xbox logo
9

Ty możesz nie korzystać, ale statystki nie kłamią. Ludzie kochają stare gry na nowych sprzętach!

Zastanawialiście się czy ktokolwiek w ogóle korzysta ze wstecznej kompatybilności? Odpowiedź brzmi: tak! I to dość ochoczo — statystyki nie kłamią.

Wsteczna kompatybilność to jedna z rzeczy, o który konsolowcy toczą nieustanny bój. Bo o ile wszystkie PC mają to w standardzie, bo przecież odpalenie starej gry na nowym sprzęcie to tylko kwestia dłuższego kombinowania związanego z tym jak to zrobić, a nie czy w ogóle się da, konsole niekoniecznie. PlayStation 4 odeszło od takich rozwiązań, a chętnym sięgnąć po klasyki zostają ich ponowne zakupy w ubogiej cyfrowej biblioteczce, albo sięgnięcie po remastery. Na Xbox One to nie jest problemem — i choć wielu w to nie wierzy, funkcja cieszy się naprawdę ogromnym powodzeniem!

Wsteczna kompatybilność na Xbox One okazała się sporym hitem

Nie dalej niż rok temu szef marketingu Sony Interactive Entertainment w rozmowie z redaktorem Time powiedział:

Kiedy mówimy o wstecznej kompatybilności, to muszę przyznać, że jest to funkcja, o którą wiele osób prosi, a niewiele używa (…) byłem niedawno na imprezie Gran Turismo, gdzie można było pograć na PS1, PS2, PS3 i PS4. Produkcje z PS1 i PS2 wyglądały archaicznie, dlaczego ktokolwiek chciałby w ogóle w nie grać?

Te słowa odbiły się szerokim echem i były dość tłumnie komentowane. Przede wszystkim dlatego, że cechowała je ogromna ignorancja, obok której trudno przejść obojętnie. Nikt raczej nie będzie się spierał, że Xbox One jest przegranym w tej generacji konsol. Nie ważne jak fajny wyda sprzęt, nie ważne jakimi usługami będzie kusił — to PlayStation 4 porwało tłumy. Jednym z asów w rękawie który ma Microsoft, jest wsteczna kompatybilność — funkcja, z której wielu się śmieje i twierdzi, że nikt z niej nie korzysta. To nie prawda.

Microsoft we wpisie dotyczącym nadchodzących targów E3 wspomniał, ze w starym grom na współczesnej konsoli gracze poświęcili już ponad miliard godzin. Chwilę później na forum ResetEra czytamy, że według danych dotyczących sprzedaży konsol daje nam to jakieś 28 godzin dla każdego posiadacza tego sprzętu. Czyli jak na funkcję z której nikt nie korzysta, całkiem nieźle — nie sądzicie?

Xbox One X ze swoimi usprawnieniami potrafi zrobić z tych klasyków prawdziwe cudo — nie tylko wyglądają olśniewająco, ale też działają lepiej niż kiedykolwiek. Dlatego — jeżeli mam być szczery — ani trochę nie dziwi mnie to, że gracze chętnie sięgają po klasykę. I nie wynika to wcale tego, że na Xbox One nie ma w co grać — tytułów na wyłączność może być mniej, ale pozostałe premiery równocześnie debiutują na wszystkich konsolach, więc to słaby argument. Zakładam że ludzie po prostu chcą poznać trochę klasyki, która teraz jest na wyciągnięcie ręki — i to w najlepszym wydaniu. Część pewnie sięga po nią też z czystego sentymentu, ale właściwie… dlaczego nie, skoro sprawia im to frajdę?