Niedawno pisałem o podbij.pl serwisie, który ostatnimi czasy wywołuje dość dużo emocji w naszym internecie. Nie chcę jednak pisać o podbij.pl tylko o artykule, który na jego temat pojawił się na gazetowym serwisie wyhacz.pl.
`Otóż nieznajomy autor tak zainspirował się, moim wpisem o tym serwisie, że aż “pożyczył” cały układ newsa. Czyli zaczął od wyjaśnienia czym jest serwis, potem przepisał przykład z nikonem 3d (kopiując akapity z mojego bloga), potem napisał o dylemacie grać dalej czy odpuścić, następnie jest przykład z Macbook Air. Potem odsyłacze do powerbloga (do którego ja też odsyłałem), trochę zmiana kolejności niektórych zdań i gotowe (fakt, że niektóre akapity zostały pominięte).
W tekście znalazły się też spore fragmenty przyklejone z antyweb (dla przykładu podam jeden, nie chce mi się przeszukiwać dokładnie całego tekstu):
fragment z mojego newsa o podbij.pl:
Teraz przykład na prawdziwą wartość Nikon D60 + 2 obiektywy, który został wylicytowany za 331,10 PLN. Użytkownicy serwisu podbili ten przedmiot 3311 razy. Każde podbicie po kosztowało licytujących 1,22 PLN – czyli w sumie wartość podbić to 4039 PLN i do tego wygrywający musi zapłacić 331 PLN za przedmiot. Na tym przykładzie widać jak działa piramida – zyskał jeden licytujący (jeśli nie podbijał za dużo) i serwis – reszta straciła podczas aukcji pieniądze.
Kawałek z wyhacz.pl (boldem jest zaznaczone to co zostało przyklejone słowo w słowo)
Przykładowo lustrzanka cyfrowa Nikon D60 z dwoma obiektywami została wylicytowana za 331,10 zł. Z tak okazyjnej ceny cieszyć się może jednak jedynie zwycięzca licytacji. I właściciele serwisu.
Cena końcowa aukcji wskazuje na to, że użytkownicy serwisu podbili ten przedmiot 3311 razy. Każde podbicie po kosztowało licytujących 1,22 PLN – czyli w sumie wartość podbić to 4039 PLN i do tego wygrywający musi zapłacić 331 PLN za przedmiot.
Drogi autorze na Wyhaczu – nie mam żadnego problemu z tym, że inspirowałeś się a nawet przepisywałeś moje teksty. Nie mam też problemu z tym, że nie linkujesz do źródeł (bo pewnie nie masz tam za dużego ruchu). Podaj tylko proszę dane abym wiedział komu mam przesłać fakturę? – bo przecież jako współtwórcy też mi się coś należy :)
Ps. Nie jestem specjalnie przewrażliwiony na punkcie tego typu działań “zawodowców”, i jeśli ktoś uważa, że tekst z AW nie jest podobny do tego z Wyhacz to nie będę tego udowadniał.
Ps2. Zrzut z ekranu na pamiątkę sobie zachowałem.






Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

Oszukali Cię? Napisz na alert24 :))) W tym kontekście reklama alertu w górnym prawym rogu nabiera innego wymiaru :)
@lavinka :)
oczywiście masz rację, ale słowa o linkowaniu do źródła w ustach osoby, którą polska blogosfera “siłą” nauczyła linkować, brzmią cynicznie :)
ech… no dobra, zły jesteś – rozumiem. cienko ktośtam się zachował – fakt.
ale żeby od razu posta? zresztą niegdzie nie znalazłem “kopiowanie zabronione”
ps. tekst cytowany jest opisem w jezyku polskim faktów w danym czasie: może oznaczać to, że jednocześnie dwie osoby tak samo opisały widoczny im fakt.
ja teraz patrze na monitor,
jest duże prawdopodobieństwo że na pytanie co robisz czytelniku odpowiedź będzie:
“patrze na monitor”
ale to chyba nie plagiat?
w sądzie by padło…
:-)))
fr0g – ciekawe, że dwie osoby opisujące widoczny im fakt zrobiły nawet błąd literowy w tym samym miejscu :)
@fr0g powiedział: (…) nie znalazłem “kopiowanie zabronione” (…)
w prawie autorskim nie ma takliego wymogu, treść tekstów (w tym na stronach www) jest chroniona “z urzędu”, czyli znaczki typu “copy” i “rights” nie są wymagane
hm, swego czasu widzialem podobne sytuacje w stosunku do Mashable/ReadWriteWeb/Techcrunch… Teraz to sie nazywa “inspiracja”.
