• G1 na gwiazdkę dla pracowników Google

    • Data: 23.12.2008 15:29
    • 6,106 odsłon
    • Paweł Iwaniuk
    • Komentarzy: 24 »

    W Stanach Zjednoczonych, świąteczna premia (coś podobnego naszej trzynastej pensji zwanej “trzynastką”) jest pewnego rodzaju dobrą tradycją, która motywuje pracowników do dalszej dobrej pracy w nadchodzącym, nowym roku. Kryzys finansowy za oceanem sprawia jednak, że wiele firm musi ciąć koszty i obniża lub całkowicie rezygnuje z nich. Google natomiast znalazło inny sposób świąteczne nagrody.

    Według informacji Silicon Alley Insider, Ci pracownicy amerykańskiego oddziału firmy, którzy normalnie odbierali świąteczną premię wysokości 1000 $, w tym roku otrzymają od firmy telefon HTC G1 z systemem Android działający w T-Mobile.

    Za tysiąc dolarów można chyba kupić w USA G1 bez konieczności wiązania się ze wspomnianą siecią? Nie jest to więc bonus wartości premii, ale jak widać, kryzys dotyka nawet tak dużą korporacje jak Google, a może przede wszystkim tego typu firmy?

    Ciekawy jestem jaka sytuacja jest w polskim oddziale Google? Czy ktoś z osób czytających Antyweb pracuje w tej firmie? Zachęcam do napisania czegoś na ten temat w komentarzu, chociażby anonimowo. Jeśli natomiast chodzi o Polskę, kryzys jeszcze do nas nie dotarł, dlatego cieszmy się tegorocznymi świętami.

    KOMENTARZE

    1. orzech

      łeee, tytule myślałem że chodzi o lustrzankę panasonica lumix G1 :-)

    2. Grzegorz Marczak

      A widziałeś kiedyś na antyweb jakieś wpisy o lustrzankach cyfrowych?

    3. z

      Gdyby chodziło o lustrzankę, to byś nie napisał?

    4. a

      polscy googlersi także dostaną po g1 w ramach xmas bonus

    5. Paweł Iwaniuk

      @ z: Napisalibyśmy tylko gdyby Google produkowało bądź rozdawało te lustrzanki:P

    6. Paweł

      Google to firam w której wszystko jest tajmnicą, wiec nawet jesli ktoś czyta i ogląd ato raczje nie napisze.

    7. Dominik

      “Jeśli natomiast chodzi o Polskę, kryzys jeszcze do nas nie dotarł, dlatego cieszmy się tegorocznymi świętami.”

      Nie dotarł ? Co ty za bzdury opowiadasz… Samochody używane się nie sprzedają. W Bankowości wstrzymane zatrudnienia od ponad 3 miesięcy. Jedyne z czego można się chwilowo cieszyć to cena benzyny. Szkoda tylko że cena żywności przy tym nie spada. Ja osobiście od 2 miesięcy zarabiam 3 krotnie mniej, więc szlak mnie trafia, że ktoś mówi że kryzys jeszcze nie dotarł. Na szczęście obniżają stopy co może prorokować, że nie będzie w 2009 tak strasznie i może od lutego się ruszy.

    8. Grzegorz Marczak

      @Dominik – sam jestem ciekawy co Paweł miał na myśli mówiąc o braku kryzysu ? bo niezależnie od tego czy kryzys ma w Polsce racjonalne postawy to jednak widać, że na niektórych branżach się już mocno odbija.

      Swoją drogą w jakiej ty branży pracujesz, że zarabiasz teraz 3 razy mniej?

    9. Paweł Iwaniuk

      @ Dominik: Inaczej. Uważam, że nie jest on w każdym razie jeszcze tak dotkliwy jak na zachodzie. Ja sam nie odczuwam go i w moim najbliższym otoczenie znam nikogo, na kogo kryzys miałby wpływ.

