
FeedBurner planuje w tym tygodniu uruchomić zapowiadane wcześniej reklamy Adsense w RSS-ach. Na blogu serwisu pojawiła się oficjalna zapowiedz oraz kilka słów z czym będziemy mieli do czynienia.
Główną zaletą publikowania reklam w RSS-ach przez FeedBurner będzie to, że będziemy mogli łatwiej i sprawniej zarządzać reklamą. Raz umieszczony skrypt reklamy w RSS-ach nie będzie wymagał edycji w momencie kiedy będziemy chcieli zmienić format reklamy czy też inne ustawienia. Wszystkie opcje sterowania reklamami oraz statystyki będą dostępne przez panel zarządzający w serwisie Feedburner.
Początkowo usługa reklam w RSS będzie dostępna dla wybranej grupy wydawców aby docelowo uruchomić ją dla każdego użytkownika serwisu FeedBurner.
Sam pomysł umieszczania reklam w RSS-ach może być jednym z rozwiązań problemu związanego z monetyzacją kanałów RSS. Trzeba jednak uświadomić sobie, że reklama w feedach nie jest dla każdego (wyniki sondy w sidebarze przekonują mnie aby nie umieszczać reklam w RSS-ach antyweb).
Moim zdaniem blogi i serwisy technologiczne nie mogą liczyć na dużą efektywność tego typu reklam, użytkownicy interesujący się tą tematyką z pewnością nie są skorzy to klikania w reklamy a już szczególnie kiedy pojawią się one w czytniku RSS. Oczywiście nie oznacza to, że ta forma reklamy przy serwisach poruszających inną tematykę nie może być efektywna.
Przykład reklamy w RSS-ach (mało agresywnej)

Jestem jednak przekonany, że tego typu reklamy to nie koniec prób monetyzacji kanałów RSS. Z pewnością w niedalekiej przyszłości pojawią się inne pomysły jak zarabiać na czytelnikach RSS-ów (np: płatne RSS-y ale bez reklam vs darmowe RSS z reklamami).
To co trzeba powiedzieć wprost to, że problem istnieje – serwisy, które dostarczają treść i żyją z reklam publikowanych na stronach na pewno go doświadczają (lub będą). Coraz więcej osób korzysta z ich treści przez czytnik, ograniczając skutecznie ich statystyki oglądalności oraz możliwość wygenerowania zysku przez potencjalne kliknięcie w reklamę.
Sam subskrybuje kilka serwisów, które czytam regularnie ale nigdy nie odwiedziłem ich strony internetowej – nie daje więc tym stronom nawet szansy na to aby mogły na mnie zarobić.
Z pewnością temat reklam w RSS-ach oraz generalnie jak zarabiać na użytkownikach RSS-ów nie jest jeszcze wyeksploatowany i zapewne będzie on wywoływał jeszcze dużo kontrowersji i emocji.






Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

Zastanawiam się, czy to ma sens, przy małej liczbie osób korzystających z RSS i jeszcze mniejszej korzystającej z czytników, które tych reklam jakoś nie wytną.
Pewnie zależy dla kogo – jeśli na przykład RSS pochodzi od serwisu o modzie i reklamują się w kanałach RSS sklepy z ubraniami ?
Robert Scoble ładnie wypowiedział się na temat ilości użytkowników RSS, podobnie na CorporatePR mamy konkretne dane: 6-10 milionów użytkowników. To raczej nie mało. Oczywiście mówimy tu o USA, w Polsce RSS nie wydaje się popularne.
Dodatkowo mamy od razu profil targetu – zorientowany w trendach internetowych młody człowiek, często odwiedzający sieć – moim zdaniem w reklamie RSS tkwi spory potencjał.
AdSense w RSS’ach z pewnością nie wykorzystam na moim SajFaju, jednak w przypadku kilku stron anglojęzycznych się bez tego nie obejdę.
Może nie jest to zdrowe podejście, ale uważam, że jeśli mojemu czytelnikowi przeszkadza mała reklama w treści przez RSS’a to niech sobie idzie szukać darmowej wiedzy gdzie indziej – bo skoro jego nie obchodzi jak ja utrzymam stronę, to co mnie ma obchodzić, że jemu się nie podoba, że ja tę stronę utrzymać próbuję? ;)
To trzeba jednak zaakceptować – chcesz darmowych ebooków, darmowych poradników, newsów i całej masy innych materiałów – zaakceptuj reklamy. Jeśli reklamy nie pasują – zapomnij o darmowości.
a te ‘ads by feedburner’ na mashable ktore sa juz tam od wielu miesiecy?
przydałoby sięaby z feeda antyweb znikneło “przeczytaj także”…
>To trzeba jednak zaakceptować
uuuu, to zabrzmiało jak wyrok. na szczęście jest wiele narzędzi do odsiewania ziaren od plew. na pewno nie mam zamiaru tego ‘akceptować’.
