Newsem dzisiejszego dnia jest komunikat od Google na temat tworzonego systemu operacyjnego. Jak to zawsze w zapowiedziach bywa, ma być prosty, szybki, lekki i w ogóle najlepszy. Google Chrome Os nie będzie klasycznym Os, będzie to produkt przeznaczony raczej na netbooki (tablety?), który dzięki swojej dobrej integracji z aplikacjami webowymi ma robić wrażenie, że internet i nasz komputer to jedność. Takie przynajmniej są początkowe plany.
Co do rzucania rękawicy Microsoftowi był bym jednak jak na razie sceptyczny. To prawda, że sprawnie działający darmowy system operacyjny będzie pewnie zmorą dla Windowsów, natomiast przed Google stoi zdanie, którego nigdy wcześniej na taką skalę się nie podejmowało. Robienie przeglądarki internetowej czy systemu obsługującego urządzenia mobilne to jedno ale system operacyjny i wszystko co jest z tym związane to zupełnie inna liga.
Wprawdzie bardzo przekonując brzmią potencjalne zalety systemu – wszyscy przecież chcielibyśmy mieć system, który uruchamia się w kilka sekund, jest tak zintegrowany z usługami sieciowymi iż praktycznie jest to dla nas niezauważalne itp. Pytanie tylko jak dużo ludzi jest już gotowe przesiąść się całkowicie “na internet” rezygnując z klasycznych programów biurowych, programów graficznych, gier, i wielu innych aplikacji których webowe odpowiedniki nadal kuleją lub ich w ogóle nie ma? Oczywiście netbooki w które na początku celuje Google nie służą do gier i do obsługi grafiki ale nikt nie ma chyba wątpliwości, że rozpoczynając tak duży projekt na tego typu urządzeniach plany się nie kończą.
Microsoft na pozycję lidera w systemach operacyjnych pracował długie lata, zdobył olbrzymią bazę klientów, wychował na swoich systemach całe pokolenia. Walka z przyzwyczajeniami konsumentów może być bardzo trudna, a euforia geeków technologicznych nie jest jeszcze wyznacznikiem sukcesu (linux?) systemu Google. Przeciętny użytkownika nie obchodzą detale, chce znać różnice ale nie lubi poświęcać przyzwyczajeń, docenia znane produkty i boi się open source – jest bardzo wiele aspektów z którymi G będzie musiał się zmierzyć. Oby było na to gotowe.
Microsoft ma też dużą szansę kompletnie opanować rynek netbooków czym sprawi duże problemy Google. Już teraz statystyki pokazują, że Windows XP jest dominującym systemem na tych małych komputerkach. Oczywiście darmowy system będzie kusił – myślę jednak, że kiedy poznamy szczegółową specyfikację możliwości Os-u od Google wielu użytkowników może nie być gotowym na różnego rodzaju poświęcenia na rzecz internetowego systemu.
Zastanawia mnie też jak na dzisiejszy news o systemie operacyjnym od Google zareaguje Apple. System operacyjny tej firmy ma wprawdzie stabilną pozycję na rynku, ale nie wyobrażam sobie aby Apple było bierne w tej sytuacji. Choć kto wie może to będzie najlepsza strategia?
Mam nadzieję, że Google zrealizuje swoje plany i rzeczywiście wyprodukuje internetowy system operacyjny (konkurencja dla MS się zawsze przyda). Konfrontacja z Microsoftem nie będzie jednak ani łatwa ani przyjemna i kiedy teraz miał bym stawiać na to kto z tego pojedynku wyjdzie bardziej obolały to wskazał bym Google.






Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

Nie byłbym taki sceptyczny co do ilości oprogramowania. Jeśli Google rozwiąże wszystko rozsądnie, będzie można na Chrome OS instalować aplikacje z Linuksa, których wbrew przekonaniom jest całe mnóstwo.
