57

Furmanką w kosmos, rakietą w Drewsa

No to się porobiło! Zostałem właśnie wrogiem narodu nr 1, bo zakpiłem z PSL-owskiego bajania o gwiazdach. Redaktor Piotr Stanisławski, spec od tematów technologicznych, oskarżył mnie o krótkowzroczność. Trafił bez pudła – od 30 lat noszę okulary – wzrok popsułem sobie, czytając po nocach książki. Nie wiem jednak, który z nas ma większą wadę (a pamiętajmy, że w krainie ślepców jednooki jest królem), skoro autor w ogóle nie dostrzegł […]

No to się porobiło! Zostałem właśnie wrogiem narodu nr 1, bo zakpiłem z PSL-owskiego bajania o gwiazdach. Redaktor Piotr Stanisławski, spec od tematów technologicznych, oskarżył mnie o krótkowzroczność. Trafił bez pudła – od 30 lat noszę okulary – wzrok popsułem sobie, czytając po nocach książki. Nie wiem jednak, który z nas ma większą wadę (a pamiętajmy, że w krainie ślepców jednooki jest królem), skoro autor w ogóle nie dostrzegł w moim tekście sutego sarkazmu.

Mało tego, kompletnie felietonu nie zrozumiał. Napisałem paszkwil (trudne słowo) uderzający nie w znakomite polskie dokonania w badaniu kosmosu, tylko w polityków, którzy zdobyli swoje mandaty od braci rolniczej i mieli dbać o kondycję polskiego rolnictwa, tymczasem naoglądali się za dużo Doktora Who i wznoszą się obecnie na szczyty mitomanii.

Z czego znane jest Polskie Stronnictwo Ludowe? Z działań na literkę „n” (też trudne słowo) związanych z obsadzaniem stołków. Śmiem wątpić, czy Polska Agencja Kosmiczna będzie tworem naukowym. Stawiam tezę, że raczej partyjniacko-kolesiowskim. Jakie mam na to dowody? Wystarczy wymienić dwa – KGHM i Orlen. To pierwsze, na co rzuca się każda zwycięska partia tuż po wyborach. Czy z Polską Agencją Kosmiczną będzie inaczej? Nie mam podstaw w to wierzyć.

Pan Stanisławski wyrywa z kontekstu moje słowa pisząc jednocześnie, że… to ja wyrywam z kontekstu. Tymczasem zgrabnie unika zarówno wątku politycznego, jak i odpowiedzi na dręczące mnie pytanie – czymże, na Boga, jest „monitorowanie rozwoju sytuacji w zakresie rozmieszczenia broni w przestrzeni kosmicznej”? Jakaż to broń znajduje się w kosmosie? Czy mam rozumieć, że polski rząd daje wiarę teoriom spiskowym dotyczącym tajnych, śmiercionośnych laserów umieszczonych w kosmosie? A może znów chodzi o przebiegłych Reptilian?

Owszem, słyszałem o planach orbitalnych rakiet przechwytujących, ale… Nawet gdyby supermocarstwa zarzuciły przestrzeń bronią, w czym nam pomoże nasz satelita? Będzie strzelał z procy? Bo położenie obiektów orbitalnych z powodzeniem można śledzić z Ziemi.

I inna rzecz. Wspomniałem przykład rządowych prób zawładnięcia doskonale prosperującą branżą gier komputerowych. Co by się stało, gdyby szefów CDP, Techlandu, City Interactive i innych firm zastąpili kuzyni, wujkowie i kochanki parlamentarzystów? Jak długo tworzylibyśmy dobre gry, utrzymując się w czołówce światowej? Bardzo krótko. Fachowe sprawy pozostawmy fachowcom – mówię to od zawsze.

Kilka miesięcy temu w pewnym wywiadzie dotyczącym zupełnie innego tematu – kwestii klastrów kreatywnych, zapytano mnie:

Gdybyś miał poradzić władzom innym miast, jakich błędów powinny się wystrzegać inicjując pokrewne projekty, to co byś im powiedział?

Odpowiedziałem następująco:

Fachowe decyzje pozostawcie fachowcom. Nie pchajcie się z butami w sfery, o których nie macie pojęcia. Nie skąpcie budżetu w zamian za efekty. Bądźcie mecenasem, nie świętą trójcą i ojcem projektów. I tak nikt nie uwierzy, że urzędnik, choćby był prezydentem, jest fachowcem od kultury i nowych mediów. Nie przypisujcie sobie zasług tylko dlatego, że dana firma działa w waszym mieście. Wspierajcie integrację, ale nie twórzcie z tej idei kolejnego urzędu. Wystrzegajcie się wszelkich możliwych bareizmów.

Dokładnie to samo mogę teraz powiedzieć Januszowi Piechocińskiemu i Janowi Buremu. Panowie, bez obrazy, nie jesteście ani alfą i omegą, ani fachowcami w dziedzinie kosmonautyki. Fachowe decyzje pozostawcie fachowcom i nie budujcie na cudzej pracy własnej wyborczej kampanii.

