77

To może być koniec dominacji Windows. Oto Fuchsia od Google

Trzy dekady upłynęły nam na rynku systemów operacyjnych pod znakiem dominacji Windows. W dzisiejszych realiach, znaczenie oprogramowania Microsoftu nieco straciło na znaczeniu, głównie przez rewolucję mobilną i pojawienie się komórkowych alternatyw dla "jedynego słusznego systemu". Microsoft może otrzymać jeszcze jeden cios od swojego bezpośredniego konkurenta - Google.

Fuchsia, bo to o tym systemie mowa znana jest nam już od zeszłego roku, kiedy w sieci pojawiły się doniesienia o nowym oprogramowaniu Google. Zadaniem nowego produktu giganta jest spięcie ze sobą dwóch modeli interfejsu użytkownika – Fuchsia ma być tym samym systemem dla komórek i komputerów. Google zamierza porzucić jądro Linuksa i wdrożyć własne rozwiązanie (mikrojądro Magenta). Ciekawym rozwiązaniem jest wykorzystanie Flutter SDK – w nim zawarty będzie kod adaptujący się do aktualnie wykorzystywanego sprzętu. Co to oznacza? W zależności od urządzenia, Fuchsia będzie oferować nieco inny interfejs użytkownika i to samo tyczy się aplikacji. W ramach jednego SDK można przystosować programy dla wszystkich obsługiwanych przez Fuchsię klas sprzętów.

Coś Wam to przypomina? Brzmi to niesamowicie podobnie do tego, co proponował Microsoft wraz z Universal Apps. Programiści byli wodzeni na pokuszenie możliwością tworzenia aplikacji od razu na wszystkie sprzęty obsługiwane przez Windows. Co z tego wyszło? Niestety nic – w dalszym ciągu deweloperom nie opłacało się tworzenie aplikacji dla centralnego repozytorium systemu Microsoftu.

Teraz dostajemy nieco więcej informacji na temat interfejsu Fuchsia OS

W sieci pojawił się materiał wideo prezentujący możliwości bardzo wczesnej wersji Armadillo (którą możecie sami skomplilować – Fuchsia na HotFixIt). Należy przyznać, że projekt – nawet w takiej fazie wygląda co najmniej bardzo ciekawie. Jak wynika z opublikowanego wideo – Fuchsia, mimo nieco innej filozofii podejścia do interfejsu (niż w przypadku Windows), działa całkiem podobnie. Mamy do czynienia z oknami, możliwością ich przypięcia obok siebie, przesuwaniem ich na ekranie.

Jeżeli czekacie na Fuchsia OS i uważacie, że powinien pojawić się „już wkrótce”, zapewne będziecie bardzo zawiedzeni. Zarówno mikrojądro, jak i interfejs użytkownika są w bardzo wczesnej fazie i trudno jest ocenić, jak szybko będą postępować kolejne fazy rozwijania projektu. Najważniejsze dla Google na razie są Android oraz Chrome OS, które już niedługo będą dzielić wspólne repozytorium aplikacji, co skomplikuje sytuację Microsoftu na rynku – nawet mimo wydania ostatnio Windows 10 S. Eksperci szacują, że pierwsza konsumencka wersja Fuchsia OS powinna zostać zaprezentowana nie wcześniej, niż w 2020 roku – czyli dopiero za trzy lata. A do tego czasu jeszcze sporo rzeczy może się zmienić. Warto wiedzieć, że Microsoft pracuje nad zupełnie „nową klasą smartfonów” – być może to pójdzie w parze ze stworzeniem odpowiedniego ku temu oprogramowania.

