google home głośnik
53

Google Home uratował zdrowie, a może i życie, dzwoniąc na policję (aktualizacja)

Proaktywny asystent głosowy dzwoniący na policję w celu zapobiegnięcia tragedii? To nie do końca tak, ale takie obrazki wkrótce mogą stać się rzeczywistością.

Przebywanie w otoczeniu inteligentnego głośnika z asystentem głosowym przeraża wiele osób. Zdaniem niektórych wielkie korporacje tylko czekają, aż będą mogły podsłuchiwać wszystkich i wszędzie. Do tego może dochodzić przecież już teraz – całe mnóstwo osób posiada aktywną Siri czy Google Now na swoim smartfonie nawet o tym nie wiedząc. Taki asystent, w odpowiednim trybie, nasłuchuje przez cały czas. W części przypadków mikrofon uruchamiany jest, gdy pozostaje odblokowany ekran – czyli również przez ogromną ilość czasu. Utrata prywatności, jeszcze głębsza inwigilacja, która doprowadzi do jeszcze lepiej dopasowanych reklam albo… telefonu na policję.

Asystent głosowy dzwoni na policję?

Według relacji stacji abc (via gizmodo), właśnie w takiej sytuacji znalazł się głośnik Google Home. Podczas domowej awantury zareagował na jedno z wykrzykniętych haseł – “Did you call the sheriff?” – i wybrał numer alarmowy. Dyspozytor słysząc w słuchawce ostrą wymianę zdań wysłał patrol najwyraźniej pod adres przypisany do numeru telefonu. Na miejscu policjanci zastali mężczyznę w bronią w ręku, kobietę oraz dziecko. Najmłodszemu z rodziny nic się nie stało, a kobieta z drobnymi urazami – obyło się bez wizyty w szpitalu – uniknęła prawdopodobnie tragicznego finału awantury.

głośnik google home

Tyle wiemy o tej sprawie, niewiadomych pozostaje naprawdę sporo. Kluczowym pytaniem jest to o aktywację trybu słuchania przez głośnik. Każdy z asystentów reaguje przecież na  konkretną komendę lub dwie – jeśli dane słowa nie padną, to asystent nie ma prawa rozpocząć nasłuchiwania. Czy podczas kłótni jedna ze stron skorzystała z tych słów, by zdalnie wybrać numer alarmowy? Taki scenariusz wydaje się najbardziej prawdopodobny.

Zanim poznamy rozwikłanie tej zagadki warto zastanowić się chwilę nad tym, czy społeczeństwa w ogóle dysponują dziś wyborem pomiędzy bezpieczeństwem a anonimowością. Wydaje się bowiem, że w świetle niektórych ustaw już dawno straciliśmy pełną kontrolę nad swoimi danymi, oddając je w ręce takich lub innych służb w zamian za bezpieczeństwo. Ci, którzy nie mają nic do ukrycia nie powinni się niczego obawiać, ale jak wielokrotnie się o tym przekonaliśmy, systemy sprawiedliwości nie zawsze działają perfekcyjnie.

Prywatność vs bezpieczeństwo

Załóżmy, że Amazon Echo czy Google Home będą któregoś dnia wyposażone nie tylko w mikrofony i głośniki, ale również termometr i inne czujniki. Mogą być one podłączone zdalnie. Wszystko po to, by działać nie tylko interaktywnie, ale proaktywnie i móc zawiadomić np. straż pożarną, gdy tylko nastąpi podejrzenie pożaru lub pogotowie w przypadku wykrycia zatrzymania akcji serca lub innych nieprawidłowości w parametrach życiowych.

Bylibyście skłonni dzielić się tymi informacjami, by choć odrobinę mniej obawiać się o swoje życie, zdrowie lub dobytek?

Aktualizacja: EngadgetWedług serwisu stacja abc omyłkowo wskazała w swoim materiale na głośnik Google Home i obecnie nie jest jeszcze jasne, jakie urządzenie znalazło się w centrum opisywanych wydarzeń.