    10. lukas

      Polacy dostaną Ubuntu na CD :D

    11. dc1

      @Pawel, skutki kryzysu wyraznie beda widoczne w 2009r na calym swiecie, w tym i w Polsce.

    12. Pongo

      @Paweł Iwaniuk

      Oczywiście, że kryzys nie jest tak dotkliwy dla przeciętnego Polaka jak na zachodzie i jak na wschodzie (patrz: Ukraina), bo przeciętny Polak nic nie robi prócz siedzenia na dupsku, a kryzys jak wiadomo nie ogarnął branży foteli tylko branże finansową (a w szczególności inwestycyjno-spekulacyjną – GPW).

      Tak się składa, że jestem studentem, który chciałby zaczepić się na praktykę do jakiegoś banku, ale dosłownie wszystkie banki zamykają przede mną drzwi. Inni moi koledzy również mają prawie zerowe szanse na znalezienie stałej (tymczasowej zresztą też) pracy w bankowości.

      Jest gorzej. Rok temu zainwestowaliśmy w fundusze naprawdę spore pieniądze. Od tego czasu polskie ideksy giełdowe tak spadają, że straciliśmy już (hipotetycznie rzecz jasna – bo nic nie wypłacaliśmy) ponad połowę inwestycji czyli kilkanaście tys. złoty!

      Mój brat dla przykładu zaciągnął kredyt hipoteczny we frankach szwajcarskich tuż przed kryzysem. Nie musze chyba przypominać jak od tego czasu zdrożał frank?

      Wniosek jest taki: jeśli się obraca pieniędzmy w inny sposób niż tylko odbieranie wypłaty i zakupy w spożywczym, to wówczas można odczuć kryzys także u nas w Polsce.

      A jeśli chodzi o G1. Wydaje mi się, że nie można legalnie kupić tego telefonu bez simlocka, a jedyną siecią która go teraz oferuje jest właśnie T-Mobile. Jest co prawda jeszcze wersja developerska tego telefony (bez simlocka) ale ona jest adresowana dla programistów a nie do masowego odbiorcy (czyli dla przeciętnego pracownika Google też nie).

    13. Marsjaninzmarsa

      To w takim razie kto pracuje w Google? Bo ja myślałem, że poza sprzątaczkami i pr’owcami to sami programiści ;)

    14. arwag

      Pongo:
      Nieźle się uśmiałem z tego pogardliwego tonu, wobec tych, którzy wydają wypłatę w spożywczym i siedzą tylko w fotelach. Panie bankowcu z bożej łaski:) Wydaje mi się, że banki podejmują bardzo dobrą decyzję nie pozwalając się zbliżyć do siebie kolesiowi, który wtopił połowę oszczędności, a rodzinie doradził wzięcie kredytu w najmniej sprzyjającym czasie.
      Gdyby było mniej takich bankowców jak Ty, to może kryzys nie byłby taki dotkliwy:)

    15. Julek

      Kryzys do nas nie dotarł?!
      Jeśli taki wniosek wyciągasz tylko z tego, że Cię Grzesiek nie zwolnił, ani nie obciął Ci pensji, to gratuluję. W pozostałych sektorach kryzys już jest od jakiegoś czasu – większość firm tnie koszty, likwiduje/minimalizuje budżety reklamowe (sam P&G o ~50%), zwalnia ludzi (np Agora – 9,5% redukcji i to tylko dlatego, żeby nie zakwalifikować się do zwolnień grupowych), zmniejsza wynagrodzenia… Polecam pobudkę. Wtedy zmiana bonusu z 1000$ na G1 nie będzie dla Ciebie taka niesamowita.

    16. Pongo

      No to źle myślałeś. Google jest firmą reklamową, więc ma bardzo rozbudowany dział sprzedaży i dział supportu. A poza tym nie każdy webmaster/administrator sieci musi znać się na programowaniu komórki ;).

