11

Chiny uruchamiają największą na świecie dryfującą farmę solarną

Energia słoneczna pozyskiwana przez dryfującą elektrownię? Okazuje się, że takie obiekty już działają - przykładem obiekt uruchomiony niedawno w Chinach. Podobno największy w swojej kategorii. Chociaż na tle lądowych farm wypada dość blado, wskazuje ciekawy kierunek rozwoju. Tylko czy takie rozwiązanie będzie można stosować wszędzie?

Farma solarna unosząca się na wodzie to nowa duma chińskiego miasta Huainan. Lokalizacja jest ciekawa i ważna, ponieważ mowa o miejscowości związanej z górnictwem, wydobyciem węgla i produkcją energii elektrycznej. Jest to jednak energia uznawana dzisiaj za „brudną”. I oto na terenie, gdzie niegdyś prowadzono wydobycie, a który z czasem został zalany przez opady deszczu, postanowiono uruchomić pływającą elektrownię słoneczną.

mur chiński krajobraz

Ciekawy sposób na pokazanie, że w Chinach dzieje się coś nowego, że władze chcą rezygnować z paliw kopalnych postawić na OZE. Warto przy tym dodać, że ma to nie tylko wymiar symboliczny – całkiem niedawno poinformowano, że Państwo Środka do 2020 roku zamierza wydać ponad 360 mld dolarów na odnawialne źródła energii. To naprawdę mocne działania, które trudno wrzucić do teczki z napisem PR. Smog, zanieczyszczenia wody i gleby stały się dla kraju wielkim problemem, wręcz zagrożeniem, więc trzeba z tym walczyć. Przy okazji istnieje szansa, całkiem spora, że ponoszone teraz inwestycje z czasem się zwrócą: to Chiny mogą się stać za jakiś czas wielkim eksporterem technologii energetycznych. To powinno przynieść nie tylko miliardy dolarów z eksportu, ale też nowe miejsca pracy. Miliony miejsc pracy.

Wróćmy do dryfującego obiektu. Farma solarna o mocy 40 MW nie jest liderem zestawień, gdy zacznie się ją porównywać z elektrowniami słonecznymi na lądzie. Kiedyś pisałem o znacznie większych, potężniejszych inwestycjach w Maroko, warto też wspomnieć, że w Australii powstaje obecnie farma o mocy 330 MW. Rożnica dość poważna. Chińska farma solarna jest ponoć dobrze przygotowana do warunków, w jakich będzie funkcjonować. Woda wykorzystywana jako chłodziwo znajduje się na miejscu, co obniża koszty inwestycji. Przy tym nie szpeci się lądu, niższe mogą być opłaty związane z nabyciem terenu pod inwestycję.

panele słoneczne

Argumenty brzmią logicznie, przypomina się inny przypadek, gdy stara kopalnia ma zyskać nowe życie – to już niemiecki projekt, obiekt zamieniany jest w wielki akumulator:

Dochodzimy do projektu z Nadrenii Północnej-Westfalii. W jaki sposób kopalnia stanie się akumulatorem? Zostanie zamieniona w elektrownię szczytowo-pompową. Na powierzchni ziemi powstanie wielki zbiornik wody, którą wykorzysta się, gdy panele słoneczne i wiatraki nie będą w stanie zaspokoić potrzeb energetycznych. Spadająca do szybów woda będzie napędzać turbiny, powstanie energia elektryczna. Gdy natomiast zapotrzebowanie na prąd spadnie, nadwyżka energii z OZE zostanie wykorzystana do wypompowania wody na powierzchnię. Instalacja o mocy 200 MW ma zapewnić energię elektryczną setkom tysięcy gospodarstw domowych.[źródło]

elektrownia wiatrowa widok

Ciekawe, który pomysł okaże się lepszy? Dryfująca farma solarna faktycznie nie zajmuje cennej ziemi, ale z drugiej strony, nie można jej ulokować na każdym akwenie, bo to po prostu niebezpieczne. Pojawia się pytanie o zużycie materiałów oraz o wpływ obiektów tego typu na środowisko naturalne. Aby uzyskać naprawdę dużą moc, należałoby pokryć panelami wielką powierzchnię, a to nie jest proste zadanie w warunkach „wodnych”. Próbować jednak warto. Podobnie jest z pływającymi wiatrakami czy eksperymentami z latawcami, które w teorii mogłyby stanowić alternatywę dla wielkich turbin. Im więcej pomysłów i testów, tym lepiej.