  • Adf

    Urządzenia obu firm wysyłają wszystko co słyszą na serwery. Oficjalnie w celu poprawienia jakości usługi.

    • Przemysław Rumik

      @Adf nie, wysyłają tylko próbki po wyzwalaczu.

  • Summer

    prywatności w tych latach nie ma, ale jest jeszcze intymność.

  • kofeina

    Czy podczas kłótni jedna ze stron skorzystała z tych słów, by zdalnie wybrać numer alarmowy? Taki scenariusz wydaje się najbardziej prawdopodobny.

    W sumie, to bardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że istnieją „komendy alarmowe”, przed którymi nie trzeba wypowiadać „magicznego słowa”.

    • Konrad Kozłowski

      Musimy zaczekać na kolejne wyjaśnienia.

  • www

    Mój tato dostał wylewu (2 lata temu) i opadł na podłogę. Był przytomny, mówił, lecz nie był w stanie sięgnąć po telefon aby zadzwonić bądź odebrać połączenie. Gdyby wtedy miał asystenta – nawet magiczne „OK Google” – zadzwoniłby na pogotowie. Tak się nie stało, bo za nic w świecie nie chciał telefonu dotykowego. Znaleźli go po dobrych dwóch godzinach przytomnego, jednak uszkodzenia były już tak duże, że umarł kilka tygodni później. Gdyby szybciej dostał się do szpitala, żyłby pewnie do dziś.
    Więc powiem jedno – mam w d…….pie, ze jestem inwigilowany. Wolę to, niż umierać koło telefonu.

    • Konrad Kozłowski

      Nie brakuje opinii podobnych do Twojej i prawdę mówiąc zgadzam się z tym, co piszesz.

    • Bękart Mroku

      Ważne jest to aby każdy miał prawo wybrać opcję umierania koło telefonu bez inwigilowania.

    • www

      Głupoty piszesz. Nawet nie wiesz jak w obliczu śmierci człowiek chce żyć. Niejeden tak chojrakował jak Ty teraz a potem tylko już płakał.

    • Bękart Mroku

      Ale to moja decyzja i tylko mój problem. Nie masz prawa podejmować jej za mnie.
      Nie można w imię bezpieczeństwa zrzec się wolności. Bo doprowadzi to do pełnej kontroli.
      Być może kiedyś jakaś AI (a może nie koniecznie AI) uzna, że w imię bezpieczeństwa najlepiej ludzi zamknąć w kapsułach to sobie krzywdy nie zrobią.
      Chciałbyś? Bo ja jednak wolę ryzyko wypadku niż takie życie.

    • www

      Tak jak napisałem – więksi od Ciebie chojrakowali natomiast w spotkaniu w oko z KOSTUCHĄ – tchórzyli.
      Masz pewnie całe 18 lat więc możesz jeszcze tak pisać.

    • Bękart Mroku

      Oj chciałbym mieć te 18 lat, niestety dawno i nie prawda.
      Ale co Cię to obchodzi czy stchórzę czy nie. Zostaw mi tylko wybór abym mógł to wyłączyć ;-)
      Nie ratuj i nie uszczęśliwiaj ludzi na siłę.
      Przy wszystkich zaletach tej technologii powinniśmy być ostrożni aby nie stracić za jakiś czas możliwości wyboru.
      Bo jeśli zechcę skoczyć z mostu to tylko wyłącznie moja decyzja i nic nikomu do tego.

    • Nose4s✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      W tym muszę się z tobą zgodzić.

    • ewa

      Co Ty robisz w swoim życiu, że tak bardzo boisz się inwigilacji? Plany pokroju Hitlera czy co?

