Samochód, którym Google kręciło ujęcia do swojego produktu Street View do tej pory przez wszystkich był traktowany jak pewnego rodzaju ciekawostka. Ludzie robili mu zdjęcia, informowali znajomych o fakcie napotkania na drodze takiego auta itp. Tymczasem okazało się, że Google oprócz robienia nim zdjęć zbierało również dane o napotkanych otwartych sieciach WIFI oraz zbierało informacje jakie one wysyłały.

Pierwotnie samochód miał zbierać jedynie podstawowe dane takie jak nazwy sieci WIFI czy adresy. Okazało się jednak, że w programie do zbierania informacji o sieciach WIFI przez pomyłkę znalazł się kawałek kodu który powodował, że zostały grodzone również wszystkie informacje jakie te sieci wysyłały i odbierały. Zrobił się z tego dość pokaźny zbiór danych bo aż 600 GB z ponad 30 krajów.

Warto przy okazji nadmienić, że Google nie przyznało się do faktu zbierania prywatnych informacji samo z siebie. Zostało poproszone przez niemiecką organizację rządową zajmującą się ochroną danych o pokazanie jakie informacje gromadzą na temat sieci WIFI. Podczas kontroli i przeglądu zebranych danych nagle odkryli, że mają ich za dużo i że wcale nie chcieli ich zbierać aż w takich ilościach.

Najciekawsze jest jednak tłumaczenie Google. Okazuje się bowiem, że ktoś kiedyś napisał fragment kodu, który zbierał przesyłane przez WIFI informacje i ten kod przez pomyłkę znalazł się w oprogramowaniu które zbierało dane wycieczek samochodu Google.

So how did this happen? Quite simply, it was a mistake. In 2006 an engineer working on an experimental WiFi project wrote a piece of code that sampled all categories of publicly broadcast WiFi data. A year later, when our mobile team started a project to collect basic WiFi network data like SSID information and MAC addresses using Google’s Street View cars, they included that code in their software—although the project leaders did not want, and had no intention of using, payload data

Przyznam, że nigdy wcześniej nie czytałem tak naciąganych tłumaczeń Google. Ktoś zrobił kod, inni nie wiedzieli że on działa a zbieranych danych nikt nie przeglądał. Albo więc w Google panuje niesamowity bałagan albo też ktoś chce z nas zrobić naiwniaków którzy we wszystko uwierzą.

W takich sytuacjach należy docenić wszystkie uregulowania i przepisy na które na co dzień narzekamy. Ktoś bowiem musi powstrzymywać firmy typu Google od robienia dokładnie tego czego chcą i narzucać im ograniczenia w działaniach (o ile nie przeistoczy się to oczywiście w cenzurę działań i utrudnianie prowadzenia biznesu).

Mam nadzieję, że sprawą tą zainteresują się też inne instytucje niż tylko organizacja chroniąca dane w Niemczech. Wprawdzie Google teraz udaje świętego i chce całą sprawę i kasowanie danych przeprowadzić jawnie będąc tak bardzo transparentnym jak to tylko możliwe. Nikt chyba jednak nie ma wątpliwości że gdyby nie byli do tego zmuszeni to sprawa ta nie ujrzała by światła dziennego.

Mam jeszcze jedno przemyślnie związane z tą sprawą. Co robią nasze instytucje podobne do tych niemieckich? Czy ktoś zadał sobie trud aby chociaż zapytać o to jakiego rodzaju informacje gromadzie Google w Polsce? Czy czytając doniesieniach o kontrowersyjnych zmianach w polityce prywatności Facebooka któraś z polskich instytucji zainteresowała się tą sprawą?