      Z tego co wyczytałem gdzieś na zachodnim serwisie, to świąteczna premia w postaci telefonu G1 będzie skierowana do 85% wszystkich pracowników firmy na świecie (nie tylko w USA) czyli do jakiś 17 tys. ludzi. W tych krajach, w których z przyczyn legalnych/formalnych telefonu rozprowadzać nie można, pracownicy otrzymają w zamian pieniądze. I podobno będzie to specjalnie zmodyfikowana na tę okazję wersja tego telefonu – bo jednak nie będzie simlocka, ani umowy z żadnym operatorem.

    17. Pongo

      Ten komentarz wyżej był kierowany do Marsjaninzmarsa, a teraz:

      @arwag

      Mój ton nie miał być pogardliwy. Ja przynajmniej nie widzę w swojej wypowiedzi żadnych złych intencji, ale w twojej już tak. Ciekawe, że oceniasz ludzi, których przecież w ogóle nie znasz. Poza tym nie umiesz czytać. Gdzie ja napisałem, że wtopiłem połowe oszczędności? Napisałem tylko, że fundusze inwestycyjne (którymi kierują instytucje finansowe a nie ja) straciły o połowe swojej wartości. Obrażając mnie obrażasz bardzo wielu ludzi, którzy postanowili zamiast zwykłej bankowej lokaty, zainwestować w giełdę. Być może ty też się sfrajerowałeś jeśli np. wpłacałeś na OFE. Łatwo teraz krytykować, ale skoro jesteś taki mądry to trzeba było przewidzieć kryzys i grać na spadki. Nie przewidziałeś, więc nie ubliżaj innym, którzy też nie byli wystarczająco proroczy.

      To, że rynek pracy w sektorze bankowym skurczył się jest być może dobre dla samych banków, ale nie dla mnie i moich znajomych, którzy chcieliby w nim pracować. Wyobraź sobie, że nawet Alior bank nie ma już wolnych etatów. Ciesz się więc, że kryzys nie dotknął twojej branży, ale postaw się czasem w sytuacji innych.

      Być może moja lekka zgryźliwość (za którą przepraszam) wynika z tego stwierdzenia pana Pawła, że w Polsce kryzysu nie ma. Bo jest, tylko nie dotknął jeszcze wszystkich (co nie znaczy, że branża foteli nie odczuje go za jakiś czas).

    18. dc1

      Problem rynkow finansowych bardzo istotnie przeklada sie na zycie przecietnego czlowieka.
      Zaostrzaja sie warunki uzyskania kredytow, niektore kredyty sa wstrzymywane a poprzez to zahamowany jest rozwoj podmiotow korzystajacych z nich.
      Firmy nie moga inwestowac lub wstrzymuja juz istniejace inwestycje (np. developerzy budowlani), co bezposrednio wiaze sie takze ze zmniejszeniem zatrudnienia, a bez pracy – jak wiadomo, ciezko przecietnemu Kowalskiemu funkcjonowac.

      Inna sprawa – kryzys w UK ma bezposredni wplyw na Polske. W zwiazku ze zwolnieniami, wielu polakow postanowilo wrocic do Polski (sam mam znajomych ktorzy z tego powodu wracaja do rodziny w PL). I bynajmniej powracajacy polacy nie wracaja z kieszeniami wypchanymi pieniedzmi.

      Trzeba taz pamietac, ze jest cos takiego jak eksport z ktorym wiaza sie konkretne sumy pieniedzy. Ograniczenie eksportu na zachodnie rynki takze nienapawa optymizmem firm ktore z tego zyja.

      Tak jak pisalem wczesniej – kryzys bedzie calkiem niezle widoczny w 2009r w kazdym zakatku ziemi i Polski – nie udzmy sie – nie ominie.

      Z natury jestem optymistycznie nastawiony do zycia, i jak to tutaj mowia – zawsze patrze na jasna strone zycia, ale wszelkie sygnaly na niebie i ziemi, wskazuja na to rok 2009 bedzie rokiem bardzo trudnym i tym razem nie jest to medialna papka.