Byłem, jestem i będę wielkim pasjonatem polskiej myśli technicznej. Zawsze też będę ją wspierał. Ale, jak pragnę zakwitnąć, Panie Piotrze, naprawdę nie widzi Pan różnicy między profesorem i inżynierem a posłem i politykierem?

I kilka cytatów z innych moich artykułów – niech będą odpowiedzią na bzdurny zarzut, że oburzam się na polski program badań kosmicznych. Swoją drogą, tekst napisałem w tak mocno żartobliwej formie, że naprawdę z krzesła spadłem, gdy przeczytałem o moim rzekomym oburzeniu. Nie wiem, ile lat ma autor, ale najwyraźniej na tyle mało, że brak emotikonów przeszkodził mu w odcyfrowaniu satyry. Ale wróćmy do tego, jak to poniżam ponoć polską myśl techniczną:

Polska w kosmosie robi coraz więcej, choć pełnoprawnym członkiem Europejskiej Agencji Kosmicznej jesteśmy dopiero od zeszłego roku. I choć są to drobnostki w porównaniu z programem badań NASA, mamy z czego być dumni.

(W odpowiedzi na hejt, że wysyłamy w kosmos skrzynki piwa) Może więc czas uściślić, że nie wysyłamy w kosmos pustych skrzynek po piwie, tylko zaawansowane urządzenia, które mają służyć konkretnym celom. Lem i pozostałe satelity programu BRITE mają badać gwiazdy jaśniejsze i gorętsze od Słońca.

PW-Sat2, choć większy od poprzednika, bardziej przypomina Dawida niż Goliata. Jego wymiary to 10x10x20 cm (sic!). Nie lekceważmy jednak możliwości tej małej skrzyneczki. Ja projektowi szczerze kibicuję i po raz kolejny dumny jestem, że rewolucyjna myśl techniczna kiełkuje na forach polskich politechnik!

Kilkukrotnie pisałem już o polskich wynalazkach i rodzimych, nowatorskich technologiach. Odbiór społeczny jest zawsze ten sam – a po co to, ile na to musieliśmy wydać, to jakiś badziew albo niewolnicza służba na rzecz zachodnich korporacji. Zdominowani przez narodowe kompleksy wpajane nam przez media, zachowujemy się niczym słynny ojciec w dowcipu. Żart jest krótki: przychodzi dziecko ze szkoły i krzyczy od progu – tato, tato, dostałem piątkę! Na co ojciec opowiada – nie ciesz się, synu, i tak masz raka… Tymczasem wbrew powszechnym przekonaniom duch kreatywności ma się w Polsce całkiem dobrze – może jedynie brakuje mu dobrego public relations.

Polska myśl techniczna naprawdę robi karierę – i wierzcie mi, że bylibyście zdumieni tym, jak często uczestniczymy w naprawdę ważnych projektach. A zwolennikom spiskowej teorii dziejów przypominam, że bardziej wysługujemy się wielkim korporacjom, nosząc szyte w Chinach ciuchy, niż tworząc wynalazki, które ulepszają jakość naszego życia, poprawiają bezpieczeństwo czy rozwijają nowoczesną naukę. Swego czasu pisałem już i o najlepszym na świecie, polskim łaziku marsjańskim, i o głębinowym robocie, który ma badać składy toksycznej broni zalegającej dno Bałtyku, i o supermikroskopie pozwalającym nieinwazyjnie zaglądać w mózg żywym organizmom. To naprawdę wielkie osiągnięcia, z których możemy i powinniśmy być dumni.

Faktycznie, cytaty są tak drobne i nieznaczące, że mogły Panu Piotrowi umknąć. Nie zrozumiał też, jaka myśl przyświecała mi, gdy pisałem wczorajszy artykuł. Zatem jeszcze jeden cytat – na tyle łopatologiczny, że może trafi tam, gdzie nie sięgnęły poprzednie:

Polska w kosmosie to nie kpiny. Co prawda nie mamy jeszcze systemu wysyłania na orbitę co głupszych polityków, ale rodzimego satelitę już w przestrzeni umieściliśmy. I choć komunikacja z nim została przerwana na początku roku, właśnie szykowany jest jego lepszy, bardziej zaawansowany następca!

I w tym sęk. Nigdy nie poprę polityków (niezależnie od reprezentowanej partii) uzurpujących sobie prawo do zarządzania inicjatywami, o których nie mają zielonego pojęcia. A kosmiczna PR-owska ofensywa PSL po prostu śmieszy. Szczególnie gdy czyta się teksty wmawiające ludziom, że są tępi, bo w kosmosie widzą tylko „niesamowitą przestrzeń”, gdy tymczasem supermózgi z PSL wiedzą, co się z czym je. Nie, nie wiedzą.