Ps. Wysłałem zapytanie w tej sprawie do Google Polska oraz GIODO, jeśli dostanę odpowiedzi opublikuję ją oczywiście na blogu

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • VaNTa

    Grzegorz, uwazam ten wpis za szukajacy sensacji i nie wyjasniajacy nieznajacym tematu o co chodzi.
    1. Piszesz o „prywatnych danych” o tak naprawde to zadne prywatne dane tylko dane ogolnie dostepne go Google zbiera informacje tylko z otwartych sieci bo nie ma innej mozliwosci. Nie wspomniales o tym ze te dane jakie zbiera Google moze zbierac kazdy z odrobina samozaparcia (wziac laptopa i przejsc przez sie przez miasto).
    2. Pozatym piszesz: „że zostały grodzone również wszystkie informacje jakie te sieci wysyłały i odbierały” podczas gdy w oryginale pisze „But it’s now clear that we have been mistakenly collecting samples of payload data” czyli nie WSZYSTKIE a PROBKI danych. To spora roznica.

  • Pingback: Tweets that mention Google przyłapane na zbieraniu danych z otwartych sieci WIFI za pomocą samochodu Google Street View -- Topsy.com

  • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

    VaNTa: 2. Pozatym piszesz: “że zostały grodzone również wszystkie informacje jakie te sieci wysyłały i odbierały” podczas gdy w oryginale pisze “But it’s now clear that we have been mistakenly collecting samples of payload data” czyli nie WSZYSTKIE a PROBKI danych. To spora roznica.

    Dla mnie sprawa jest oczywista – nie mieli zbierać danych jakie te sieci wysyłają a to robili. Próbki czy nie tego nikt tak naprawdę tego nie wie, na ich miejscu też nazwał bym tylko próbką takie dane bo to łagodzi całą sytuację.

    I nie ma tu co porównywać kowalskiego z laptopem do Google.

  • http://blog.smartpr.com.pl/ Oskar

    Zdecydowanie zgadzam się z moim przedmówcą. Sam kiedyś miałem okazję zapoznać się z niezabezpieczonymi sieciami wi-fi w swojej okolicy. I nie wymagało to żadnego specjalnego przygotowania.
    A samo GIODO – cóż – każdy kto miał z tą instytucją do czynienia wie, że nie jest to szczególnie przyjazna instytucja wszystkim, którzy przetwarzają dane osobowe (znam problem z autopsji). Nie sądzę też, żeby byli w stanie kontrolować Google Polska w większym stopniu. Ale być może jestem po prostu uprzedzony?

  • Łukasz

    @VaNTa +1, dodatkowo na grzyba z tym GIODO ? im mniej „polityki” w internecie tym lepiej (czy tym prywanym czy publicznym, czy rzeczywistym (4sq) czy wirtualnym (NK)) wielkie mi halo!.

    - kto chce wazonik zapraszam do (nazwa firmy) z dowodem osobistym – hipokryzja i śmiech na sali.

  • niq1984

    Ja bym spojrzał na sprawę jednak z drugiej strony, może i dobrze, że to wyszło, część ludzi dzięki temu zabezpieczy chociaż w minimalnym stopniu swoje sieci :)

  • http://blog.design83.pl jahoo

    Dla mnie korzystanie z niezabezpieczonej sieci bezprzewodowej jest równoznaczne z nadawaniem przez radio wszystkiego co w danej chwili robimy w internecie. A to że ktoś nagrał to co nadawaliśmy (przypadkiem lub specjalnie) nie jest dla mnie żadnym naruszeniem prywatności.

    • http://mrrau.net/ mrrau

      jahoo:
      Dla mnie korzystanie z niezabezpieczonej sieci bezprzewodowej jest równoznaczne z nadawaniem przez radio wszystkiego co w danej chwili robimy w internecie. A to że ktoś nagrał to co nadawaliśmy (przypadkiem lub specjalnie) nie jest dla mnie żadnym naruszeniem prywatności.

      Hmm. Niekoniecznie można to porównać do radia. Dane w otwartej sieci nie nadają się same / musisz o nie aktywnie poprosić / łączysz się z otwartą siecią i wysyłasz żądanie pobrania danych, wylistowania katalogów etc.