    • Bękart Mroku

      Ale jakie to ma znaczenie czy mam czy nie mam czegoś do ukrycia?
      To ja decyduj czym się chcę podzielić z innymi.
      Nie mam nic przeciwko „wielkiemu bratu” jeśli ktoś chce i tylko dla tych co chcą. Nic mi do tego, że ktoś sobie zrobi livestream swojego życia, ale świadomie. Ja chcę mieć możliwość nie dzielenia się moją prywatnością.
      Takie to dziwne?

    • Nose4s✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      To jest bardzo proste… najpierw pozwolisz, żeby cię podsłuchiwali, potem, żeby podglądali, potem, żeby patrzyli co masz dzisiaj na obiad, gdzie kupiłeś te sałatki, a jak kupiłeś mięso to +10% do podatków, potem będą sprawdzać czy pozwalasz swojej 6-letniej córeczce korzystać z tej terapii transpłciowej o którą tak cię prosiła, a jak nie to ci ją zabiorą… a nie… przecież tak już jest w kanadzie…

      Wychodzi na to, że łazęgi takie jak ty już oddały swoją wolność, nvm.

    • ewa

      O Boże, nie no straszne, zobaczą co mam na obiad i gdzie to kupiłam. Za takie zbrodnie z całą pewnością dostanę dożywocie. Tak się składa, że z podatkami za mięso problemu nie będzie bo jestem weganką :). Po pierwsze jeżeli moje dziecko chciałoby przejść zmianę płci, to nie pozwoliłabym na to od tak w ciągu kilku sekund. To 6 letnie dziecko, musi wiedzieć jakie są konsekwencje takiego wyboru. A nad tym czy złamaniem prawa jest uświadamianie dziecka jakie skutki niesie taka decyzja zadecyduje człowiek a nie maszyna. Tacy ludzie jak ty są zmorą tego świata, współczułabym takiego ojca jak Ty. Rodzic powinien kochać swoje dziecko niezależnie od jego decyzji, to jego życie nie twoje, a nie akceptowanie swojej pociechy tylko dlatego, że jest innej orientacji czy też pragnie zmienić płeć to świństwo. Jedyne czego trzeba chcieć to szczęścia dla nich. Poza tym świat idzie do przodu, ale niektórzy jak widać nie potrafią się dostosowywać. Brakuje jeszcze żebyś napisał, że jako kobieta nie powinnam mieć żadnych praw i móc jedynie siedzieć w domu. Dlaczego już tak nie jest? Bo wszystko się zmienia niezależnie od tego czy tego zechcesz czy nie. I tak samo prędzej czy później stanie się z inwigilacją. Jeżeli inwigilacja ma ocalić chociażby jedno życie, to ja jestem za. Bo nie mam nic do ukrycia i nie wstydzę się tego jak żyję i kim jestem.

    • Bękart Mroku

      Przerażające jest to co piszesz. Wiem, że kobiet nie pyta się o wiek, ale ile masz lat?

    • ewa

      Nie mam problemu z mówieniem o swoim wieku, w październiku stuknie mi 28 lat na tym zakręconym świecie.

    • Bękart Mroku

      Toś młoda jeszcze ;-)
      Obyś z wiekiem doceniła prywatność.
      Mówisz, że nie masz nic do ukrycia. Jesteś pewna, że każde Twoje zachowanie, każda sekunda życia mogłaby zostać upubliczniona?
      A może jednak nie każda? Dziś dane o obiedzie a jutro ?
      A jak te dane wpadną w niepowołane ręce? Ktoś zechce abyś coś zrobiła albo je upubliczni?
      Każdy ma swoje grzeszki i nie ważne czy straszne czy nie(ważne, że straszne dla niego) mogą się przydać do zaszantażowania go.

    • ewa

      Chodzi mi o inwigilację pod kątem bezpieczeństwa. Czyli taką, w której dostęp do danych będą miały ściśle określone, wybrane, i wyszkolone pod tym kątem osoby, a wszystko będzie się odbywało bezpieczne. Nie chodzi mi tu o inwigilację typu livestream z mojego życia, tylko taką która zapewni mi i innym ludziom bezpieczeństwo, tym bardziej że żyjemy w erze co raz częstszych zamachów terrorystycznych.