Większość parlamentarzystów to naturszczycy wybrani przez elektorat, bo dobrze się wypromowali. W rządzie mamy grabarzy, bibliotekarzy, a nawet mało tajnego agenta bijącego ludzi krzesłem… Mieliśmy też bohaterów Big Brother znanych z tego, że byli znani. Spójrzmy prawdzie w oczy – to nie jest naukowa i intelektualna elita. To nawet nie jest polityczna elita, bo takowych w Polsce nie mamy.

Tymczasem warto przyjrzeć się, do czego prowadzą w fachowych spółkach niefachowe polityczne rządy. Przykład? Proszę bardzo – wygooglujcie, ile utopił KGHM w spółce Telewizja Familijna, bo prawicowy zarząd chciał sfinansować upadłą kościelną inicjatywę…

Reasumując – wierzę w polskie technologie i piszę o nich często, narażając się na ogromny hejt ludzi zniechęconych przez polityków właśnie. Ale nie wierzę w sukces inicjatyw polegających na rozdawnictwie stołków i zabawie na koszt podatnika.

Przesadzam? To przypomnijcie sobie sprawę poselskich wyjazdów do Gujany Francuskiej. Sejmowa Grupa ds. Kosmosu poczyna sobie zacnie. Poseł Wontor z SLD powiedział, że na Ziemi jest za gorąco, więc musimy się przygotować do kolonizacji Marsa. I w związku z tym zafundował sobie i kolegom regularne wycieczki za granicę – przeczytajcie zresztą sami tutaj. Czasem aż ciężko w to uwierzyć…

Panie Piotrze kochany, nie zrozumiał mnie Pan – szkoda. Dziękuję natomiast za podlinkowanie mojego artykułu – w ten sposób nie tylko zareklamował Pan mój felieton, ale jeszcze dał mi wgląd w to, jakie będzie czytelnictwo Pańskiego tekstu. Słowem, piąteczek samych korzyści! A tak na przyszłość – więcej dystansu i humoru – otaczająca nas rzeczywistość jest wystarczająco smutna!Tu się uśmiechnąłem i puściłem oko, ale jak wiecie, emotikonów w artykułach nie stawiam…

  • Juras

    To wszystko to ch… Mi się najbardziej podoba marketing polityczny w postaci licytacji kto wprowadził więcej ustaw. To ma być ich zaleta. My więcej ustaw uchwaliliśmy jesteśmy boscy. Ciekawi mnie czy politycy naprawdę są takimi dziewicami intelektualnymi czy tylko takich udają.

    Osobiście przypadł mi do gustu postulat JKM, aby politykom i urzędnikom dać dodatkową kasę na długie wakacje w egzotycznych krajach, aby przez cały rok tam balowali i nie robili nic. Obawiam się jednak, że oni nie popatrzyliby łaskawie na ten eksperyment, gdyż po roku okazałoby się, że nie są do niczego potrzebni.

    Na koniec posłużę się cytatem ojca amerykańskiej literatury:

    „Niczyje zdrowie, wolność, ani mienie nie jest bezpieczne kiedy obraduje Parlament”

  • neutrico

    Proszę. Błagam.
    Artykuły pisane fajnym stylem. Dobrze się je czyta. Są nawet zabawne.

    Ale… wolę już czytać literówki Marczaka i koszmarnie skonstruowane zdania Kurczyńskiego niż…. czytać o polityce na AW.

    Proszę. Wyp…….e PSL i polityczne tematy z AW.

    Mam cofkę, alergię, odruch wymiotny i unikam ich dla swojego spokoju i zachowania resztek zdrowia psychicznego.
    Było by zatem miło gdybym nie napotykał się na to na AW.

    A o pośle Burym to już w ogóle… kombinator od makaronów…

    Cholera gdzie tu jest gdzieś emotikon rzygania?

    • Oscar

      Popieram! Nieważne jak śmieszna, polityka na AW jest bez sensu. Gdyby nie tematyka to artykuł poprawiłby humor, a tak (przynajmniej u mnie) wzbudził poczucie, że żyje w kraju gdzie kretyni wepchnęli się do sejmu i udają, że potrafią coś pożytecznego zrobić. Oby więcej artykułów adekwatnych do założeń serwisu, a mniej o rzeczach niekoniecznie istotnych. :)

    • Marcin M. Drews

      Zarzut bez sensu. To nie jest gazeta, by ktoś zabierał miejsce swoim tekstem. To jest blog, to jest Internet. Pojemność nieograniczona, a na main page’u zajawki – po to, byś mógł sobie wybrać, co Cię interesuje. To nie gazeta, którą kupiłeś i jesteś rozczarowany, bo zamiast Twojej ulubionej kolumny są reklamy czy nieciekawe teksty. A co do polityki… Pisałem i piszę o społecznych echach nowoczesnych technologii. Czynnik ludzi i polityczny są z tym związane. Gdyby plany Polskiej Agencji Kosmicznej ogłosiła Politechnika Warszawska, nie byłoby nic o PSL. Ogłosił PSL, więc co miałem zrobić – położyć ban informacyjny na tę wiadomość? I wbijcie sobie do głowy, proszę, jestem prześmiewcą, nie politykierem. Nie interesują mnie partie – dla mnie polityka to pani lekkich obyczajów. I piszę o niej wtedy, gdy w brudnych gumowcach ładuje się do świata technologii. Ale tylko w sposób prześmiewczy.

