Właśnie dostałem informacje od Grzegorza Jabłońskiego o uruchomionym przez niego serwisie Glukomi.pl. Będzie to miejsce (na razie serwis jest w fazie testowej), dla osób chorych na cukrzyce. Jak wiadomo przy tej chorobie niezmiernie ważna jest systematyczność zażywania leków oraz pełna kontrola nad poziomem cukru oraz spożywanymi regularnie posiłkami. Co będzie oferował serwis? :
Idea działania serwisu nie jest nowa – polega na tym, że chory używa telefonu komórkowego do bieżącego zapisywania swoich pomiarów cukru, dawek insuliny oraz posiłków. Zebrane dane są następnie zapamiętywane na serwerze i udostępniane na stronie WWW.

Oprócz zbierania danych i udostępniani ich przez stronę WWW, Glukomi ma też aktywnie wspierać chorego w prowadzeniu choroby poprzez funkcje takie jak:
-wysyłanie do chorego, jego lekarzy czy opiekunów cotygodniowe raporty które, oprócz wykresu i statystyk, zawierają ogólną ocene wyrównania cukrzycy w ostatnim tygodniu
- prezentacje wyniki w zestawieniach dziennych, tygodniowych oraz miesięcznych, a także w nowatorskich wykresach przekrojowych, w których pomiary z wielu dni nakładane są na jeden wykres. Wszystkie zestawienia można wydrukować lub wysłać e-mailem do wybranej osoby.
- oznaczanie pomiary cukru etykietami, na postawie których grupuje pomiary do statystyk. Oprócz standardowych etykiet takich jak na czczo lub po posiłku, serwis pozwala użytkownikom dodawać własne etykiety.
- skracanie czas zapisu pojedynczego pomiaru na telefonie do kilkunastu sekund
Przyznam, że podoba mi się idea Glukomi. Jeśli serwis się sprawdzi będzie to naprawdę przydatne narzędzie do kontroli nad chorobą, która prześladuje coraz więcej ludzi. Dobry pomysł powstały z własnych potrzeb (Grzegorz jest cukrzykiem), który może stać się również biznesem. W fazie testów serwis dostępny jest za darmo docelowo korzystanie z niego ma być płatne – będzie to jednak kwota ok 4 PLN miesięcznie. Wydaje mi się, że taką opłatę jest w stanie przełknąć każdy – szczególnie osoba która uzna serwis za pomocny w walce z problemem jakim jest cukrzyca.
Jako ciekawostkę można dodać, że serwis otrzymał dofinansowanie unijne – jednak autor zrezygnował z niego i postanowił za własne pieniądze dokończyć projekt. Jak napisał mi w mailu powodem rezygnacji było ryzyko związane z odpowiedzialnością zwrotu
dotacji.






Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

“Chorych z rozpoznaną cukrzycą mamy w Polsce ponad milion obywateli, drugi milion cukrzycę ma, ale jeszcze o tym nie wie”. nawet jak dotrze do 1% to ma przyzwoity przychód (przy niewielkich kosztach utrzymania aplikacji)…. jeśli to faktycznie jest przydatne (zwiększa jakość życia).
warto pogadać o współpracy z http://abczdrowie.pl ;)
[...] antyweb.pl 19:38 AntyWeb | » Glukomi z pomocą cukrzykom antyweb.pl/…glukomi-z-pomoca-cukrzyko… Pokaż reakcje /* */ inne strony z tej witryny + obserwuj co [...]
@kuba filipowski
dlatego podobają mi się tego typu projekty – są zarówno przydatne dla ludzi jak również mają ręce i nogi jeśli chodzi o stronę biznesową.
@Grzegorz Marczak
czy to jest przydatne to mi trudno powiedzieć. zakładając, że są to zgadzam się – to fajna przestrzeń do działań. słabo zagospodarowana w internecie.
swoją drogą dziwie się, że koncerny farmaceutyczne przysypiają jeśli chodzi o aktywne działanie w sieci (web appy to naturalny ruch dla takich firm).
jakby jakiś decydent z takiej firmy to czytał to służę wsparciem w tej materii ;)
A co z ochroną danych osobowych? Zgodnie z art. 27 ustawy o ochronie danych osobowych, przetwarzanie danych dotyczących stanu zdrowia wymaga pisemnej zgody.