      Powyższą sytuację można raczej porównać do zostawienia otwartych drzwi w domu i ty sobie wykorzystujesz ten fakt i wchodzisz do wszystkich mieszkań z otwartymi drzwiami i notujesz sobie co też ten ktoś ma w mieszkaniu.

      Teraz zastanów się: czy to że ktoś nie zamknął drzwi do mieszkania uprawnia cię do wejścia do niego i korzystania z niego? To samo dotyczy sieci bezprzewodowych: czy to że ktoś jej niezabezpieczył uprawnia cię do korzystania z niej? Korzystanie z takiej sieci nie jest bierne, jak słuchanie radia -> wymaga Twoje świadomej akcji.

  • http://www.rubysfera.pl tjeden

    Może jestem naiwny, ale wierzę w wersję z ukrytą funkcją zbierania danych. Jak ktoś nie zabezpiecza sieci, to nie powinien mieć pretensji. Czy jak nie wstawisz drzwi do domu, to się dziwisz, że Ci wszyscy do niego zaglądają?

  • facepalm

    Ja również uważam ten wpis za wyprany z merytorycznych szczegółów (z resztą na innych serwisach ta sensacja pojawiła się w podobnej formie). Moje rozumienie tego jak te dane były zbierane jest takie, że przechwytywany był cały ruch „latający” w powietrzu w obszarze przejazdu samochodu. Bo technicznie nie da się inaczej sniffować (przypominam, że poza SSIDami sieci kolekcjonowano także adresy MAC do wspomagania geolokacji). Dane można odfiltrować dopiero po przechwyceniu. Można to zrobić „zaraz po”, jeszcze w samochodzie, zachowując pozory zbierania tylko niektórych danych albo odfiltrować po zjeździe samochodu w centrum obliczeniowym – co ma większy sens biorąc pod uwagę skalę.

    Mnie osobiście oburza fakt zbierania adresów MAC.

    • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

      jakich merytorycznych szczegółów brakuje? , na jakich innych portalach skoro cytuje samo Google ?

      Google dokładnie napisało co robiło i czego nie powinno i poniekąd samo się do tego przyznało. A jeśli chcesz merytorycznie coś krytykować to zrób to.

      Jeśli dla kogoś to co robiło Google nie jest problemem ani nadużyciem to świetnie. Jak jednak widać dla samego Google wpadka ta jest zauważalna tak samo jak dla instytucji w Niemczech.

  • VaNTa

    Grzegorz Marczak:
    Dla mnie sprawa jest oczywista – nie mieli zbierać danych jakie te sieci wysyłają a to robili. Próbki czy nie tego nikt tak naprawdę tego nie wie, na ich miejscu też nazwał bym tylko próbką takie dane bo to łagodzi całą sytuację.I nie ma tu co porównywać kowalskiego z laptopem do Google.

    1. Wydaje mi sie ze dane z sieci WI-Fi nie sa danymi osobowymi ale ciekawe co powie GIODO.

    2. A czym sie rozni Google od Kowlaskeigo, ktory zrobi to samo i skrzyknie sie z innymi kowalskimi z innych miast, krajow? Kwestia skali? Czyli duzy nie moze a maly tak?

    3. Co znaczy „nie mieli zbierac”? Chyba „twierdzili ze nie zbieraja”, po czym okazalo sie ze jednak zbieraja. Nadal nie wiem o co jest halo skoro te dane sa dla kazdego ogolnie dostepne. Podobnie widze sprawe z fotografiami w Street View.

    • http://beneficjum.pl Tomasz Hachoł

      Ad. 1.
      Dane z sieci wifi mogą być danymi osobowymi. Nie muszą ale mogą
      Ad. 2
      Kwestia skali jest bardzo ważna. W wersji ekstremalnej (takie trafiają do ludzi) spójrz sobie na różnicę między zabójstwem a ludobójstwem
      Ad. 3
      To, że coś jest ogólnie dostępne, nie uzasadnia prawa do wejścia w posiadanie cudzych danych. w jednym z orzeczeń (choć dość leciwych) Sąd Najwyższy stwierdził, że przeczytanie cudzej kartki pocztowej, choć z natury przecież nie jest zabezpieczona, może stanowić naruszenie tajemnicy korespondencji.

