Google Reader nie jest narzędziem łatwym, jeśli ktoś nie korzysta z RSS-ów to na pewno po wizycie w GR nie będzie zachęcony do tej metody konsumpcji treści z internetu. Google mimo to bardzo wspiera ten produkt pozwalając swoim pracownikom eksperymentować z jego funkcjami i co jakiś czas dopychać nam nowe zupełnie niepotrzebne opcje.
Podczas jedengo z takich eksperymentów powstał Google Reader Play – jest to inna forma pokazania newsów z RSS-ów. Mamy więc coś co wygląda jak przeglądarka do galerii zdjęć. Na każdej stronie wyświetlany jest tylko jeden news i to na pełnym ekranie, boczne strzałki pozwalają przewijać do następnej informacji.

Dzięki tej metodzie prezentacji newsów jej twórca ma nadzieję zachęcić ludzi mniej technicznych i zainteresowanych RSS-ami do korzystania z tej technologii. Wszystko wygląda fajnie kiedy w Play przeglądamy informacje z dobrej jakości dużymi zdjęciami (te są nam proponowane na początku – na bazie rekomendacji z google readera), kiedy jednak zaczniemy w ten sposób przeglądać klasyczne newsy urok pryska. Niektóre obrazki są nienaturalnie rozciągnięte – treść nie jest w żaden sposób formatowana itp.
Nie wiem czy wam się to podoba dla mnie przeglądanie w ten sposób informacji to strata czasu – no ale może jest to dobry wyznacznik dla tego produktu w końcu jestem heavy userem Google Readera.






Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

Korzystam z Readera codziennie w ilościach ogromnych i nie wyobrażam sobie życia bez niego. A tego Playa chyba nie zrozumiałem zupełnie i uciekłem po 3 minutach.
Jestem blondynką i dla mnie reader jest intuicyjny w obsłudze. Może nie jest najpiękniejszy i najfunkcjonalniejszy (umilam sobie życie korzystając z feedly), ale go lubię. Play ładuje mi się już minutę, z tego co piszecie, to chyba nie warto czekać.
“Google Reader nie jest narzędziem łatwym, jeśli ktoś nie korzysta z RSS-ów to na pewno po wizycie w GR nie będzie zachęcony do tej metody konsumpcji treści z internetu.”
nie zrozumialem tego fragmentu.
Tak zupełnie offtopic: kliknęłam po raz pierwszy w reklamę “Jedź do Chin” Bioactive i co? I 404. Hint dla reklamodawców: nie tylko kreacja, działający landing page TEŻ ma znaczenie.
Ja szukałem czegoś zastępczego dla GR a skończyło się na GR + feedly.
Poważnie GR jest taki skomplikowany w obsłudze (korzystam z niego już na tyle długo, że może po prostu przestałem to już zauważać…).
Tak jak Kolega Jacek, bez RSS nie wyobrażam sobie funkcjonowania w sieci (bo niby jak wpadłem na tę notkę, hę? ;-) ).
No mogłeś jeszcze wpaść via Facebook albo Twitter. To trochę offtopic ale ja zaczynam się powoli zastanawiać jak sortować informacje z RSS, Twittera, Facebooka czy Buzza. Niestety nie jest tak, że są dla siebie alternatywą ale jest też tak, że ta sama informacja atakuje mnie z wielu stron.
Ja w sumie jestem nowym użytkownikiem GR’a, pracuje z nim jakieś dwa tygodnie, ale nic strasznego w nim nie widzę. Jest całkiem prosty w obsłudze, wyświetlanie news’ów jest w przystępnej formie.
Ja na codzień korzystam z czytnika RSS, który jest dodatkiem do FF “Brief” jest bardzo prosty i wygodny w obsłudze z GR nigdy jednak nie korzystałem. Jego zaletą z pewnością byłoby to, że dostęp do moich kanałów RSS miałbym w każdym miejscu po zalogowaniu się do usług Google.
Mimo iż kiedyś próbowałem się przestawić na GR, to nie udało mi się i w dalszym ciągu korzystam z NewsFox’a w FF. Moim zdaniem jest on o wiele czytelniejszy i wygodniejszy od GR jeśli korzystamy z wielu kanałów.
Gdaq, może Cię zainteresować stosunkowo nowy dodatek Wave do FF (https://addons.mozilla.org/pl/firefox/addon/10868). Minus jest taki, że na każdym komputerze musi być zainstalowany ten dodatek, ale to przecież tylko chwila. Weave robi backup Twoich danych i synchronizuje na każdym komputerze, oczywiście po podaniu loginu i hasła. Dla osób, które tak jak ja często muszą korzystać z różnych komputerów, ten dodatek to cudo bez którego nie można już żyć ;-)
Jestem blondynką i zupełnie nie rozumiem, dlaczego GR “nie jest narzędziem łatwym”. Korzystam od dawna z wersji najprostszej – nie mam czasu na “upiększanie” – w końcu chodzi o treść, a jak coś zaciekawi, to przerzucam się na wersję oryginalną.
Ehm, co jest trudnego w GR? To pierwsze zdanie trochę dziwne – po co ktoś, kto nie korzysta z RSS’ów, miałby odwiedzać GR? Google Reader to narzędzie bardzo intuicyjne, zakochałem się w nim od pierwszego wejrzenia ;-).
Dlaczego? Korzystam z google readera, to był mój drugi czytnik rssi kocham nad życie(choć nie ma tak,żeby nie mogło być lepiej oczywiście). Kiepski sposób na reklamę oczerniać coś co jest dobre ;P
Systematycznie w dół idzie jakość treści tego bloga, przynajmniej w moich oczach. Tym tytułem zanotowałeś kolejny spory spadek.
Ja też…
Google Reader jest świetny, korzystałem już kilku czytników RSS, próbowałem swego czasu zaprzyjaźnić się z Yahoo Pipeline – ale nic ‘czystszego’ i wygodniejszego od GR nie znalazłem. Mam natomiast podobny problem co Jacek Staniszewski – zastanawiam się, jak sprawić, by informacje napływające spoza GR (np. przez FB) nie dublowały się.
Właśnie miałem do Ciebie pisać odnośnie RSS i… Antyweb.pl – dlatego to nie jest najgorsze miejsce do “wyżalenia się”;) Jestem użytkownikiem GR, subskrybuję Antyweb.pl. Jako chyba jedyny kanał w moich zbiorach, Antyweb nie pozwala mi na przeczytanie całej treści przy użyciu czytnika – to powoduje że jestem zmuszony kliknać na link do strony (czy nie po to są czytniki, aby nie trzeba było tego robić?). Dla mnie z boku wygląda to jak zabieg celowy (a nuż ktoś ze strony kliknie baner?) – ja natomiast nie lubię jak jestem do czegoś zmuszany, dlatego poważnie rozważam porzucenie lektury Antyweb.pl (pomimo że lubię czytać Twojego bloga).
Proszę wyprowadź mnie z błędu jeżeli się mylę.
Pozdrawiam
Krzysiek
podobnie jak MarianB korzystam z GR+feedly, w związku z czym omijają mnie na szczęście “ulepszenia”, które wujek Google wprowadza do GR.
tu blondynka:
GR życie ułatwia ale jest brzydki – wizualnie nieatrakcyjny,
trudności w obsłudze nie zanotowałam ale nie lubię używać brzydkich rzeczy
Akurat mi wodotryski dizajnerskie w czytniku przeszkadzają. Im prościej tym lepiej i tu po raz kolejny wygrywa GL :)
Grzecgu, włącz w RSS pełne teksty artykulow bo bedziemy stad uciekac.
Wiem ze GR jest the best i nie mam co dyskutować :D Zapraszam jednak osoby szukające alternatywnych narzędzi do przetestowania tej aplikacji
http://youbookmarks.com/reader/
Pozdro – ma jeden feler jest Polska
Na GR nie ma co narzekać, a jeśli chodzi o trudność obsługi to nie zwróciłem na to uwagi nigdy. Może jak ktoś nie miał styczności z RSS’em i nie jest obeznany w Internecie, albo ma komputer od niedawna mógłby sobie nie poradzić. A przeglądanie newsów przy tej nowej metodzie raczej nie zachęca jak subskrybuje się kilkadziesiąt kanałów.