@kuba filipowski
Kuba – po taką drobnicę to się będą schylać jak będzie kryzys w ich branży – na razie to szkoda się dekoncentrować na drobnych.
Idea na serwis jest i życzę powodzenia. Od strony użytkownika wydaje mi się, że są łatwiejsze rozwiązania. Nie wierzę, że nie ma takiej aplikacji na iphona i inne komórki. Na PDA gdzieś widziałem a i pewnie coś prostego jest na desktop. Choć pewnie znajdą się tacy, dla których proponowane rozwiązanie będzie wygodniejsze.
[...] antyweb.pl/glukomi-z-pomoca-cukrzykom wzbudza zainteresowanie! Pokaż reakcje /* */ inne strony z tej witryny + obserwuj co pisze [...]
Bardzo dobra idea. Muszę to ojcu przedstawić i znajomym.
Wspaniały pomysł z dużym potencjałem. Pragmatyzm. Widzę różowo ich przyszłość. Teraz dopracować i dobry marketing…
There’s an app for that.
Niestety startup jest ok ale dziala niezgodnie z prawem czyli ustawa o ochronie danych osobowych. Do przetwarzania danych potrzebna jest zgoda na pismie ((lub inne przeslanki umozliwiajace przetwarzanie, ktorych wlasciciel raczej nie spelnia). poza tym przed rozpoczeciem przetwarzania danych konieczna jest zarejestrowania zbioru danych w GIODO, a niestety takiej rejestracji nie ma.
wlasciele powinien skonsultowac projekt z prawnikiem aby nie mial pozniej nieprzyjemnosci.
Jak mi się podoba, że wszyscy się tak na tym GIODO dobrze znają. Szczególnie kiedy samo GIODO ma spory problem z interpretacją własnych wytycznych i prze to 70% spraw o dane osobowe jest umarzane lub przegrywane przez tę organizację.
@Grzegorz: GIODO nie jest od wytycznych tylko od egzekwowania prawa. To że póki co działają jak działają nie znaczy, że zbieranie danych o stanie zdrowia nie podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Najwyraźniej nigdy się nie pofatygowałeś żeby sprawdzić to u źródła…
3mam kciuki za wszystkie start-upy medyczne/zdrowotne.
Na razie za wiele na glukomi nie ma, czekam na więcej.
M.
ps. a co do zrezygnowania z kasy z UE… no cóż… nie skomentuje tego :)
Dziękuje za wszystkie komentarze:
@Tomek: jeżeli chodzi o ochronę danych osobowych, sprawa jest w trakcie załatwiania. Mamy standardowy zapis na ten temat w regulaminie, ale rzeczywiście muszę ustalić czy dane medyczne podlegają tu jakimś szczególnym prawom. Na pewno zrobimy to jeżeli koncept okaże się trafiony – w końcu nie ma sensu rejestrować się w Giodo, gdyby okazało się ze jest tylko kilku chętnych…
Nawiasem mówiąc, żaden inny serwis gdzie można zbierać dane medyczne nie wymaga żadnej specjalnej zgody, włączając w to Google Health. Czy są zarejestrowane w GIODO? Tego nie wiem, ale wątpie…
@user151, @arecki: oczywiście że istnieją podobne serwisy, zwłaszcza w stanach. W AppStorze jest ich kilkanaście, jest nawet jeden podobny do Glukomi w Polsce. Jednak moim zdaniem często są to bazy w których gromadzi się dane dla samego gromadzenia – wiem bo wypróbowałem. Glukomi ma być aktywnym pomocnikiem w cukrzycy – stąd chociazby idea wysyłania maili, czego nie robi żaden inny znany mi serwis tego typu.
@Marcin:
zrezygnowanie z dotacji to rzecz czysto pragmatyczna. Otrzymując dofinansowanie, zrobilibyśmy ten serwis z większym rozmachem, za kilka razy więcej pieniędzy, ale z wizją bankructwa nad głową w razie nie spełnienia wskaźników. Jako mały prywatny przedsiębiorca, a nie spółka z o.o., nie mogłem sobie pozwolić na takie ryzyko na tym etapie.
Nastawiam się natomiast na aplikowanie o dotację na rozwój serwisu, gdy przekonam się, że Glukomi zdobywa użytkowników.