@Dc1 – wiedziałem, że mogę liczyć na Ciebie i szczerze mówiąc ostatnio brakowało mi twoich złośliwości :)
a co to takiego wyhacz.pl ? ; )))
Grzegorzu, proponuję podjąć kroki mające na celu pozyskanie od Gazety zapłaty za tą “inspirację”, jak to dc1 dosyć zabawnie ujął. Może jestem dziwny, ale raczej bym nie odpuścił. Dla zasady.
Ładną reklamę zrobiłeś Agorze ;)
na http://www.interaktywnie.com tez Cie “troche” cytuja w niusie na ten sam temat :)
@Wojtek: u nich to już raczej tradycja, podobnie jak “puste” trackbacki…
Chyba chodzi o nikona D3. Nie ma nikonów 3D.
Akurat wyhacz ma ruch całkiem niezły. Wstyd i tyle. Nie dość, że przepisane bez podanie źródła, to i nic odkrywczego w tym źródle nie było (no offence, ale Twój kawałek nie był specjalnie wartościowy).
Tego właśnie nie lubię w naszych blogoidach, za dużo bezwartościowych wrzutek i omówień byle czego, byle był “content”.
Nie umiem edytować, więc dodaję, ze w alexie sprawdziłem i wyhacz to jakieś 4-5 antywebów jeśli chodzi o zasięg.
ruch ruchem, ale specjalność “kopypaster” to juz zdaje sie główne zajęcie 80% zawodowych “dziennikarzy”…
Gazeta wyborcza i wszytsko jasne.
Cześć,
Tak się składa, że jestem opiekunem Wyhacza. Przykro mi, że autorka notki przez nieuwagę wykorzystała ten krótki cytat z twojego bloga, jako część swojego tekstu, który powstał na bazie kilku źródeł.
Jeśli w przyszłości AW będzie miał zastrzeżenia co do swoich cytatów na Wyhaczu czy też Managerii, proszę o bezpośredni kontakt. Takie błędy można bardzo szybko naprawić, co jak tylko przeczytałem ten wpis, zrobiłem.
Przepraszam za niezręczność i dziękuję za linka do Wyhacza.
Bartek Ciszewski
@pwrzosin – ja to cię uwielbiam za twoją marginalizację innych :)
@antyweb no przestań, przecież nie przepisali żadnej światłej analizy, tylko zwykły opis jakiejś aukcji. Jeszcze z błędem na dodatek :)
@Bartek – wprawdzie wydaje mi się, że wykorzystała nieco więcej niż “krótki fragment” ale nie ma sprawy (pogodziłem się z tym, że na tej wierszówce nie zarobię :) )
W przyszłości będę się kontaktował bezpośrednio bo teraz już wiem z kim.
Moze to nieśmiałły sygnał (zalot) do podjecia jakiejś formy współpracy ? To może miało Cie Grzegorz skusić jakoś , dac do myślenia ? :)
No zobacz, a mnie admini Bloksa zamknęli blog, bo wstawiłem fotkę z sieci. I sprawę bloga skierowali do Działu Prawnego Agory S.A.
Zdrówka, zaglądam tu często bo dużo Cię w Googlach;)
zrobili to po to zebys o nich napisal ;)
“przez nieuwagę wykorzystała ten krótki cytat”
ROTFL
Jacy Ci dziennikarze dziś nieuważni :)
część podobnych zagranicznych blogów nas koniec artykułu podaje “via: [link do żródła]” np. lifehackert, gizmodo i inne
wydaje mi się to wystarczające, kopiowanie żywcem tekstu od kogoś innego nie jest zbrodnią ale uczciwość nakazywałaby przyznać się do źródła
ten problem jednak jest dość szeroki, zwłaszcza w polskiej blogosferze,
n serwisów, które piszą dokładnie o tym samym, nie widzę w tym sensu, utrudnia to szukanie informacji w internecie, gdyby jeszcze dodać coś wartościowego od siebie, ale to rzadkie
Nikod 3d? Jakiś nowy model fotografujący w trój-wymiarze? Grzegorzu – koncentruj się mocniej przy pisaniu artykułów i czytaj je dwa razy przed opublikowaniem – już Ci to od dawna wiele osób wypomina.
Niektórzy tutaj chyba nie rozumieją – problemem nie jest kopiowana treść, ale fakt kopiowania treści :). Z drugiej strony dobry prawnik podpiął by wpis na Antyweb o notkę prasową i jeszcze oskarżył o pomówienie – więc co się wychylać? heh
Nazwijcie mnie archeologiem, ale ja miałem to samo, tyle tylko, że zajumano mi tekst z Internetu do poczytnego miesięcznika… Pozamieniano tylko słowa… Do tego to była recenzja…