giełda zdjęcia
23

Patrzę na kapitalizację 5 najdroższych firm IT i jestem pod wrażeniem: dolna granica to pół biliona dolarów!

To był bardzo ciekawy tydzień na amerykańskiej giełdzie: granicę 500 mld dolarów kapitalizacji przebiły dwie korporacje IT i tym samym dołączyły do trzech, które już od jakiegoś czasu mogą się pochwalić takim wynikiem. Pięć podmiotów z Doliny Krzemowej przewodzi giełdzie i to z kolosalnym wynikiem. Czas na ostry zjazd czy... atakowanie biliona?

Firmy o kapitalizacji sięgającej pół biliona dolarów kiedyś mogły się wydawać celem nieosiągalnym. Stawce przewodził przez lata ExxonMobil i był najbliżej magicznej granicy, ale do „szczęścia” sporo jednak brakowało. Potem nadeszła era wyścigu z Apple i kryzysu na rynku paliw: korporacja z Cupertino stawała się coraz droższa za sprawą świetnych wyników i jeszcze większych oczekiwań, paliwowy koncern tracił. Z czasem wypadł z podium, a potem musiał się pożegnać z pierwszą piątką najdroższych firm świata. Co ciekawe, miejsca przed nim zdobywali giganci IT. I wszyscy niebawem mogą się pochwalić kapitalizacją na poziomie 500 mld dolarów lub więcej…

jeden dolar amerykański

Przed dwoma laty pisałem o rosnących kapitalizacjach korporacji z IT, najdroższych firmach notowanych na giełdzie, którymi były wówczas Apple, Alphabet i Microsoft. Kto znajdował się za nimi?

Po technologicznym trio mamy w końcu Exxon Mobile, a za nim Berkshire Hathaway – holding, za którym stoi Warren Buffett, jeden z najbardziej znanych i cenionych inwestorów. A po nich? Wspomniany już Facebook oraz Amazon. Obie korporacje mocno drożały w tym roku, ich rynkowa wartość rosła, na czym korzystają Zuckerbeg i Jeff Bezos. Jeżeli dobra passa się utrzyma, to firmy mogą przeskoczyć nietechnologiczny duet. Pierwsza piątka najdroższych firm świata będzie zawierać jedynie graczy z IT. Niemożliwe? Kilka lat temu taki scenariusz mógł się wydawać mało prawdopodobny – dzisiaj już chyba nie.[źródło]

Minął rok i faktycznie do tego doszło: całą piątkę stanowili przedstawiciele Dolny Krzemowej (niekoniecznie w rozumieniu geograficznym). Niektórym daleko jednak było do pułapu pół biliona dolarów. Ale od czego są wzrosty: akcje Facebooka i Amazona mocno zdrożały w tym roku, co pozwoliło im umocnić się na zajmowanych pozycjach i zbliżyć do wspomnianej granicy. W tym tygodniu udało się nawet ją przebić. Co prawda na krótko, lecz można się spodziewać powrotu ponad kreskę. Mamy teraz trzy korporacje w gronie 500 mld+ i dwie mocno aspirujące. Wystarczy jedna dobra sesja i przedrą się do elity. Pewnie tam zostaną.

Te wzrosty sprawiły, że Jeff Bezos, szef Amazon, został wczoraj (na chwilę) najbogatszym człowiekiem świata. Szyki pokrzyżowały mu gorsze wyniki firmy. Co prawda mocno poprawiła przychody, ale zaliczono spadki zysków. Trzeba mieć jednak na uwadze, że niskie zyski Amazona są wyborem firmy: gigant e-commerce bardzo dużo inwestuje. Te skoki na giełdzie pomogły też Markowi Zuckerbergowi znaleźć się w ścisłej czołówce miliarderów: jego majątek wyceniany jest teraz na około 70 mld dolarów. A przypomnę, że mówimy o 33-latku i firmie, która na giełdę trafiła niewiele ponad 5 lat temu. Na tle pozostałych korporacji z pierwszej piątki wyróżnia się wiekiem. Ale czy jej miejsce może dziwić? Firma zarabia już kilka miliardów dolarów kwartalnie, może się pochwalić naprawdę udanymi przejęciami, ma ponad 2 mld użytkowników. To nie jet dzieło przypadku.