      Nawiasem mówiąc dziwi mnie takie lekkomyślne podejście do faktu, że jakaś korporacja zbiera o nas tony informacji. Brak wyobraźni

  • facepalm

    Grzegorz Marczak:
    Próbki czy nie tego nikt tak naprawdę tego nie wie, na ich miejscu też nazwał bym tylko próbką takie dane bo to łagodzi całą sytuację.I nie ma tu co porównywać kowalskiego z laptopem do Google.

    Rozkoszne. Próbka, bo nikt nie ślęczał specjalnie pod twoim oknem i nie zbierał tych danych z premedytacją i przez dłuższy okres czasu. Co się złapało przy okazji przejazdu zostało nazwane próbką, bo nią jest – to tylko skromny i raczej nie reprezentatywny wycinek ruchu jaki zauważona sieć generuje. Wystarczy natomiast od odfiltrowania SSIDa i może kilku adresów MAC.

    Sam fakt, że dane z twojej sieci są dostępne dla wszystkich może nie jest oczywisty, ale tak działa protokoł IPv4. Jeżeli twoim medium transmisyjnym jest kabel, dostęp mają wszyscy wpięci do kabla (w dużym uproszczeniu), a w szczególności twój operator. Jeżeli medium jest bezprzewodowe – sam rozdajesz dane otoczeniu. Chyba, że ekranujesz sobie ściany i okna w domu.

  • http://www.facebook.com/piotr.borowski Piotr Borowski

    Ja też uważam, że tekst jest naciągany. Wszyscy ostatnio starają się zrobić z google jakąś organizację jak z teorii spiskowej.

  • facepalm

    Grzegorz Marczak:
    I nie ma tu co porównywać kowalskiego z laptopem do Google.

    Godzisz się żeby Kowalski cyknął ci fotkę jak paradujesz po swoim podwórku, ale jak zrobi to Google to już nie?

  • http://mrrau.net/ mrrau

    VaNTa:
    3. Co znaczy “nie mieli zbierac”? Chyba “twierdzili ze nie zbieraja”, po czym okazalo sie ze jednak zbieraja. Nadal nie wiem o co jest halo skoro te dane sa dla kazdego ogolnie dostepne. Podobnie widze sprawe zfotografiami w Street View.

    Tak jak dla każdego ogólnodostępny jest niezamknięty samochód na parkingu, prawda?

    W IT panuje jakaś inna moralność: jeżeli ktoś nie zabezpieczy komputera to można z niego kraść.

    • VaNTa

      To chyba reguluje juz prawo danego kraju, co wolno a co nie. Co do otwartych samochodow to zalezy chyba od tego jak sad oceni Twoje intencje (czy chcialem ukrasc czy cos innego i w zaleznosci od tego dostaniesz kare). Podobnie z dostepem do sieci jest IMHO podobnie: wszystko zalezy od intencji.

      1. Ciagnac analogie: spisywanie numerow rej. tablic, ich kolorow i marek jest ok?
      2. Jak odroznic siec niezabezpieczona z przypadku od tej celowo niezabezpiczonej by wszyscy mieli dostep? Jedyna opcja to fabryczne zabezpieczanie routerow Wi-Fi jakimis domyslnymi haslami.

    • http://mrrau.net/ mrrau

      VaNTa:
      To chyba reguluje juz prawo danego kraju, co wolno a co nie. Co do otwartych samochodow to zalezy chyba od tego jak sad oceni Twoje intencje (czy chcialem ukrasc czy cos innego i w zaleznosci od tego dostaniesz kare). Podobnie z dostepem do sieci jest IMHO podobnie: wszystko zalezy od intencji.
      1. Ciagnac analogie: spisywanie numerow rej. tablic, ich kolorow i marek jest ok?
      2. Jak odroznic siec niezabezpieczona z przypadku od tej celowo niezabezpiczonej by wszyscy mieli dostep? Jedyna opcja to fabryczne zabezpieczanie routerow Wi-Fi jakimis domyslnymi haslami.