Przesiadka na clouda jest nieuchronna dla wszystkich. Google zrozumiało to już kilka lat temu, kiedy zaczęło powoli, ale sukcesywnie zwiększać swoje pole rażenia w Internecie poza jedynie wyszukiwarką. Microsoft wydaje się ciągle tego nie rozumieć. Aktualne decyzje MS idące w kierunku clouda są jak kluczenie – niby jakiś pomysł na abonamentowy Office w sieci, niby nowe środowisko w sieci, do którego będzie się wysyłać aplikacje, a brak strategicznych decyzji w OS, które uwzględniałyby nowy fenomen.
Dlatego przeczuwam, że może to być jeden z finałowych ruchów sygnalizujący prawdziwą hegemonię Google’a na naszych komputerach. To już nie jest wojna podjazdowa z Microsoftem; to oficjalna i pełnoprawna bitwa, w której nawet remis oznaczał będzie kolosalne zwycięstwo Google’a nad Microsoftem.
Cloud computing wydaje się być tutaj kluczem.
Jeżeli Google teraz to zapowiada, to pewnie pracuje nad tym już od dawna :-) A za jakiś czas się okaże, że system będzie też dobry dla PC… Tutaj trzeba przewidywać ruchy Googlersów :-)
IMO wraz z Chrome OS ruszy się wreszcie rynek aplikacji internetowych w Polsce. Zaczną powstawać onlineowe przeglądarki, onlineowe edytory tekstowe i programistyczne, odtwarzacze audio/video itd. :)
Z niecierpliwością czekam na rozwój sytuacji. Jako programista wręcz oczekuję na nadchodzącą nową sytuację na rynku :)
Wystarczy spojrzeć na Express Gate Asusa, nie wiem ile osób tego używa, ale ja miałem okazję i jest to świetna sprawa, parę sekund i możesz używać Skype, przeglądać strony, słuchać muzyki, oglądać wideo itd… Chętnie bym coś podobnego ze stajni Google zainstalował na swoim Macbooku obok OS X lub nosił na PenDrive aby mieć szybki dostęp do aplikacji webowych.
Cloud computing jako jedyna przyszłość? Oby nie. Nie wyobrażam sobie trzymania poufnych danych na serwerach jakiejś firmy, tym bardziej tak dużej jak Google. Dziwi mnie, że tak mało osób boi się takiej przyszłości. Przecież to w prostej linii prowadzi do jakiegoś nowego porządku świata rodem z Orwella.
Marzenie? Raczej koszmar.
@m_gol :
Jeśli założyć, że dane będą trzymane w chmurze to jest się o co bać, ale moim zdaniem pamięć przyszłości to pamięć flash. Ich uniwersalność, mikrobudowa i kompatybilność z niemal każdym urządzeniem komputerowym [PC, Notebook, Netbook, telefon komórkowy, aparaty cyfrowe itd itp] powoduje, że są coraz popularniejsze.
Ciekawe czy Google kupi Jolicloud, w sumie by mieli działający już Google OS.
@przemekspider:
Nie był bym taki stanowczy – biznes się do chmury nie przeniesie (a przynajmniej nie szybko) MS zarabia dużo na korporacjach i na razie ma tam stabilną pozycję. jeśli duzi będą się chcieli przenosić w chmurę to MS też da im do tego sposobność i raczej Google się tu nie wepchnie
Microsoft w poniedzialek ma oglosic jakis duzy nowy produkt – kto wie moze bedzie to “chmurowy” Windows i Office, wiec Google wyprzedzil ich o pare dni z zapowiedzia swojej nowosci.