    19. Maciej Sawicki

      “(…) get re-branded T-Mobile cell phones running Google’s mobile operating system, Android”

      To ja bym stawiał na to, że jednak jest to devphone. Poza tym ktoś tu napisał że nie można legalnie kupić T-mobile bez simlocka co jest bzdurą bo devphona można kupić legalnie tylko trzeba się zarejestrować a Android Market za $25 (no i ceny wysyłki do Polski są trochę spore).

      Poza tym nie wiem czemu miałoby być nielegalne kupienie G1 ze zdjędym simlockiem. Zresztą T-mobile sam ma rozdawać kody odblokowujące po 3 miesiącach używania. A póki co można kupić ten kod za 20 dolarów u “konkurencji” – działa bezbłędnie (plotki że psuje dostęp do Marketu mijają się z prawdą).

    20. Arwag

      @pongo
      1. “przeciętny Polak nic nie robi prócz siedzenia na dupsku”; “jeśli się obraca pieniędzmy w inny sposób niż tylko odbieranie wypłaty i zakupy w spożywczym…”
      \Tutaj widać chęć podziału świata na tych co grają na giełdzie i tych co nie grają. Podział uprawniony, jak każdy inny, ale po prostu mnie śmieszy. Tym bardziej, że z Twoich wypowiedzi wynika, że chwalisz inwestowanie dla samego inwestowania, a ono jest po to, żeby zarabiać pieniądze. Pisałeś dalej, że papiery w które inwestowaliście (jak rozumiem, Ty i Twoja rodzina) straciły połowę na wartości. To jednak świadczy o Twoich zdolnościach analitycznych, bo nie jest tak, że o kryzysie nikt nie wspominał i nie słyszał.
      Ja się nie znam na giełdzie i z rezerwą podchodzę do “złotych interesów”, ale znam historię ekonomii na tyle, żeby wiedzieć, że teza “obecna gospodarka wkroczyła na tory permanentnego wzrostu” jest fałszywa.

      2. Być może ty też się sfrajerowałeś jeśli np. wpłacałeś na OFE. Łatwo teraz krytykować, ale skoro jesteś taki mądry to trzeba było przewidzieć kryzys i grać na spadki. Nie przewidziałeś, więc nie ubliżaj innym, którzy też nie byli wystarczająco proroczy.

      Tutaj właśnie widać Twoje podejście. Dlaczego miałbym grać na spadki, albo grać w ogóle? Żeby prawdziwi inwestorzy mieli na kim nabijać kasę? Mimo to przez to, że trzymam kasę na lokacie i się nie znam, jestem mniej do tyłu, niż Ty – osoba, która się zna.
      I jeszcze kwestia “bycia proroczym” – chyba inwestorzy powinni umieć analizować, śledzić trendy itd., a nie bawić się w proroctwa. Choć inna sprawa, ze wielu ekonomistów, to właśnie bardziej kapłani jakiejś dziwnej ideologii, niż osoby kierujące się poczuciem rzeczywistości.

      W Nowym Roku życzę więcej pokory i znalezienia pracy (zupełnie szczerze). Doceń to, że jeżeli Ty znajdziesz pracę w banku i będziesz zarządzał cudzą gotówką, będzie to głównie kasa tych od foteli, bo ci co się znają, grają sami:)

    21. Pongo

      @Arwag

      Nie rozumiem co próbujesz udowodnić i do czego niby zmierza ta dyskusja. Wcale nie dzielę ludzi na grających na giełdzie od nie grających. Zasada jest prosta – jeśli tuż przed kryzysem obracałeś pięniedzmi nie tylko w celach konsumpcyjnych to prawdopodobnie straciłeś. I nie dotyczy to przecież tylko giełdy. Równie dobrze mogłeś brać kredyt na założenie własnej firmy, albo budować dom albo dokonywałeś jakiejkolwiek innej inwestycji (poza giełdowej, np. typu joint venture) i wówczas też traciłeś z powodu kryzysu. Zresztą wpłacenie na lokatę też jest rodzajem inwestycji (jeśli oczywiście oprocentowanie jest większe niż inflacja), tyle że ryzyko jest bliskie zeru bo i stopa zwrotu jest bliska zeru.

