• Google kończy z cenzurą w Chinach! Czy to koniec Google.cn?

    • Data: 13.01.2010 1:35
    • 8,237 odsłon
    • Grzegorz Marczak
    • Komentarzy: 40 »

    Google upubliczniło informacje o atakach na infrastrutkruę firmy jakie miały miejsce jakiś czas temu. Na oficjalnym blogu firmy, ukazała się notka informująca iż mają dowody na to, że celem ataku były konta gmail obrońcy praw człowieka w Chinach. Atakowano zresztą nie tylko infrastrukturę firmy Google. I teraz najważniejsze, Google postanowiło że natychmiast zaprzestaje dalszego cenzurowania jakie do tej pory było stosowane w wyszukiwarce Google.cn.

    These attacks and the surveillance they have uncovered–combined with the attempts over the past year to further limit free speech on the web–have led us to conclude that we should review the feasibility of our business operations in China. We have decided we are no longer willing to continue censoring our results on Google.cn, and so over the next few weeks we will be discussing with the Chinese government the basis on which we could operate an unfiltered search engine within the law, if at all. We recognize that this may well mean having to shut down Google.cn, and potentially our offices in China.”

    Niezależnie od prawdziwych motywów tego kroku – trzeba przyznać, że Google robi przełomowy ruch jeśli chodzi o dotychczasową akceptację sytuacji w Chinach przez wiele światowych korporacji. Cenzura w internecie stosowana przez wyszukiwarki, które wpuszczono do Chin była jednak nad wyraz widoczna w porównaniu do praktyk jakie musiał stosować inne firmy mające swoje filie w tym kraju.

    Konsekwencje decyzji Google moim zdaniem są oczywiste. Wprawdzie planowane jest spotkanie z przedstawicielami rządu Chin to jednak nie mam złudzeń, że bez rygorystycznego stosowania się do wymogów partii żaden biznes w Chinach nie będzie dozwolony. Google w swoim oficjalnym stanowisku stara się też chronić pracowników Google.cn twierdzą, że nie mają oni z tą decyzją nic wspólnego i nie wiedzieli oni o planach zarządu.

    Co traci Google? 17% rynku jakie zdobyło od pojawienia się chińskiej wersji wyszukiwarki czyli od 2006 roku. Największy konkurent czyli lokalne Baidu nie daje szans Google na zdobycie większej części rynku. W ostatnich miesiącach udziały Google spadły nawet o kilka procent. Można powiedzieć więc, że Google wykorzystuje obecną sytuację do wyjścia z chińskiego runku “z tarczą”. Warto jednak pamiętać, że 17% w Chinach może być dużo więcej warte niż 95% rynku w niejednym europejskim kraju.

    To jednak dopiero początek – nie wiadomo wprawdzie jaki zapalczywy w tym przypadku będzie rząd Chiński ale należy brać pod uwagę, że obecna decyzja Google może wpłynąć na całkowite zaprzestanie kontaktów handlowych. W tym np. wprowadzania telefonów Google na rynek Chiński, produkcji urządzeń itp.

    Bardzo ciekawy jestem dalszego rozwoju sytuacji? Wprawdzie naiwnością byłoby myślenie, że to początek większej rewolucji jeśli chodzi o stosunki z Chinami ale na pewno ten ruch Google będzie jeszcze długo pamiętany i może sprowokuje kilka firm do przemyślenia swoich strategii.

    KOMENTARZE

    1. Wojciech

      Ucieszyła Mnie Ta Informacja .
      Mam nadzieję że to Będzie dobry przykład dla reszty .

      • iks

        Skończy się uciecha jak RZąd odetnie Chińczykom dostęp do google.cn

      • mantrid

        Wojciech: Mam nadzieję że to Będzie dobry przykład dla reszty .

        chińskie władze też mają taką nadzieję.

        skoro wszyscy pogratowali już Google, warto się teraz postawić w sytuacji chińskiego dysydenta, który straci bezpieczne narzędzia komunikacji. gmail jest szyfrowany a serwery są poza Chinami. zostaną teraz dysydentowi do dyspozycji usługi chińskich korporacji, ale kopia bazy do Pekinu leci gratis zgodnie z ustawą.