Wedlug mnie Google OS to strzal w dziesiatke zwlaszcza ze poczatkowo ma sie koncentrowac na Notbookach ktore z definicji powinny byc tanie i sluzyc glownie do przegladania poczty, prostej edycji dokumentow etc. Po co wiec wydawac dodatdkowa kase na system operacyjny ktory tak na prawde nic nam nie dodaje (Windows) i dotadkowo jak to jest w wypadku Windows XP jest jeszcze laskawie wspierany przez MS (normalny okres wsparcia juz minal ale dzieki presji urzytkownikow niezbyt chetnych na przesiadke na Viste zostal przedluzony) Dodatkowo po co wydawac jeszcze pieniadze na MS Office kiedy caly pakiet biurowy mozemy miec za darmo.
W obecnej sytacji gospodarczej na swiecie wiekszosc ludzi dwa razy sie zastanowi zanim wyda pieniadze na drogi produkt ktory ma darmowy odpowiednik, zwalszcza ze tym odpowiednikiem nie jest magiczny Linux – ktorego wiekszosc przecietnych ludzi boi sie jak ognia – ale stoi firma ktorej wyszukiwarki uzywaja na codzien.
Podsumowujac, mysle ze to MS wyjdzie z tej konfrontacji poturbowany a nie jak sugerujesz Google, no ale to moje zdanie
Pozdrawiam i przepraszam za brak polskich trzcionek
Niektorzy w swoich komentarzach posuwaja sie nawet dalej, twierdzac ze na polu pozostanie tylko Google i … Apple. http://thenextweb.com/2009/07/08/prediction-google-apple-war/
Coz troche radykalna opinia ale kto wie…
Jakimś dziwnym trafem pewna firma, której siedziba mieści się niedaleko siedziby Google, właśnie pracuje nad systemem operacyjnym łączącym Chrome z Linuxem. Zobaczcie sami:
http://www.thinkgos.com/cloud/index.html
Jeżeli coś jest pewne na tym świecie to jest nim to, że i M$ i Google kiedyś splajtują.
Co do Wielkiego Podglądacza to ludzie mają to w d…. bo interesują ich jedynie wino, kobiety i śpiew czyli narkotyki, seks i krew. Wolność? Sprzedadzą zawsze za złudne poczucie bezpieczeństwa. A jak coś jest tak duże jak Google albo Internet to musi być zdrowe ;)
Taki system na netbooku ograniczałby mnie. Ja nastawiam się na Windows 7. Nigdy nie wiadomo kiedy trzeba skorzystać z jakiegoś programu…więc to jedyny powód i jakże istotny.
@Krzysztof:
Nie rozpędzaj się tak :) Większość ludzi ma Windowsa za darmo za każdym razem gdy kupują nowy sprzęt. Taka przynajmniej jest mentalność szczególnie, że w przypadku firm takich jak Dell czy HP po prostu normą jest że kupując komputer Windę masz w standardzie.
Osobiście mam wrażenie, że ostatnio trochę się przesadza z przwidywaniem jedynej słusznej drogi rozwoju – Claud Computing. Niby nowa idea ale jak przypomnę sobie zajęcia z przed 8 lat z programowania sieciowego to jakbym już gdzieś to widział…
Dla mnie Cloud to nic nowego i odkrywczego, jest na to hype ale nikt nie zastanawia się kiedy warto korzystać z chmury… a kiedy jest to zupełnie bez sensu.
Nie chcę generalizować ale nawet najszybsze łącze internetowe jest lata świetlne od fibre channel czy nawet SATA – jaki biznes przeniesie się na cloud od M lub G jeśli wewnętrzna sieć ma przepustowość gigabita – a każdy megabit symetrycznego łącza wychodzącego to koszt 100-300 zł/mc.
Z drugiej strony – jakie korzyści zwykłemu użytkownikowi daje chmura? Backup, dostęp do danych z wielu miejsc, współdzielenie… – mi to wszystko zapewnia Google Docs a jak dla mnie nie jest to rzadna chmura, co najwyżej storage z ficzerami. Moim zdaniem cloud to rozwiązanie/technologia dla wybranych mających specyficzne potrzeby a nie dla ogółu.
Cała ta historia wprowadza mnie w pewną konsternację, o czym pisałem na http://www.dailytech.pl.