  • zakius

    interfejsy zarówno androida jak i ios (oraz możliwości tego drugiego) do dzisiaj są w bardzo wczesnej fazie rozwoju, a jakoś im to nie przeszkadza w zbieraniu użytkowników… trochę szkoda, no ale cóż
    wygląda na to, że ten projekt kontynuuje ideę ipoda do dzwonienia, a przynajmniej na to wskazują widoczne grafiki

    • Borciugner

      Może jak zwykle większość żyje w błędzie i nie wie co dla nich dobre? A może po prostu nie każdemu wystarczy Foobar oraz funkcjonalności komunikatora na poziomie GG? Różne są gusta i potrzeby.

    • zakius

      może właśnie ludzie to idioci i łykają byle syf jeśli tylko ktoś to dobrze rozreklamuje?
      nie no, to przecież niemożliwe…

    • Borciugner

      Kurcze, to co zrobił nie tak MS, że nikt nie chciał ich słuchaweczek? Pewnie celował z przekazem wyłącznie do tych inteligentnych, którzy jak zwykle w odwrocie ;-)

    • zakius

      cóż, jak było kilka modeli w porównaniu do kilkuset z androidem to silą rzeczy nie dało się inaczej, jak ktoś nie wiedział czego chce brał cokolwiek albo pytał opłaconego „specjalisty”

    • Borciugner

      Niestety istnieje doskonały przykład falsyfikujący tę tezę, czyli IOS, który modeli ma jeszcze mniej, zaś urządzenia do tanich nie należą.

    • Kokos

      Moim zdaniem Microsoft przegrał bo skupił się tylko na rynku USA – tam trafiały wszystkie nowości jak Cortana, itp. Olali kompletnie rynki wschodzące, takie jak Polska gdzie Windows Phone trzymał się dość dobrze. O sile takich rynków i modelowy wręcz model ekspansji świadczą metody Huawei, które notuje zyski udziałów w rynku. Sam miałem słuchawkę z WP (Samsung Ativ S) i dobrze ją wspominam, niestety Microsoft nie oferował mi nic ciekawego w momencie kupna nowego telefonu ponad rok temu więc przesiadłem się na Androida.

    • Wiesław Juskowiak

      Huaweii miał Chiny i nawet gdyby pozostał tylko na rynku swoim lokalnym rynku nie wystawiając nosa miałby się dobrze. Microsoft nie mógł, no dobra może mógł ale z nieznanych mi przyczyn nie chciał zaczynać od rynków takich jak Polska. To naturalne, że kluczowym rynkiem jest rynek rodzimy, a dalej zachodnie, duże, bogate rynki Wielka Brytania, Francja, Niemcy. To osiągając sukces tam masz szanse osiągnąć go wszędzie.
      Zresztą nie czarujmy się, Polska to był rynek do serii 7xx głównie. Tanie słuchawki nie przynoszą zysku, przynoszą popularność, która może się przełożyć na drogie modele. Popularność była niska, przez co rynek drogich słuchawek też nie działał jak należy.

      iOs i Apple to zupełnie inna para kaloszy. Apple miało Jobsa, a Jobs miał charyzmę i wyjątkowy produkt (pomimo wszystkich swoich ograniczeń na starcie). Apple było już wtedy modne, to była ta firma od komputerów dla artystów, pisarzy, ten co się widziało w filmach. Komputer z OsX to nawet z Intelem na pokładzie był dla wielu zbyt dużym krokiem, ale telefon? O telefon to już fajne rozwiązanie, a że ten telefon działał płynnie, a dotyk to była magia (tak miałem pierwszego iPhone’a zwanego 2G), to do sukcesu była droga prosta. Pewnie ten sukces trochę przerósł Apple, ale to jest jeszcze inna historia.

    • Rantarus

      „Tanie słuchawki nie przynoszą zysku”. To akurat kłamstwo. Prawdą jest, że wszyscy producenci zarabiają głównie dzięki średniej klasie sprzętu oraz tych tanich. Większość Kowalskich biorących telefon za tzw ZŁOTÓWKĘ u operatora napędza ten biznes.

