mozilla firefox logo
10

Firefox ochroni Cię przed Facebookiem. Zobacz w jaki sposób

Afera z Facebookiem w tle oraz pożar powstały z jej powodu w dalszym ciągu nie zostały przez serwis Zuckerberga zlikwidowane. Mieliśmy już ostentacyjne "rage quity" firm Elona Muska, z platformy wyniósł się m. in. WhatsApp, a teraz Mozilla zaproponowała nowe rozwiązanie, które ochroni użytkowników przed śledzeniem. Jeden dodatek do przeglądarki Firefox spowoduje, że nie musicie się obawiać o to, że Facebook wie o Was za dużo.

Mozilla jako pierwsza zapowiedziała, że w swoim produkcie zaoferuje rozwiązanie pozwalające na ominięcie śledzenia przez Facebooka. Wszystko ma się odbywać w ramach tzw. „Facebook Container”, odseparowanego od głównego zbiornika, który zapobiegnie śledzeniu przez serwis Zuckerberga dzięki izolowaniu aktywności poza przeglądarką. Niemożliwe więc będzie odpowiednie stargetowanie reklam oraz innych treści dla użytkowników.

Ta metoda nie jest niczym odkrywczym, ale to pierwszy raz, gdy producent przeglądarki oferuje rozwiązanie, które podkopuje niejako sens istnienia Facebooka. Ten dosłownie żyje z tego, że przekazujemy mu o nas informacje. Szkoda tylko, że dopiero przy okazji afery z Cambridge Analytica w tle zaczęto żywo interesować się nie tylko tym, ile danych użytkownicy oddają Zuckerbergowi, ale również zakresem pozyskiwanych informacji.

Firefox Facebook Container

Mozilla rozpoczyna żonglowanie strachem

Nie da się ukryć, że ten krok związany jest z falą nieprzychylnych komentarzy w stronę Facebooka. Sama Mozilla przyznaje się do tego, że rozwiązanie było opracowywane już wcześniej. „Dziwnym trafem” zostało ono ogłoszone właśnie teraz, gdy wszyscy oczekują na satysfakcjonujące odpowiedzi Zuckerberga w kwestii ochrony danych użytkowników. W tym momencie jednak, niezależnie od tego co opublikowałby Facebook w tej sprawie, kryzys jest na tyle mocny, że właściwie nie da się go w prosty sposób zlikwidować.

Mozilla rozpoczyna więc „modę” wśród producentów przeglądarek internetowych na dokopywanie Facebookowi. To właśnie te programy stanowią w dalszym ciągu popularną metodę przeglądania internetu. Warto wiedzieć o tym, że wcale nie musimy wchodzić na Facebooka z przeglądarki, aby być śledzonym. Przyciski społecznościowe, nawet na stronach pornograficznych potrafią zebrać o nas sporo informacji – wystarczy jedynie, że w tej konkretnej sesji jesteśmy zalogowani do serwisu społecznościowego. Jeżeli więc zastanawialiście „po jaką cholerę” umieszcza się m. in. na PornHubie buttony z „lajkami” oraz „udostępnieniami”, to już teraz wiecie do czego one służą.

Facebook więc ma spory problem. Już nawet producenci przeglądarek oferują użytkownikom rozwiązania, które pozwalają na ominięcie niekoniecznie pożądanych praktyk odnośnie prywatności. Jestem absolutnie pewien, że takich aktów dywersji przeciwko serwisowi będzie znacznie więcej – czekamy więc na odzew Google, być może Microsoftu. Niewykluczone, że do tej walki dołączą również producenci smartfonów, którzy również mogą zaoferować klientom rozwiązania dedykowane uniknięciu śledzenia.