Pozdrawiam
Grzegorz
@Grzegorz Jabłoński: Z moich ustaleń wynika że 95-99% serwisów w Polsce łamie ustawę o ochronie danych osobowych, bo niestety poprzeczka jest absurdalnie wysoko – zwłaszcza w przypadku danych medycznych (tak jak pisałem potrzebna jest pisemna zgoda użytkowników, tak jakby byli głupcami…). Natomiast o tym jak to prawo jest egzekwowane wspomniał już gospodarz.
Co do Google Health – to zapewne podlega prawu USA które wygląda inaczej niż unijne regulacje.
google health podlega pod prawo amerykanskie – nie wymaga rejestracji w polsce.
niestety startup glucomi.pl jesli chce dzialac zgodnie z prawem musi najpierw zarejestrowac zbior danych wrazliwych, a dopiero potem pozwolic uzytkownikom na rejestracje w serwisie. Bez wzgledu na to czy jest 1 czy 1 mln uzytkownikow.
@Gregorz: odpowiednie zapisy w ustawie o ochronie danych osobowych Art. 27. 1. i art 27.2 oraz art 46.2
Czyli pozostaje mi wynieść serwis i firmę go prowadzącą gdzieś tam, gdzie prawo nie jest tak restrykcyjne. Czy ktoś może polecić dobry kraj najlepiej niedaleko gdzie powinienem wyprowadzić Glukomi? :)
Dziękuje za wasze uwagi. Jak widać nie skupiłem się dotychczas na tych aspektach Glukomi. Będąc cukrzykiem, wiem, moich danych dotyczących prowadzenia cukrzycy w ogóle nie odczuwam za prywatne. Najchętniej oddałbym je jakiejś instytucji która uwzględniłaby je w większych badaniach dla szczytnego celu (gdyby taka istniała).
Z drugiej strony, wyobrażam sobie raport Glukomi w rękach szefa mówiącego mi że mam kontrolować się lepiej, bo wówczas daje większe szanse dłuższej i sprawniejszej pracy. Tego byłoby już za wiele.
Dlatego temat jest istotny, na pewno będę starał się dowiedzieć o nim jak najwięcej i rozwiązać skutecznie.
Szkoda tylko, że pomysł wyprowadzenia firmy z Polski wcale nie wydaje się najgorszy.
Pozdrawiam
Grzegorz
W obrębie UE regulacje są podobne, natomiast kiedyś gdzieś czytałem że w Polsce poprzeczka jest dosyć wysoko w porównaniu z unijnym minimum.
rozwiazanie jest proste, musisz podpisac umowe z uzytkownikiem na pismie, wtedy mozesz od niego zbierac wszystko co chcesz, o ile go o tym wczesniej powiadomisz.
@bodek: tylko że to najprawdpodobniej zdusiłoby biznes w zarodku
@bodek: myślę że nikt nie chciałby wysyłać podpisanych umów pocztą – mi by się nie chciało. A jeżeli już, to muszę dać na to użytkownikowi trochę czasu, pozwalając mu jednak od razu korzystać z serwisu.
Na razie będę analizował sytuację i rozmawiał z prawnikiem. Glukomi skonstruowane jest tak, że oprócz adresu e-mail, nie wymaga podawania przez użytkownika absolutnie żadnych danych osobowych. Jeżeli użytkownik chce, jego raporty mogą pozostać całkiem anonimowe. Może uda mi się ten fakt wykorzystać..
@Grzegorz: to może być dobry punkt zaczepienia – jeśli przechowywane dane nie będą danymi osobowymi, to nie będą podlegały ochronie. Zawsze też możesz liczyć na łut szczęścia – GIODO działa jak działa ;)
zalozenie masz takie ze serwis jest platny.
czyli rejestruje sie, podajac email, potem podaje swoje dane medyczne (glukoza, insulinta, waga ipt) a potem chce od ciebie fakture. I w tym momencie masz baze danych wrazliwych, ktora muszisz zarejestrowac, PRZED rozpoczeciem rejestracji uzytkownikow.
tak jak pisalem sam email moze byc traktowany jako dane osobowe (zakladajac ze wszystkie emaile w twoim serwisie nie spelnia warunku ze beda danymi osobowymi co moze byc trudne do zweryfikowania) to w momencie otrzymania faktury (ktora musisz na wezwanie uzytkownika wystawic, lub rachunek) stwarzana jest sytuacja, ze masz jak na dloni dane osobowe, ktore mozesz polaczyc z danymi medycznymi uzytkownika w twoim serwisie.
przedyskutuj temat z jakas z firm zajmujacych sie ochrona danych osobowych.
w praktyce jesli nie masz umowy na pismie, i nie prowadzisz ZOZu to jesli nie spelniasz pozostalych wymogow zgodnie z ustawa, NIE MOZESZ zbierac danych medycznych.
