17

Koniec z plamami potu na plecach – na rynku pojawił się… plecakowy wentylator

Niewiele ponad miesiąc dzieli nas od lata, wymarzonego przez wielu okresu wakacyjnego. Urlopy już wystartowały, świadczą o tym chociażby doniesienia z mediów społecznościowych. Część osób pewnie kompletuje sprzęt z myślą o wyjeździe, niektórzy zastanawiają się, który plecak wybrać, by jak najmniej pociły się pod nim plecy. Bo nie ma nic przyjemnego w wykręcaniu koszulki mokrej od potu. A może do plecaka warto dorzucić... wentylator? Brzmi dziwnie, ale część klientów pewnie zada pytanie: dlaczego dopiero teraz ktoś na to wpadł?

G2 turbo nie jest urządzeniem, które odmieni losy świata, wprowadzi nasz rozwój na zupełnie nowe tory. Nie wiadomo nawet, czy to zadziała i zainteresuje większą grupę ludzi. Twórcy poruszają jednak kwestię, z którą pewnie zmagała się większość z nas. Chodzi o konsekwencje noszenia plecaka, zwłaszcza w upalne dni. Po jego zdjęciu szybko okazuje się, że ubranie jest mokre. Pojawiła się wielka plama potu, która może irytować. Niby nic nadzwyczajnego, tak po prostu organizm broni się przed upałem i przegrzaniem. A jednak nie bawi nas, gdy z takimi mokrymi plecami pojawiamy się wśród ludzi.

Ludzie walczą z tym na różne sposoby. A to jakieś blokery, a to kosmetyki, specjalna odzież czy długie ślęczenie nad wyborem plecaka, który miałby minimalizowac problem. I tu pojawia się wspomniane G2 Turbo. To nic innego, jak wentylator umieszczany między plecami a plecakiem. Waży około 330 g, ponoć bez problemu można go przyczepić do większości plecaków. Przynajmniej tych średniej wielkości. Patrząc na produkt, zastanawiałem się, jak go dopasować do wielkich plecaków turystycznych i uzyskałem odpowiedź: nie da się. Podobnie jest z bardzo małymi plecakami. Spory mankament, ale ok: przynajmniej twórcy nie wciskają totalnego kitu.

Zostańmy zatem przy tym średnim plecaku. Użytkownik umieszcza na nim wentylator i albo podłącza to do power banka albo pakuje do środka kilka baterii czy akumulatorów AA. Czas pracy? Nawet kilkanaście godzin, ale to zależy od zastosowanego zasilania oraz intensywności pracy. O tej ostatniej decyduje użytkownik: do jego rąk trafia pilot (na przewodzie), z pomocą którego określa się siłę nawiewu. G2 Turbo nie sprawi, że człowiek przestanie się pocić (co byłoby niebezpieczne) – wentylator po prostu zapewnia cyrkulację powietrza, która ma ograniczać powstawanie mokrych plam.

Czy to działa? Ciężko stwierdzić. Na razie twórcy zbierają pieniądze na uruchomienie produkcji. Robią to z pomocą Kickstartera i trzeba zaznaczyć, że nie wymagają wiele: raptem kilka tysięcy dolarów. Trafiałem tam już na znacznie (!) większe zbiórki. Osoby zamawiające sprzęt w przedsprzedaży dostaną go za 19 dolarów. Cena detaliczna ma wynieść 26 dolarów. Około 100 złotych za wentylator na plecy? Jeżeli działa, nie pracuje głośno i nie ma innych dyskredytujących go wad, to czemu nie? Pewnie skusiliby się na to i ludzie przemierzający z plecakiem miejską dżunglę w drodze do pracy i turyści na szlakach miejskich czy górskich. Może i oznacza to konieczność umieszczenia na plecach dodatkowego ciężaru, ale zyski mogą być większe…