      Ale żeby nie było – rozumiem Twój odruch wymiotny, bo mam taki sam. Stąd moje satyry – by to nieco odczarować. :)

    • Piotr Pachowicz

      PSL dla kasy będzie współpracować z każdym i na każdym polu. Jeśli można będzie zarobić na badaniu cząstek elementarnych, wówczas też ‚znajdo wybitnych specjalistów co sie na tym znajo’. Język polski już jeden specjalista chciał reformować…

    • neutrico

      Z jednej strony masz rację. Ale serio lepiej się czyta o firmach technologicznych opartych o zdrowe rynkowe podstawy.

      Masz fajny produkt, trafiasz w rynek, ludzie kupują = sukces.
      Spóźniasz się, oferujesz słaby i niedopracowany produkt = gnijesz w czeluściach.

      I czyta się to po prostu „zdrowo”. Czasami emocji dostarczy to, że gorzej radzi sobie ulubiona marka, czasami emocji dostarczą wojny na patenty – ale to wszystko jest w rynkowych realiach.

      Natomiast gdy techonologia i biznes zderzają się z publicznym pieniądzem – zawsze pojawia się smród. A jeżeli na dodatek jest to polskie podwórko i PSL i aż 700mln to smród jaki się nad tym unosi jest nie do wytrzymania. I IMHO szkoda o tym pisać.

      Rozumiem argument, że papier (w tym przypadku ekran) przyjmie wszystko. Tylko czy serio jest to potrzebne i interesuje czytelników AW?

      Równie dobrze mógłbyś napisać jutro artykuł o hodowli sałaty w technologicznie zaawansowanych inspektach i wmawiać nam, że to dobry temat i nośny taki…

      Podsumowując – obronę wolności słowa – przyjmuję ze zrozumieniem.
      Sensu pisania o czymkolwiek dotyczącym polityki – nie popieram i będę takie teksty omijał szerokim łukiem.

  • Błażej Owsiany

    Polska Agencja Kosmiczna – przecież to nawet brzmi absurdalnie…
    ________
    http://www.owsiany.it

    • M M

      Pal licho agencję kosmiczną, przecież zawsze można stamtąd wysyłać satelity badawcze (to by nawet było ok) ale PSL mówi o broni kosmicznej, satelitach szpiegowskich etc noż cholera… zanim zaczniemy latać, nauczmy się chodzić:)

    • Błażej Owsiany

      Ta, razem z tymi satelitami szpiegowskimi w kosmos możnaby wystrzelić posłów PSLu… ;)
      ________
      http://www.owsiany.it

    • Juras

      Ja tam wysłałbym na Marsa wszystkich posłów na koszt podatnika. To byłaby świetna inwestycja dla Polski. Można by było skorzystać z funduszy unijnych. Niech lecą i nie wracają.

    • M M

      Może jednak ten program kosmiczny to dobry pomysł xD

    • le_mon

      Dlaczego tylko PSL-u? Ja tam bym wysłał wszystkich :D

    • Błażej Owsiany

      …dla senatorów też starczyłoby miejsca :>
      ________
      http://www.owsiany.it

  • żółty liść

    Drews kwiatka podlej.

    • Marcin M. Drews

      Good point! :))))))

    • Filozof HAL

      To mała choja? :)

    • indy

      A to to białe z góry co się robi w kwiatkach to od niepodlewania? U mnie wydaje mi się, że podlewam, ale wciąż jest. Ja rozwiązałem problem przez wymienianie roślinki raz na rok ;)

  • Żadne badania nie wskazują na związek czytania po nocach książek z wadą wzroku.

    • Marcin M. Drews

      Czytałem przy słabym oświetleniu.

    • Lala

      Takich też nie ma.

    • jarekt

      Good point :) Gwoli ścisłości wzrok się od czytania po ciemku męczy a nie psuje. Nie dochodzi do trwałego jego pogorszenia.

