Moje pierwsze skojarzenie z Google to coś miłego, przyjaznego i ciepłego. Sam nie wiem skąd ten kierunek w moich myślach? Dlaczego właściwie nie kojarzy mi się wyszukiwarka bądź internet? A może to po prostu efekt dobrego marketingu i zręcznego PR? Tak czy inaczej, strzeżcie się internauci, bo firma, która kiedyś walczyła z dominacją Microsoftu teraz sama zyskuje dominacje.
W internecie są dwa sposoby walki z konkurencją. Można ją kupić lub zaoferować te same co ona usługi, ale w innym opakowaniu. Czasem można też zrobić to po prostu lepiej. Google nie mogło z oczywistych powodów nabyć Wikipedii dlatego też postanowiono stworzyć nową skarbnicę wiedzy w sieci.

Google Knol (od słowa “knowledge” – wiedza) to próba zaoferowania użytkownikom sieci innej niż Wikipedia encyklopedii. Zadajmy sobie jednak pytanie: skąd u Google ta coraz bardziej nieznośna potrzeba oferowania wszystkiego co można zaoferować w sieci? Pytanie te jest o tyle ważne, że Knol w chwili obecnej nie prezentuje jakiegoś bardzo innowacyjnego podejścia do tematu funkcji bądź samego pomysłu.
W serwisie już na starcie mamy artykuły przygotowane przez specjalistów z danych dziedzin. Możemy dowiedzieć się czym jest cukrzyca typu 1 – artykuł Dr. Anne Peters lub co zapakować do plecaka przed weekendem na łonie natury – artykuł Ryana Moultona. To jednak żadna nowość, gdyż znamy to z innych serwisów.
Nowością jest jednak możliwość publikowania własnych artykułów z opcją Ad Sense. Twórcy treści w Google Knol mają w ten sposób możliwość zarabiania na reklamach wyświetlanych przy opracowanych przez nich hasłach. Będzie to niewątpliwie łakomy kąsek dla tych, którzy zechcą wziąć udział w tworzeniu zlokalizowanych wersji Google Knol. Możliwość publikacji haseł zyskają jednak dopiero osoby, które przejdą pomyślnie proces autoryzacji, opartej o potwierdzenie swoich danych osobowych oraz podanie numeru karty płatniczej. Choć może nie jest to nadmiernie wyrafinowana ochrona przed nadużyciami ze strony nieuczciwych użytkowników to poziom zabezpieczeń nie może odstraszać potencjalnych autorów (na pierwszym etapie działalności serwisu w szczególności).
A pełny kształt Google Knol przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

Autoryzacja dotyczy jedynie osób na terenie USA.
“To jednak żadna nowość, gdyż znamy to z innych serwisów.”
To chyba dobrze, że masz możliwość korzystania z różnych źródeł informacji. Jakby była tylko Wikipedia mimo, że bazuje na takich zasadach jakich bazuje (non – profit) to także byś narzekał.
Wiem, że chcesz przekazać newsy jak najszybciej, ale jeśli wiesz, że zdarzają Ci się błędy ortograficzne, to chociaż przeleć przed publikacją tekst jakimś “sprawdzaczem pisowni” (jak na Macu jako takim nic nie ma, to nawet zwykły, darmowy FF poradzi):
- “wziąść”,
- “sewisu”,
- “wszczególności”,
- “kształ”.
A co do google – to ja już się boję do lodówki zaglądać :/ Faktem jest, że lubię google, na pewno wzbudza pozytywne uczucia, ale jak to dalej będzie szło w tę stronę, to coraz łatwiej się będzie można zniechęcić..
@Meetom – nie wiem czy Paweł (autor tekstu) ma Mac-a. Błędy zostały poprawione.
@Grzegorz – moja culpa, z założenia wziąłem Ciebie za autora ;-)
Właśnie Google pokazało co w ich mniemaniu znaczy “zgromadzić całą informację”.
To już nie jest próba indeksacji danych: teraz Google próbuje *posiadać* całą wiedzę. O tym jak groźny jest jakikolwiek monopol – a zwłaszcza monopol na informację – mogliśmy już parę razy w historii się przekonać.
Knol – ten projekt zapamiętam jako ten, dzięki któremu w mojej głowie dokonała się zmiana – Google już nie jest dobrą firmą. Teraz są firmą pragnącą dominacji.
