0

Recenzja FIFA 17. Ciągle najlepsza piłka nożna na konsole i PC?

Jesienią gramy w piłkę. Debiutują wtedy PES i FIFA. Debiutuje też Football Manager. To naprawdę intensywny obraz dla fanów wirtualnej kopanej. Jak w tym roku spisał się ubiegłoroczny lider?

Recenzję PES-a 2017 mamy już za sobą. Gra wypadła znakomicie, choć oczywiście nie jest idealna i pod pewnymi względami wymaga solidnych poprawek (a przede wszystkim licencji z prawdziwego zdarzenia). Pora sprawdzić, jak na jego tle wypada FIFA 17!

Nowy silnik

FIFA z roku na rok ewoluuje. Każda kolejna edycja to zmiany w poszczególnych elementach rozgrywki, uaktualnione składy i pomniejsze nowości. Edycja oznaczona numerkiem 17 (która jest zresztą już 24. grą z serii) to przede wszystkim nowy silnik graficzny, na jakim oparto gameplay. EA postawiło na Frostbite, który już wcześniej sprawdzał się w innych produkcjach ze stajni tego producenta. Czy na murawie sprawdza się równie przyzwoicie?

Rozgrywka zdecydowanie straciła na elastyczności. Ciągle nie jest to poziom PES-a, gdzie zawodnicy są często zbyt sztywni i mało responsywni. Daje się jednak mocno odczuć, że nie reagują już tak szybko na polecenia jak w 16-tce. To oczywiście krok w kierunku uczynienia rozgrywki bardziej realistyczną. Idąc tym tropem EA udoskonaliło również system kolizji, który działa obecnie o niebo lepiej. Niestety, ciągle do ideału trochę brakuje i zdarzają się mu drobne wpadki. Sytuacje, w których zawodnik wybiegający na wolne pole uderza w przeciwnika i przewraca się na murawie są nazbyt częste. Być może uda się je wyeliminować w jakimś patchu.

Sama rozgrywka pod pozostałymi względami nie różni się jakoś szczególnie. Owszem, do dyspozycji otrzymaliśmy kilka nowych zagrań, ale nie stanowią one jakiegoś kluczowego elementu konstruowania akcji. Rzekłbym wręcz, że są trochę przekombinowane – mam tutaj szczególnie na myśli precyzyjne podania prostopadłe. Nie znaczy to, że działają źle – po prostu nie znalazłem najmniejszego sensu, aby się do nich uciekać. Oczywiście to czysto subiektywne spojrzenie, bo być może znajdą swoich fanów.

Jeśli chodzi o AI komputerowych przeciwników, to z roku na rok stoi na wyższym poziomie. Zdecydowanym plusem jest to, że dynamicznie reagują oni teraz na sytuację na boisku. Było to już dostrzegalne w ubiegłorocznej edycji, ale teraz wydaje się działać znacznie skuteczniej. Poza tym komputerowi zawodnicy nabrali większej finezji i kreatywności. Ich akcje są naprawdę ładne i aż chciałoby się czasem klasnąć w dłonie – gdyby nie fakt, że strzelona piłka właśnie wpadła do naszej bramki. To samo zresztą można napisać o naszych kompanach z drużyny, którzy znacznie częściej wychodzą na pozycję. Niestety w tym wszystkim za dużo jest wtórności, co sprawia, że rozgrywka w miarę upływu czasu traci swój najbardziej urokliwy element – nieprzewidywalność. A, jak pewnie pamiętacie, to właśnie jest podstawowym atutem PES-a 2017.

Pewną rewolucję wprowadzono w stałych fragmentach gry. Teraz są one rozgrywane z dużym naciskiem na zawodników z pola. Szczególnie daje się to odczuć podczas rzutów rożnych oraz bardziej oddalonych od bramki wolnych. Mocno skomplikowano też strzelanie karnych, co akurat muszę uznać za duży minus. Z jednej strony otrzymaliśmy znacznie więcej możliwości, ale z drugiej margines błędu został znacznie zawężony, a to sprawia, że nieco czasu upłynie zanim zaczniemy strzelać je idealnie.