@Grzegorz Marczak
co do drobnych – trudno się zgodzić. leków na receptę nie możesz reklamować. jeśli jesteś w stanie być w stałym kontakcie z odbiorcami swojego leku to powinieneś z tego korzystać na różnych płaszczyznach. nie widzę powodu dlaczego miałoby się ignorować internet i społeczności.
zwłaszcza, że to nie jest drogie
@Marcin:
Jako mały prywatny przedsiębiorca, a nie spółka z o.o., nie mogłem sobie pozwolić na takie ryzyko na tym etapie.
Grzesiek z całym szacunkiem, ale w ogóle nie przekonuje mnie to co mówisz. Jeśli wierzę w swój pomysł to zamykam oczy i biegnę do przodu. Opcje są dwie: albo wygram albo się zabiję. I to jest właśnie piękne :)
Wygrałeś szansę, Twój biznes mógł się rozwijać szybciej. Mogłeś znaleźć partnera, mogłeś postarać się o kredyt, mogłeś sprzedać wniosek (a nie, tego ‘oficjalnie’ nie mogłeś ;) ). Mogłeś, mogłeś, mogłeś… Oczywiście Twoja kasa i Twoje prawo. Dzięki temu zostało więcej $ na kolejne edycje konkursu. Dziękuję :)
@Marcin Osman:
“Jeśli wierzę w swój pomysł to zamykam oczy i biegnę do przodu”
Czyżby za dużo Kiyosakiego i Hilla, a za mało Kawasakiego ;) ?
@ Tomek
Raczej słowa usłyszane od 3 różnych szefów polskich funduszy VC :)
I na pewno stosują to w swoich funduszach :)
Wiesz, każdy robi jak uważa :) Mi chodzi jedynie o sytuacje, w których emocje są silniejsze niż logika.
Paradoks trzmiela: za ciężki żeby latać, ale lata :)
Zgadzam się, nie jest dobrze gdy emocje przeważają nad logiką/kalkulacją, czyli zgadzamy sie że podejście: “Jeśli wierzę w swój pomysł to zamykam oczy i biegnę do przodu” jest niedobre :)
Cóż ja mam – pewnie jak każdy – rodzinę, kredyty, wydatki itp. a do tego kilka ciekawych projektów do robienia za pieniądze. Jak mi wypali pierwsza faza Glukomi, to będę pierwszy biegł po kasę do unii lub inwestorów.
Ale mając doświadczenie z poprzedniego startupu (ktoś pamięta Belysio? byłem tam CTO), ryzyko przy wprowadzaniu nawet umiarkowanej nowości na rynek jest naprawde spore. Może nie byłem wystarczająco sprytny aby tak wybrać we wniosku wskaźniki by były zawsze spełnialne.. Ale wybrałem niestety pewne wskaźniki związane z “performance’m” tego interesu, i stwierdziłem że własnej kasy na padnięty startup nie wyłoże.
Jeszcze nie ;)
pozdrawiam
grzegorz
Hmm, niejasno się wyraziłem.
@Tomek,
chodzi mi o to, że sam fakt, że mogę być zmuszony do oddania dotacji, która może wynosić nawet 85% kosztów projektu (kasy, którą już zdążyłeś wydać), jest wielkim ryzykiem, jeżeli projekt, firma, dofinansowanie są finansowo powiązane z całym twoim osobistym i zawodowym życiem.
Jeżeli mam 100% własnych pieniędzy na projekt, to mogę w przypadku klapy co najwyżej je stracić. Ale mam je, więc mam co tracić. A jeżeli aplikujesz o dotację, to z reguły po to żeby móc zwiększyć koszty. Czyli wydać pieniądze których sam nie masz!