Co z Androidem? Przez całe ostatnie półrocze producenci sprzętu komputerowego prężyli na targach muskuły pokazując netbooki z Androidem. Acer po wakacjach wprowadzi nawet jeden do sprzedaży. Wszyscy chcieli dostosować Androida do potrzeb netbooków oraz normalnych komputerów, a Google zrobiło wszystkich w konia robiąc kolejny system operacyjny? Dla mnie to robienie niepotrzebnego zamieszania na rynku, na którym i tak jest już niezłe zamieszanie.
Całej sprawy nie byłoby gdyby Google nazwało system “Android for PC”, albo “Android Desktop” i zapewniło kompatybilność z wersją mobilną. Tutaj bowiem nie chodzi o technologię, a o nomenklaturę. Google nie powinno tworzyć kolejnej linii produktów, a kontynuować obecną, czyli Androida. Chrome OS wprowadza zamieszanie i konsternację wśród użytkowników.
Należy zacząć od tego, że Chrome OS to nic nowego – bo będzie to nadal stary poczciwy linux (lub ktoś z rodziny BSD), z silnikiem przeglądarki chrome jako menedżer okien (raczej zakładek) i shellem.
Tak konstrukcja nie jest chyba skomplikowana dla grupy programistów i to wcale nie pochodzących od google.
A dlaczego taka konstrukcja ? – a dlatego, że w całym tym bałaganie z open sourowimi OS’ami jest to, że nie ma dobrej rozwiązania właśnie w warstwie prezentacji (GUI). Obecne rozwiązania nie umywają się do Windowsa a tym bardziej MacOS.
Przeglądarka w jakiejś formie (poprzez swoje ograniczenia) trochę poprawia tą sytuację (ale np. takie fonty nadal będą beznadziejnie wyglądać).
Co do promowanego cloud comp. to faktycznie jest to marzenie takich firm jak google. I póki co w tej strefie pozostanie.
Czyli mam się szykować na to ,że będę posiadać na pulpicie box z reklamami Google? :)
:) http://farm4.static.flickr.com/3038/2874749029_d8cda4531d.jpg bardzo fajna grafika opisująca w 100% sytuację.
@Łukasz: jak to nie ma dobrego GUI dla Linuksa? Jak komuś potrzebne klasyczne menu ma konserwatywne Gnome, jak chce nowości, to jest nowe KDE, mówisz że w systemach jest bałagan? Masz chyba jakieś przestarzałe informacje o dystrybucjach, bo zauważ, że o ile kiedyś faktycznie sytuacja z gamą dystr była chaotyczna, o tyle teraz prawami wolnego rynku się to stabilizuje – jakieś dziwne małe dystrybucja albo padają albo pozostają gdzieś na orbicie nurtu. Pozostało kilka dystr o różnym przeznaczeniu (Ubu dla zwykłych userów, Debian dla bardziej zaawansowanych, Gentoo dla masochistów, RedHat czy Suse dla firm etc.) Sytuacja się poprawiła, więc nie ma co marudzić.
A co go Chrome OS, to ma to być tak jak Android system oparty na jądrze Linuksa z GUI przystosowanym do netbook’ów i korzystania z webowych aplikacji. I dobrze. A jak ktoś sobie będzie chciał zainstalować program do grafiki itp. to zapewne nie będzie problemu z dodaniem obsługi QT/GTK+
No i fajnie, że Google ma siłę przebicia, żeby wprowadzić to do gotowych urządzeń w sprzedaży. Cool
@Kamil
Źle się wyraziłem, że GUI chodzi mi o system na którym te GUI (np. KDE) jest oparte, czyli X Window – przestarzałe, słabo rozwijane (sprzętowa akceleracja ?), to nie to co jest w Windows (vista i 7) oraz w Mac os (Quarz : via http://arstechnica.com/apple/reviews/2005/04/macosx-10-4.ars/13). W linuxie system wyświetlania został zrobiony szybko i byle jak, tak aby tylko zapchać dziurę i dać użytkownikom to co widzieli w windowsie (czyli szybki klon tych rozwiązań).