      Spójrz na HTC. Prezentuje wiele bardzo fajnych telefonów z segmentu premium. Fakt, często ciut zbyt drogo.
      Ale ile telefonów mają na półkę średnią i niską ?? Może kilka. Jedyny jaki jestem wstanie wymienic z głowy to 820.

      Spójrz jak bardzo rozbudowana jest w Samsungu seria A.
      Albo jak dobrze sprzedaje się Huawei P9 Lite na tym się zarabia kase a i fakt… rynek też się przy okazji dominuje.

    • Wiesław Juskowiak

      Pod warunkiem, że się sprzedają w dużych ilościach. Tutaj akurat wolumen ma ogromne znaczenie. Zarobki na taniej słuchawce mają się nijak do marży do flagowcu. Ważne jest też, aby flagowiec elektryzował. Jeśli nie stać mnie na flagowy model producenta, to stać mnie na tańszy i chcę w kieszeni coś z firmy, której flagowiec mnie do siebie przekonał, by mieć chociaż namiastkę tego.

    • Rantarus

      Fakt dlatego właśnie seria A i seria Lite sprzedają sie tak dobrze. Nawet wyglądają podobnie do flagowców.

      Ciekawe jest też że s8 jest najlepiej sprzedającym się flagowcem samsunga w naszym kraju ze wszystkich wydanych Galaxy. Godne podziwu.

    • Niestety ale właśnie CENA jest tutaj motorem napędowym Apple. Ludzie za wszelką cenę chcą pokazać jacy to oni nie są i czego to oni nie mają i tutaj pojawia się jabłuszko… Jest to swojego rodzaju podpieranie swojego ego.
      Co do technologii i „innowacyjności” tej firemki to tylko przypomnę ich „innowacyjność” jaką było dodanie do systemu operacyjnego opcji kopiowania czy przenoszenia plików. o.O Niesamowita innowacja, która istniała już we wszystkich istniejących systemach operacyjnych…

    • Borciugner

      Hmmm, czyli gwarancją sukcesu w biznesie jest stworzenie produktu/usługi z maksymalnie wysoką ceną, bo ludzie dla podratowania swojego ego to wezmą? No to w tym MS to jednak sami Janusze robią, bo stwierdzili, że będą konkurować ceną i dalej to robią, chociażby subsydiując Xboxa, a recepta na powodzenie była na wyciągnięcie ręki.

      Nawet jeśli ktoś tak do tego podchodzi przy decyzjach zakupowych (choć statystycznie rzecz biorąc raczej w tym zakresie bywamy racjonalni i nie lubimy przepłacać), to pierwotne w tym zakresie jest powszechnie podzielane przekonanie, że w tym konkretnym przypadku mamy do czynienia z dobrem luksusowym, które musi stosownie do tego kosztować, więc wyśrubowane żądania sprzedającego nie spowodują, że Fiat Panda nagle stanie się produktem premium, nawet jeśli ktoś za niego zapłaci 2 miliony złotych.

      Nie wątpię, że w Polsce są osoby, których motywacja przy wyborze Iphona właśnie na tym się zasadza, ale tu raczej mylimy przyczynę ze skutkiem.

    • ammarmar

      Czytałem kiedyś o jakiejś destylarni whisky w Szkocji, która podupadała. Receptą okazało się kilkukrotne podniesienie cen – ich produkt trafił do kategorii „premium” i sprzedaż nagle wzrosła…