Gdy Facebook wybierał się na giełdę, wycenę na poziomie 100 mld dolarów wiele osób uznawało za szaleństwo. Teraz robi się pół biliona i zdziwionych/krytyki będzie chyba mniej. Zaczynam się zastanawiać, gdzie jest limit dla tej korporacji? To samo zresztą dotyczy Amazona. Obecna kolejność we wspomnianej piątce utrzyma się na dłużej, czy też firmy zafundują sobie, swoim akcjonariuszom i nam przetasowania? Przez kilka lat wydawało się, że to Apple będzie korporacją, która jako pierwsza przebije granicę biliona dolarów kapitalizacji, potem zaczęto o to podejrzewać Alphabet, teraz lista jest szersza: Facebook będzie miał tyle „pary’, by powalczyć ze wspomnianymi gigantami? A może paliwo już się kończy i nadejdzie czas spadków? To dotyczy nie tylko niebieskiego serwisu społecznościowego. Ostatecznie wszystkich i tak może pogodzić Aramco – nad technologiczną piątką pojawi się znowu naftowy moloch..

  • Alot

    From 2005 to 2008, Myspace was the largest social networking site in the world, and in June 2006 surpassed Google as the most visited website in the United States.
    Myspace generated $800 million in revenue during the 2008 fiscal year. Since then, the number of Myspace users has declined steadily in spite of several redesigns.

    A teraz zmieniamy daty, na 2017-2020 a zamiast Myspace wpisujemy Facebook.

    • Inna skala, inne czasy, inna historia – może Facebook kiedyś się załamie. Ale to nie będzie bliska przyszłość.

    • Alot

      Na szczęście, cykl życia produktu jest niebłagany i nieczuły na myślenie życzeniowe które prezentujesz.

    • Paweł

      Zgadzam się z Maciejem. Facebook jest nie do pokonania. Jest zbyt mocno promowany z mediach.

    • Alot

      Niebieski jest kolosem na glinianych nogach.
      To nie kwestie ‚czy’, ale ‚kiedy’.

    • Paweł

      Dlaczego tak myślisz? Ja nie widzę szans na upadek inny niż „siła wyższa”. Użytkownicy są od tego portalu uzależnieni.

    • Alot

      Dzięki IA czytelnik zostaje na fejsie i nie ma potrzeby przejścia na stronę macierzystą serwisu, którego materiał czytał. Co gorsza, wg ostatnich badań, czytelnik pamięta materiał, ale nie wiąże go z marką wydawcy, u którego materiał przeczytał, bo widzi markę fb. Duzi wydawcy zauważyli, że te działania fb są ewidentnie działaniem na ich szkodę.
      Coraz częstsze są głosy, że pieniądze włożone w reklamę na fejsie to pieniądze, które się nie zwrócą.
      W krajach rozwiniętych, czyli tam, gdzie są realne pieniądze, liczba użytkowników niebieskiego wolno, ale systematycznie spada.
      Oczywiście nowe elementy, kopiowane lub przejmowanee i implementowane, pomogą spowolnić proces rozpadu, ale na dłuższą metę nie są w stanie go zatrzymać.

      Oczywiście jest wzrost w krajach rozwijających i trzecim świecie, ale tam nie ma pieniądza, a fb jako spółka giełdowa ma ponad wszystko zarabiać.

    • Paweł

      Możesz mieć rację, poza jednym. Młodzież odchodzi od fb, ale dokąd? Na instagrama. Dlatego Facebook się nie skończy. Będą ewoluować, jeżeli rzeczywiście zaczną im spadać zyski, ale żadna konkurencja nie odbierze im pierwszego miejsca.

    • Alot

      Zabrzmi to śmiesznie, ale historia zatacza koło, a właściwie kółko. Ludzie zmęczeni wirtualem, zaczynają odchodzić do tzw. reala.
      Coraz więcej jest miejsc, i stają się modne, do których nie można wejść z telefonem, coraz więcej miejsc informuje, że nie ma w nich wifi. I ten trend będzie się nasilał, bo ludzie są zmęczeni wszechobecnością internetu i niebieskiego serwisu.

      To nie jest proces szybki i krótki. To proces powolny, systematyczny, ale nie sposób go zatrzymać.

    • jscst

      Jak padnie FB to wybije się G+ albo jakiś serwis niszowy… a później nową gwiazdę opanuje gimbaza, a na koniec użytkownicy będą uciekali z krzykiem i kółko się zamknie. Jakbym miał szukać serwis odporny na takie cykle to bym powiedział, że jest nim Disqus.