      Teoria o psuciu wzroku podczas czytania to jedna z wielu powszechnie przyjmowanych na wiarę bzdur…

    • Krystian Juskowiak

      A ja bym polemizował. Bo czytanie przy słabym oświetleniu męczy wzrok, ale przełóż sobie takie codzienne czytanie książek nocą przy słabym świetle na nie wiem, okres 10-20 lat – z pewnością, ma to jakiś wpływ. A jak dorzucimy do tego codzienną pracę przy monitorze, brak higieny wzroku (co 1h pracy z monitorem) – okulary witają, a ten wzrok od czegoś pogarszać się musi, bo dziś największą zmorą jest monitor, ale kiedyś? :-)

    • indy

      A czy jest możliwe, że gapiąc się na kwiatka przy pięknym świetle słonecznym przez 20 lat widzisz go gorzej, bo jesteś o 20 lat starszy? ;)

    • Krystian Juskowiak

      Tak – wzrok też się starzeje razem z nami, dobre spostrzeżenie ;-) Ale okulistą nie jestem, także fachowo wypowiedzieć się nie mogę :-) Ja akurat mam astygmatyzm, także nie wiem na jaki inny sposób można załapać wadę wzroku. Wiem tylko tyle, że stałe zmęczenie wzroku może prowadzić do jego pogorszenia (już zmęczony wzrok po całym dniu pracy z komputerem może powodować lekkie rozmycia. Oczywiście na następny dzień jest już OK).

    • indy

      Też nie jestem okulistą, ale wiem jedno: o tym, że czytanie przy złym świetle niszczy wzrok słyszałem od mamy i od polonistki w podstawówce. O tym, że to bzdura słyszałem od jakiegoś specjalisty bodajże na Discovery. Dlatego z całym szacunkiem dla mamy i polonistki bardziej wierzę w tą drugą opcję. Niszczenie wzroku przez jego męczenie można przyrównać do twierdzenia, że na siłowni niszczą ci się mięśnie, a przy rozwiązywaniu logicznych zagadek psujesz sobie mózg ;)

    • jarekt

      Nie ma, czego dowodzą badania. Właśnie dlatego tyle trwało rozprawienie się z tą teorią, że badać trzeba było latami. Sam czytałem przy latarce pod kołdrą latami przemysłowe ilości literatury (nie było wtedy Internetu :P) i nijak wzrok mi się nie pogorszył. Przy monitorach siedzę od półtorej dekady czasami ponad 10 godzin dziennie (z czego połowę przy promieniujących CRT). Wzrok nadal mam identycznie świetny.

    • CzarnyZajaczek

      Mi się pogarsza od siedzenia godzinami przed monitorem. Tyle że doszedłem do tego że pogarsza się nie z powodu samego czytania, tylko z powodu braku innej aktywności ;) mięśnie w oczach też potrzebują ruchu, a przy czytaniu czy pracy przy monitorze niektóre praktycznie nie pracują bo ciągle patrzymy na obiekt w tej samej odległości (huśtanie się na krześle jest bardzo zdrowe dla oczu ;) i nie ma też zmian jasności (tęczówka nie pracuje)

    • CzarnyZajaczek

      Nasze oczy są przystosowane raczej do „skakania” po różnych obiektach w różnych odległościach od nas, niż do wielogodzinnego skupienia na (książce/ekranie) cały czas w jednej odległości. Dlatego się psuje…

  • swietne! dzięki

  • Mytherios

    Drugie nazwiązanie do Doktora Who w tym tygodniu! How sweet. <3

  • Kiwi

    A ja podsumuję to w ten sposób:
    Fakt, iż autor poczuł (wymuszoną? niewymuszoną?) chęć tłumaczenia się z tego co napisał wystawia świadectwo samo sobie. Jeśli artykuł spotkał się z taka krytyką – choć miejscami skrajną i też pozostawiającą sobie wiele do życzenia – o wspólnym wydźwięku, że autor przesadził, a tenże autor usilnie się broni, to napiszę wprost do Pana Marcina: głupio, że Pan pisze sam dla siebie. Pisać warto dla kogoś :) Widzi Pan, paszkwil to forma ciekawa ale za razem trudna. Bo jeśli już komuś ubliżać (swoją drogą po co? a może warto zapoznać się z nowymi trudnymi słowami: pastisz? karykatura?), to też trza umieć zachować w tym poziom. Suty sarkazm? Mówi się, że przestaje być fajny, jeśli większość go nie rozumie lub nie odbiera jako sarkazm.

    Podkreślę: nie bronię polityków. Wspomniane ugrupowanie, jak i reszta panujących w Polsce, faktycznie nadaje się tylko i wyłącznie do ironicznych artykułów i wypowiedzi.

    PS
    Paszkwil polityczny na blogu z nowinkami technologicznymi. Cóż…przemigrowałem do AW z Gadżeto, która stała się pudelkiem, i widać, ze to chyba nie koniec mojej wędrówki.

    Pozdrawiam serdecznie

    • iboy

      Panie Kiwi
      Mam wrazenie ze pracuje Pan na stazu w biurze poselskim PSL. Mam nadzieje, ze Pana migracja bedzie trwala dalej.

    • Kiwi

      Panie iboy
      Ma Pan błędne wrażenie. Pracuję sam dla siebie w branży nie związanej z polityką w najmniejszym stopniu. A jak wspominałem – licząc się z podobnymi „przytykami” – wszystkie partie, w tym PSL, wzbudzają we mnie co najwyżej litość i zażenowanie.

