Google zainwestowało podobno pomiędzy 100 a 200 milionów dolarów w firmę Zynga (znaną z gry FarmVille czy MafiaWars, które są hitam na Facebooku). Według komentujących to wydarzenie jest to przymiarka do uruchomienia własnego serwisu z grami przez Google, w którym Zynga miałaby stać się jednym z kluczowych elementów.
Dlaczego social game to dobry kierunek rozwoju pokazują min wyniki finansowe Zynga. Nie oficjalne źródła mówią o 350 milionach dolarów przychodu tej firmy w roku 2010 z czego podobno połowa stanowi zysk operacyjny. W przyszłym roku estymuje się, że Zynga osiągnie miliard dolarów przychodu.
Skoro, więc pojedyncza firma jest w stanie wygenerować tak duży zysk (relatywnie do wielkości firmy) to Google wraz z swoim potencjałem może liczyć na znacznie więcej z social games. Zastanawia mnie natomiast, czym tak naprawdę może być Google Games i czego tak naprawdę można się po takim produkcie spodziewać? Platforma z grami i logowaniem z Google na dzień dzisiejszy wydaje się być nie wystarczająco atrakcyjna, może więc środowisko dla developerów, sklep albo wszystko w jednym?
Z pewnością jednym z celów przedsięwzięć w stylu Google Games (tworzonego z takim parterami jak Zynga) jest odciągnięcie nieco użytkowników od Facebooka, którzy teraz min. dzięki grom spędzają w tym serwisie bardzo dużo czasu (co umiejętnie wykorzystuje FB). Kolejny celem może być lepsze zorganizowanie rozrywki mobilne i to niezależnej od platformy systemowej.






Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

Jest coś fascynującego w tym, że producent prymitywnych gier przeglądarkowych zarabia wielokrotnie więcej niż developer złożonej, skomplikowanej gry typu, dajmy na to, Wiedźmin.
trudno się komentuje takie tezy. To jakby dziecko narzekało że życie jest niesprawiedliwe bo jedni pracują więcej i mają mniej niż inni.
BTW: nie uważam produkcji Zyngi za prymitywne.
Główną przyczyną tego jest fakt, że gier przeglądarkowych nie da się pobrać z torrentów. :)
Gry tworzone przez firmę Zynga są proste, ale nie prymitywne.
To powodują dwa czynniki po pierwsze brak piractwa, po drugie to szerszy odbiorca, tzw. casual, a po naszemu gracz niedzielny. Inną sprawą jest też to, że grą przeglądarkowym dużo bliżej jest do gier typu MMO, niż wszystkich innych typów gier. Tu użytkownicy zazwyczaj płacą jakieś stałe opłaty, oczywiście w systemie mikropłatności, czyli kto chce ten płaci i ci co płacą finansują grę nie tych co nie płacą. Choć trzeba przyznać wynik jest imponujący.
Po za tym wydaje mi się, że zysk netto nie jest już tak imponujący, jeśli firma została zakupiona za tak niewielkie pieniądze w stosunku do przychodu rocznego.
W 2009 przychód firmy wyniósł 322 mln dolarów, a dochód netto wyniósł 98 milionów dolarów. Dla porównania taki Modern War 2 zarobił ponad 1 bilion dolarów brutto (dane ze stycznia). Oczywiście, jeśli policzymy stosunek nakładu finansowego do uzyskanego przychodu to przegra z produkcjami Zyngi, ale podobnie jest w normalnych grach. Torchlight prosta gra RPG koszt produkcji 100 tys. dolarów + marketing (szacuje się też 100 tys. dolarów), przychód 15 milionów dolarów.
Zgadzam się z Michałem. Casualowi gracze to 2/3. Dla nich znacznie atrakcyjniejszy jest model “wchodzisz-grasz” niż “idziesz do Empiku-kupujesz-jak masz wystarczająco szybki komputer to grasz”.
A że trochę są prymitywne… no są, ale tak wyglądają produkty masowe. Średnie IQ w społeczeństwie jest równe 100. Połowa ma więcej, połowa ma mniej. Tworzenie ambitnych gier zawęża nam o liczbę potancjalnych klientów o 50%.
Ciekaw jestem ile trwa stworzenie takiej gry w porównaniu do gier PC. Podejrzewam, że są to jednak dużo mniejsze koszty od takiego Wiedźmina.
Stworzenie to jedno – utrzymanie, support online i sam hosting to druga strona medalu i dodatkowe koszty. Gdzies w Computerworld’zie było to opisane (jak wygląda zaplecze dev takich gier jak np z FB) tylko nie mogę znaleźć (papier).
nie chodzi mi o ich treść oczywiście, tylko o produkcję, złożoność techniczną
[...] 2. Google Games i pierwsze inwestycje? Antyweb.pl [...]
To nie gry przyciągają ludzi do facebooka, tylko facebook nakręca popularność tym grom, w które ludzie klikają z nudów. Kiepska grafika, tragiczna animacja, zero rywalizacji i grywalności – poza facebookiem te gry nie miałyby szans na ułamek swojego obecnego sukcesu.
A mi się wydaje, że to raczej synergia tych dwóch tworów (przepraszam za cliché)
[...] wiadomości z tego serwisu Follow us on Twitter 57 śledzących RSS Feed 342 czytelników Google Games i pierwsze inwestycje? 1 głosuj! Google zainwestowało podobno pomiędzy 100 a 200 milionów dolarów w firmę [...]
sadzenie wirtualnych truskawek kon na roli ktory ora pole by sie usmial :)ciekawe co dalej seks z helmem na glowie jak w demolition man ? :) moze ludzie beda sobie fundowac i zapraszac sie na wirtualne kawy :) swiat oszalal i brnie dalej w to szalenstwo najlepsza gra w jaka gralem w zyciu to byla gra w kapsle :) lepiej miec kilku prawdziwych przyjaciol w zyciu niz tysiac na facebooku :)
mnie osobiście ciekawi jaki główny model zarabiania przyjmie google w przypadku gier. Zynga z tego co wiem nie monetyzuje swoich wyświetleń w postaci reklam a swój model biznesowy opiera na mikropłatnościach, tymczasem google raczej włąsnie na wyświetleniach i przestrzeni reklamowej a nie mikrołatnościach zbudował swoja potęgę.
Z postu wynika, że Google zainwestowało 100-200M a nie wykupiło Zygnę. MS zainwestował w 2007 240M w Facebooka, ale kupił za to tylko 1,6% udziałów.
[...] [1] http://technologie.gazeta.pl/internet/1,104530,8127377,Google_Games_nadchodzi.html [2] http://antyweb.pl/google-games-i-pierwsze-inwestycje/ [3] http://webhosting.pl/Google.Games.Mountain.View.potajemnie.wspolpracuje.z.tworcami.Farmville [...]