmarne, nie dało się normalnie z tego korzystac z dotykowym panelem. Moim szczęściem udało mi się usunąć aplikacje i załadować ponownie z kopii na iTunes. Wróciła stara wersja, znowu da się czytać wiadomości.

      Myślałem ze to tylko jakaś wpadka, ale teraz czytam ze macie takie same negatywne wrażenia. Przychylam się do opinii ze jednak można zepsuć coś co dziala. Przedobrzyli i dziwne jest to że ktoś iim pozwolił na to. Przepuścił takiego babola.
      Pozdrawiam zawiedzionych …..

  • Mateusz

    Jaka alternatywa? Pozdr.

  • snipe

    Do mnie też ten wygląd nie przemawia :( Jakaś dobra alternatywa?

  • http://blog.end3r.com/ Ender

    Specjalnie z tej okazji zainstalowałem Stylish jako plugin do Firefoxa, żeby wywalić to co zbędne i zmniejszyć wysokość jednego elementu, przez co wyświetli mi się tylko trochę mniej wiadomości w strumieniu niż kiedyś, zamiast 1/3. Lekka porażka.

    Btw, jest jakaś możliwość wyłączenia pojawiającego się w dziwnych losowych momentach podsumowania nowych wątków, kiedy ja zawsze chcę mieć widok listy?

  • Miłosz Ignatowski

    Na szczęście korzystam z Google Readera przez zewnętrzny programik na BlackBerry i nie wiedzę tego nowego interface. Z wersji przeglądarkowej korzystam raz, dwa w miesiącu. Przeżyję, ale faktycznie jest do kitu.

  • http://www.kotyrasowe.org.pl Łukasz Kowalczyk

    Kolejnym problemem jest źle działające zaznaczanie wiadomości jako przeczytanych po ich przewinięciu. W większości źródeł rzucam tylko okiem na tytuł i – jeżeli mnie nie interesuje – przewijam dalej. W starej wersji czytnika powodowało to natychmiastowe oznaczenie artykułu przewiniętego poza pole widzenia jako przeczytanego. Teraz zawsze kilka pozostaje „nieprzeczytanych”.

  • Danbec

    Widzę, że na AW to są same obiektywne wpisy…

    • Jan Rybczyński

      Nie rozumiem. Możesz jaśniej?

  • http://marcin.anglista.edu.pl Marcin Mały

    Przyłączam się do wyrazów rozczarowania. Jestem pogrążony w bólu i żałobie po dotychczasowym, schludnym i funkcjonalnym interfejsie.

    • rolka

      Ja potwierdzam – żal

  • kinta

    Miłosz Ignatowski: Na szczęście korzystam z Google Readera przez zewnętrzny programik na BlackBerry i nie wiedzę tego nowego interface. Z wersji przeglądarkowej korzystam raz, dwa w miesiącu. Przeżyję, ale faktycznie jest do kitu.

    a jest takowa aplikacja na blackberry??? gdzie?

    • Miłosz Ignatowski

      kinta:
      a jest takowa aplikacja na blackberry??? gdzie?

      Używam BerryReader. Świetny programik, choć płatny (trafiłem go w promocji za małe pieniądze). Są też inne czytniki pożenione z GReaderem, ale mi do gustu przypadł najbardziej właśnie ten.

  • http://ideainteractive.pl Krystian Piątek

    Hmm nie wiem czy to są aż takie zmiany negatywne, żeby uciekać od Readera :)

  • d!

    „Nieprzeczytane artykuły są trudne do odróżnienia od przeczytanych, ponieważ tytuły tych pierwszych są całkowicie czarne, a tych drugich prawie całkowicie czarne.”
    Przecież nieprzeczytane wpisy mają na liście pogrubione tytuły, a z kolei przeczytane mają szare tło, więc jak można ich nie rozróżnić?