      Co do migracji – dziękuję za wsparcie. Wiele wskazuje na to, że tak też się stanie. AW ma sporo ciekawych tematów, ale takie jak ten i coraz więcej pudelkowych tematów zabija ten portal tak jak stało się to z Gadżeto. Póki co spider jeszcze jakoś ciągnie, ale tam w porównaniu z AW jest „bidnie” – mało wpisów, sporo spóźnionych. Może alternatywą będą portale anglojęzyczne.

      PS.
      Co do insynuacji względem GW, moje zdanie jest następujące:
      http://youtu.be/-yI0VREh0kA
      :)

    • gosc

      Artykuły tego pana wyglądają jakby on sam chciał migrować z AW do GW ;)

      Co do migracji czytelników bloga to racja, sam ostatnio się zniechęciłem do AW. Szkoda, że przez jedną osobę i jej „natchnienie” do pisania politycznych wpisów ucierpi reszta autorów AW :/

    • Andrzej Piotr Bobliński

      Autor opublikował replikę na artykuł w gazecie.pl. Normalna sytuacja.

    • Andrzej Piotr Bobliński

      „Suty sarkazm? Mówi się, że przestaje być fajny, jeśli większość go nie rozumie lub nie odbiera jako sarkazm.”

      No tak, sęk w tym, że po lajkach widać, że jednak dużo ludzi zrozumiało sarkazm. Wyjątkiem jest pan z gazety.pl – nie pierwszy, który podpina się pod artykuł Drewsa – być może dla statystyk? To samo było ze świetnym materiałem o nieuczciwej farmie na fb. Dostał OSIEM TYSIĘCY LAJKÓW, ale następnego dnia konkurencyjny portal skrytykował artykuł, bo sam przespał temat, a chciał pod popularność materiału Drewsa się podczepić. Nic nowego.

    • jarekt

      My rozumiemy bo znamy Marcina. Robimy automatyczną poprawkę na jego maniery językowe i nie zwracamy uwagi jak go ponosi. Sprobuj przeczytać coś „świeżym okien” lub przypomnieć sobie kiedy czytałeś go po raz pierwszy. Zapewniam, że odbiór tekstow będzie zdecydowanie inny…

    • gosc

      Chyba najważniejszą cechą dobrego dziennikarza jest pisanie w taki sposób, aby nie tylko znajomi i koledzy po fachu rozumieli tekst i ukryty w nim przekaz?

      Fakt każdemu może się zdarzyć coś głupiego i powstanie artykuł, który wzbudza krytykę. Niestety to nie pierwszy hejtowany wpis, w przypadku tego autora 3-4 ostatnie artykuły zostały odebrane bardzo negatywnie. Może dlatego, że AW czytają też ludzie, którzy nie znają tego pana osobiście.
      W krytykowanych artykułach brakuje właśnie przekazu dla tych ludzi, jest tylko emocjonalna zagrywka i obrażanie.
      Przecież przeciętny mieszkaniec wioski mieszkający na jakimś zadupiu, jak można przeczytać w poprzednim wpisie, to gorszy człowiek niż pan dziennikarz z AW i partia mająca największe popacie wśród mieszkańców wiosek nie może mieć pojęcia o programie kosmicznym.

    • gosc

      Lajki nic nie znaczą, wiele osób używa ich jako szybszą wersję „share”. Ile z tych 8000 osób zadało sobie trud, aby napisać komentarz? Sam fakt, że ktoś kliknął like it dzisiaj już nic nie znaczy, są ludzie, którzy klikają bezmyślnie.

      Co do konkurencji to mogę się zgodzić, ale autorzy AW robią tak samo. Nie widzę jakie to ma znaczenie, że konkurencja podkrada sobie tematy, krytykuje się wzajemnie i próbuje zdobyć czytelników w stosunku do obraźliwych tekstów tego pana.

  • LooZ

    Sorry Marcin, ale po prostu nie masz racji.

    To, że politycy się podłączają do koncepcji PAK, to inna sprawa, jednak sama koncepcja to efekt wielu lat starań polskiego przemysłu kosmicznego. Tak, istnieje takowy.

    To nie gamedev, to nie robienie smartfonów czy drukarek 3d, kosmos jest nadal zmonopolizowany właściwie przez Państwa i to politycy na całym świecie odpowiadają za jego kondycję, chcesz tego czy nie.

    Bez ESA, bez własnych satelitów (tak, wojskowych i szpiegowskich też, to normalna rzecz, a nie obiekt do kpin), bez grantów na badania podstawowe, będziemy w dupie, a nie w kosmosie. Chociaż mam o naszej „klasie” politycznej jeszcze gorsze zdanie niż ty, to albo polski przemysł kosmiczny będzie się rozwijał z politykami, albo go nie będzie w ogóle.

    To ja jednak wolę to pierwsze.

