firma
5

Firma unikająca ryzyka, ryzykuje najbardziej… Dlaczego sukces niszczy biznesy?

To ciekawe, że firma która stanie się wielkim graczem, niezwykle znaczącym podmiotem o ugruntowanej pozycji, może w pewnym momencie „paść ofiarą własnego sukcesu” jak to stwierdził były prezes Apple oraz Pepsi, John Sculley.

Ofiara własnego sukcesu

Przecież jeżeli ktoś już poznał receptę na sukces, to powinien być nietykalny! Wystarczy robić swoje… Wiesz w czym jesteś dobry i jak to robić, więc po prostu to rób i niczego nie zepsuj. Nie ponoś zbędnego ryzyka, nie odchodź od sprawdzonej, magicznej formuły sukcesu. Wydaje się, że myślenie tego typu ma sens, jednak ostatecznie wychodzi na to, że to właśnie ono zabija. Jak możemy przeczytać w serwisie businessinsider.com.pl:

Według byłego CEO Appple, wiele dobrze prosperujących firm ma tendencję do spoczywania na laurach. Skupiają się na tym, co działa, nie podejmują ryzyka – i tak stają się ofiarami własnego sukcesu. Według Sculley’a, konsekwencje takiego zachowania są gorsze, niż popełnianie błędów w drodze do sukcesu. Źródło.

Niby banały, ale jest w tym bardzo dużo bolesnej prawdy. Czy nie jest tak, że na rynku (szczególnie technologicznym) jest sporo firm, które kiedyś wprowadzały prawdziwe innowacje i zaskakiwały nimi cały świat, a dzisiaj… hmm, a dzisiaj te same firmy po prostu podążają tym samym utartym schematem i boją się od niego odejść. Świadome unikanie ryzyka, które ostatecznie może być najbardziej ryzykowną z opcji.

Sculley radzi, że najlepiej jest odnajdywać się w niepewności. Zamiast unikać ryzyka należy go szukać, a błędy które przy okazji popełnimy, powinny nauczyć nas więcej niż sukcesy. Te porady świetnie się zazębiają z tym co robi Jeff Bezos, który przykładowo odpowiedział kiedyś na zadane pytanie w następujący sposób: „rozmiar błędów powinien rosnąć wraz z firmą”. Chodziło o kilkaset milionów straty związanej z Fire Phone.

Jeff Bezos jest mistrzem w podejmowaniu decyzji

W innym artykule możemy wyczytać jak Jeff Bezos radzi sobie z podejmowaniem decyzji i związanego z tym ryzykiem. Okazuje się, że Bezos jest w tym mistrzem, ponieważ nie odczuwa paraliżu, tzn. nie stara się za wszelką cenę trzymać bezpiecznej, sprawdzonej formuły, co przecież mogłoby bardziej zaszkodzić niż pomóc. Zamaist tego Bezos dzieli swoje decyzje na te typu 1 oraz typu 2. Pierwszy typ to decyzje o nieodwracalnych konsekwencjach, przy których należy wykazać się bardzo dużą ostrożnością. Natomiast drugi typ, to odwracalne decyzje, które zawsze można wycofać i nie nastąpi koniec świata. Dzięki temu zaskakująco prostemu systemowi, Bezos jest w stanie uniknąć „bezmyślnej awersji do ryzyka”, która czasem wykańcza inne firmy.

Oczywiście łatwo przegiąć również w drugą stronę… przecież nie chodzi o to, żeby nieustannie podejmować bezmyślne ryzyko. Właściciel Amazona wyjaśnia:

Każda firma, która ma w nawyku używanie typu 2 decyzji w sytuacjach wymagających typu 1, zginie nim stanie się duża. Źródło.

Dwa świetne artykuły z Business Insidera, w których znajdują się wypowiedzi Jeffa Bezosa oraz Johna Sculley’a w połączeniu mogą dać sporo do myślenia.

Źródło 1, 2

  • Bartek

    Ciekawe co na to, fanatycy Tima Cooka, księgowego bez wizji, nie rozumiejącego swoich produktów.

    Jak się zastanawiałem, czemu Jobs nie pozostawił po sobie godnego następcy to dochodzę do wniosku, że mogła nim kierować próżność. Zostawił księgowego niedorajdę, który w długiej perspektywie doprowadzi firmę do wegetacji.

    Dzięki temu bardzo ładnie domknie się klamra, że bez Jobsa nie może być Apple i jego legenda będzie tym silniejsza.

    Polecam bardzo dobry artykuł dlaczego Tim Cook to drugi Steve Ballmer:
    https://steveblank.com/2016/10/24/why-tim-cook-is-steve-ballmer-and-why-he-still-has-his-job-at-apple/

    Pokazuje ten problem z perspektywy korpo świata.

    • Patryk

      Ja byłem przekonany wtedy, że prezesem zostnanie Johny Ive. Faktycznie Cook jest tak strasznie niecharyzmatyczny. To jest całkowite przeciwieństwo Jobsa.

    • fizolof

      Piszesz o swoich odczuciach, ale ujmijmy sprawę obiektywnie.

      1) Jobs nie żyje od 6 lat,
      2) Przez ten czas zarówno zyski jak wartość firmy wzrastała cały czas,
      3) Pokazali również dużo ciekawych produktów a sama linia choćby MacBooków wygląda znacznie lepiej niż kiedyś.

      Zgodzisz się, że miernikiem sukcesu firmy jest jej wartość oraz przychód?

  • Wielkie korporacje zaczynają jako innowacyjne firmy, bo rządzą nimi ludzie chcący zmian, ale potem do władzy dochodzą ludzie znający się na zarabianiu. Coraz większy głos mają też akcjonariusze. Wszystko to zabija innowacyjność, bo jest ryzykowna. Tak się stało z Apple przynajmniej dwukrotnie – gdy zwolnili Jobsa oraz gdy umarł. Śmieszne jest to, że właśnie Sculley mówi o ryzyku.
    http://ksiazki.audio/blog/jobs

    • stefan

      Dokladnie, hipkryzja bije z tego wpisu. Sculley to bastion konserwatyzmu i popisał się nim wyrzucajac Jobsa z ryzykownych projektow.