I nadal nic tam się nie zmienia, przede wszystkim przez ograniczenia patentowe takich firm jak Adobe i innych.
Chrome OS to wydmuszka ! nic innego. To marzenia google o dominacji w internecie i całym cloud computing – w Redmond i Cuppertino pękają ze śmiechu. A pozycjonowanie się Chrome OS vs. Windows jest już wogóle strasznie zabawne.
Chrome OS dla netbooków ktoś mógłby powiedzieć, a ile tych netbooków zostało sprzedanych w opozycji do zwykłych notebooków ? I jaki duży jest ten rynek ?
Jest tak mały, że nawet Apple tym się nie interesuje.
A sama przeglądarka chrome – czy ktoś ma może statystki ile osób tego używa ?
-pewnie znikomy procent.
Ostateczna rzecz – jeśli oprogramowanie dla chome os jest w internecie – to dlaczego nie mógłbym otworzyć np. Safari na 17″ laptopie i z niego skorzystać ?
@Paweł “FrostBite” Iwaniuk:
Wydaje mi się, że jednak nazwa Chrome OS nie bierze się bez powodu. Ten system będzie bardzo przypominał z wyglądu przeglądarkę Google. Prawdopodobnie Chrome browser od Chrome OS będzie róznił się głównie tym, że ten drugi ma kernel bootujący komputer.
Czyli Andorid na netbookach jest czymś zupełnie innym niż Chrome OS, choć nie wątpię, że pod maską część technologii będzie wspólna. Dla konsumenta jednak liczy się interface graficzny.
Poza tym jest jeszcze jedna znacząca różnica. Chrome OS będzie wspierał prawdopodobnie tylko aplikacje działające w przeglądarce, czyli nie będzie można pisać tradycyjnych programów na ten system. Google chce wymusić na developerach aby całkowicie przestawili się na standardy webowe takie jak AJAX i HTML5. Ma to jedną dużą zaletę – program pisany pod Chrome OS będzie także działał na innych przeglądarkach, a więc na innych systemach operacyjnych! Skończyłby się problem niekompatybilności systemów, co może przełamać monopol Windowsa.
ad przemekspider
MS także zrozumiało cloud to przyszłość, patrz windows live i usługi tam zgromadzone. 25 GB daje MS a nie google.
Google daje pozornie wszystko za darmo. Picasa powyżej 1gb, sketchup pro poczta dla firm jest płata.
Cena XP dla producentów netboków to 30$, windows 7 w promocji na amazon to 50$. Cena produktu to klucz do sukcesu.
Moja rada dla MS.
Windows za góra 50$.
250 GB – 500 GB na live
MS zyska wielu wiernych użytkowników, którzy pozostaną przy windows.
@Łukasz:
Google stosuje zasadę małych kroków. Najpierw chcą poczuć się pewnie na rynku netbooków, zapewne kolejnym etapem będzie podbój notebooków itd.
Podobnie jest z Androidem. Zaczęło się od tego, że wypuścili jeden telefon (G1), a po roku już kilka(naście) różnych urządzeń z tym systemem ma być na rynku.
http://code.google.com/p/nativeclient/
chcialbym przypomniec o tym co rozwija od jakiegos czasu Google – Native Client.
to tak apropos pisania innych niz tradycyjne przegladarkowe aplikacje na Chrome OS
tym samym mamy 3 powaznych graczy na rynku os :)
jak dla mnie wypas
http://www.techcrunch.com/2009/07/09/why-chrome-os-now-because-microsoft-office-in-the-cloud-comes-monday/
a to zeby nie mowic, ze google nie idzie na solo z m$ ;)
Chrome OS nie bez powodu został tak nazwany – będzie to system pod przeglądarkę. Błędem jest jednak traktowanie tego jedynie jako okno na chmurę.