Oczywiście ze wzrostem budżetu wzrasta w teorii szansa na powodzenie.
Ale w razie klapy (cóż, shit happens), jeżeli nie będziesz mógł zagwarantować trwałości projektu i unia upomni się o swoje, kończysz nie tylko z własną stratą, ale dodatkowo z 5-krotnie większym długiem wobec całkiem dużej i poważnej instytucji.
Jak dla mnie to za dużo, bardzo nie lubię czuć noża na gardle.
Może panikuję, bo w praktyce jest różowo, urzędnicy wyrozumiali i w ogóle nikt nigdy nic nie oddaje. Ale ja widzę tylko to, co jest w umowie pod którą mam się podpisać. Niemniej, jeżeli Ty zrobisz inaczej i ci się uda – masz u mnie wielki szacunek!
@Grzegorz: To raczej do Marcina Osmana, ja się z Tobą zgadzam.
@ Grzegorz i reszta Panów :)
Hmm, ja też piszę z punktu widzenia osoby której (mimo wsparcia z VC) się nie udało z wcześniejszym projektem (Supermedica.pl) Co zrobić taki life. Gdybym jednak stawiał tylko na logikę to nie byłbym w stanie uruchomić kolejnej firmy, ponieważ hamowały by mi porażki jakie odniosłem w przeszłości.
Kalkukacje są oczywiście ważne, ale historia pokazuje dziesiątki przykładów gdzie nie przemyślany pomysł wypalał. Czy n-k.pl była przemyślana? Oczywiście że nie. Wyszło dlatego że chłopaki mieli ogień w d…. i włożyli kupę ciężkiej pracy.
Grzesiek pisze o kredytach i innych zobowiązaniach, ja uważam jednak że robienie czegoś na próbę mija się z celem. Albo dajesz z siebie maxa i wychodzi, a jak nie to… próbujesz po raz kolejny z jeszcze większym powerem!:)
@Marcin Osman: Zgadzam się co do “maxa”…. Natomiast ta sama historia kóra “pokazuje dziesiątki przykładów gdzie nie przemyślany pomysł wypalał” pokazuje też, że prawdopodobieństwo iż tej samej osobie nieprzemyślany pomysł wypali po raz kolejny dąży do zera.
Natomiast rozumiem że spór stał się akademicki bo wszyscy Panowie działają aż miło patrzeć :)
@ Tomek
Hehe :) Włączyły mi się emocje bo temat e-zdrowia jest mi bliski :)
@kuba filipowski: http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_pharmaceutical_companies wchodzisz na polskie strony i się oferujesz! Obawiam się jednak, że big pharma zyski czerpie dzięki odpowiednim układom z rządem, odpowiednim kontaktom sales repów z lekarzami i wiele nie wygra stawiając serwis społecznościowy użytkowników prozacu. Reklama lekarstw też podlega wielu przepisom. Z ciekawostek pamiętam, że był kiedyś polski serwis o dysfunkcji erekcji od Eli Lilly, ale znikł. A np. warszawskie biuro Roche samo utrzymuje webdeveloperów robiących aplikacje i dla swoich zagranicznych spółek-sióstr.
@Marcin Osman: n-k ogień w d? Nie doceniasz kontaktów braci Samwer i różnych PR-owych działań, o których nie wiesz od kuchni, a dzięki którym Polacy zaczęli się wpisywać na brzydką, sraczkowatą stronę na walącym się serwerze (in the early days). Naprawdę, zatrudnij jakiegoś porządnego business consultanta.
@kuba filipowski: jeszcze dodam, że chorują zazwyczaj osoby starsze, które w Polsce są niedoreprezentowane w Internecie.
@Grzegorz – ten eksperyment myślowy z serwerem za granicami kraju, a obsługą na miejscu to nie taki pewny. Na prawo.vagla.pl bywały już przytaczane przypadki wyroków w takich sprawach.