  • http://blog.piotrpyclik.com/ Piotr Pyclik

    Mi aż tak nowy wygląd Readera nie przeszkadza. To co jest uciążliwe, to błędne wyświetlanie interfejsu – pola wyszukiwania, widoczne w dolnej części screena we wpisie. Kiedy interfejs jest tak wyświetlany, wiadomości w czytniku nie pojawiają się po kliknięciu w lewym panelu w źródło. Dopiero po kilkukrotnym odświeżeniu interfejs wyświetla się prawidłowo.

  • zooloan2100

    Racja. Nowy interface to porażka. Działa wolnej, jest mniej czytelny, zabiera za dużo przestrzeni. Nie dając nic nowego w zamian (poza G+). W dodatku brak sensownej alternatywy.

  • Grzesiek Turbasa

    Ja dla odmiany jestem zadowolony ze zmian, moim zdaniem jest bardzo przejrzyście, łatwo skupić się na czytanej treści.

    „Nieprzeczytane artykuły są trudne do odróżnienia od przeczytanych, ponieważ tytuły tych pierwszych są całkowicie czarne, a tych drugich prawie całkowicie czarne.”

    Przeczytane artykuły są na szarym tle, nieprzeczytane natomiast na białym, wyboldowaną czcionką. To dość dobre rozwiązanie, ja nie mam problemu z odróżnieniem jednych od drugich.

    Dodam tylko że nie korzystałem dotąd często z Google Readera w wersji webowej, dotąd głównie przez ciężki interfejs, myślę że teraz to się zmieni.

    • rolka

      A czytasz w binoklach czy bez? Bo ja chwilami tekstu szukam lupą?

    • Grzesiek Turbasa

      Z lornetką:P

      A poważnie, rozmiar czcionki jest na oko taki sam jak choćby na antywebie.

  • Maciek Szostek

    Zmieniłem z ‘expanded view’ na ‘list view’ i mi pasuje.

  • http://blog.prosens.pl/ prosens

    Zgadzam się w 100% z autorem!

  • Paool

    dziwne, ja odniosłem wrażenie że nowa wersja czytnika działa wyraźnie szybciej niż poprzednia :) a samą zmianę wyglądu oceniam jak najbardziej na + ;)

  • Axles

    Nie jest tragicznie poza szybkością która spadła. Nadal nie jest naprawiona opcja po zaznaczeniu ‘Oznacz wszystko jako przeczytane’ i kliknięciu na pojedynczą wiadomość nie ma ‘zachowaj nieprzeczytane’.

  • Mateusz

    Ze zrzutu ekranu widzę, że nie tylko mnie się Reader psuje. Wyszukiwarka ląduje w lewym, dolnym rogu, a kliknięcie wiadomości na głównej stronie powoduje tylko odświeżenie strony. Najgorsze, że problem występuje losowo, a nie z przyczyn używania konkretnej przeglądarki lub adblocka.

  • j.

    Nie rozumiem tego narzekania – piszę o narzekaniu bo i antyweb i inny blog ‘o gadżetach’ który czytam ( ;-) ) czepiają się nowego wyglądu.

    Generalnie jest czytelny i ładniejszy niż stary (mi się wydaje również bardziej użyteczny). Zgadzam się tylko co do przycisku subscribe – zjada ćwierć ekranu dla funkcji uzywanej raz na ruski miesiąc. Z minusów dodałbym jeszcze to, że ‘dzielenie się’ jest zbyt wyeksponowane – generalnie czytam niusy a nie się nimi ‘dzielę’ – więc wolałbym tego nie widzieć.

    • j.

      Hah… i zapomniałem napisać, że za to totalnie zepsuli nowy gmail – nie działa dobrze w operze.

  • Miłosz Ignatowski

    j.: Hah… i zapomniałem napisać, że za to totalnie zepsuli nowy gmail – nie działa dobrze w operze.

    No właśnie. Pisałem o tym pod artem o GMAIL. Wróciłem przez to do starego wyglądu, który zresztą dla mnie jest fajniejszy ;)

  • http://tolep.info Tomasz Płókarz

    Jaka mniejsza gęstość informacji w Gmail? Compact view i wszystko jasne… yyy gęste..