    • Bękart Mroku

      „Chodzi mi o inwigilację pod kątem bezpieczeństwa”
      Nie ma takiej, zawsze gdzieś są ludzie tworzący systemy, nadzorujący i decydujący. Zawsze. Nie zapewnisz 100% bezpieczeństwa tych danych.
      Co dla nich czyni Twoje życie livestreamem + mają narzędzia aby wyszukiwać kompromitujące dane.
      Ja czasem się zastanawiam czy te zamachy to przypadkiem nie są aby ludzie łyknęli bez gadania inwigilację. Czy one nie są na rękę rządom?
      I pamiętaj, że bardzo ciężko odebrać rządowi/służbom raz dane przywileje. Mając haki a na każdego coś się znajdzie jak się odpowiednio długo popatrzy, można łatwo dusić w zarodku tych co będą chcieli się buntować. A z tych nie pokornych zrobi się wariatów/pieniaczy/niemoralnych cokolwiek aby ludzie ich nie słuchali.

      Wyobraź sobie, że do danych inwigilacyjnych zbieranych dla bezpieczeństwa ma dostęp Twój sąsiad któremu wpadłaś w oko. I z podsłuchów rozmów, mail, smsów wiec co lubisz, czego szukasz w życiu i wykorzystuje tą wiedzę do uwiedzenia Ciebie, wykorzystania i porzucenia. Ma dużo większe szanse niż normalnie bo zna Cię bardzo dobrze, może nawet lepiej niż Ty sama.
      Fajnie? A przykładów nadużyć można wymienić wiele.

    • Ymnytor

      Pomysły, że rządy specjalnie tworzą zamachy, strach i radykalny Islam, aby mieć wymówkę do inwigilacji podchodzi pod teorię spiskową.
      Ale faktycznie, od dłuższego czasu o tym piszę i mówię, że o wiele większym problemem wywoływanym przez zamachy nie są ludzie, którzy giną, bo to margines w porównaniu do ludności tych krajów. Problemem jest to, że zastraszony lud może przyjąć decyzje i uchwały niekorzystne dla niego. Naturalną konsekwencją tego jest większa inwigilacja, która ma miejsce w krajach dotkniętych terroryzmem. Niedługo pewnie regularnie będą pojawiać się pomysły zakazu szyfrowania danych.
      A to, że internet nie w każdych warunkach będzie wolnym medium pokazują kraje takie jak Chiny, gdzie pomimo zaawansowania technologicznego wiele usług jest odgórnie blokowanych, a niedługo mają być też blokowane VPN.
      A inwigilacja na masową skalę oczywiście ma swoje konsekwencje. Pomaga rządom doskonale znać swoją ludność, co pozwala nimi manipulować, aby nie wywołać buntu i przyjmować niekorzystne dla nich uwagi. Dodatkowo w myśl „dajcie mi człowieka, znajdzie się paragraf” można niszczyć realną opozycję, ewentualnie zostawiając jakąś słabą, która nie może zagrozić rządzącym.
      Innym przykładem jest jak podałeś, gdy ktoś kto nadzoruje taki system będzie wykorzystywał to do własnego użytku.
      Poza tym dotknie każdą osobę, która wybija się ponad ludność w biznesie czy polityce(nie bez powodu Obama powiedział, że gdyby za jego czasów były takie technologie jakie są dziś to pewnie nie zostałby prezydentem) , co także przekształca się na kształt społeczeństwa