        http://online.wsj.com/article/SB10001424052748704362004575000440265987982.html?mod=WSJEUROPE_hpp_LEFTTopStories

        “Some worried their Google e-mail accounts would be deleted, and others expressed concern that Chinese authorities would further tighten its Internet controls. “Our postings on the Internet are deleted by [other] Web sites, or when we upload pictures showing bad things on the street, they are deleted … I don’t know what to do without Google,” Ms. Xu said.”

        to tak jakby wyłączyć Radio Europa na złość władzom PRL. pokażmy Łukaszence jak bardzo go nie lubimy! wyłączmy wszystkie rozgłośnie nadające po białorusku z terenu PL!

    2. Bartosz Markowski

      “przedstawicielami żadu Chin”, mała literówka, kilka linijek niżej jest już dobrze
      Jako że zdobyli tak niski udział, to pewnie doszli do wniosku, że przynajmniej wyjdą na obrońcę sprawiedliwości i wolności

    3. RomeoAD

      z przedstawicielami żadu Chin

      rządu… a tak przy okazji, co się stało z tym fajnym pluginem do komentarzy?

    4. Minitodo

      A może warto na to spojrzeć z innej strony? Skoro Google ma “tylko”17% rynku to dzięki takim działaniom spowoduje ze Chińczycy pomysla: hej! Oni są dobrzy, po naszej stronie, warto im pomoc. Następnie Google dogada sie z rządem na mniejsza cenzure i uzyska dzięki takiej kampanii wiecej % rynku

    5. Tweets that mention AntyWeb | » Google kończy z cenzurą w Chinach! Czy to koniec Google.cn? -- Topsy.com

      [...] This post was mentioned on Twitter by hazan, 10przykazan.com. 10przykazan.com said: Google kończy z cenzurą w Chinach! Czy to koniec Google.cn? [AntyWeb] http://bit.ly/8opU0L [...]

    6. Maciek

      btw, Grzegorz,
      nie zauważyłeś że na stronie google.cn wpisałeś nieprawidłową nazwę

      nie ‘tianamen ‘ tylko ‘tiananmen’ (co sugeruje nawet google.cn) i nagle z wyników znikają zdjęcia czołgów… Czyli google nie wyłączył jeszcze cenzury (lub stare -ocenzurowane- wyniki siedzą jeszcze w cache’u)
      dodatkowo:

      we will be discussing with the Chinese government the basis on which we could operate an unfiltered search engine

      chyba dokonałeś nadinterpretacji wypowiedzi ludzi googla, z tego fragmentu wynika, że -będą rozmawiać o zasadach/regułach na jakich będą oferować niefiltwowane wyniki dla Chin…

      hawk!

    7. qbk

      Chciałbym zwrócić uwagę, że nie pisze się Tianamen tylko Tiananmen. Na to drugie hasło czołgi są pojedyncze i gdzieś od n-tej strony dopiero. Ale są w każdym razie. Nie ukrywam, sam fakt, że Google takie coś zrobiło, bardzo mnie zaskoczył. Ciekawe jak to się dalej rozwinie.

    8. kac

      Gdyby nie reszta informacji, wystarczająco szokujący byłby ten fakt:

      “we detected a highly sophisticated and targeted attack on our corporate infrastructure originating from China that resulted in the theft of intellectual property”

      wiele osób obawia się o to, że google przetwarza ich dane, ale prawie nikt o to, że ktoś może te wszystkie dane od google ukraść

    9. chmurli

      “Warto jednak pamiętać, że 17% w Chinach może być dużo więcej warte niż 95% rynku w niejednym europejskim kraju.”
      wątpie np. gracze world of warcraft stanowią (albo stanowili bo podobno zamkneli serwery) połowę graczy światowych, ale blizzard zarabia na nich tylko 10% przychodów z wow’. podobnie jest z rynkiem audio/video, a właściwie to wszystkiego.

    10. Michał

      Google w Chinach miało drugie miejsce, daleko za chińskim Baidu (patrz http://www.chinadaily.com.cn/bizchina/2009-11/26/content_9057702.htm). Cenzura + niski, prawdopodobnie niezadowalający udział rynkowy mogły pomóc Google podjąć decyzję o zdjęciu cenzury. Jeśli Google nie będzie obecne w Chinach, to ich struktura przychodów nie zostanie bardzo zachwiana (przypuszczam, bo nie znam przychodów reklamowych Google z Chin).