@Meetom – gdybym to ja napisał to pewnie błędów było by jeszcze więcej :)
strasznie toporny wydaje mi się ten serwis.. od wikipedii dzielą go lata świetlne i w tej materii raczej mnie google do siebie nie przekona.. kupa pracy przed nimi – najpierw muszą przyciągnąć ludzi, później popracować nad innymi językami – kasa może tego nie załatwić ;) osobiście ucieszyłbym się, gdyby ten projekt google nie wyszedł – przydałoby się, żeby ktoś im wreszcie utarł nosa :)
pozdrawiam, Kuba
A to nie mialo byc miejsce publikacji prac naukowych? ;) Tak mi sie cos kojarzy, ze kiedys google tak to zapowiadalo.
Przepraszam za bledy, ale wspomniany FF wlasnie od czasu 3.0 nie zawsze sprawdza mi orto. Slownik raz dziala, a innym razem puszcza oczywiste bledy. Zawsze jednak staram sie kontrolowac tresc, choc jak czyta sie jakis tekst po 5-6 razy to przestaje sie bledy widziec;)
Co do samego Knol (jak to sie wlasciwie wymawia?) to mam takie wrazenie ze jest to po prostu produkt zrobiony na sile. Tak jakos tylko po to zeby byl. Ma co prawda funkcje odrozniajace go od konkurencji, ale jego glownym celem jest pokazanie ze Google “potrafi”.
Co do serwisow ktore nie wyszly Google to kilka ich bylo. Chociazby Google Video;)
Muszą się spieszyć, bo również MedPedia (www.medpedia.com) ma ruszyć pod koniec tego roku. Co prawda poświęcona wyłącznie medycynie i zdrowiu, ale zawsze to jakiś kawałek tortu encyklopedycznego zostanie uszczknięty (i Wikipedii i Knolowi) :)
google video nie wyszło – przejęli youtube
wikipedi przejąć się nie dało stworzyli knola
google jest jak dobry szachista analizuje wszystko ;)
ja bym na miejscu googla poszedł nie w stronę powszechnej encyklopedii, a encyklopedii internetu i mediów.
To będzie ciekawa konkurencja. Wikipedia ma potencjał i społeczność, która umożliwia tworzenie dobrej jakości haseł – sam system edycji ciągle ewoluuje (wystarczy zobaczyć, jakie zmiany wprowadzane są na niemieckiej wersji Wikipedii). Ale Fundacja Wikimedia nie ma pieniędzy, a Google mogą wydać na swój wiedzowy projekt bardzo dużo. Poza tym jest jeszcze kwestia obecności tej wiedzy w wyszukiwarkach – o czym nie wspomniałeś. Google teraz promuje Wikipedię (odnośniki do niej są bardzo często na pierwszym miejscu wyników) – czy kiedy rozwinie się Knol, artykuły z tego źródła zastąpią promowane dotąd hasła przygotowane przez wikipedystów?
Powstanie Knola to też pytanie o kwestie praw własności do wiedzy – podobna dyskusja toczy się w przypadku programów digitalizacji książek – stąd powstała przecież alternatywna dla programu Google inicjatywa Open Content Alliance.
Na pewno powstanie Knola i zmiany w Wikipedii dowodzą, że wyczerpuje się już (przynajmniej w perspektywie tak dużych projektów) oryginalna, pierwotna formuła wiki, pozwalająca na w miarę swobodną edycję haseł. Gromadzenie wiedzy idzie w kierunku profesjonalizacji i dbania o jakość za cenę wolności edycji, chociaż w obu projektach – co jest bardzo pozytywną sprawą – kolektywna redakcja na pewno nie zniknie.
a dla kogos moze nie jest oczywiste dlaczego wikipedii nie mogli kupic..
widze ze posty moderowane na tym blogu… zeby przypadkiem nie napisac czegos nieprzychylnego autorowi??
Ogólnie cieszy poruszenie jakiejś “wiedzowej” kwestii na antywebie. W końcu internet to nie tylko rozrywka i marketing.
Knol to niestety *nic* nowego… Po prostu kopia Squidoo (http://www.squidoo.com/) promowana przez G.
Ciekawie sie to wszystko zapowiada. Na razie widze: konkurencja z Wikipedia czyli mamy entuzjastow kontra korporacja, jakies tam modele zarabiania na wlasnej wiedzy, mniej encyklopedyczny charakter niz Wikipedia. Zobaczymy co z tego wyniknie. Ja sie juz pobawilem w pisanie hasel i mimo troche opornego interfejsu na poczatek juz po chwili bylo calkiem fajnie.
[...] tego roku Google uruchomiło swoją wersję Wikipedii, czyli Google Knol. Dużo osób (m.in. też na Anyweb) zastanawiało się co o tym całym pomyśle sądzić. No bo tak, Wikipedia jest i ma się dobrze. [...]