Uwzględniając wprowadzenie technologii takich jak Gears pozwalająych na pracę off-line oraz Native Client (NaCl) pozwalających uruchamiać w przeglądarce regularne programy – dostajemy system, w którym co prawda na początek dostępne będzie jedynie www (i stąd tak mocne podkreślenie przeznaczenia systemu na netbooki w pierwszejfazie), jednak wraz ze wzrostem udziału przeglądarkowych aplikacji NaCl, powinno być dostępnych coraz więcej regularnych wydajnych aplikacji na ten system.
Już teraz można tylko przy użyciu Chrome wykonywać wiele rzeczy, jakich przeciętny użytkownik potrzebuje – www, mail, rozmowy, dokumenty. Zakładając natomiast, że nowy system umożliwi w jakiś sposób komunikację aplikacji uruchamianych w przeglądarce z pamięciami USB, skanerami, aparatami i drukarkami, użytkownik dostanie wszystko co potrzebuje – wydaje mi się mało prawdopodobne, żeby na nowym systemie nie dało się uruchomić czegoś takiego jak Picasa.
Wydaje mi się, że błędem jest myślenie o chromeOS jak o kolejnej dystrybucji linuksa. Będzie to raczej rozwinięcie androida (w którym odnajdujemy wiele cech zapowiadanego systemu), więc być może nowy chrome os będzie miał:
- jądro linuksa, ale nic więcej
- własna biblioteka systemowa (analogicznie do bionic) niekompatybilna z libc
- własny wydajny i uproszczony system okienkowy specjalnie pod Skia – bibliotekę graficzną na której oparty jest Chrome
- jakąś warstwę abstrakcji umożliwiającą korzystanie z drukarki, usb, kamerek przez aplikacje webowe
- może system plików jako baza sqlite?
- może jakiś lokalny serwerek http – na potrzeby aplikacji instalowanych lokalnie?
Zapowiada się bardzo ciekawie – google udowodniło juz kilka razy, że potrafi robić proste i przyjazne oprogramowanie o funkcjonalności wystarczającej dla masowego usera, czego przykładem może być Chrome i Picasa.
O tym, jak bardzo taki prosty system jest potrzebny przekonuje się każdy, kto choć raz miał okazję wprowadzać swoją mamę czy babcię w świat komputerów i próbował wytłumaczyć jej czemu tu jest jakieś “C:” i “D:” i co są pliki i katalogi i pasek start i skrót na pulpicie i program i pamięć masowa i pamięć ram, itd.
Uważam, że dla masowego usera chrome os stanie się za jakiś czas tym czym gotowe cms jest dla przeciętnego blogera. Będzie to system nie dla geeków, ale dla masowego odbiorcy (który do oglądania tv nie potrzebuje schematu jego działania, a jedynie pilota).
Android się nie nadawał do portowania na PC/netbooki, przynajmniej nie w krótkim okresie czasu. Na pomysł, aby zrobić “system” złożony z rdzenia i samej przegladarki, wpadło już wiele osób, ale chyba tylko Google jest w stanie przeprowadzić taką operację skutecznie i do końca. Zastanawia mnie jednak, jaką funkcjonalność będzie oferował taki system działającym na nim aplikacjom? Jeśli głównym API dla takich aplikacji będzie JavaScript (standardowy DOM + Google Gears) to z pewnością będzie to za mało. Tu zapewne na scenę wchodzi tzw. Google Native Client, czyli plugin do przeglądarek pozwalający uruchamiać w nich skompilowany kod natywny (w dużym uproszczeniu: pliki .exe). Dziwiłem sie po co tyle inwestują czasu w rozwój Native Client i teraz widzę powód :) Jeśli przez NC aplikacje będą miały dostęp do systemu, zapowiada się ciekawe. Ale uwaga – MS już wieki temu propagował swoje ActiveX i mu sie nie udało. Podobnie Java od lat posiada mechanizm WebStart i też nawet nie zagroziła Flashowi.