    11. przemelek

      Cynik powiedziałby, że Google robi to bo nie ma zbyt mocnej pozycji w Chinach, a taki ruch może mu nabić klientów na świecie.
      Ale ja przychylam się raczej do tego, że jest to efekt tego, że zarząd Google miał po prostu dosyć. Możliwe, że zgodzili się na cenzurowanie wyników z zastrzeżeniem, że wyniki będą cenzurowali [robią to też np. w Niemczech], ale pod warunkiem, że Chiny nie będą zmuszały ich do ujawniania danych osobowych użytkowników [przykład Yahoo sprzed kilku lat pokazał, że udostępnienie danych o użytkowniku skończyło się tym, że dostał wieloletni wyrok więzienia], a tutaj okazało się, że jakaś chińska agenda próbuje obejść ten element umowy.
      Inna sprawa, że rząd USA mógł uznać działania Chin za poważne naruszenie bezpieczeństwa kraju, bo skoro w tamtym tygodniu Hilary Clinton miała spotkania z szefami większości wielkich/znaczących firm z IT to ruch Google może być tylko zapowiedzią tego co zrobią inne firmy.

    12. MG

      Jak donosi BBC, akcje Google spadły o 1,1% (do 584,80$), w godzinę, po ogłoszeniu informacji. Ryzykowny krok Google, ale godny uznania. “Don’t be evil”. Pozdrawiam :]

    13. Piotr

      Czytam sobie teraz fajną książkę o Googlach I patrząć na tę decyzję jestem bardzo zadowolony: “Don’t be evil” :)

      • Jan Rychter

        Akurat “don’t be evil”. Pamiętajmy, że “don’t be evil” ładnie się nagięło do potrzeb rynku gdy było to wygodne i Google elegancko współpracował z totalitarnym reżimem i cenzurował. Teraz nagle okazało się, że reżim nie do końca współpracuje (o zdziwienie!) i znowu “don’t be evil” jest na topie.

        Naiwność Google jest wzruszająca.

      • mantrid

        zarząd może mieć dosyć tej sytuacji, ale ostatecznie to akcjonariusze decydują. to oni wyznaczają granice “don’t be evil”. a z okazji demokracji, to także Hilary Clinton, cały Kongres i laureaci Pokojowej Nagrody Nobla ;(

    14. szmergiell

      Cieszę się z tej decyzji, jednakże wątpię, że wpłynie na zmianę geopolityczną. Interesuje mnie bardziej inne zagadnienie. Chiny są państwem komunistycznym, w którym dochodzi do cenzury. Jednakże w porównaniu do Korei Północnej – jest to niebo na ziemi. Dlaczego większość informacji tyczy się właśnie Chin, przy okazji cichego pomijania Korei?
      pzdr.

      • mantrid

        myślę, że to właśnie zmiany geopolityczne właśnie się szykują i to one są przyczyną tego ruchu. o Korei się nie mówi bo nawet wywiady nie bardzo wiedzą co się tam dzieje. ale przede wszystkim takie informacje służą naszym politykom: jak się przypomni społeczeństwu o niegodziwościach chińskich władz, to łatwiej przepchnąć ustawę regulującą handel z Chinami. decyzja o cenzurze zastępuje dyskusję o skutkach takich regulacji dla obywateli (np. wyższe ceny). my też mamy pewną perfidną quasi-cenzurę – wprawdzie nikomu się nie broni wypowiedzi, ale tworzy się specjalnie tematy po to aby wypchnęły inne. jak się wszyscy emocjonują cudzymi sprawami, to nie pilnują swoich. “Rysiek z Miśkiem” zasłania ustawę nakazującą blokowanie ludziom stron www według rządowej listy, nawet nikt się w mediach nie zastanowił, że nie wiadomo kto ma weryfikować taką listę – a to przecież forma cenzury, o której nie mówi się nawet u nas! wolność w Korei będzie dyskutowana szeroko dopiero wtedy, jak się będzie z nią robić interesy, albo trzeba będzie wysłać tam żołnierzy.. :(

    15. Asiok

      To jest oczywiście decyzja konsultowana i omawiana z działem MARKETINGU/PR.