    Natomiast co do Google Readera, z którym pracuję w widoku rozwiniętym i scrolluję myszką, wrzuciłem ekipie coś takiego:

    https://twitter.com/#!/tolep/status/131461690905726976

  • Łukasz

    zeby jeszcze jakos sensownie rozwiazali przegladania oznaczonych gwiazdka – juz w tej chwili ciezko cokolwiek znalezc…

  • mzl

    A ja pozwolę sobie się nie zgodzić z autorem. Dla mnie zmiana jest zdecydowanie na plus. Wszystko jest bardziej przejrzyste. Nie rozumiem, jak można nie odróżnić przeczytanych artykułów od tych jeszcze nie ruszonych – przecież różnią się bardziej niż w poprzednim interfejsie. Nie wspominając już o tym, że przy zaznaczeniu opcji „new items” pojawiają się tylko te nie przeczytane (podobna sprawa tyczy się źródeł – „show updated” zamiast „show all”). Zresztą przy dużej ilości informacji nie da się inaczej nad nią zapanować, nie wyobrażam sobie innego trybu pracy – w starym UI też tak miałem poustawiane. Teraz wchodząc do GR widzę tylko nowe, niewidziane jeszcze posty. Jakbym miał wszystko to przy tej ilości źródeł (500) i postów dziennie (1,5k+) nie dałoby się tego ogarnąć.

    Udostępnij na górnej belce nieintuicyjne ? Przecież w każdym produkcie Google (mającym nowy interfejs) jest ono dokładnie w tym samym miejscu , służy do tego samego i obsługuje się dokładnie w ten sam sposób.

    Jedyne co czego rzeczywiście można się przyczepić to rozstrzelenie UI – rzeczywiście jest za dużo światła. Ale akurat z tym sobie poradziłem w minutę – zainteresowanym mogę podać zmiany w CSS, które odpaliłem pod ReaderPlusem.

    Mój GR wygląda teraz tak: http://i.imgur.com/vJXeF.png

  • Maciej

    Zrezygnowałem z GR dawno temu.
    Polecam Bloglines.

    http://www.bloglines.com/

    Screen :

    http://img510.imageshack.us/img510/1589/bloglines.png

    • http://www.spieprzajgoogle.com Tomek

      Super dzięki!! Znajdź mi jeszcze alternatywę dla wyszukiwarki to będę Google-free.

    • moi

      Bing

    • moi

      Też sprawdzam bloglines. To jest to czym powinien być reader, niestety bl działa u mnie dość wolno. Chyba szybszy jest netvibes.com na którego platformie działa bl.

  • sunrrrise

    Google Reader jest ok… ale ten nowy wygląd Gmaila jest fatalny:/ Mam kilka niestandardowych etykiet i okno kontaktów na czacie jest praktycznie niewidoczne. Mam nadzieję, że to poprawia przed ostateczną premierą.

    • sunrrrise

      Yyy? A skąd się wziął mój avatarek?:>

    • Eh

      sunrrrise: Yyy? A skąd się wziął mój avatarek?:>

      Może z gravatara? : p

    • sunrrrise

      To całkiem możliwe bo niedawno skorzystałem z tego serwisu. Dzięki za wyjaśnienie.

      Z dnia na dzień życie staje się coraz bardziej zaskakujące;)

  • http://zmyslowepiekno.blogspot.com/ dante

    A ja w ustawieniach odhaczyłem „Strona startowa zawsze z widocznym panelem nawigacji.” i jest znośnie.

    Gdyby jeszcze jakoś zmniejszyć górną nawigację…

  • Marta Eichstaedt

    O ile poczta w nowej odsłonie średnio mi się podoba o tyle czytnik jest dla mnie bardziej przejrzysty.

  • http://michalkosecki.com Michał Kosecki

    A co z projektem fanowskim tego chłopaka, który przerobił Readera zaraz po tym jak google ogłosiło plusa? O niebo lepszy design to był.

    • Michał Gumienny

      3 column reader? Tylko ten projekt mi się przypomina ^^ Aktualnie z nowym wyglądem czytnika nie działa, wszystko się rozjeżdża.. Ale autor już pracuje nad poprawkami.

