6

Facebook potrafi mieć jednak dobre pomysły – będzie streamował profesjonalne rozgrywki e-sportowe ESL One

Jesteście przyzwyczajeni do oglądania e-sportu na Twitchu. W takim razie szykujcie się na zmianę. Oficjalne streamy ESL One z Dota 2 i CS: GO od teraz tylko na Facebooku. Moim zdaniem to dobry pomysł, choć oczywiście wymaga dopracowania.

O, super że już jesteś na twarzoksiążce” – pisało się w czasach, gdy Facebook popularyzował się w Polsce. To była dość ciekawa migracja, powoli porzucaliśmy polskie serwisy na rzecz amerykańskiej alternatywy, która pozwalała kontaktować się ze znajomymi z innych krajów. U nas dominowała nasza-klasa i upadające grono, sam podtrzymywałem zagraniczne znajomości w serwisie myspace. Wtedy Facebook był siatką znajomych, lekką stroną – dziś to prawdziwy kombajn z toną funkcji, których większość i tak nie używa.

Im tego więcej, tym trudniej korzystać z podstawowych funkcji serwisu. Sam Zuckerberg i jego ekipa pogubili się w tym wszystkim i nie widzą na jaki rodzaj treści postawić. Ciągłe przebudowywanie algorytmów sprawia, że ludzie najchętniej uciekliby gdzieś indziej – problem w tym, że nie mają gdzie. Najpierw zostałem zalany materiałami sponsorowanymi i wiralowymi filmami przerzucanymi na FB z YouTuba, teraz Zuckerberg postanowił pokazać środkowy palec przedsiębiorcom i wydawcom. Co z tego, że płacicie za promowanie swoich treści – teraz stawiamy na interakcje ze znajomymi i co nam zrobicie.

Facebook konkurencją dla Twitcha i YouTube Gaming

W tym całym zamieszaniu pojawiają się jednak ciekawe pomysły, które warto wdrożyć i rozwijać. Jednym z nich jest ogłoszone kilka dni temu partnerstwo z niemieckim ESL One. Facebook będzie platformą, która dostanie na wyłączność streamy z rozgrywek ESL One w DOTA 2 i CS: GO.

Powiecie, że to tylko zmiana adresu streamu, inne logo przy transmisji. Istnieje oczywiście coś takiego jak przywiązanie do platformy i dobrze to widać w przypadku Twitcha, którzy jest przecież domem nie tylko dla e-sportu, ale streamowania gier jako takiego. Na tym wyrósł, na tym zarabia, tam amatorzy nadawania na żywo mogą dorobić do pensji lub zrobić z pokazywania swojej rozgrywki sposób na życie.

Facebook ma jednak potencjał, który najwyraźniej ktoś odpowiedzialny za ten pomysł potrafi wykorzystać. Nie chodzi bowiem wyłącznie o nadawanie w formacie transmisji live, które cieszą się dużą popularnością w serwisie Zuckerberga, ale również wykorzystanie możliwości szerokiej dystrybucji takiego materiału. Skoro wszystko w Facebooku jest ze sobą spięte, stream będzie jednocześnie publikowany w różnych miejscach, w tym na profilach zarówno grających drużyn, jak i zawodników. Facebook obiecuje również streamy w VR, co przy odpowiednim wykonaniu może okazać się bardzo ciekawym i przyszłościowym sposobem na konsumpcję tego typu treści.

Transmisje będą nadawane w rozdzielczości 1080p przy 60 klatkach animacji na sekundę. Podobnie jak na Twitchu, każdy ze streamów otrzyma szpaltę z komentarzami, nie wyłączono niestety bzdurnego systemu lajkowania i wysyłania innych emoji podczas transmisji. Obawiam się jednak że kiedy dół ekranu zaleją animacje, ktoś szybko naciśnie „off”.

Początkowe testy nie wykazały problemów technicznych, te jednak pojawiły się już przy pierwszym streamie DOTY 2. Okazało się, że nie wszystko jest tak kolorowe jak zapowiadano. Transmisja nie cieszyła się zbyt dużą popularnością (około 3 tysięcy oglądających), a widzowie zgłaszali problemy ze odnalezieniem streama. Generalnie wokół rozgrywek zrobiło się spore zamieszanie, na Twitchu posypały się bowiem bany za nieautoryzowane transmisje prowadzone przez innych graczy DOTA 2. Mówi się nawet o bojkocie facebookowych streamów, jest więc niezła draka. Ale chyba nikt nie spodziewał się, że ludzie po prostu grzecznie przejdą do innego serwisu. Valve broni swojej decyzji twierdząc, że to dobra długoterminowa współpraca, która zaowocuje dla każdej ze stron. I ja wierzę, że wiedzą co robią.

Wszystko w jednym miejscu

Z jednej strony uważam, że ciągłe napychanie Facebooka nowymi funkcjami zabija pierwotną ideę serwisu i robi z niego śmietnik. Z drugiej doceniam możliwość posiadania wszystkiego w jednym miejscu. Streamy na Facebooku oznaczają, że nie muszę instalować dodatkowej aplikacji (Twitch). Skoro i tak masa osób spędza tu masę czasu, warto zatrzymać ich na czas obejrzenia treści ciekawszych niż kolejny obrazek ze śmiesznym kotkiem. Pieniądze stojące za Facebookiem na pewno pomogą też samemu e-sportowi, pozwolą przecież rozwinąć kolejny kanał dystrybucji treści. Kto wie, może Zuckerberg widząc potencjał zainwestuje jeszcze więcej. Pokazał, że potrafi zabrać użytkowników konkurencyjnym usługom – zobaczcie jak wykiwał Snapchata, miłośnicy relacji przenieśli się na Instagrama. Czy tak samo będzie w przypadku Twitcha? Przy tak mocno rozwiniętej platformie (mówię tu również o całym ekosystemie reklam i zarabiania przez streamujących) póki co na pewno nie. Dla Facebooka będzie to na pewno cenne doświadczenie, ale i swoista próba, która pozwoli odpowiedzieć na pytanie czy warto inwestować w e-sport.

źródło