    • NG

      Chwila chwila… to chyba nie tak. MS bardzo mocno pracował nad tym aby ludzie od niego się odwrócili. Przez wiele lat byłem ich wiernym klientem. Ale robili co mogli aby mnie zniechęcić i w końcu im się to udało. Dla przykładu numer z apkikacjami Here. Któregoś dnia zepsuła mi się aplikacja nawigacji. Zaczęła świrować. Nie pozostało mi nic innego jak ją przeinstalować. Odinstalowałem i…. nie zainstalowałem bo nie było jej w sklepie. Napisałem do wsparcia, na FB i w końcu dostałem odpowiedź, że to awaria w sklepie. To było kłamstwo i ta awaria trwała kilka miesięcy. MS zdradził sekretny sposób zainstalowania tej aplikacji gdzie procedura mogła trwać kilka dni. Otóż trzeba było zrestartować system do fabrycznych ustawień (żadna kopia bezpieczeństwa z ustawieniami) i wtedy był dostęp do aplikacji. Potem cały szereg uaktualnień, ustawień. Specjalnie kupiłem telefon topowy aby mieć licencję na nawigację na całą Europę bo tego potrzebowałem. Kupiłem więc drogi telefon ze stosowną licencją i parę miesięcy byłem odcięty od możliwości korzystania z programów za które zapłaciłem. To tylko jedna z wielu historii. MS takich wpadek miał więcej. I naprawdę SAM ale to SAM zapracował sobie na to, że klienci odeszli. Dajcie więc sobie spokój z bzdurami typu podpłaceni eksperci itd.

    • zakius

      nigdy nie powiedziałem, że mobilny windows nie ma wad
      jednak nadal jest kilka klas lepszy od konkurencji

    • NG

      NIe jest kilka klas lepszy. Wiem, bo zostawiłem ten system mimo całej sympatii do tego WP i przesiadłem się na Androida. Rozumiem, że może komuś bardziej odpowiadać interface WP i sam bym go polecił osobie starszej, słabo zorientowanej w technicznych sprawach. Ale powiedzenie, ze WP jest kilka klas lepszy od Androida? Pisze Pan bzdury. W czym lepszy, dokładnie, w jakim elemencie, gdzie ma większe możliwości możliwości? Jakieś konkrety?

    • To troll, który mentalnie zatrzymał się na szkole podstawowej. Szkoda czasu.

    • Astek

      Borciugner, jakby ludzie wiedzieli co dla nich dobre to dziś byśmy mieli szybsze konie, a nie samochody.

  • www

    Kolejny rok linuksa? Który z rzędu? 20?

    • Linus Torvalds

      Fuchsia nie korzysta z jądra Linuxa…

    • Popatrz na Androida i na Fuchsię. Rok Linuksa już jest, a Fuchsia ma swoje mikrojądro. ;)

  • pantadeus

    Zapowiada się interesująco, niech się zatem nie spieszą, niech to zrobią dobrze. Jeśli się uda, będzie to zdecydowanie ciekawa propozycja dla tych, którzy cenią sobie zwarte środowisko pracy

  • Maciej

    Zdziwię się, jak wyjdzie z tego coś konkretnego, co zatrzęsie rynkiem.

    • Borciugner

      Trzęsienia nie będzie, bo Google i tak jest już liderem a przewaga jego będzie prawdopodobnie stale się powiększać wraz z kurczeniem się rynku desktopów. Co najwyżej również w tym obszarze mocniej zaistnieją dzięki temu rozwiązaniu ;-)

    • Artur Marciniak

      lidera może i ma ale na pewno nie w rynku biznesowym. Obecnie pakiet Adobe odpalę chyba tylko na Windows i IOS, co automatycznie dyskwalifikuje wszystkie googlowe zabawki. Jedyne czego żałuję to, że windows phone nie wyszedł i sam musiałem przejść na Androida

    • Borciugner

      A jakie to ma znaczenie? Chodzi o liczbę urządzeń działających pod danym systemem i ogólny trend związany z kurczeniem się rynku PC.

    • 4.4-Litre V8

      Na iOS są te same wersje co na Androida i mało mają wspólnego z „pełnym” pakietem Adobe.

