13

Netflix zaserwuje nam wrestling w kobiecym wydaniu. Właśnie na to czekałem

Wrestling to specyficzne zjawisko łączące sport, aktorstwo i duże widowiska dla mas. W Polsce, szerzej w Europie, rozrywka chyba nie do końca rozumiana, a przez to mało popularna. Ale w USA potrafi przyciągnąć do hal i na stadiony rzesze widzów. Osoby trzęsące tym biznesem i jego największe gwiazdy nie narzekają na biedę. Nie dziwi zatem, że temat został podjęty przez Netfliksa - za kilka tygodni dostaniemy serial GLOW. Czas na kobiety odbijające się od lin w kolorowych latach 80.

GLOW należy rozszyfrować jako Gorgeous Ladies of Wrestling. To prawdziwe widowisko produkowane w drugiej połowie lat 80. poprzedniego stulecia w Las Vegas. Ktoś doszedł do wniosku, że kobiety też mogą zrobić widowisko wrestlerskie, ściągnięto aktorki, modelki, tancerki, panie spragnione sukcesu i po prostu wpuszczono je na ring. Znawcy tematu wiedzą jednak, że nie przypomina to np. walk MMA, krew nie bryzga na matę, kości nie są łamane (chociaż wypadki się zdarzają, czasem śmiertelne – w Sieci nie brakuje przykładów). To teatr, a nie bijatyka.

Serial Netfliksa ma opowiadać właśnie tę historię, pokaże tworzenie telewizyjnego show i zrobi to w komediowym stylu. Przynajmniej na to wskazuje trailer (rano ostrzegałem przed zwiastunami filmów, ale ten wydaje się niegroźny). Podobał mi się serial Stranger Things utrzymany w stylistyce lat 80., więc liczę na to, że i ta produkcja będzie mocna. Przekonamy się o tym już 23 czerwca. Pojawi się kolejny tytuł, który będzie kusił, a doba raczej się nie wydłuży – człowiek znowu będzie musiał dokonywać trudnych wyborów. Ale należę do grona ludzi, którzy oglądają czasem na YT walki Undertakera, więc na serialowy wrestling znajdę pewnie te kilka godzin…