Dużo na Antyweb piszemy o startupach, przemyśle internetowym, nowych technologiach, ale dawno nie wspominaliśmy o żadnej społecznej inicjatywie internautów. W okolicach Igrzysk Olimpijskich, Grzegorz pisał między innymi o akcji freetibet.pl. Ostatnio natomiast pojawił się temat zmian klimatycznych na naszej planecie. Ludzie z Greenpeace wieszają się to tu, to tam, aby zamanifestować swój sprzeciw przeciwko zatruwaniu atmosfery między innymi przez przemysł energetyczny. Walka toczy się również w sieci, przez różne serwisy, blogi oraz inne strony internetowe. Wśród nich znajduje się serwis Front8.org.pl

Na Front8 trafiłem przez YouTube, na stronie głównej, którego znalazłem spot dotyczący wspomnianego serwisu. Jednak filmik ten sprawił, że w pierwszej chwili, pomyślałem, że jest to jakaś inicjatywa zmiany sejmu/senatu/premiera/prezydenta (niepotrzebne skreślić). Zresztą sami zobaczcie ten spot:

Sam serwis Front8 jest miejscem gdzie internauci popierający inicjatywę ochrony klimatu mogą zarejestrować się jako członek grupy, zapoznać się z materiałami dotyczącymi omawianego problemu, podyskutować z innymi użytkownikami lub nawet wysłać petycję do Premiera.

Choć sam jakoś nie identyfikuję się głęboko z ruchem ochrony środowiska to uważam jednak, że pomimo to problem istnieje i trzeba o nim mówić. Twórcy Front8 znaleźli ciekawą formę dla swojej inicjatywy, tworząc po prostu uproszczony serwis społecznościowy. Może ktoś powie, że to komunistyczne bzdury (dlaczego niektórzy łączą komunizm z ekologią?), ale uważam, że właśnie do takich akcji czy ruchów ta społecznościowa funkcja internetu, a nie tylko do obserwowania jak naszym kumplom z ogólniaka powiodło się (a nam nie). Zachęcam Was do zapoznania się z Front8, bo zawsze to jakaś nowość w świecie web 2.0. Na koniec jeszcze jeden filmik:

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://notatki.tolep.info tolep

    Napisałeś:
    „Choć sam jakoś nie identyfikuję się głęboko z ruchem ochrony środowiska to uważam jednak, że pomimo to problem istnieje i trzeba o nim mówić.”

    Otóż prawda jest taka, że problem wpływu człowieka na klimat nie istnieje – ponieważ działalność człowieka nie ma żadnego wpływu na klimat. Jeśli uważasz inaczej, jesteś po stronie ekopsycholi.

    Problemem jest za to demokracja. Wystarczy ją wyrzucić na śmietnik (co i tak nastąpi raczej prędzej niż później) i już przestaje być problemem, ze ludzie wierzą w tarota, sprawiedliwość społeczną, koniec świata po uruchomieniu LHC, antropogeniczne globalne ocieplenie i tego typu bzdury.

  • http://therealfrostbite.wordpress.com/ Paweł Iwaniuk

    @ tolep: Nie jestem po stronie „ekopsycholi”. Jestem po swojej własnej stronie;) Poza tym z Twojego komentarza bije dziwna frustracja.

  • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

    @tolep – „jeśli uważasz inaczej, jesteś po stronie ekopsycholi.” – lol tak swoje racje argumentują koledzy w ławach poselskich (głównie ci z PIS-u)

  • http://notatki.tolep.info tolep

    @ Paweł Iwaniuk
    Ależ jesteś – wyjaśniłem przecież jasno, dlaczego. To nie atak, to konstatacja.

    Co do frustracji – owszem, przyznaję się. Jestem dokładnie tak samo sfrustrowany, jak byłbym, gdyby przywódcy UE, Świata, Powiatu Biłgorajskiego – potrzebne podkreślić – zebraliby się, by podyskutować nad czwórką mieczy.

  • http://notatki.tolep.info tolep

    @Grzegorz Marczak

    Trochę smuci mnie, że głos zdrowego rozsądku lokujesz automatycznie w partii Prawo i Sprawiedliwość, której zwolennikiem nie jestem…

  • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

    @tolep – ja nie jestem ani ekopsycholem ani zwolennikiem pisu, ale naprawdę twoje argumenty tak zabrzmiały.

  • mirano

    Tak czy inaczej za efekt cieplarniany odpowiada para wodna (słońce), a nie emisja CO2

  • evocati

    Dobra dobra, ale byk w tytule jest.

  • dc1

    Freetibet.pl – to ten genialny projekt, ktory umarl zaraz po igrzyskach? Ktory probowal wypromowac sie na fali wielkiej wrzawy o Igrzyskach w Chinach?
    Kolejny przyklad, ze wcale nie chodzi o Tybet, tylko o promowanie siebie (zawsze mozna wpisac w CV).