      To prawda. Powinno to regulować prawo / no i w sumie to ciekawe zagadnienie czy można to podciągnąć pod kradzież danych.

      Ad. 1 – można, rejestracje są widoczne, tak jak można zajrzeć do czyjegoś mieszkania przez otwarte drzwi (BTW zdjęcia samochodów z widocznymi rejestracjami można bez obaw publikować (wyjaśnione to jest gdzieś na http://www.swietekrowy.pl/)) / ale otwarte drzwi nie dają ci prawa np. do wynoszenia mebli albo korzystania z kuchni czy toalety

      Ad. 2 – jeżeli sieć jest celowo niezabezpieczona to zwykle o tym wiesz (np. w kawiarni czy restauracji jest odpowiednia informacja) / jeżeli nie wiesz to nie korzystasz (ciągnąc analogię: prezentuję auto w salonie i zostawiam otwarte drzwi i zaproszenie do wypróbowania)

      Ogólnie można takie analogie ciągnąć i ciągnąć :) nie mam na celu obrony jakiegoś konkretnego poglądu bo też nie mam odpowiedniej wiedzy prawnej. Ogólnie problem jest skomplikowany. Na blogu VaGla można znaleźć kilka art. na ten temat, np. http://prawo.vagla.pl/node/8226

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000205287490 Bartek Chyba

    Ja tam nie wierzę w tą pomyłkę – kod się sam nie napisał i sam się nie wstawił do oprogramowania.
    Nie wierzę, że nikt nie sprawdzał zebranych danych.
    Jak zebrali takie dane z 30 krajów i urosłu one do 600GB, to Google musiało się zorientować wcześniej. Obstawiam jednak, że jak zobaczyli co zebrali, to schowali głowę w piasek. I dopiero jak zostali przyłapani, to zaczęli szukać wytłumaczenia.

    • Tomek

      mysle, ze 600gb dla Google to nie jest wartosc, ktora mogliby w jakis sposob wysepracowac jako peak w statystykach ;p

  • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

    VaNTa: 2. A czym sie rozni Google od Kowlaskeigo, ktory zrobi to samo i skrzyknie sie z innymi kowalskimi z innych miast, krajow? Kwestia skali? Czyli duzy nie moze a maly tak?

    Jeśli ktoś się bawi w amatora hakera to co innego – podciągnie parę zdjęć, jakiś mail i tyle. Jeśli to robi korporacja o międzynarodowym zasięgu w 30 krajach to już zupełnie inna skala problemu.

    Oczywiście zgadzam się, że niezabezpieczona sieć WIFI to głupota. Z tym, że akurat duża firma nie powinna tej głupoty wykorzystywać.

    • VaNTa

      Zgodze sie jedynie co do tego ze nie powinni (bo i po co – sami to przyznali) zbierac danych z sieci (zreszta ile sa w stanie zebrac bedac w ruchu). Ale informacje o SSID w polaczeniu z pozycja GPS sa bardzo przydatne uwazam.

  • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

    VaNTa: Ale informacje o SSID w polaczeniu z pozycja GPS sa bardzo przydatne uwazam.

    zgadzam się i tutaj nikt nie ma do nich pretensji. Po prostu jakoś nie wierzę, że przez pomyłkę można zbierać inne dane i przez tak długi okres nie wiedzieć o nich :)

    • VaNTa

      Polemizowalbym :) Sadzac po grafice z Twojego postu dzis na temat ilosci serwerow te 600GB danych moglo gdzies sie zapodziac gdzies wsrod milionow (lub wiecej) pozostalych GB :)