    • Paweł

      Nie brzmi to śmiesznie. Zdecydowanie pochwalam ten trend. Nie wierzę jednak żeby kiedykolwiek przybrał masowego charakteru. Masy to bezmózgie zombi. Zawsze tak było, jest i będzie. Dopóki mass media promują fb i jemu podobne, dopóty nie ma szans na zmianę u znaczącej ilości ludzi.

    • Alot

      Problemem nie są bezmózgie masy.
      Problem tkwi w tym, że dobra sytuacja finansowa fb stanowi ‚zachętę’ dla innych platform, by się do niebieskiego upodabniać. Bo każdy chce mieć miliony userów i zarabiać kupę hajsu.

      Weźmy Disqusa. Kiedyś był dobrym systemem komentarzy, dzisiaj usiłuje być platformą społecznościową. Z marnym skutkiem i zupełnie niepotrzebnie.

    • jscst

      (…)Bo każdy chce mieć miliony userów i zarabiać kupę hajsu.(…)
      Miliony… Zuckerberg gada o miliardach, choć śmiem zarzucić mu kłamstwo.

      (…)Weźmy Disqusa. Kiedyś był dobrym systemem komentarzy, dzisiaj usiłuje być platformą społecznościową.(…)
      Ja o tym uspołecznianiu nic nie wiem, choćby dlatego korzystam z tylko systemu komentarzy, a na ich stronę wchodzę tylko po to żeby się rozprawiać z starszymi komentarzami, bo miałem taką nagłą potrzebę. Gdybym ja o tym decydowałbym to pchnąłbym rozwój Disqusa w 2 kierunkach:
      1) Sklecenie jakiegoś CMSa forumowego (oczywiście korzystającego z centralnego systemu komentarzy), który mógłby funkcjonować jako forum albo połączone z stroną artykułu… coś na kształt tego co jest na portalu wpolityce.pl.
      2) Utworzenie jakiś skryptów filtrów treści, które można by wsadzać do stron w stylu wizytówka czy CV na portalu pośrednictwa pracy np GoldenLine.pl. Handlowcy też mogliby się dzięki temu pochwalić, że na prawdę znają się na tym czym handlują.

      A swoją drogę na tej kanwie można by zbudować ciekawy ekosystem dla rozwiązań z dziedziny Big Data czy innego wyszukiwania, może nawet z kategorii web 3.0

    • Paweł

      No właśnie. Te próby upodobnienia się nie są zagrożeniem dla lidera.

    • Alot

      Wbrew pozorom jak najbardziej.
      To jak z modą. Jak dyktatorzy powiedzą, że modne są jeansy z dziurami, to wszyscy mają w ofercie podarte i w poszukiwaniu normalnych, niepodartych schodzisz buty.
      I każdy kto oferuje jeansy powoduje odruch wymiotny.

    • Paweł

      Fb jest tymi podartymi jeansami, media dyktatorami i jak widzisz ludzie chętnie noszą podarte spodnie. Dopóki nie zmieni się moda za sprawą mediów, nie ma co liczyć na upadek fb.

    • Alot

      Dokładnie tak. I jest coraz więcej ludzi, szukających niepodartych jeansów.

      Oczywiście nie widzisz ich tam, gdzie się sprzedaje te z dziurami, więc żywisz przekonanie, że ich nie ma, albo jest ich bardzo mało.

    • Paweł

      Tak, jestem przekonany, że jest nas mało (też nie lubię dziur w spodniach:) dosłownie i w przenośni, ale nie ma co gadać o przekonaniach, a żaden z nas nie dysponuje danymi.
      Trzymaj się :)

    • tho

      myspace był względem Facebooka dość ograniczony tematycznie. Ile razy mi się tam zdarzało trafić, za każdym razem rozchodziło się o zainteresowania muzyczne, artystyczne.

    • Alot

      Mechanizm znudzenia jest niezależny od tematyki.

    • Bulitl

      Ludzi na świecie cały czas przybywa, tych w internecie też. Po co FB inwestuje w drony, które będą latać nad Afryką i udostępniać internet (a może tylko dostęp do FB) ?
      Cukierek zapewni sobie użytkowników na kilkadziesiąt lat.

    • jscst

      Nie jest wcale powiedziane, że cukierek znajdzie tam wielu klientów… W tamtych stronach FB uchodzi raczej za narzędzie szatana.

    • Alot

      Ale komu go udostępnią?
      Ludność Afryki ma poważniejsze problemy niż brak internetu i lajkami ich nie rozwiąże.