25

Jest fajnie, ale ile można grać w to samo? Recenzja Far Cry 5

Far Cry 5 wspiera ogromna maszyna promocyjna, skupiająca się przede wszystkim na fabularnej opowieści i umiejscowieniu akcji w USA. To bez wątpienia najlepszy element tej produkcji, w każdym innym aspekcie przypomina ona jednak poprzednie odsłony.

Far Cry 5 rozpoczyna skrypt, którego nie powstydziłoby się Call of Duty. Wchodzimy w skórę zastępcy szeryfa, który zabrał nas (i uroczą koleżankę) do Hope County w stanie Montana, by zakuć w kajdanki Josepha „Ojca” Seeda, który kieruje fanatycznym ruchem religijnym. Młody pasjonat wciskania ludziom do głowy kitu zwerbował okoliczną ludność mamiąc ich obietnicami oczyszczenia. Ci chętnie chwycili więc broń i wygląda na to, że planują zbrojne powstanie, które może zagrozić porządkowi całego USA.

Nasz dzielny szeryf, nie dysponując żadnym wsparciem postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i wbić się do kwatery głównej Ojca, wyciągnąć go z kościoła, wsadzić do helikoptera i zabrać do więzienia. Oczywiście nic nie poszło tak, jak trzeba i bohater, w którego się wcielamy został praktycznie sam w dość nieprzyjaznej okolicy. Nie zaspoiluję chyba pisząc, że w swej beznadziejnej sytuacji znajdzie popleczników, którym rządy Ojca nie pasują. Mamy więc w dużej mierze powtórkę schematu znanego z poprzednich odsłon serii, podaną jednak w najlepszym jak dotąd „settingu”.

Ameryka taka piękna

Nigdy nie byłem w stanie Montana, nie wiem więc na ile ta z Far Cry 5 przypomina prawdziwą Amerykę. Hope County jednak nie istnieje, to wymysł twórców gry – choć na samym początku ostrzegają, że wszelkie podobieństwa do faktycznych wydarzeń i postaci są przypadkowe. USA to ogromny kraj, jest więc szansa na to że gdzieś tam faktycznie istnieje podobna społeczność, a trzeba przyznać, że nie jest wesoło.

Wyznawcy Ojca, tak zwani edenianie to na ogół totalne pustaki, którzy podążają ślepo za swoim guru, licząc na oczyszczenie z grzechów. Idealnie pasują więc na mięso armatnie i niestety innej opinii o nich nie mam. Czasem potrafią być zbyt celni, w większości przypadków to jednak takie tępaki, że można ich zajść bez problemu z boku, nawet podczas akcji, o której zawiadomiona jest cała okolica.

A okolica wręcz roi się od kultystów. Jeżdżą w uzbrojonych konwojach, patrolują okolicę w helikopterach, co chwila spotkacie ich w bardziej cywilnych pojazdach. Problemem FC5 jest niestety to, że nasz zastępca szeryfa (choć już bez munduru) jest rozpoznawany od razu i jedyną możliwością uniknięcia walki jest…schowanie się w krzakach. Możecie więc jechać w pełni cywilnym autem po polnej drodze i kiedy tylko miniecie pickupa kultystów, na 95% zaczną do Was strzelać. Gdzie w tym realizm?

Kup FarCry 5, już od 199,99 PLN w Empik.com!

Takich głupot jest tu niestety dużo. Upolowanych zwierząt się nie skóruje, ale przeszukuje – skóra wpada jakby przypadkiem. Jadąc do typa z misją poboczną, trafiłem na helikopter. Udało mi się ostrzelać i pojazd ostatecznie spadł, po czym wybuchł na podwórku kowboja, który zlecił mi potem szukanie zapalniczek kumpli z Wietnamu. Wyobraźcie sobie jak zabawnie wyglądała rozmowa, gdy w oknie widać było płonące szczątki śmigłowca – gra oczywiście nie zareagowała na sytuację na podwórku i po prostu uruchomiła się oskryptowana rozmowa. Co ciekawsze, obok przejeżdżał opancerzony konwój, który powinien pomścić swoich zmarłych towarzyszy z helikoptera. Gra uruchomiła jednak tryb przyjmowania misji i konwój przejechał nie zwracając na nic uwagi.

W Far Cry 5 strzela się tak samo jak w poprzednich odsłonach

System strzelania w FC nie jest idealny, przynajmniej na konsolach. Zawsze wydawał mi się trochę za wolny i zbyt ślamazarny – szczególnie jeśli chodzi o celowanie. Mam więc stosowany od lat patent. Nawet broń na bliski dystans poradzi sobie nieźle z odległością jeśli przybliżycie karabin lub pistolet do oka, strzelicie, puścicie, przybliżycie, strzelicie, puścicie. Uruchomi się wtedy delikatny autoaim i takie krótkie serie dotrą do przeciwnika. Innym trickiem jest przygotowanie jakichkolwiek materiałów wybuchowych i rzucenie ich w stronę zatrzymujących się samochodów. Niezależnie od tego czy przyjechały dwa czy trzy, przeciwnicy bezmyślnie wysiadą z aut, zaczną się za nimi ukrywać i wtedy boooom – żywy nie zostaje nikt.