Czym tak naprawdę jest Google OS okaże się, gdy opublikują API.
Jeśli chodzi o niebezpieczeństwo związane z chmurami – przecież będzie można tworzyć prywatne/osobiste chmury, podobnie jak dzisiaj można założyć (bądź nawet prowadzić) własny hosting. Już teraz firmy hostingowe zaczynają kopiować pomysł Amazon EC2. Paranoicy będą mogli wykupić miejsce w szafie i postawić w nim własny serwer z “chmurowym” środowiskiem, nad którą będą mieli wyłączoną i pełną kontrolę.
Zapewne jednak większość ludzi nie będzie się za bardzo przejmować prywatnością i pozostanie przy chmurach oferowanych przez gigantów. Jak pokazuje polityka Apple w ich AppStore, oraz fakt, że Google odebrało niektórym klientom możliwość korzystania z Android Market (tym, którzy posiadają telefon developerski), może się okazać, że własny netbook nie jest do końca taki własny – ktoś inny decyduje, co możesz a czego nie możesz instalować. Wielu userom nie będzie to przeszkadzało, ale akceptując ten porządek rzeczy, przyczyniać się będa do upośledzenia konkurencyjności na rynku aplikacji dla takich chmurowych netbooków.
Myślę, że można krótko podsumować to w ten sposób:
ChromOS będzie minimalną platformą dla Chrome+NaCl+Gears+kilka mniejszych technologii.
Jeśli komuś wystarczy taki tandem (a wielu osobom może wystarczyć, zważywszy na to jakie ta platforma może mieć możliwości po dopracowaniu), wystarczy mu także prosty, darmowy ChromeOS.
@Michał Lenkiewicz:
Ale może rozwój chmur napędzi rozwój sieci a potrzeby zrodzą dużo lepsze oferty operatorów (niższe ceny, większe przepustowości) – z pożytkiem dla nas wszystkich, nie tylko tych z chmur… W ten sposób jak rozwój softu napędza rozwój sprzętu.
A system googla? Życzę powodzenia, o ile z pożytkiem, a nie ze szkodą dla Linuksa.
@Łukasz:
Xorg moim zdaniem ma wszystko co trzeba, sprzętową akcelerację obsługuje przez sterownik od producenta sprzętu, jak chcę dodatkowe bajery, to instaluję compiz’a i mam wszystko co chcę (no może poza obsługą HD, ale to wkrótce i tylko z winy producenta sprzętu)
Co do dominacji google, to pamiętasz jeszcze czasy jak google się pojawiło? też nikt nie wierzył że im się uda, poza tym moim zdaniem różnorodność i konkurencja są potrzebne – tak działa mechanizm ewolucji, homogenizm osłabia wszystko czego dotyka oraz hamuje jego rozwój.
Google przynajmniej ma odwagę zrobić coś nowego, nawet jeśli się nie uda, to co z tego? Rynek netbooków dopiero powstaje, ale ja już widzę sporo ludzi z malutkimi kompami, tylko przydałyby się jeszcze lepsze matryce i baterie, ale to OLED ma załatwić, tylko trzeba poczekać.
Za to M$ wciąż powiela stare pomysły (to samo menu start od ponad 10 lat i praktycznie żadnej innowacji w GUI – też mi wypas, obudzą się nagle z ręką w nocniku, tak jak nie wiadomo kiedy nagle stracili rynek przeglądarek.
@przemekspider:
No tak. Patronem XXI wieku będzie św. Głupiec. “Musimy zaindeksować 10 mld głupich stron w Internecie. Dzięki temu będziemy mądrzejsi.
@stoodi:
To będzie coś takiego tylko w innej szacie graficznej i z logiem Google.