    • anonim

      „Obecnie pakiet Adobe odpalę chyba tylko na Windows i IOS”

      Zabawne, zobacz ile tego jest na Androida https://play.google.com/store/search?q=adobe&c=apps&hl=pl Część, w tym Adobe Reader jest już dostosowany pod duży ekran na chromebooku. Adobe zapowiedział dostosować jeszcze kilkanaście ich aplikacji. Po drugie biznes ma G Suite i konkurencyjnymi cenami powoli odbiera klientów Microsoftowi. Wreszcie po trzecie, to biznes przechodzi już na aplikacje z chmury, a tutaj Chrome jest bezkonkurencyjny.

    • Fajnie, że są aplikacje Adobe na Androida. Szkoda, że pojawiają się rok później niż na iOS ;) No i nadal nie ma żadnej aplikacji z linii Spark, czyli już ponad rok opóźnienia w stosunku do Androida ;)

    • anonim

      „Magia” Apple? Nieróbstwo i odgrzewanie starych kotletów już się przejadło klientom i teraz już tylko szybki zjazd w dół.

    • No nie wiem, ja przekonałem się do Apple całkiem niedawno. Jak ktoś tworzy muzykę czy grafikę to i tak wybierze Apple – żeby nie czekać niewiadomo ile na aplikacje, które może zostaną przeportowane na Androida, lub nie zostaną jak w przypadku programów Adobe.

    • „biznes przechodzi już na aplikacje z chmury, a tutaj Chrome jest bezkonkurencyjny” a słyszałeś może o Azure?
      Pakiety Adobe są na androida w wersji „Lite” co będzie bezużyteczne dla profesjonalistów…

    • Zmieni układ sił – tego się spodziewam.

  • airhead

    A jak z oprogramowaniem? Windows też się przejechał na próbie tworzenia nowej wersji systemu, która odrzucała wsteczną kompatybilność programów.

    • Nie spodziewam się, że wsteczna kompatybilność zostanie całkiem porzucona. ;)

    • Borciugner

      O to chyba powinno być łatwiej, mając na uwadze sposób kompilowania aplikacji przyjęty dla Androida, ale ekspertem nie jestem, więc nie bijcie za mocno ;-)

    • airhead

      A czy ty możliwe? Jeśli pozbywają sit linuksa w systemie?

    • Appki Androida nie korzystają w żadnym miejscu z ABI samego jądra, są odpalane od początku w izolowanym runtime. Więc nie widzę miejsca na problemy.

    • Day1721

      będzie może jakiś bridge ala project islandwood, ale appki z andka raczej nie zadziałają. Nie po to piszą nowy system, by dalej dla Oracle’a za licencje płacić, dodatkowo jądro ma własne, więc tym bardziej.

    • Nie płacą przecież, po to powstał ART.

    • armv7taskforce

      pewnie będzie obsługiwało Google Play ;)
      A z czasem aplikacje będą przepisywane

  • Borciugner

    „Najważniejsze dla Google na razie są Android oraz Chrome OS, które już niedługo będą dzielić wspólne repozytorium aplikacji, (…)”

    Hmm, czas przyszły jest już nieuzasadniony, ponieważ dla pewnej grupy Chromebook-ów (i zapewne będzie tak dla wszystkich nowych modeli) stało się to faktem. I bardziej chodzi o to, że na Chromebookach będzie można używać apek Androida niż o faktyczne dzielenie repozytorium … znaczy się można tak to ująć, ale de facto chodzi o stworzenie Chromebook’om dostępu do „królestwa” aplikacji Androida niż jakąś faktyczną unifikację ;-)

    • Jeszcze nie na wszystkich urządzeniach. ;)

    • Borciugner

      Przecie napisał wyraźnie ;-) Natomiast co do zasady na Chrome OS można korzystać już z aplikacji Androida, a o tym była mowa w przywołanym zdaniu, a nie o urządzeniach. Wspomniałem o tym tak zupełnie na marginesie i bez niecnych intencji, bo Twój wpis może sugerować, że to dopiero pieśń przyszłości ;-)

  • gom1

    pierwsza konsumencka wersja Fuchsia OS powinna zostać zaprezentowana nie wcześniej, niż w 2020 roku

    Akurat skończy mi się wsparcie dla Chromebooka ;-)

    • anonim

      To spekulacje jakiegoś blogera. Wszystko będzie zależało od sytuacji na rynku, od stopnia trudności itp…..