      Dużo było krytyki Google za współpracę z partią CHRL przy cenzurze. To psuło wizerunek marki – a te 17% rynku jest mniej warte niż zszargana opinia w skali globalnej, która nie wiadomo jaki miałaby wpływ długofalowy na postrzeganie i wizerunek marki.

      Nie wiem też jaka z firm miałaby wziąć ten ruch Googla pod uwagę w swojej strategii i postępowaniu – Google jest potęgą i może sobie na to pozwolić…nie wiem o jakie inne dokładnie firmy chodzi – musiałyby być potęgami. Z resztą nie sądzę, że ktokolwiek pójdzie śladami Google. Ten ruch jest charakterystyczny dla tego elastycznego giganta – giganta nowych czasów i założycieli rodem z NOWEGO POKOLENIA.

      Czy naprawdę uważasz, że inne molochy starsze od Google o kilka rzędów wielkości dokonają tego kroku tracąc taki rynek? Przecież Google to pionier w POZYTYWNYM postępowaniu – reszta wiadomo jaka jest.

      Lobbyści koncernów już się obudzili i forsują w urzędach UE o tym, że to niebezpieczny gigantyczny monopolista. Google potrafi zmieniać model biznesowy i jest CHOLERNIE DALEKOWZROCZNE w przeciwieństwie do reszty chamów krótkowzrocznych i pazernych na zyski – Google zabija rynek NORMALNOŚCIĄ. Niebawem czekają procesy i próby nacisku na Google żeby przystopowało.

    16. Filip

      No ciekawe jak się rozwinie sytuacja.

      Mała prośba do autora tekstu – jest kilka błędów więc fajnie by byo przeczytać jeszcze raz przeczytać tekst i poprawić.

      Oraz pytanie:
      “Bardzo ciekawy jestem dalszego rozwoju sytuacji?” – to autor nie wie czy jest ciekawy czy nie? ;)

    17. Dlaczego Google chce uciec z Chin? | Gniewomir Świechowski - Staromodny Cyborg

      [...] Marczak sugeruje na Antyweb, że gwałtowna reakcja Google na atak ze strony chińskich hakerów, którzy próbowali dobrać [...]

    18. Pongo

      “Warto jednak pamiętać, że 17% w Chinach może być dużo więcej warte niż 95% rynku w niejednym europejskim kraju.”

      Dla jasności – te 17% to odsetek internautów, a nie całej chińskiej populacji :). Dlatego nie sądzę aby była to jakaś duża strata. Warto jednak pamiętać, że w Chinach wciąż kryje się duży potencjał i w przyszłości te 17% mogłoby być dużo więcej warte. Zapewne uznano, że walka z Baidu pochłania zbyt wielkie koszty.

      Jest jeszcze druga możliwość – odejście od cenzury to blef, który ma skłonić władze chińskie do ustępstw. Jestem pewien, że także reżimowi w Pekinie zależy na tym aby Baidu miało jakiegoś konkurenta. Dlatego wynik negocjacji wcale nie jest z góry ustalony.

    19. Dlaczego Google chce uciec z Chin? – vBeta.pl – blog o internecie, baza wiedzy o nowych programach, Web 2.0

      [...] Marczak sugeruje na Antyweb, że gwałtowna reakcja Google na atak ze strony chińskich hakerów, którzy próbowali dobrać [...]

    20. mantrid

      pierwsze pytanie, skoro atakowano gmaila, to czemu zwijają wyszukiwarkę?

      cytując http://www.nytimes.com/2010/01/13/world/asia/13beijing.html?pagewanted=2 :

      “In its public statement Google pointed to a United States government report prepared by the United States-China Economic and Security Review Commission in October and an investigation by Canadian researchers that revealed a vast electronic spying operation last March.

      The Canadian researchers discovered that digital documents had been stolen via the Internet from hundreds of government and private organizations around the world from computer systems based in China.”