  • OZE

    To rozwiązanie będzie znacznie lepsze i też z Niemiec: http://bit.ly/2semS27

  • Daniel

    U nas natomiast po kres dziejów będzie wungiel…

    • tryhp3

      Czorne złoto.

  • Alot

    Powstaje pytanie, jak pływająca elektrownia wpływa na to co żyje pod jej powierzchnią – ze sztucznie ograniczonym dostępem światła.

  • Morski Morświn

    Są jeszcze niewykorzysrane krowie pierdy. Kiedy w końcu ktoś je ujarzmi?

  • Sławomir Lech

    Tylko patrzeć aż się zaczną protesty ekologów „zabierają rybkom plankton” który potrzebuje słońca. Haha.

    • Ebron Musk

      Ekolordzy to wróg człowieka. Trzeba z nimi zrobić porządek. Jak tak uwielbiaja ekologie to proponuje przesiedlenie wszystkich ekologów na sybir

  • Ebron Musk

    Ale jak to przeciez bez unii nie da sie zyc i ludzie jedza innych bo sa glodni. Ech widzicie matoly co moglibysmy miec gdyby nie miliardowe straty spowodowane czlonkostwem ue? Ech ale co ja poradze ze glupich jesy więcej niż madrych. Glupi rzadza i mamy ue zamiast potężnych inwestycji i zysków

  • doogopis

    W tym samym czasie Chiny będą mogły budować setki dodatkowych kopalni węgla. Indie do roku 2020 będą mogły podwoić swoją produkcję węgla.
    A w USA ( i w Polsce) ci sami żądają zamknięcia kopalń bo w ten sposób pozbywają się konkurencji.
    Stany Zjednoczone miałyby przekazywać do agend ONZ setki miliardów dolarów lecz mogą je wydać na ten sam cel sami u siebie. Obama już wysłał do ONZ miliard dolarów a żąda się os USA dalszych 100 miliardów i to ponad to kraj ten świadczy obecnie na wszelką pomoc humanitarną czy wsparcie wojskowe w ramach NATO oraz koszta biurokracji ONZ.
    Jeszcze w 2015 roku urzędnicy ds. Klimatu ONZ mówili że 100 miliardów dolarów rocznie to “małe piwo”. Stwierdzili, że 100 miliardów dolarów to ogon, który macha psem. W roku 2015 dyrektor wykonawczy funduszu klimatycznego poinformował, że potrzebne dofinansowanie po roku 2020 musi wzrosnąć do 450 miliardów dolarów rocznie ale nikt nawet nie wie, dokąd idą pieniądze. Nikt też nie był w stanie powiedzieć na co.
    I to my mamy być zagrożeniem dla Ziemi? Dwutlenek węgla wytwarzany przez przemysł? A przecież tylko krowy hodowane na Ziemi wytwarzają więcej CO2 niż fabryki i samochody ale nikt nie mówi byśmy nagle zrezygnowali z wołowiny i mleka.
    A całkiem nieźle żyje sobie grono oszustów którzy stworzyli biznes polegający na “ratowaniu planety”.
    Chcą ratować planetę chociaż nie potrafimy uratować nas samych – ludzi. Nie potrafimy zadbać o ludzkość a dobieramy się do planety Ziemia o której nie mamy pojęcia?
    Na ekranach telewizorów snują się stadami “naukowcy” i ich wyznawcy którzy martwią się o wodę, o glebę o powietrze. Martwią się że w związku z ich nieudolnością wyginą jakieś gatunki zwierząt. Może nawet o to że oni sami, gatunek darmozjada, wyginą.
    Ale ratowanie natury jest nie czym innym jak tylko dowodem arogancji człowieka. To właśnie usiłowanie “ratowania” natury sprawia problemy którymi nas straszą. Ratowaniem natury zajmują się głównie socjaliści a dobrze wiemy że socjalizm wytrwale walczy tylko z problemami jakie sam stwarza i to nie tylko w przyrodzie.
    A reszta tu.
    http://www.wyszperane.info/2017/06/03/klimatyczne-otepienie-trump-wylal-wiadro-czystej-zimnej-wody-na-lby-oszolomow/