@Kamil Maciejewski:
No własnie to mam między innymi do zarzucenia śr. linux’a :) – ale już zostawmy ten temat.
Chodzi o to, że ten cały Chrome OS to nic oryginalnego, bo rozwiązania firm typu jolicloud, i ostatnio opisywany CrunchPad mają robić _dokładnie_ to samo. I Chrome OS szybko trafi do kosza, gdy zobaczą, że np. CrunchPad zakończył się fiaskiem.
Bo jakby Google dał swoim programistom 30% zamiast 20% czasu na własne projekty, to mogliby wyjść z czymś ciekawszym :)
Nie wiem jak wy ale do mnie osobiscie ten Google system nie przemawia wszedzie google otworzysz lodowke a tam google jakos ostatnio bardzo przemawia do mnie wyszukiwarka Globseek ktorej logo jasno mowi czym jest caly czas obserwuje progress i rozwoj tej wyszukiwarki i wroze jej olbrzymi sukces ! Pozdrawiam was serdecznie a ciebie Grzegorzu przedewszystkiem Kasia / Kielce :)
Ale ten globeseek to tylko nakładka na google, wikipedię i yahoo, co w tym ciekawego?
ciekawe jak się w to wszystko wpasuje NetVibes i inne sieciowe pulpity.. w sumie to szansa dla takich serwisów zdobyć miliony serc.. tzn pulpitów.
Porazka Google nie tak szybko…
Google (wydaje sie) bedzie bazowac na strukturach, ktore czesto bardzo dobrze sobie radza z osobna. Z tego wzgledu moze pozwolic sobie na powolny rozruch i sklejac do kupy wszystkie swoje produkty w jedna calosc.
Windows posiada ponad 90% udziałów w rynku netbooków i co tu dużo mówić ludzie chcą windows’a, nie chcą jakiegoś linux’a, którego nie kojarzą z żadną firmą, żadną reklamom w TV. Nic. Ludzie chcą windows’a bo mogą uruchamiać na nich programy, które lubią (np. iTunes, WMP, gry) oraz pracują (office, oprogramowanie finansowe). Już o urządzeniach (aparaty, drukarki itp.) nie wspomnę. Linux dla nich jest czarną magią to że nieznaczna grupka fanów używa linux’a wcale nie oznacza, że reszta też automatycznie się przesiądzie.
Dodatkowo kwestie ceny netbooka z linuxem o ok. 200zł mniej. Nie jest to mega cena za wygodę i nie jeden decyduje się na dopłatę.
Kolejna rzecz producenci sprzętu – Microsoft do nich przyjdzie i powie “macie windows’a 7 za $20, ale nie produkujecie żadnego komputera z linuxem i podobnymi, żadnego netbooka oraz żadnego notebooka !”
I gdzie Google wówczas będzie ? wykupi wszystkich ?
Z tego ostatniego choćby powodu powstaje CrunchPad, oraz Apple ma swoją linię a nie sprzedaje OS wszystkim.
ChromeOS pewnie powstanie, ale będzie walczył nie z windowsem ale z innymi dystrybucjami linux’a.
Ja pracuję na notebooku i stacjonarnym kompie o ile na notebooku rzeczywiście mógłbym sobie pozwolić na korzystanie z takiego systemu Google o tyle na stacjonarnym już nie bo wykorzystuję np. oprogramowanie graficzne, a aplikacje webowe nie są wystarczające.
Ciekawe jak sprawa dalej się potoczy Windows, Adroid, Google… co jeszcze? Ile systemów rzeczywiście pozostanie na rynku? Ile z nich się przyjmie? Tak jak przedmówca wspomniał 90% rynku to nie łatwy przeciwnik i z pewnością znajdzie sposoby na walkę z konkurencją.
Nie Globeseek tylko Globseek :) Globseek Inc. nie ma nic wspolnego z Google Inc :) mowili o tej wyszukiwarce w programie o technologiach IT w stanach.