    • http://mrrau.net/ mrrau

      Grzegorz Marczak: zgadzam się i tutaj nikt nie ma do nich pretensji. Po prostu jakoś nie wierzę, że przez pomyłkę można zbierać inne dane i przez tak długi okres nie wiedzieć o nich :)

      Oj… różne babole w kodzie można zostawić :) przy pewnym tempie programowania copy&paste rządzi ;) Chociaż osobiście wątpię, że w tym przypadku był to przypadek :)

  • settembrini

    mrrau:
    Hmm. Niekoniecznie można to porównać do radia. Dane w otwartej sieci nie nadają się same / musisz o nie aktywnie poprosić / łączysz się z otwartą siecią i wysyłasz żądanie pobrania danych, wylistowania katalogów etc.
    Powyższą sytuację można raczej porównać do zostawienia otwartych drzwi w domu i ty sobie wykorzystujesz ten fakt i wchodzisz do wszystkich mieszkań z otwartymi drzwiami i notujesz sobie co też ten ktoś ma w mieszkaniu.

    przyklad z drzwiami nie jest analogia, bo wchodzac do czyjegos mieszkania bez zgody wlasciciela naruszasz jego mir domowy. analogia jest zwykle glosne mowienie wsrod osob postronnych- jesli ktos cie „przypadkiem” podslucha, nie mozesz miec do niego pretensji, bo twoj kod jest powszechnie zrozumialy i dla kazdego dostepny.

  • http://psychika.net Integralny

    Coż …

    pewnie nic lepszego NAJDROŻSZY PRAWNIK by nie wymyślił.

  • Marek

    mrrau: @VaNTa

    To jest precyzyjniejsze porównanie, niż radio. Jakiekolwiek słabo zabezpieczone mieszkanie, nie daje z urzędu prawa do buszowania po nim.
    Można tylko dopytać, dlaczego Google nie poinformował, jak w przypadku produktu Street View, że zbiera dane z niezabezpieczonych lokalnych sieci. Mogliby przecież zrobić specjalne samochody, oznakowane z logo Googla, nagłośnić PR-owo akcję, podać informacje, które regiony, miasta i ulice są w danym momencie skanowane przez takie pojazdy… ludzie by fotografowali, kręcili, opisywali na blogach, jak sprawnie działają chłopcy z Googla… może nawet w danym momencie sami byśmy otwierali zabezpieczone sieci, żeby Google nas przeskanował… ;)

  • http://www.antygoogle.com/ antygoogle
  • http://www.facebook.com/aubrey.delosdestinos Aubrey De Los Destinos

    Jakby celowo zbierali niepożądane dane, to myślę, że nie pokazaliby tego ot tak, tylko sobie to schowali, a na bieżąco przygotowywali jakąś wydmuszkę. Oczywiście „pomyłkowo” umieszczone fragment kodu brzmi bardzo niewiarygodnie, ale Google jednak jest dużą korporacją, a w takich burdel jest zawsze. Taka jest po prostu specyfika korporacji.

  • VaNTa

    Tomasz Hachoł: Ad. 1.
    Dane z sieci wifi mogą być danymi osobowymi. Nie muszą ale mogą
    Ad. 2
    Kwestia skali jest bardzo ważna. W wersji ekstremalnej (takie trafiają do ludzi) spójrz sobie na różnicę między zabójstwem a ludobójstwem
    Ad. 3
    To, że coś jest ogólnie dostępne, nie uzasadnia prawa do wejścia w posiadanie cudzych danych. w jednym z orzeczeń (choć dość leciwych) Sąd Najwyższy stwierdził, że przeczytanie cudzej kartki pocztowej, choć z natury przecież nie jest zabezpieczona, może stanowić naruszenie tajemnicy korespondencji.Nawiasem mówiąc dziwi mnie takie lekkomyślne podejście do faktu, że jakaś korporacja zbiera o nas tony informacji. Brak wyobraźni