Wersja “nieinwazyjna” jest do przełknięcia. I lepiej, żeby to były googleboxy niż kolorowa paciaja czy popupy serwowane przez niektóre agencje reklamowe.
Jak tu nie kochać użytkowników :)
@pio
Dlaczego mam wrażenie, że kolega ma głeboko gdzieś jak twórca strony ma ją utrzymać? Ważny jest darmowy content, co nie?
Ja uważam, że reklamy w feedach mają poważny sens – muszą tylko się dostosowywać do treści feedu. Jeśli przekaz jest odpowiedni do contentu to i klikalność będzie.
I Hazan nie zarzekałbym się – ja nie miałbym nic przeciwko reklamom w Twoich feedach – i dla zasady (w końcu jakoś trzeba wynagradzać twórcę) i dlatego, że uważam reklamę stargetowaną za plus raczej niż minus przekazu (np. w Adwordsy klikam regularnie szukając produktów/usług w googlu).
@Riff Tobie chyba się coś pomyliło. Jako blogger piszesz nie dla ludzi a dla siebie. Owszem piszesz do ludzi ale to różnica. Ja również piszę bloga z przydatnymi informacjami (choć się opuściłem już baaardzo w tym pisaniu). Wież mi, że ludzie bez Ciebie nie odczuję żadnej różnicy ale Ty bez bloga i ludzi ucierpisz bardzo.
Widzę, że część blogerów nie jest świadoma dlaczego to robi.
Zrozum, że samo to że masz bloga jest wyrabianiem jakiejś opinii, marki, nazwiska. To jest konkretna wartość. Jeśli jesteś dobry, ludzie Cię czytają to automatycznie uzyskujesz dzięki temu wartość. Ile płacisz za hosting? Śmieszne grosze w porównaniu z tym jaką masz promocję.
A może wato się przyznać i jasno powiedzieć, że robisz to dla kasy a nie dla siebie i nie dla ludzi? Postaw sprawę jasno i zablokuj całą treść i wprowadź 10groszy za oglądanie. Kwota mała a gwarantuję Ci, że Twój blog będziesz czytał tylko Ty. Spójrz na to inaczej niż patrzysz :P
@Hazan: zwróciłem teraz uwagę na Twoją ankietę. Jest tak sformułowana, że ciężko udzielić pozytywnej odpowiedzi :)
@Riff
>Dlaczego mam wrażenie, że kolega ma głeboko gdzieś jak twórca strony ma ją utrzymać?
trafiłeś w samo sedno. ja mam to gdzieś jak twórca strony ją utrzymuje. to nie moja strona, nie mój biznes. Dla mnie (użytkownika internetu) liczy się tylko jak najmniejsza liczba występowania ‘czynników wkur…jących’ podczas przeglądania ‘contentu’, a nachalna reklama niewątpliwie nim jest.
@pio, w sumie to o czym piszesz działa w obie strony :)
Twórcę może mało interesować czy masz na gazetę miedziaka czy nie, czy masz ochotę oglądać reklamy czy nie :)
Ja tam popieram reklamy w RSS.
@Michał Mech: blogger poswieca swoj czas wiec niby czemu ma na nim nie zarabiac? Oczywiscie chcesz pisac za darmo to pisz ale jak ktos chce zarabiac to niech zarabia.
@pio: dobry content kosztuje, slaby content jest za darmo. Rowniez reklamy mozesz poogladac za darmo. Dobra gazeta kosztuje, za darmo masz “metro” (chociaz metro sie przydaje do kominka np). Jak wchodzisz na czyjas strone i blokujesz reklamy to jestes zwyklym zlodziejem i pasozytem. Nie podobaja sie reklamy na stronie – to po co tam wchodzisz? Idz na inna, na ktorej nie ma reklam.
Ja od jakiegoś roku korzystam z reklam Feedburnera w feedzie. Zakwalifikowali mnie do programu testowego… Jesli jakis reklamodawca wybierze kategoria w ktora wpada moj blog, dostaje reklame do zaakceptowania. Po zaakceptowaniu, jest emitowana przez ustalony czas (albo w kazdym wpisie RSS-owym, albo w co drugim, etc.). Jesli ktos liczy na kokosy, to musze rozczarowac. Przy 2k czytaczy przez RSS, CTR jest na poziomie 2%, a oplaty za klikniecie, …no jak w AdSense – czyli na waciki starczy ;-)
@Michał Mech
No skoro Ty piszesz tylko dla siebie to już Twoja sprawa, ale ja swoją pasją chcę cię dzielić z innymi – a to, że chcę jeszcze na tym zarobić, to grzech? Że niby co – za telewizje nie płaćmy, tylko podkradajny fale. Autorzy książek kasy nie potrzebują, bo piszą je dla siebie, a my je tylko czytamy. W ogóle to wyłączmy cały internet – po co to komu, skoro twórcy piszą wszystko tylko dla siebie?