    • gom1

      Poważnie mówiąc to zastanawia mnie co dalej Chrome OS? Będzie rozwijany jako równoległy projekt? Zostanie ubity? Powstaną inne dystrybucje (jak Chromium OS od Neverware czy Flint OS)? Co wtedy ze sklepem? Co z aktualizacjami? Chrome OS bardzo mi odpowiada, to świetny system dla przeciętnego komputerowego ignoranta, bezpieczny (niestraszne mi ransomware czy ostatnio popularne maile z fakturami zawierającymi kod JS), szybki, stabilny, nie chcę go porzucać. Przynajmniej jeszcze nie teraz :-)

    • anonim
  • JD tego orka

    Jedynym nadającym się do użycia systemem komputerowym „desktopowym” jest i będzie MS Windows 10. Oczywiście pod warunkiem, że wie się jak prawidłowo się z niego korzysta. Jest bezpieczny i bezawaryjny. Jak się klika w świecące banery i pobiera programy niewiadomego pochodzenia to się potem płacze, że aktualizacje psują system i ma wirusy. Ja wiem jak używać systemów od korporacji Microsoft i jeszcze nigdy mi się nie zawirusował, ani wysypał.

    • gom1
    • JD tego orka

      Jak się umie używać i się dojrzeje do MS Windows 10 jest najbardziej bezpieczny. A takie głupoty to może pisać tylko ktoś opłacony przez Google.

    • gom1

      takie głupoty to może pisać tylko ktoś opłacony przez Google

      Łatwo cię rozpoznać Norbe. Szkoda, że zbanować trudniej.

    • JD tego orka

      Nie jestem Norbe, ale przyrównanie mnie do jednego z moich mentorów, to wielki komplement :)

    • armv7taskforce

      bezpieczny… :D:D:D:D
      no to jest najlepszy żart jaki słyszałem

    • JD tego orka

      Teraz twórcy wirusów przerzucają się na Androidka który jest najbardziej niebezpiecznym obecnie systemem, szczególne w czasach gdzie ludzie zaczynają płacić telefonami. Na MS Windows 10 jak i starszych nigdy nie spotkały mnie nieprzyjemności w postaci malwarów i innych syfów. Na moim IP SE 64 GB Gold również nic złego mnie się nie przytrafi.

    • Nie znam nikogo kto miał jakikolwiek problem z wirusem czy innymi śmieciami (poza tymi od producenta/operatora) pod Androidem.

  • QWERTY

    Chrome OS tez maił być rewolucją i zdetronizować Windowsa a jak jest to każdy wie. Fushie spotka to samo zwłaszcza że jądro tworzy Google co jakoś patrząc na początki będzie nadawała się do użytku po 6-7 latach tak jak Android albo dłużej. Niech Google zajmie się dopracowaniem systemu dostarczania latek krytycznych dla Androida i poziomem bezpieczeństwa w Google Play a nie Fushia która i tak nic nie zmieni

    • NG

      Chrome OS jest rewolucją. To pierwszy system, który skutecznie i zauważalnie podgryza niewzruszony dotąd MS. Myślę, że obecny rosnący udział w rynku można uznać za sukces. Chyba nikt na początku nie postawił by dolara na to, że tak ten system się rozwinie.

    • QWERTY

      Mam nadzieje że ten komentarz to tylko sarkazm , nazywanie Chrome OS jako rewolucja oraz zauważalne podgryzający udziały Windows to tylko żart albo troling

    • NG

      Skoro sam MS docenia przeciwnika i wysyła przeciwko niemu specjalnie skrojony produkt to chyba jednak nie jest to żart i troling – zwłaszcza, że to kosztuje miliony dolarów. Znamiona trollingu ma natomiast umyślne ignorowanie faktów.