      Tak to już jest w czasach bessy (a tym bardziej w czasach kryzysu), że nie tracą tylko ci, którzy tezauryzują lub którzy bessę przewidzieli. Nie znaczy to jednak, że tezauryzacja jest czymś pozytywnym. Oczywiście gdybym rok temu wiedział to co dziś wiem to zamiast powierzyć pieniądze jakiemuś funduszowi inwestycyjnemu (który powinien lepiej niż ja znać się na inwestowaniu), grałbym na spadki i zapewne miałbym z tego spory zysk. No ale nie wiedziałem i inni też nie wiedzieli, bo gdyby większość ludzi była zdolna w porę kryzys przewidzieć, to by do kryzysu nie doszło. Kryzys z definicji jest procesem, który nas zaskakuje. Nie bez powodu bańki spekulacyjne bywają w gospodarce keynesowskiej tak olbrzymie (bo regulatorem jest człowiek a nie wolny-rynek). Nie czas i miejsce jednak aby krytykować obecny system – chciałem tylko powiedzieć, że jesli okazałem się frajerem to takich jak ja jest w Polsce miliony. Dlatego dziwi mnie, że p. Paweł Iwaniuk pisze o tym, że kryzysu nie ma. Nie dotknął go osobiście, ale dotknął wielu innych ludzi, m.in. tych ludzi którym startupy zawdzięczają swoje powstawanie. Internet to oczywiście tylko przykład, bo przecież nie tylko IT ale także inne galęzie gospodarki potrzebują inwestycji na rozwój. Wszystkie te gałęzie są niestety zależne nie tylko od kapitału inwestycyjnego ale także od instytucji finansowych/giełdy/branży budowlanej. Jest to tzw. system naczyń połączonych.

      Jak myślisz – dlaczego kryzys tak bardzo dotknął Ukrainę a tak słabo Polskę? Bo Ukraina jest w tej chwili nieporównywalnie bardziej zależna od inwestorów niż Polska. W Polsce wiele już wybudowano, na Ukrainie wszystko dopiero czeka na napływ kapitału.

      Przeciętny Polak jest zazwyczaj tylko finalnym konsumentem (tym co siedzi na dupsku i tylko odbiera wypłatę), więc jego kryzys dopadnie najpóżniej (2009?). I żeby było jasne – ja nie potępiam ludzi, co wszystkie oszczędności wpłacają na lokaty. Proszę tylko nie zapominać o tych, którzy działają czynnie i którzy nie boją się podejmować ryzyka. Akurat w moim otoczeniu wiele osób wpłaciło na fundusze – ja, mój ojciec, moi koledzy a nawet mój szef (pracuję dorywczo, ale niestety nie w banku). Dziś wszyscy sobie plujemy w brodę, ale naszym największym grzechem była zbyt duża ufność wobec nowoczesnych instrumentów finansowych, a nie lekkomyślność albo chciwość. Lekkomyślni to byli niestety amerykańscy kredytodawcy (kredytobiorcy zresztą też).

    22. MWL

      A mi osobiście wydaje się że to po prostu zwykłe zmuszenie pracowników do korzystania z googlowego telefonu. Dobry sposób na reklamę biorąc pod uwagą ilość osób zatrudnianych przez google.

    23. przemek

      A ja bym chciał od mojej firmy taki gadżet może nie aż tak drogi ale zawsze to lepsze od bonów .

    24. Anonim

      Jeśli natomiast chodzi o Polskę, kryzys jeszcze do nas nie dotarł, dlatego cieszmy się tegorocznymi świętami.


      Ja tam jestem w Irlandii i dobrze mi tu się żyje :P

    Odpowiedz

    Connect with Facebook