@pio
I czy kolegę obchodzi, że jakby nikogo nie obchodziło, że prąd kosztuje, kawa i jedzenie też, rachunki za internet płacić trzeba, do tego domena, serwer i reklama też za darmo nie są, to wszystkie strony, które czytasz zniknęły by w mgnieniu oka i ja mógłbym z sadystyczną przyjemnością patrzyć, jak próbujesz znaleźć treść na odpowiednim poziomie za darmo?
Ciężko pracuję, więc dlaczego nie mogę na tym zarabiać, się pytam? Jak to ujął chester – ten kto blokuje reklamy, ten jest zwykłym złodziejem (proszę pamiętać, że wciąż rozmawiamy tutaj o reklamach kontekstowych i typach buttonów w sidebarze, oraz linkach textowych) – no może to za dużo powiedziane, ale jest to po prostu nie fair wobec autora witryny.
Pojawia się tutaj syndrom polaka: “jest mi źle i przysięgam, że zrobię wszystko, aby mojemu bliźniemu było jeszcze gorzej” – blokowanie reklam, wycinanie refów z linków, dalej jeszcze nasyłanie urzędu skarbowego – a jak – tradycja musi być zachowana, mój papa był świnią, to ja też będę.
I powiem wam, że ja też taką świnią byłem – tak, blokowałem reklamy! Wycinałem refy! Za młody byłem, co by urząd skarbowy nasyłać, ale inne grzechy na sumieniu mam – w końcu mi przeszło.
@Reff
>(…) że prąd kosztuje, kawa i jedzenie też, rachunki za internet płacić trzeba, do tego domena (…)
no żal dupę ściska. gdybyś był producentem piwa to też być pisał “ludzie kupujcie mój browar bo mam na utrzymaniu fabrykę, rodzinę i psa.” ?
>Ciężko pracuję, więc dlaczego nie mogę na tym zarabiać, się pytam?
kto mówił, że masz nie zarabiać? praca jest od tego żeby przynosiła korzyść majątkową. skoro w twoim przypadku nie przynosi to może powinieneś pomyśleć o zmianie zawodu.
@chester
>dobry content kosztuje, slaby content jest za darmo.
no co ty opowiadasz. jest wiele przykładów, gdzie jest dokładnie na odwrót.
>(…) to jestes zwyklym zlodziejem i pasozytem
generalni, to jest społeczny obowiązek powiadamiania o popełnieniu przestępstwa, więc bierz od hazana moje IP i leć na policję.
@pio
Nie mówiłbym tak, ale za to ściskałbym tyłki tym, którzy to moje piwo za darmo podbierają z magazynu – inaczej “kradną”.
Tu nie chodzi o to, że mój zawód jest nierentowny, tutaj chodzi o to, ze ja wykonuję ciężką pracę, a tacy jak ty mają to głęboko gdzies i sobie treśc czytają elyminując moje jedyne źródło dochodu z tej pracy. Patrząc w ten sposób to każdy zawód przynosiłby dochód gdyby grupa docelowa płaciła (nie blokowała reklam) zamiast kraść towar.
@pio:
>no co ty opowiadasz. jest wiele przykładów, gdzie jest dokładnie na odwrót.
Podaj jakis przyklad.
>generalni, to jest społeczny obowiązek powiadamiania o popełnieniu przestępstwa, więc bierz od hazana moje IP i leć na policję.
Generalnie mamy rok 2008 – proponuje przejscie z komunizmu na demokracje: czyli zamiast donosicielstwem zajmij sie zarabianiem. /ALe oczywiscie dla ludzi o starych pogladach latwiej jest na kogos doniesc, ukrasc komusc wiedze niz samemu cos stworzyc i na tym zarobic.
Riff poruszyl temat syndromu Polaka i tutaj go widac doskonale: nie podoba mu sie jak ktos na czyms zarabia.
“Sam subskrybuje kilka serwisów, które czytam regularnie ale nigdy nie odwiedziłem ich strony internetowej – nie daje więc tym stronom nawet szansy na to aby mogły na mnie zarobić.”
…dokładnie. Bywają takie które odwiedzam tylko żeby skomentować (bo chyba nie można przez Google Readera) oraz takie które dodają do posta. Takie jednak tylko w tedy gdy nagłówek mnie zaciekawi.
Średnio mi się reklama w RSSach uśmiecha, ale wydaje się, że jest to nieuniknione