    • JD tego orka

      Ten twój śmieszny chromeOs to bym nawet systemem nie nazwał. To jest linuksowa przeglądarka internetowa. W gratisie ma tylko wbudowane oprogramowanie szpiegujące i inwigilujące od Google. Jedynym systemem komputerowym nadającym się zarówno do pracy jak i rozrywki jest MS Windows 10. Największą jego rewolucją jest to, że będzie wspierany dożywotnie.

    • NG

      Ale to nie jest mój śmieszny system operacyjny. Używam na 3 komputerach Win10 – mylisz mnie więc z jakimś kolegą fanboyem.
      Powiadasz, że jedynym systemem do pracy jest Windows? To dobrze obserwuj rynek. Dzisiaj coraz więcej aplikacji przenosi się do chmury a niebawem być może i gry tam się przeniosą. W domu wystarczy zapewne terminal z przeglądarką. Wszystko do tego zmierza. Twoje wywody są tym bardziej śmieszne bo jestem przekonany, że w MS śmiertelnie poważnie traktują ten temat. A dowodem na to jest chociażby nowa lekka wersja WIN10 kreowana jako dokładnie konkurencja dla chrome OS.

    • gom1

      dowodem na to jest chociażby nowa lekka wersja WIN10

      Czym charakteryzuje się owa lekkość?

    • NG

      Być może wyciętych z działania jest kilka procesów. Być może jest tylko teoretyczna i marketingowa. To tak naprawdę nie ważne. Liczy się przekaz marketingowy jaki idzie w świat – lekka i tania wersja, alternatywa dla chrombooka.

    • gom1

      Być może wyciętych z działania jest kilka procesów

      Właśnie dlatego pytam. Bo poza „być może” nie wiemy nic więcej. Oprócz tego, że MS zablokuje możliwość instalacji aplikacji spoza sklepu.

      Liczy się przekaz marketingowy jaki idzie w świat

      W świat poszedł taki komunikat: Drogi kliencie edukacyjny. Chcemy powalczyć z Google o kawałek waszego tortu (dla przypomnienia: Google ma w USA 58% rynku edukacyjnego). W związku z tym nasz sklep już wkrótce (Soon) wypełni się aplikacjami, a nasi partnerzy niebawem (Soon) zaleją rynek tanimi maszynkami. Całość zepnie nasz najnowszy produkt – Windows 10 S. Jak Soon.

      Żadna szkoła nie zaryzykuje przesiadki na platformę od MS, skoro jedynym sprzętem z W10 S, który pokazano na konferencji, jest nieziemsko drogi Surface Laptop (a i tutaj zostawiono furtkę w postaci darmowej migracji do W10 Pro; czyżby MS nie wierzył w swój najnowszy produkt?). Nawet pokaz możliwości nowego systemu zaprezentowano na Surface Bookach (znowu brak wiary, tym razem w Laptopa?) ze „zwykłym” Windows na pokładzie. Na razie mamy szumne zapowiedzi. Tylko i aż. Od zeszłego tygodnia Googlersi mają zajady od śmiechu.

    • NG

      Nie mają zajadów. W biznesie raczej nie lekceważy się przeciwników :)
      Cóż, zobaczymy. Generalnie chodzi o to, że MS nie lekceważy chrome OS skoro wypuszcza produkt, który ma być bezpośrednią konkurencją. A czy pokładane nadzieje zostaną spełnione, zobaczymy. Ja w mojej wypowiedzi tylko bronię niejako Chrome OS – że jednak w rozumieniu rynku produkt jest udany skoro gigant MS szykuje na niego odpowiedź. I taki sens chciałem nadać mojej pisaninie :)

    • gom1

      W biznesie raczej nie lekceważy się przeciwników

      Ja jestem bardziej niż zadowolony – system świetnie sprawdza się na domowym desktopie mało wymagającego użytkownika.