    ad. ad. 1
    Czyli zalezy to od ich charakteru jak rozumiem. Google nie zamierzalo zbierac danych z ruchu (sniffing) a jedynie dane O sieciach, ktore dla mnie nie sa danymi osobowymi. Mysle ze mozna to porownac do sytuacji gdy ktos podslucha/nagra w tle cos czego nie zamierzal. Bo jak to technicznie wyglada? Zeby dostacnumerki MAC trzeba sie do sieci zalogowac i troche w niej ‘posluchac’, po prostu zapisali niepotrzebnie te dane…

    ad. ad. 2
    To chyba zle porownanie. Zabojstwo a tym bardziej ludobojstwo jest karalne. Zbieranie danych o sieciach przez Kowalskiego nie jest karalne, dlaczego wiec w wiekszej skali ludzie maja o to pretensje? Tego nie rozumiem.

    ad. ad. 3
    Czyli znowu ‘moze’ ale nie musi, czyli zalezy od uznania sadu (najpewniej na podstawie intencji sprawcy i danych na kartce zawartych prawda?). Choc kartki sa w skrzynkach, ciezko to do konca porownac…
    A co do zbierania danych, mnie dziwi podejscie z drugiej strony zalatujace paranoja.
    Co do lekkomyslnego podejscia. Gogole zbiera o „nas” tyle danych ile im pozwolisz, korzystajac z ich produktow. Nie chcesz, nie korzystasz. Google chyba jako jedyna firma ma strone na ktorej zoabczysz co o Tobie wiedza (Google Dashboard). Tyle ludzi wiesza psy na Google bo oni sie z tym nie kryja i publicznie przyznaja co zbieraja. A mysle ze nawet nie wiemy ile danych zbieraja pomniejsze podmioty i jaki z nich uzytek moga zrobic. Jesli mialbym wybierac komu powierzyc swoje dane (panstwowe sluzby, polskie firmy, Google, cokolwiek innego) wybieram Google.

    • http://beneficjum.pl Tomasz Hachoł

      Powiem tak. Linia obrony przyjęta przez google będzie zdecydowanie bardziej skuteczna od Twojej :)

  • Tomasz

    Ciekawe :D, ja osobiście się nie martwię bo Google wie więcej o mnie niż ja sam, ale analogie do włażenia do czyjegoś domu są niezwykle ciekawe – może zaczniemy pozywać za kliknięcie w link pod którym są jakieś dane nie dla osób trzecich? W technice nie ma prywatności(!), a kto takową chce zachować nich lepiej pozbędzie się wszystkich technicznych bajerów.
    PS. Z tym klikaniem w link to nie takie z nieba wzięte – teoretycznie jeżeli zobaczymy w ten sposób jakieś dane dla nas nie przeznaczone, to złamaliśmy prawo ;). Polecam: http://niebezpiecznik.pl/post/10-lat-wiezienia-za-wejscie-na-strone-www/

  • Piotrek

    Ciekawy artykuł. Dodam tylko że fragment tego artykułu znalazł się w dzisiejszej (20 maja) gazecie wyborczej. ;]

  • ktoscos

    Po pierwsze – to co Google robiło to typowy wardriving – LEGALNY i maja do tego prawo, proszę zobaczyć tutaj http://www.wigle.net

    SSID SIECI + POLOZENIE = przestepstwo? chyba ludzie nie wiedza o co chodzi.

    Przepisy nie definiują tego czym jest siec otwarta, a co w przypadku hotspota?

    Sam oosobiscie podrozuje po kraju zbierajac takie dane o sieci i umiesczajac je w internetcie – sport dla sportu i nikt nie ma prwa mnie za to ukarać

  • http://mrrau.net mrrau

    ktoscos:
    SSID SIECI + POLOZENIE = przestepstwo? chyba ludzie nie wiedza o co chodzi.

    + próbki danych z otwartych sieci. więc nie tylko ssi i położenie.

  • Pingback: Google pomaga zablokować Google Analytics – bezsensowna PR-owa zagrywka.