14

Facebook uwierzył, że jest wart 15 miliardów dolarów.

Facebook przejada pieniądze w ekspresowym tempie. Milion dolarów miesięcznie idzie na prąd, transfer to miesięcznie około 500 tysięcy dolarów, na storage system wydają około 2 milionów dolarów miesięcznie (przynajmniej raz na tydzień muszą dokupować urządzeń), ponad milion dolarów miesięcznie na wynajęcie biura i hosting i uwaga płace dla 750 pracowników estymowane na 10 milionów miesięcznie. Finansowanie tak dużej i szybko rosnącej organizacji wymaga dużych środków, […]

Facebook przejada pieniądze w ekspresowym tempie. Milion dolarów miesięcznie idzie na prąd, transfer to miesięcznie około 500 tysięcy dolarów, na storage system wydają około 2 milionów dolarów miesięcznie (przynajmniej raz na tydzień muszą dokupować urządzeń), ponad milion dolarów miesięcznie na wynajęcie biura i hosting i uwaga płace dla 750 pracowników estymowane na 10 milionów miesięcznie.

Finansowanie tak dużej i szybko rosnącej organizacji wymaga dużych środków, na tyle dużych że CEO Facebook uwierzył, że są warci 15 miliardów dolarów i z taką wyceną ruszył na poszukiwanie inwestora. Z tego co można przeczytać na Techcrunch przy takich kwotach zostaje już niewiele firm na świecie które są zainteresowane inwestycją i mają możliwości do zaspokojenia rosnącego apetytu na koszty Facebook. CFO (to pan od finansów) wybrał się z wycieczką po pieniądze aż do Dubaju – gdzie ma zamiar spotkać się z jedną z firm inwestycyjnych.

Co ciekawe przy tak śmiałych oczekiwaniach finansowych CEO Facebook Mark Zuckerberg nadal unika tematów związanych z zarabianiem pieniędzy.

Naprawdę podziwiam Zuckerberg za to czym stał się Facebook (i jak skutecznie walczy z myspace) ale wydaje mi się, że nadszedł czas na zmianę CEO. Sukces w rozwoju serwisu to jedno natomiast zarządzanie tak dużą firmą i jej problemami finansowymi to zupełnie inna sprawa.

W momencie kiedy serwis się rozrastał i potrzebował dobrych pomysłów i dobrego PR-u firmowanego młodym i ambitnym (a czasami nieporadnym) przedsiębiorcą wszystko było ok – natomiast w chwili obecnej za sterami firmy musi chyba usiąść jakiś doświadczony manager.

Bardzo ciekawy jestem kto podejmie się teraz inwestycji w „potencjał” Facebook-a?

  1. Mah napisał(a):

    IMO portale spolecznosciowe powinny zaczac zarabiac posrednio na sprzedazy dobr materialnych a nie reklam, ktorych juz sie nie zauwaza. Dobry ruch zrobila NK integrujac sie z Allegro. Nastepnym krokiem powinno byc cokupic.pl (predzej zaufamy znajomemu niz anonimowi z sieci) polaczone z promocja sklepow internetowych.
    Czas reklam w formie banerow (moim zdaniem) sie konczy.

  2. JJ napisał(a):

    Średnia pensja na poziomie 13 tysiecy dolarów – no calkiem niezle :)

  3. koee napisał(a):

    @Mah: myslisz sie, banery jeszcze dlugo beda funkcjonowac. Tak jak telezakupy nie wyparly zwyklych reklam w tv tak banery w internecie beda sie miec dobrze. A jak narazie polaczenie nk z allegro to niewypal.

  4. Mah napisał(a):

    Troche nietrafnie sie wyrazilem ;) Oczywiscie, banery beda dalej i bedzie to jedna z form reklamy ale nie sadze, zeby przynosily dochody, z ktorych moglby sie utrzemac Facebook czy NK. Nie twierdze, ze nastapi to juz… moze za rok, dwa. A co do NK+Allegro – pozyjemy, zobaczymy :)

  5. orzech napisał(a):

    Pociągnę ten OT – ciekawa prezentacja nt banerów („kiedy skończymy z bannerami?”) była na pierwszym wrocławskim ClearWeb (transmisja słabej jakości na stronie).