Generalnie mechanika całej gry bardzo przypomina to, do czego przyzwyczaił nas już Ubisoft. Dostajemy więc duży otwarty świat z misjami głównymi i misjami pobocznymi. Przejmujemy „posterunki”, niszczymy silosy kultu, zajmując coraz większe połacie tereny, nad którymi pieczę trzyma rodzina Seedów. Ogromna mapa podzielona jest na strefy wpływów kultu, które maleją wraz z zaliczaniem kolejnych misji fabularnych.
Mamy drzewko rozwoju postaci, na którym za zdobyte punkty kupujemy kolejne mniej lub bardziej przydatne umiejętności. Mamy koło broni, z którego wybieramy nasz oręż, jest też tworzenie przedmiotów z zebranych na mapie szpargałów. Sam niestety cierpiałem na chroniczny brak amunicji i trzeba zaznaczyć, że przez kilka pierwszych godzin nie będzie Was stać na nic innego niż podstawowy karabin i pistolet, dlatego warto od razu zainteresować się…łukiem. To wciąż najlepsza broń w Far Cry i strzelanie z niej niesie ze sobą masę frajdy.

Bardzo podoba mi się, że trochę poprawiono sterowanie pojazdami. Wycieczki autem są teraz dużo przyjemniejsze, podobnie jak pokonywanie zakrętów na ręcznym. Przyjdzie Wam również jeździć dużą amerykańską, dozbrojoną ciężarówką – i to już jest niezły chaos, żadna blokada nie będzie stanowić wyzwania. Są też oczywiście łodzie i pojazdy latające. Bardzo, naprawdę bardzo podoba mi się w tej grze latanie i spędziłem sporo czasu nie wykonując żadnych misji, po prostu zwiedzałem okolicę z powietrza. Jednocześnie mechanizm latania jest banalnie prosty i ogarniecie go w dosłownie minutę.




Bardzo podoba mi się też swoboda w Far Cry 5 i nie ukrywam, że będę wracał do tej gry właśnie dla niej. Bezmyślne zwiedzanie okolicy oczywiście po jakimś czasie się znudzi – ileż można biegać po lasach, natomiast świetnie bawiłem się znajdując nowe sposoby na zaliczenie dodatkowych zadań. Wspomniałem o uzbrojonych konwojach – nie dałem rady ich zniszczyć konwencjonalnymi sposobami, nawet zatrudniając pomocników (jest w FC5 taki mechanizm – albo szeregowców, albo specjalistów). Nie pomogło nawet odkładanie bomb na drodze, trzy karabiny na trzech pickupach mnie przerastały. Ale podczas jednej z misji odblokowałem samolot z bombami i działkiem maszynowym. Owszem, karabiny z samochodów wciąż do mnie strzelały, ale konwój nie miał szans w starciu z bombami i karabinem szyjącym z powietrza.

Leśne wycieczki przy świetle księżyca

Far Cry 5 ogrywałem na PlayStation 4 Pro i telewizorze OLED Sony Bravia A1. Przygotowując recenzję przeglądałem zrobione na konsoli screeny i różnica między tym, co widzicie Wy i tym, a co widziałem na telewizorze ja jest diametralna. OLEDowy panel w Soniaczu robi swoje, podobnie jak bardzo dobry HDR tego telewizora, dlatego jeśli macie taką możliwość – ogrywajcie FC5 na dobrym ekranie. Przemierzanie lasu w świetle księżyca robi ogromne wrażenie, podobnie zwiedzanie okolicy na pokładzie samolotu lub helikoptera z tym samym, oświetlającym okolicę księżycem. Niezwykle przyjemne wizualnie były też wycieczki przy wschodzącym lub zachodzącym słońcu. To momenty, w których FC5 pokazuje swoje najlepsze graficzne oblicze – a jeśli dodacie do tego walkę, wybuchy, błyski z karabinów – można grać dla samych wizualnych smaczków. Trzeba pamiętać, że to piaskownica, gra z otwartym światem a nie lokacje z niewidzialnymi ścianami, gdzie twórcy i graficy mogą nam mamić oczy. Ba, warto nawet zatrzymać się we wspomnianym lesie i przypatrzeć się modelom drzew, ktoś nad tym naprawdę długo siedział.

FarCry 5 na PC i konsole. Sprawdź ofertę Empik.com!

Warstwa audio jest poprawna – odgłosy walki, pojazdów, strzały. Nic nad czym można by się było zachwycać, nic do czego można by się było przyczepić. Są oczywiście drobne błędy, jak chociażby pierwsza skryptowana akcja gdy jeden z rozmówców brzmi jakby mówił w kościele (efekt pogłosu), a stoi jeszcze przed jego zamkniętymi drzwiami. Gra posiada kinową polonizację, audio jest więc po angielsku, poczytacie polskie napisy, w pełni spolonizowane sa też wszelkie menusy.

Podobnie jak w serii GTA, w pojazdach mamy dostęp do radia i miłośnicy doprawiania klimatu gry muzyką na pewno ten zabieg docenią. Dobór utworów jest bardzo fajny i świetnie pasuje do trochę redneckowego klimatu Far Cry 5.








Werdykt

Far Cry 5 nie rzucił mnie na kolana, a po bardzo dużej kampanii promocyjnej i ogólnym hypie po zaprezentowaniu gry, oczekiwania najwidoczniej za bardzo urosły. Nic w Far Cry 5 nie wybija się ponad to, do czego przyzwyczaiła nas seria – część elementów zostało rozwiniętych, inne po prostu przeniesiono z trójki, czwórki i Far Cry Primal. Jeśli więc oczekiwaliście po prostu kolejnej odsłony serii, będziecie zachwyceni – to ponownie ogromny świat, w którym przyjemnie się przebywa i świetnie zwiedza. Jeśli natomiast oczekiwaliście od FC5 zerwania z dotychczasowymi schematami i przełomu, poczujecie rozczarowanie. Największym plusem jest na pewno osadzenie akcji w USA, w pięknych okolicznościach przyrody oraz ciekawsza niż dotychczas opowieść. Strzela się natomiast praktycznie tak samo.

Ocena: 7/10

Wycieczka do Montany na spotkanie z kultystami już od 199,99 PLN. Sprawdź!