  • wuj

    „W zależności od urządzenia, Fuchsia będzie oferować nieco inny interfejs użytkownika i to samo tyczy się aplikacji. ”

    Brawo. Fragmentacji ciąg dalszy. Duch Windowsa Mobile wiecznie żywy. Do pełni chaosu tego bajzlu zwanego Androidem brakuje tylko rejestru i interfejsów COM.

    • emigrant

      W cywilizowanych krajach telefon zmienia się co dwa lata i tam coś takiego jak fragmentacja nie istnieje. Mieszkam na zachodzie Europy i tutaj takimi pierdołami nikt się nie przejmuje i korzysta z telefonów.

    • Szczepan

      Masz taką samą fragmentację, tylko przesuniętą w kierunku droższych / nowszych modeli.

      Fragmentacji by nie było jedynie, gdyby wszyscy kupowali to samo i jeszcze najlepiej wymieniali w tym samym momencie. Myśl.

    • „telefon zmienia się co dwa lata” „a zachodzie Europy i tutaj takimi pierdołami nikt się nie przejmuje”

      A potem zdziwienie, że imigranci z Afryki i Azji są i będzie ich jeszcze więcej i więcej, no ale cóż, nie każdy widzi ciąg przyczynowo skutkowy ;)

    • TakaPrawda

      Na zachodzie ludzie to mają w nosie. Na śmietnikach leżą dobre laptopy które wystarczy rozkręcić i przeczyścić żeby działały, a ludzie kupują flagowe produkty ze skanerami siatkówki oka, odcisków palców, NFC, kamerami 20mpix, LTE i wszystkimi bajerami, a ponad połowy z nich nigdy nie używają. Im fragmentacja nie przeszkadza bo szczytem wykorzystania smartfona dla przeciętnego zjadacza chleba jest używanie płatności mobilnych, robienie zdjęć i zainstalowanie paru gierek i aplikacji do sprawdzania połączeń komunikacyjnych.
      W branży potrzebna jest wielka schizma. Po jednej stronie dopracowane systemy rozwijane konsekwentnie i długoterminowo, a po drugiej byle co z fajnie brzmiącymi sloganami i wparciem tylko przez rok dla „tych co się nie przejmują”.

  • Szczepan

    Oho, Szczęsny w formie jak zwykle.

    Google pokazuje wersję alpha systemu, który nawet nie musi być dalej rozwijany – „TO MOŻE BYĆ KONIEC DOMINACJI WINDOWS”.

    • A Pan Borys jak zwykle nie w formie. :(

    • Szczepan

      Ja nie muszę być w formie, mi nie płacą za takie artykuły. Choć na miejscu rednacza kopnąłbym w tyłek za taki nagłówek. Chyba, że masz ciche przyzwolenie na tabloidyzację, co byłoby jeszcze gorsze.

  • Karol

    Nikt nie spojrzał na to z tej strony – Fuchsia OS brzmi jak idealny kandydat na zamienienie smartfonów w mini-komputery. Robiło to Continuum, robi to też DeX od Samsunga, dlatego jest to pewnego rodzaju przyszłość dla Androidów. Fuchsia wydaje się koncentrować wokół tej właśnie idei, bo Snapdragony 835 normalnie są w stanie (przynajmniej z tego co wiem) pociągnąć już Windowsa. Fuchsia powinna zamienić smartfon w takie nasze podręczne „centrum wszystkiego”, na co może wskazywać fakt swobodnej przemiany tego systemu, aka modularnego jądra. Wyobrażam sobie scenariusz, gdzie po powrocie z pracy, wkładam telefon do stacji i zamieniam go w proste centrum edycji dokumentów czy oglądania filmików. A jeśli będę chciał w coś zagrać, to odpalam poczciwego, wielkiego PieCa.

    Google uderzy pewnie w ten rynek, bo pchanie się między Windowsy to baaaardzo ciężkie zadanie. :)