Rysiu Krauze z Biotonem uderza na Chiny – poproś o ulotkę w jego produktach, a sukces murowany. ;)
Mi się zdarzyło być w takich okolicznościach przyrody, że 77-letniej babci strasznie zaczął skakać poziom cukru. Od 4 tygodni mierzę z 10 razy na dobę. Ale wystarczy mi długopis i papierowy kalendarz – i tak lekarz publicznej służby zdrowia nie wie, co z tym stanem sensownego zrobić. Inne cukrzyczki widziałem na oddziale, jak babcie na tydzień przygarnęli do szpitala – starsze kobiety przerażone samym faktem łamania sobie swobonego rytmu dnia przez regularne zastrzyki – jakby całodobowo miały sobie uświadamiać chorobę przed komputerkiem (z ich prędkością używania takich urządzeń), to już lepiej na eutanazję do Szwajcarii jechać.
Rozumiem, że pewnie już w tym życiu biotechnologiem czy farmaceutą już nie zostaniesz, ale na “Nike+iPod do cukrzycy” to ja się skusić nie dam. Zrób tam jednak na stronie forum. Może Ci inni chorzy poddadzą jakieś pomysły na wartość dodaną w leczeniu. Poza tym podobno Prokom (znowu Rysiu Krauze :)) przeżarł już 400M PLN w 13 lat na informatycję służby zdrowia http://krawczyk.salon24.pl/12453,rejestr-uslug-medycznych-jako-symbol-impotencji-panstwa to może i Tobie jakimś cudem udałoby się podpiąć do tego kranika z podatków?
@Paparara: Prawdą jest, to co mówisz, że na cukrzycę głównie chorują osoby starsze niedoreprezentowane w internecie. Ale jest to typ choroby nieinsulinozależnej. Glukomi jest skierowane raczej do osób z typem I – zależnym od insuliny – tzw. cukrzycy młodzieńczej. Ponoć w Polsce choruje na cukrzycę obu typów ok. 2 milionów osób. Z czego z jakiś tam wyliczanek dostępnych w necie wynika, że potencjalnych klientów dla glukomi.pl jest ok. 100 000 osób z cukrzycą typu I.
Ja też do nich się zaliczam – serwis testuję od kilku dni i wygoda z korzystania jest dla mnie bardzo duża. O wiele większa niż wstukiwanie w telefonie danych do arkusza kalkulacyjnego i późniejsze obrabianie danych w format czytelny dla lekarza.
Trzymam kciuki, żeby startup przetrwał :)
@Piotr, dzięki za spróbowanie Glukomi. Ciesze się że udało ci się dostrzec że to może dawać radę..:)
@Paparara, eksperyment myślowy to bądź co bądź z góry był niewypał ;)
Natomiast to co pisze @Paweł to prawda – chorych na cukrzycę typu 1 jest ok 70-100 tysięcy. Ponieważ jest to cukrzyca ‘młodzieńcza’, chorzy na nią mają lat od 0 wzwyż, rozkład wieku (zgaduję) jest mniej więcej równomierny, ponieważ chorujesz od pewnego momentu (ja miałem 15 lat) – do końca życia!
A historia twojej babci nic dla mnie nie zmienia. Twoja babcia była ‘leczona’ bo w wieku 77 lat zaczął jej skakać cukier, ale cukrzykiem przez całe życie nie była. Zaś moją chorobą muszę ‘zarządzać’ przez jakieś 60 lat, jak tyle pożyję – a za eutanazję na razie dzięki.
Jak chorujesz 17 lat jak ja, to nie interesuje cię czy w danym momencie cukry ci skaczą czy nie – interesuje cię jak wachaniami cukru rozwalasz sobie zdrowie na przestrzeni lat. A dla lekarzy – głównym źródłem wiedzy o twej chorobie są właśnie twoje zapisane w zeszycie pomiary.
I nie mów że pomiary obrabialne elektronicznie, z których możesz wyciągnąć statystyki, trendy lub powtarzające się reguły nie są wartością dodaną w leczeniu – jak konsultuję to z lekarzami to jakoś nie mają co do tego wątpliwości.
Co do Nike+iPod dla cukrzyków, to zobacz http://www.diabetesmine.com/2009/03/lifescans-new-diabetes-iphone-app.html.
Pośród moich zarejestrowanych użytkowników są i dorośli (więcej w wieku 10-30, mniej 30-60), i dzieci którym pomiary robią rodzice.
Do kranika z podatków może się podłączę? Pewnie państwo mogłoby takie usługi dotować tak jak dotuje leki. Ale najpierw ktoś musiałby policzyć że to się opłaca, przeforsować to, ominąć lobbystów i CBA… raczej bez szans;)