    • Bękart Mroku

      „Pomysły, że rządy specjalnie tworzą zamachy, strach i radykalny Islam, aby mieć wymówkę do inwigilacji podchodzi pod teorię spiskową. ”
      Wiem, ale coś za piknie się to składa, w jedną całość. Tych zamachów jest nie za wiele tak w sam raz aby ludzie pamiętali.
      Dawno to było ale jak IRA szalała to jakoś częściej coś wybuchało, a jaką skalę miała IRA a jaką ma ISIS?
      Plus co jakiś czas automaty monitorujące złapią pedofila czy innego łobuza. Nie za często aby nie przerazić ludzi możliwościami ale na tyle często, że ludzie mogą powiedzieć no przecież złego złapał, więc może trzeba by więcej.
      I sami proszą o jak najwięcej bo przecież zwykłemu obywatelowi nic nie grozi, ja nie mam nic do ukrycia.
      Ale może przeceniam rządy bo przecież są po to aby służyć obywatelom a nie ich kontrolować :P

    • Nose4s✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      Właśnie napomknęłaś o największy problemie i oczywiście nawet nie jesteś tego świadoma. To nie ty będziesz decydować o losie swojego dziecka, ani nie maszyna. Ten rząd, przed którym ta maszyna nic do ukrycia mieć nie będzie, będzie. I w jednym masz rację, to rodzic decyduje (tho żaden bachor poniżej 21 roku życia nie powinien mieć dostępu do zmiany płci. To, że ma prawo decydować, to jest pierdolenie kolejnego potłuczonego lewaka, dzieciak w wieku sześciu lat wciąż próbuje wsadzić ten mały łeb do nagrzanego piekarnika… a ty i inne lewacto chcecie pozwolić mu decydować o akcie zmiany płci, bo ma takie tantrum…), tyle, że już nie, nie w progresywnej kanadzie, ale oczywiście nie zrozumiałaś o czym pisałem.

      Jeszcze raz, dla jasności, chociaż i tak pewnie nie dotrze do tej twojej warzywnej główki: Twoje dziecko w wieku sześciu lat rzuca tantrum, że chce być dziewczynką (pierdolone 6 lat, kiedy, jak wspomniałem, te bachory wciąż wsadzają głowy do nagrzanego piekarnika) i ty masz dwie opcje, być tą rozsądną rozumiejącą osobą, że bachor w tym wieku nie ma możliwości logicznego podjęcia takiej decyzji, i mu zabronić, albo być popieprzonym (aka kanadyjczykiem, szwedem)lewakiem i mu pozwolić, jednocześnie odbierając mu szansę na przekazanie własnych genów ( w sumie dobrze) jak i rozpieprzając mu życie w konsekwencji decyzji podjętej przez sześciolatka… W przypadku tej pierwszej opcji, takie Echo cię podsłucha, zgłosi do rządu, i bachor zostanie ci odebrany, bo odmówienie dzieciakowi prawa do zmiany płci jest karalne w progresywnej kanadzie…

      Jeśli naprawdę nie widzisz w tym problemu, to ja mam nadzieję, że twoje dziecko zdecyduje się zmienić płeć, przynajmniej się nie rozmnoży.

      I oczywiście jesteś weganką, czego ja się spodziewałem…

    • ewa

      Nawet nie warto odpisywać, to jak uderzanie głową o ścianę. Nie zamierzam dyskutować z kimś kto za grosz nie ma szacunku do drugiego człowieka, czyt. „bachor, lewak”.
      Tak na marginesie, mamy w obecnych czasach taki dostęp do jedzenia, że mięso wcale nie jest potrzebne ludziom do życia. Weganów jest co raz więcej i jeszcze będzie ich przybywać. Życzę miłego życia bez dostosowywania się do środowiska i postępu :)

    • Bękart Mroku

      mięso wcale nie jest potrzebne ludziom do życia

      Grzeszysz kobieto, oj jak Ty grzeszysz :P
      Jak żyć bez schabowego? Bez goloneczki? Jak żyć :(
      Co kto lubi, ale uważam, że Ci co nie jedzą to tracą na własne, życzenie. Ale do momentu kiedy nie wymuszają dla mnie zakazu to spoko więcej mięska dla mnie ;-)

    • Nose4s✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      Swoją drogą to jest bardzo dobry przykład. pewnie łazęga taka jak ty ma inne zdanie, ale 6 letnia dziewczynka/chłopczyk nie powinna przechodzić procesu zmiany w=płci bo ma takie widzimisię, ani w ogóle. Więc ty jej zabraniasz, a takie echo to sobie nagrywa i zgłasza odpowiednim organom, że działasz przeciwko prawu kandyjskiemu i bum, zabierają ci dzieciaka.