    • Bibliotekarz

      „W rządzie mamy grabarzy, bibliotekarzy, a nawet mało tajnego agenta…”

      Rozumiem, że według autora bibliotekarz nie jest osobą wykształconą. Ciekawe zatem, co robią na różnego rodzaju uczelniach ci wszyscy bibliotekarze począwszy od magistrów a skończywszy na profesorach? Zapewne pełnią rolę grabarzy, gdyż grzebią w książkach. Cóż, nawet pisząc paszkwil, trzeba zachować umiar i broniąc się, nie obrażać kolejnych osób. Poza tym Piotr Stanisławski oceniał konkretny artykuł pt. „Wiśta wio, furmanką w kosmos!”, a nie dokonania autora w innych artykułach.

  • Robak

    A kto zamiast polityków stworzy w Polsce system pozwalający na dynamiczny rozwój tego sektora? Kto wprowadzi pakiet ustaw dostosowujących np. odpowiedzialność za zdarzenia wynikłe z umieszczenia polskiego sprzętu na orbicie? No kto? Ty? Czy może jednak Parlament?

    Sektor kosmiczny potrzebuje polityków tak samo jak Państwo potrzebuje sektora kosmicznego. Może mi się to nie podobać, ale takie są fakty i to niezależnie czy spojrzymy np. na Wielką Brytanię, Francję, Niemcy czy USA.

    • neutrico

      Chrzanienie. Sektor kosmiczny potrzebuje rynku i klientów.

      Politycy są tu jak i zresztą niemal w każdym innym miejscu ZBĘDNI.

      Wystarczy pomysł, potencjalny rynek i kapitał na inwestycje i wtedy powstaje przemysł np. taki jakim jest komercyjne wysyłanie rakiet z komercyjnymi satelitami np. do TV.

      Z pewnością natomiast Polska nie potrzebuje satelity wojskowego. I tyle.
      Z pewnością są bardziej potrzebne wydatki niż spalenie 700 000 000 zł słownie: siedemset milionów złotych.

  • Arel
  • M M

    Mnie w ogóle rozwala jedna rzecz – reakcja niektórych czytelników i ten cholerny nacisk na polityczną poprawność.

    Ja czytając artykuł pana Marcina cały czas miałem szeroki uśmiech na twarzy. Tak dobrego, humorystycznego tekstu na AntyWebie dawno nie było.
    Ale zaraz afera! Bo obrażanie rolników, bo kpiny z ludzi niewykształconych, bo to, bo tamto… Dobrze, wobec tego proszę zamknąć wszystkich użytkowników portalu chamsko.pl za antysemityzm, nietolerancję i rasizm. Pal licho że to jest śmieszne (albo przynajmniej było, bo poziom spada), liczy się POLITYCZNA POPRAWNOŚĆ.
    Rzucisz żartem o Żydach, to ci zaraz postawią przed nosem tłum rodzin, które ucierpiały z powodu holocaustu i każą przepraszać za swoje zachowanie. Nikt jakoś nie pomyśli, że żeby śmiać się z tego, nie trzeba podzielać poglądów Hitlera…

    Wracając do rolników, to mój dziadek pochodził ze wsi, nie skończył nawet podstawówki (wiadomo, wojna, a potem komuna) ale to nie przeszkodziło mu być człowiekiem mądrym, oczytanym i potrafiącym się kulturalnie wypowiedzieć, czego np: niektórzy politycy do dziś nie potrafią…

    I tutaj pojawia się odpowiedź na pytanie, dlaczego autor wyśmiał Polski Program Kosmiczny, żartując sobie przy okazji z wieśniaków (nie z rolników, z wieśniaków) i dlaczego pan Piotr Stanisławowski z gazeta.pl robi burzę w szklance wody…
    Otóż Polska od lat bierze udział w badaniach kosmicznych i to z całkiem dużymi sukcesami. Wystrzeliliśmy nawet w kosmos paru satelitów i to bez pomocy polityków…

    Natomiast tym razem autorem kosmicznego pomysłu jest parta PSL…
    TAK, ta sama PSL, która wyszła ze wsi do sejmu… i z której wieś niestety nie wyszła nigdy:)
    Ta sama PSL, która niczym najtańsza d..wka wchodzi z każdym w koalicję dla kasy. To już wolę PO, bo przynajmniej nie dogadują się z byle kim…

    Czy naprawdę uważacie, że PSL to odpowiedni ludzie do podboju kosmosu?!
    http://patrz.pl/filmy/id/239398
    Że tacy ludzie potrafią się zająć szpiegowskimi satelitami wojskowymi i rozmieszczaniem broni na orbicie? Paliwem rakietowym będzie chyba ta słoma z ich butów…

    • gosc

      W twoim komentarzu znalazło się „to coś” czego brakuje w artykule pana Marcina, aby można go jasno odebrać.
      Jak dla mnie to powinieneś się zamienić z autorem i on powinien pisać głupawe komentarze zamiast wpisów, a Ty artykuły, wtedy byłoby mniej hejtu nawet na tematy polityczne.