    • http://michalkosecki.com Michał Kosecki

      dokłądnie:) nie rozumiem, dlaczego Google tego nie kupiło albo nie poszło w podobnym kierunku:) tak czy inaczej, ja dalej zamierzam korzystać z Feedly

  • Anonim

    Po zablokowaniu w adblocku górnego paska z wyszukiwarką jest trochę więcej miejsca i czyta się o niebo lepiej.. Mimo to obecny wygląd dalej pozostaje kiepski.. Na całe szczęście twórca 3 Column Reader powiedział, że już zajmuje się swoją wtyczką by ta ponownie działała z nowym wyglądem, tylko może to trochę zająć ;/

    Póki co trzeba się przemęczyć z tym co jest.

    • Michał Gumienny

      Ejeje, jaki anonim?! Nie jestem żaden anonim X.x

  • grzegorz

    google nie lubi RSS, w Chrome go też nie stosuje

  • no to kasować konta, a nie „kONstruktywnie krytykować”! mnie się podoba…

  • Slim

    Zgadzam się z autorem. Ja na liście subskrypcji także mam problem z wyłowieniem źródeł z nieprzeczytanymi wątkami. Górna belka jest absurdalnie wielka. Także udostępnianie jest fatalne – samo „zaplusowanie” jeszcze ujdzie, ale udostępnienie we własnym wątku nie tylko wymaga kilku kliknięć, ale także poczekania, aż pojawi się okienko udostępniania. Nie przeszkadza mi natomiast czerwony przycisk „subskrybuj”. Google w ten sposób stara się zachować spójność z wyglądem pozostałych usług. Oczywiście mógłby być mniej wyróżniony, ale przy takiej architekturze strony nie ma żadnego konkurencyjnego przycisku, który mógłby być w taki sposób wyróżniony, więc taki wygląd przycisku nie powoduje szkody.

  • http://www.kosciak.net/ KosciaK

    Przesadzacie, jest prawie dobrze. Wystarczy tylko kilka poprawek. Chwilę pobawiłem się CSSem i zmontowałem taki oto styl: http://kosciak.blox.pl/2011/11/Pimp-my-New-Google-Reader.html gdyby ktoś był zainteresowany.

    • Michał Gumienny

      Świetne :) Będę korzystał dopóki nie pojawi się poprawiona wersja 3 Column Reader.

  • Mateusz

    Czy może mi ktoś podpowiedzieć czy i jak da się ustawić w Google Readerze pod Androidem, żeby link do pełnego artykułu prowadził do stron w wersji mobile/light? Dzięki :)

    • m

      nie ma takiej opcji. To nie reader wybiera, ktory link ci zaserwowac, a strona, ktora dostarcza tresc (od ktorej masz RSS)

  • Michał Mewald

    Spotkanie z nowym Google Reader był z początku dla mnie szokiem i w tamtej chwili byłem w stanie przychylić się do opinii, że jest to najgorsza zmiana jaką Google dokonało… Postanowiłem jednak nie wydawać pochopnej opinii i dać szansę temu interfejsowi..

    Teraz jestem zdania, że jest ok, a sama zmiana była wręcz konieczna. Dlaczego? Otóż, do tej pory mieliśmy wielokrotnie różne interfejsy w usługach Google. Jednym to nie przeszkadzało, dla innych jednak był to problem, ponieważ trzeba było się uczyć każdego oddzielnie w obsłudze. Teraz otrzymujemy to samo wszędzie, co według mnie jest stosownym posunięciem.

    Google chce zbudować zunifikowane usługi, połączone ze sobą nie tylko funkcjami ale i wyglądem, na czele, których będzie stać Google+ jako początek do korzystania z kolejnych.

    PS. Zmieniłem sobie również na najnowszy wygląd w GMail. Cieszy oczy :)

  • Damian

    A dla mniej jest beznadziejna i nieczytelna. Google reader i koniec.

    Sławek: Świetnie się sprawdza np. http://feedly.com/ — wtyczka do Chrome.

  • Pingback: Spraw, żeby Google Reader znów wyglądał przyzwoicie