Tryby gry w większości nie uległy większym przeobrażeniom. Kilka nowości wprowadzono do Ultimate Team, gdzie teraz czekają na nas dodatkowe wyzwania. Reszta prezentuje się bardzo podobnie. I tutaj docieramy do solidnej nowości – trybu fabularnego, zatytułowanego Droga do Sławy. Opowiada on o losach młodego Aleksa Huntera, w którego rodzinie przez pokolenia grało się w piłkę. Teraz on staje przed wielką szansą. Opowieść rozpoczyna się już w latach dziecięcych, ale sama rozgrywka rusza podczas finalnych testów, od których będzie zależało podpisanie przez naszego bohatera zawodowego kontraktu. Oczywiście udaje mu się to i trafia do jednej z drużyn Premier League. Cała historia jest mocno infantylna i zahacza o wątki rodzinne, prywatne problemy oraz trudności pojawiające się w karierze młodego piłkarza. Gdyby przenieść ją na ekran kina, byłaby pewnie przeciętną produkcją dla nastolatków wpisującą się w archetyp from zero to hero. Ale czy mogliśmy spodziewać się tutaj czegokolwiek innego? Szkoda tylko, że całość kończy się już po pierwszym sezonie.

Ładniej i bardziej realistycznie

FIFA 17 jest ładniejsza i bardziej realistyczna niż kiedykolwiek wcześniej, ale to chyba nie stanowi dla nikogo niespodzianki. Wachlarz animacji towarzyszących zagraniom piłkarzy został znacząco poszerzony. Pojawiły się też dodatkowe smaczki, jak chociażby pot na czołach zawodników. Trzeba przyznać, że to wszystko niezwykle cieszy wzrok. Szczególnie, że twarze kolejny raz są solidnie dopracowane. Cieszą one wzrok odpowiednią ilością detali i naturalnością. Na upartego oczywiście uda się znaleźć kilka wpadek. Na pewno można do nich zaliczyć mimikę, której daleko do doskonałości. Z bardziej ogólnych minusów trzeba wymienić fatalnie prezentującą się publiczność oraz denerwujące sceny pomeczowe i cieszynki, podczas których obejmujący się piłkarze mają dłonie w powietrzu.

Oprawa meczowa nie uległa jakimś większym zmianom. Miłym dodatkiem są powtórki strzelonych wcześniej bramek pojawiające się np. po nieudanym wykonaniu rzutu wolnego. Niestety ciągle brakuje np. sztabu medycznego, który wbiegałby na murawę w razie kontuzji. Zawodnik zamiast tego sam schodzi z murawy, siedzi sobie tam kilka minut, a następnie wraca (lub nie) na boisku. Takich braków jest więcej. Przydaliby się rozgrzewający przy bocznej linii rezerwowi, spacerujący stewardzi, aktywnie gestykulujący trenerzy. Domyślam się, że mocno zwiększyłoby to wymagania gry – szczególnie, jeśli chodzi o procesor. Ale czy po tylu latach nie wypadałoby w końcu dodać takich elementów budujących klimat każdego spotkania?

Polska edycja FIFA 17 jest opatrzona rodzimym komentarzem. Tradycyjnie odpowiada za niego duet Szpakowski i Laskowski. Tradycyjnie budzi to też masę kontrowersji. Komentarz w tym roku został udoskonalony i doczekał się kilkuset nowych kwestii. Polski oddział EA zresztą promował ten element, publikując filmy na swoim kanale na YouTube. Niestety mimo to nie udało się wyeliminować pewnej wtórności, która towarzyszy niema każdego spotkaniu. Komentatorzy zbyt często wypowiadają te same słowa, a nierzadko ich zupełnie nie odnoszą się do sytuacji na boisku. Podejrzewam, że jeszcze upłynie nieco wody w Wiśle, zanim doczekamy się wyeliminowania tych problemów. Póki co zawsze możecie włączyć angielskich komentatorów, którzy spisują się znacznie lepiej.

Brać? Grać?

FIFA 17 daje masę satysfakcji i radości. To kolejny solidny produkt – lepszy, ciekawszy i fajniejszy od ubiegłorocznego. Czy gra jest lepsza od PES-a? Na PC na pewno, bo Konami kolejny rok z rzędu traktuje komputerowych graczy po macoszemu. Na konsolach wybór nie jest już taki oczywisty. Za produkcją EA Sports przemawiają na pewno pełne licencje, tryb Ultimate, fabularna historia, a także bardziej elastyczny i przewidywalny gameplay. PES 2017 jest natomiast znacznie bardziej losowy i zaskakujący, ale też „sztywniejszy” i mniej responsywny. Podejrzewam, że wszystko finalnie sprowadzi się do prywatnych preferencji i gustów. Mnie cieszy przede wszystkim fakt, że mamy obecnie na rynku dwie znakomite gry piłkarskie, które idą łeb w łeb.