  6. Paweł Iwaniuk Paweł Iwaniuk napisał(a):

    Według mnie Facebook, to taki gigant na glinianych nogach, które prawdopodobnie popękają jeśli nie zmieni się obecny kierunek. Ten serwis ma potencjał handlowo-usługowy, stąd też pojawiają się te niebotyczne wyceny jego wartości. Wszystko ma jednak swoje granice i ten, kto go kupi, będzie musiał sprawić, że kura zniesie wreszcie te złote jajko.

  7. t napisał(a):

    ja akurat na polaczenie allegro z NK jestem zadowolony – sprzedaz telefonu zajela mi 15 minut ;)

  8. Jacek Gadzinowski napisał(a):

    15 mld? W głowach się przewraca…
    W sam raz by założyć siedzibę na Saturnie lub Jowiszu.
    Ego twórcy, chyba już nie mieści się dostępnych skalach.

    A na powaznie, powietrzem długo się nie pożyje, przyjdzie czas na monetyzacje i ściagniecie cugli w wydatkach.
    Przyjdzie czas na urelanienie wyceny, przyjdzie prędzej niż się spodziewają.

  9. KillerBlog.vaa.pl napisał(a):

    Wydatki maja rzeczywiscie spore ale wydaje mi sie, ze dadza rade… 15mld? Troche za duzo jednak przy dobrym modelu biznesowym, czemu nie?

  10. Julek napisał(a):

    No cóż, pamiętajcie, że wartość firmy to tak naprawdę suma, jaką ktoś za nią zapłaci. I nic innego. Można się śmiać, że bez sensu, że kwota z księżyca i że nie ma podstaw, ale to dopiero cena wszystkie te peany i przytyki zweryfikuje.

    Masz bilet na koncert kupiony za 100pln. Sprzedajesz go przed samym wejściem za 500pln. Jaka jest jego wartość?

  11. pankracy napisał(a):

    W przeliczeniu na usera ich wycena wcale nie odbiega od wycen naszych rodzimych biznesów internetowych.

    A kasa się raczej szybko nie skończy. Zbyt dużo już w tego kolosa wydano.

  12. Maciej napisał(a):

    No niestety FaceBook musi zaczac zarabiac , moze ktos uwierzy w potencjal finansowy FB i wylozy kase , ale w koncu trzeba bedzie ten potencjal pokazac a nie tylko o nim mowic .

    Wg. mnie jesli CEO Face Book’a mialby pomysl na monetyzacje to wprowadzilby go w zycie po otrzymaniu gotowki od pierwszych inwestorow – nie sadzi on chyba, ze co rok czy 2 bedzie wyskakiwal z podobna propozycja i liczyl na pieniadze … Inwestorzy to nie darczyncy im tez ma sie to oplacic :)

  13. LS napisał(a):

    A mi to przypomina bańkę internetową, tylko teraz w wersji 2.0

    Wtedy też istniała metoda wyceny user=x USD. Wszystko fajnie jeżeli WIE się jak stworzyć biznes i ma się w głowie jakąś wizję internetowego odpowiednika ARPU (average revenue per user – to z telekomów).

    Celnie przypunktował tu Maciej – CEO po pierwszym zastrzyku gotówki nie robi nic co mogłoby zbliżyć relację przychodów i kosztów. Zabawa trwa dalej, póki są jeszcze akcje do sprzedania lub wyemitowania a jak się skończą to znajdziemy następnego frajera, który zapłaci za usera a nie za potencjał ARPU. Potem dalej dziki pęd na powiększanie bazy userów i znowu znajdziemy sobie łosia z sakiewką…

    Tak to wyglądało w WP w latach 99-01. Kasa z emisji była dosłownie „zżerana”. Kolesie kupowali serwery jak zabawki w supermarkecie na kartę kredytową taty. Zatrudniali tabuny ludzi. Pomysłu na SERWIS wręcz walały się po korytarzach, ale praktycznie żaden z nich nie prowadził do generowania gotówki. Gotówkę brało się od łosia który kupował „potencjał bazy użytkowników”.

    Do czasu pęknięcia bańki i (bolesnej) sanacji w wykonaniu TP.

  14. Ojciec Fernando napisał(a):

    A czym takim rozni sie to od MySpace? Absolutnie nie rozumiem szału z tego powodu. Zbijanie kasy na społecznych kontaktach… pomysł spóźniony, tak samo jak zacofana o 10 lat NK.