Kolejna plotka o potencjalnej transakcji z Twitterem w roli głównej. Tym razem news nie dotyczy sprzedaży lecz umowy na możliwość emisji reklamy w wyszukiwarce Twittera. Co ciekawe według źródła tej plotki czyli Kary Swisher deal ma być na wyłączność – także jest o co walczyć (o ile wierzyć iż w tej formie reklamy na twitterze jest naprawdę duży potencjał).
Tego typu pojedynki mają kilka bardzo ciekawy aspektów. Przed wszystkim kto jest bardziej zmotywowany do zaistnienia w serwisie który do tej pory osiąga maksymalny hype w mediach? Google ma już doświadczenie z twórcami Twittera (Evan Williams sprzedał bloggera Google), z drugiej strony to właśnie Google ma największe doświadczenie w reklamie w wyszukiwarkach i prawdopodobnie najlepiej zdaje sobie sprawę jaki jest potencjał takiej umowy. Microsoft teoretycznie powinien być bardziej zmotywowany. Nadal nadrabia straty związane z ignorowaniem internetu i stara się gonić liderów. Wydaje mi się też, że MS jest skłonny przy tego typu “przetargach” na prze inwestowanie byle tylko osiągnąć swój cel i przy okazji sprzedać małego prztyczka w zarozumiały nos Google.
Pytanie tylko czy już czas na długą umowę reklamową na wyłączność? Twórcy Twittera muszą mieć teraz całkiem spory ból głowy. Zapowiedzieli, że mają zamiar skupić się w najbliższym czasie na zarabianiu pieniędzy i trafia się okazja na dużą transakcje. Pytanie tylko czy już jest odpowiednia chwila na zawierania długich umów które fiksują zarówno ceny jak i warunki. Co jeśli za rok o tej porze Twitter osiągnie 50 milionów użytkowników czy wtedy taka umowa nie będzie strzałem w stopę ?
Potencjał real time search jest dla mnie też zagadką – rozumiem, że w mogą być bardzo duże piki w popularności tego typu narzędzia (komentowanie imprez, ważne wydarzenia na świecie) ale czy są one na tyle częste iż reklama będzie efektywna cenowo? Nie sądzę aby reklama w tego typu wynikach wyszukiwania miała jakąś gigantyczną skuteczność (ale wiadomo, że wszystko zależy od formy i pomysłu).
Od kilku dni testuję wyszukiwanie w Twitterze a od wczoraj robię to przy pomocy aplikacji Seesmic Desktop (można sobie w osobnych panelach wyświetlić na bieżąco odświeżane wyniku wyszukiwania na wybrane przez nas hasło). Efekty są różne – kiedy chciałem się dowiedzieć czegoś o androidzie dostałem setki ciekawych informacji, linki do artykułów itp. Następnego dnia wyszukiwanie związane z tym samym hasłem pokazało mi kilkaset razy ten sam link do artykułu który został akurat wykopany na Digg.com. Tak więc z skutecznością i jakością śledzenie w real time wybranego hasła jest dość różnie.
Myślę, że w tej bitwie o Twittera warto obserwować zachowanie Google – moim zdaniem szybka rezygnacja Google będzie sygnałem, że real time search nie jest tak istotnym elementem przyszłości internetu jak się wielu osobom wydaje (oczywiście Google może wycofać się z setki innych powodów ale jeśli będzie walczyć to będzie to dla mnie informacja że widzą w tym dealu duży potencjał).






Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

Zacznijmy dyskusję od tego że nie istnieje w tej chwili coś takiego jak “real time search”. Nie pozwala na to obecny stan technologii komputerowej.
Twitter jest interesujący z innego powodu – okazało się że system pull powoduje znacznie większą aktywność i zaangażowanie uzytkowników od klasycznych systemów push gdzie treść jest podawana użytkownikom “na tacy”. Można przypuszczać że i reklamę użytkownikom będzie można podać metodą pull przy lepszym profilu i odzewie z ich strony :)
Życzę zdrowych i spokojnych Świąt!
Sądzę, że wyszukiwarka Twittera to genialna maszynka do robienia pieniędzy. Cała sytuacja sprowadza się jednak do zmiany sposobu myślenia o reklamach. Stosując Twoją skok22 nomenklaturę, skoro serwis opiera się na systemie pull, gdzie wyszukiwanie służy do znajdowania wyłącznie aktualnych i dynamicznie narastających treści to również reklama musi odejść od modelu push.
Nie zdziwiłbym się, gdyby na pomysł jak zarabiać na Twitterze wpadł jednak sam Twitter jako pierwszy. Google pokazało na przykładzie YT jak trudno wielkiej korporacji przełamywać standardy i wymyślać rewolucyjne sposoby reklamy. O MS już nie wspominając.
Pozdrawiam, T.
Tabi – zgoda :) sądzę że ten “nowy” sposób jest już znany od dość dawna. Tylko ludzie muszą się do niego przekonać.