    • M M

      Jeśli masz takie wpływy, to wyślij moje CV do redakcji AntyWebu:)

  • Peter

    Moim zdaniem zarzut słuszny, to bowiem na nadawcy ciąży obowiązek takiego formułowania myśli, by były zrozumiałe.
    Nawet jeśli chodzi o sarkazm.

    • Karol Grabowski

      W dobie internetu za mało „emotków” w tekście!

    • Bibliotekarz

      Tu nie chodzi o emotikonki, ale sposób prezentowania treści. Pytanie brzmi, czy autor pisze tylko dla znajomych, czy dla każdego potencjalnego czytelnika, który trafi na jego stronę? I wydaje mi się, że pisze tylko dla znajomych, którzy poklepią go po ramieniu i stwierdzą „ale im dałeś, nieźle brachu!”. Ja na przykład nie mam zielonego pojęcia o „zasługach” Marcina Drewsa na polu popularyzacji polskich badań kosmicznych. Wszedłem po raz pierwszy na jego stronę, aby przeczytać artykuł „Wiśta wio, furmanką w kosmos!” i zniechęciłem się do autora. A obrona w stylu, „ale ja tyle robię dobrego” świadczy tylko o samym autorze i to nie najlepiej – tak bronią się mali chłopcy (sic!).

      Można zrobić mnóstwo dobrych rzeczy i jedną spierniczyć. Ale jeśli ktoś zapozna się tylko z tą jedną, to może już nie chcieć poznawać więcej. Marcin tym paszkwilem daje świadectwo o sobie, a nie o politykach PSL-u. Może zamiast pisać paszkwil, powinien był napisać pamflet. Ale oczywiście łatwiej jest wylewać pomyje na czyjeś głowy licząc na łatwy poklask znajomych, którzy będą potem bronili autora przed złym dziennikarzem z jeszcze gorszej Gazety, która należy do wroga narodu polskiego Agory oraz „czytelnikami, którzy nic nie rozumieją”. Epitety rzuca się łatwo, łatwo też stawia się w roli męczennika (Zostałem właśnie wrogiem narodu nr 1), ponieważ z góry ustawia to twojego przeciwnika na straconej pozycji. Bo jak to, atakować całym frontem za odrobinę kpiny? A że kpina ta zniszczyła to wszystko, co do tej pory autor bronił, tego już nie widzi, prawda? Zatem racja jest w polskich mądrościach i przysłowiach – „Słowo ptakiem wyleci, a kamieniem wraca” i „Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę!”.

    • Karol Grabowski

      Już dawno pogodziłem się z tym, że blogerzy piszą sami dla siebie – nie ma się co bulwersować (mój komentarz uważam za adekwatny do treści). A na kwestię „powagi” – zarówno w przypadku polityków, jak i blogerów – nauczyłem się już patrzeć z pewnym dystansem.

    • Peter

      Wielu jest felietonistów, potrafiących celnie ukłuć kpiną bez choćby jednego emotikona. Mało tego, bez choćby jednego wykrzyknika.

      Stąd też, coraz częściej widząc nazwisko autora, pod którym dziś rozmawiamy, decyduję się nie kliknąć. Świadomie.

  • Ziben

    Tekścior!

  • Grzegorz Głąb

    PSL i Polska Agencja Kosmiczna – Będą krowy na księżycu wypasać ?! ;-)

    XXI wiek + innowacyjność wg naszych obecnych Władziów zasiadających w cyrku na Wsiowej sprowadza się tylko do jednego: „Zróbmy Gustaw więcej ustaw (dla ludu) i ustawek (dla swoich)”… oraz „Władzi nie oddamy – cała Polska po wyborach NASA” …

  • AS

    Teraz już się laserowo usuwa wady wzroku spowodowane złą akomodacją oka.

    • CzarnyZajaczek

      mi wystarczyły ćwiczenia… jak jeszcze laserów nie było i wszyscy ćwiczenia odradzali „bo ci się odklei siatkówka”. Tylko jak z każdymi ćwiczeniami – do ćwiczeń organizm musi się przyzwyczaić, na początek tylko delikatna rozgrzewka. Zresztą – sama systematyczna rozgrzewka wystarczy

  • reuwio

    ignorancja zaorana:

    http://technologie.gazeta.pl/internet/1,104530,15381980.html

    raz w zyciu zgadzam sie z ta gazeta.

    cyt:

    Polacy w kosmosie! He he he… Ależ zabawne! Może polecimy tam furmanką?
    Hy hy hy. Właśnie w tym tonie mówi się o planach budowy polskiego
    satelity obserwacyjnego. Oraz o całym polskim programie kosmicznym. Dziś
    rano usłyszałem podobny tekst w Antyradiu, a potem przeczytałem na 
    Antywebie. Choć oba media sporo dzieli, to tym razem wykazały się
    wybitnym antyzrozumieniem tematu.