      Obama chciał przesiadki rządowej infrastrukutry na Google Docs. Być może Hilary powiedziała Schmidtowi, że po tych atakach albo China albo US Gov. a jak wiadomo państwowy cyc to pewniejsze źródło gotówki niż rynek, tym bardziej pseudo-rynek regulowany przez widzimisię tamtejszych karierowiczów.

    21. Marcin

      kolega będący tam akurat w podróży relacjonuje:
      “na żywo z chin: ludzie składają kwiaty pod budynkiem google w pekinie!”

    22. jareeny

      Co do tego, że nie będą mieli taniej siły roboczej do produkcji swoich telefonów, czy innego badziewia, to pójdą obok, to jakiegoś Tajwanu, czy Korei, tam też jest dużo osób, którzy robią za paczkę ryżu ;)

    23. greggS

      Brawo brawo brawo Google!!

    24. Axure

      1) Trochę dziwne są przytaczane przez Autora liczby. Ja na stronach FT czy WSJ widzę 30% udziału Google vs 60% Baidu. Jest tam także odwołanie do raportu jakiejś chińskiej firmy, wg. którego w ostatnim kwartale udział Google skoczył do 35%, zaś Baidu spadł do 58%. Może po prostu chodzi o inne wielkości? (np. udział w zyskach vs liczba wejść)

      2) Google ma bardzo konkretne interesy w Chinach, w tym przychody na poziomie ponad 200 mln dolarów, więc nie można powiedzieć “nie wychodziło im, to próbują się wycofać zachowując twarz”.

      3) Google z pewnością nie skacze na główkę do pustego basenu. Nie można pominąć faktu, że Google zostało natychmiast poparte przez Departament Stanu. W dodatku, Hilary szykuje na 21go stycznia ważne przemówienie na temat roli internetu w dyplomacji i międzynarodowym rozwoju. (Niewątpliwie pojawią się chwytliwe nawiązania do Twittera i Iranu. ;) http://thecable.foreignpolicy.com/posts/2010/01/08/clinton_dines_with_top_tech_executives

      Ja bym się tu doszukiwał skoordynowanego działania administracji Obamy i Google’a. I muszę powiedzieć, moje początkowe wrażenie jest bardzo optymistyczne. Zupełnie jakby zarówno Google, jak i Obama sparzyli się na próbach znajdowania kompromisu z “diabłem” i właśnie wdrażają bardziej agresywne podejście.

    25. Axure

      W chwili obecnej google.cn pokazuje Tienanmen jak należy. Hell, yeah! :]

    26. Marek

      Google ma beznadziejną publicity od dłuższego już czasu, Eric Schmidt w ostatnich miesiącach podpadł wielu internautom swoimi wypowiedziami okazującymi kompletny brak szacunku dla ich prywatności.
      Do tego dochodzą kłopoty z wreszcie realną konkurencją jak Bing, cięcie kosztów i zwolnienia mimo solennych deklaracji z okresu wejścia na giełdę itp itd. Kto tego nie widzi – jest ślepy. Google traci zęby, interes w Chinach nie wyszedł (jak słusznie zauważa pan Grzegorz) i najzwyczajniej w świecie zwijają interes. Dorabianie do tego ideologii jest może interesujące dla gimnazjalistów, ale przecież nie dla poważnych znawców rynku.

      PS Panie Grzegorzu, da się wyżyć z takich artykułów sponsorowanych? Myślę o zmianie pracy i zastanawiam się, czy nie wziąć się za bloga.

    27. Filip Miłoszewski

      bardzo ciekawy komentarz do całej dyskusji opublikował na swym blogu Nicholas Carr
      http://www.roughtype.com/archives/2010/01/google_and_the_1.php

    28. kawaler24.pl » Dlaczego Google chce uciec z Chin?

      [...] Marczak sugeruje na Antyweb, że gwałtowna reakcja Google na atak ze strony chińskich hakerów, którzy próbowali dobrać [...]

    29. Wikileaks nadal niedostępne – ataki DDoS trwają

      [...] dyplomatyczne trzęsienie ziemi. Dla przykładu z jednej z opublikowanych informacji wynika, że za atakiem na Google który miał miejsce na przełomie 2009 /2010/ stały Chiny a dokładnie chińskie biuro [...]

    Odpowiedz

    Connect with Facebook