      Życie samo pisze idealne przykłady, ale dla niektórych buraków to nigdy nie dotrze.

    • MoiraAtropos

      zawsze mnie interesowało, co takiego ludzie robią i jakie rzeczy w internecie oglądają, że tak bardzo przeraża ich perspektywa inwigilacji :) prawda jest taka, że przeciętny szary obywatel nie jest wart zainteresowania ze strony służb, sytuacja zmienia się jeśli jednak ktoś ma coś „na sumieniu” i jeśli kosztem tego wszędobylskiego podglądania łatwiej będzie złapać jakiegoś zboczeńca, to ja nie mam z tym problemu :) ciekawe jest też na przykład to, że niektórym osobnikom bardzo przeszkadzają takie rzeczy jak monitoring miejski, albo monitoring w sklepach: wielokrotnie pod artykułami, w których publikowano nagrania monitoringu z kradzieży w jakimś sklepie w komentarzach odzywali się ludzie oburzeni faktem, że takie rzeczy są nagrywane i publikowane, nie wiem skąd ta złość? boją się, że to kiedyś ich kamera złapie na gorącym uczynku?

    • Bękart Mroku

      ” tak bardzo przeraża ich perspektywa inwigilacji ”
      Nie perspektywa inwigilacji. A to co może stać się z materiałami zebranymi.
      „prawda jest taka, że przeciętny szary obywatel nie jest wart zainteresowania ze strony służb”
      Fakt. Ale może być już wart zainteresowania ze strony pracownika tych służb mającego dostęp do danych.
      A tu już każdy scenariusz jest możliwy.
      A druga kwestia co ja z szarego obywatela staniesz się nie wygodnym obywatelem? Dane czekają, wystarczy pokopać.
      Nie przeraża Cię to?

    • MoiraAtropos

      co takiego robisz na co dzień, że może to zostać wykorzystane przeciwko Tobie przez służby specjalne?

    • Bękart Mroku

      Na przykład uprawiam sex z 2 koleżankami z pracy i nie chcielibyśmy aby to wyszło poza nasz krąg. Taka nasza mała zabawa. Ich mężowie nie muszą o tym wiedzieć.
      Więc dziewczyny z obawy o zszarganie opinii dałyby się zaszantażować. A mi w tym katolickopodobnym kraju mogłoby zaszkodzić w karierze politycznej.

    • MoiraAtropos

      wiadomo, że służby wywiadowcze nie mają nic ważniejszego do roboty, tylko sprawdzać kto co z kim w łóżku robi :) tylko potwierdziłeś moją opinię na ten temat ;)

    • Bękart Mroku

      Jest to jedna z ważniejszych informacji wywiadowczych. I doskonały wektor szantażu.
      Pomijając służby, sprawdzić może pracownik tych służb i ….

    • MoiraAtropos

      nadal Twój argument do mnie nie trafia, bo tylko od Ciebie zależy co „przepuszczasz” przez internet :) to nie jest tak, że ktoś na siłę włamuje się w Twoje prywatne życie i wbrew Twojej wiedzy instaluje kamery w sypialni

    • Bękart Mroku

      Jeszcze nie.
      Kiedyś było pojęcie tajemnicy korespondencji. Więc mogę wysłać mailem wszystko i nik nie ma prawa tego czytać bez mojej zgody.

    • MoiraAtropos

      a, jeszcze co do rujnowania kariery politycznej – tutaj nie potrzeba żadnego „ok google” i całodobowej inwigilacji w sieci, wystarczy, że przypadkowy pasażer samolotu zrobi Ci zdjęcie (vide Petru) i żadne nowoczesne technologie nie są potrzebne ;)

    • Bękart Mroku

      Tu jego wina. Mógł się pilnować. Przy inwigilacji nie masz szans obrony.

    • Ktoś

      Stary, czytam tę dyskusję i jestem przerażony, że ludzie tak płytko myślą. Chyba trzeba dać sobie spokój z dyskusjami.

      A odpowiedź w stylu „z podatkiem od mięsa nie mam problemu, bo jestem weganką” (więcej przykładów nie przytaczam) jest poniżej krytyki. Taka gadanina, żeby tylko przegadać i dowartościować w swoim małym światku. Nieważne, że tracę meritum dyskusji, ważne że coś napisałem. Juhu!

  • Bulitl

    „Każdy z asystentów reaguje przecież na konkretną komendę lub dwie – jeśli dane słowa nie padną, to asystent nie ma prawa rozpocząć nasłuchiwania.”

    Asystent nasłuchuje cały czas tylko, że po wypowiedzeniu magicznych słów dopiero zaczyna analizować zdania które wypowiadamy.

  • cYk

    Czyli teraz bijąc żony musimy pamiętać o wyłączaniu telefonów i innych asystentów =D

    • Morski Morświn

      Teraz to żony biją mężów. Takie mamy czasy.

  • jj

    Asystent nasłuchuje cały czas i nagrywa wszystko na serwerach. Wypowiedzenie komendy daje tylko możliwość reakcji na nasze komendy, no i pewnie włącza diodę :D Istnieje też pewna teoria spiskowa że podczas nieoficjalnego nasłuchu padły „magiczne słowa” alarmujące pracownika nsa który zaczął nasłuch i wezwał policję

    • Konrad Kozłowski

      Czy rzeczywiście brał w tym udział pracownik?

    • jj

      Nie od dziś wiadomo że wypowiedzenie „magicznych słów” lub ich napisanie w odpowiedniej konfiguracji z innymi słowami aktywuje pewne alerty, tu mogło być podobnie i pracownik mógł wydać zdalnie komendę, tak jak wspomniałęm to tylko mała teoria spiskowa. Prawdy i tak się nie dowiemy

    • Nose4s✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      W sumie… jeśli to prawda, to musi być nieustanny transfer danych, no nie ma bata, więc każdy byle „hacker” potrafiłby udowodnić, że wszystko jest nagrywane i przesyłane do ich serwerów… gdzie są te wielkie nagłówki?

  • Nick

    Kilka razy zdarzyło mi się, że google now zaczęło nasłuchiwać w telefonie bez magicznej komendy „ok google”. Ot tak po prostu z d… podczas rozmowy w pokoju telefon leżąc na stole wydał charakterystyczny dźwięk szpiega ;) i włączył ekran sygnalizując słuchanie….

    • jan

      pewnie w rozmowie padło słowo „ok” i po nim cos co zabrzmiało jak google :-)

    • Nick

      czasem też reaguje na telewizor :)

    • jan

      moze tez byc radio – ważne czy padło „ok google” lub cos bardzo podobnego :-)

  • Mam smartfona (nie telefon) i nie mam paranoi, że łoranyboskie, inwigilujo, #jakżyć. Gdyby każdy każdego inwigilował, brakowało by ludzi.

    • Nose4s✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      Po to są serwery. Ale nie martw się, jest ok! Wątpię, żebyś był chociaż ociupinkę dla nich istotny (poza reklamami), to, że się nie przejmujesz tą inwigilacją, najlepiej o tym świadczy.

  • Konrad

    „Aktualizacja: EngadgetWedług serwisu stacja abc omyłkowo wskazała w swoim materiale na głośnik Google Home i obecnie nie jest jeszcze jasne, jakie urządzenie znalazło się w centrum opisywanych wydarzeń.”

    Ale tytuł na AntyWebie też przydałoby się zmienić bo wprowadza w błąd.