Nie tak dawno pisałem na Antywebie o zamknięciu przez Facebooka usługi Daily Deals. Dziś dowiedzieliśmy się natomiast o tym, że Groupon wstrzymał się z giełdowym debiutem, co wobec ostatnich strat nie jest dobrą wiadomością. Wydawać by się mogło, że serwisy zakupów grupowych nie radzą sobie w ostatnim czasie zbyt dobrze. Nic bardziej mylnego! Dowodem tego jest Google Offers, które właśnie rozszerza swój zasięg o pięć amerykańskich miast. A może to tylko szaleńczy krok mający na celu uratowanie coraz bardziej nierentownej usługi?

Jak możemy przeczytać na blogu kalifornijskiego koncernu usługa Google Offers trafiła do pięciu miast wśród których są Austin, Boston, Seattle i Washington D.C. Decyzją tą można wytłumaczyć na dwa sposoby – pierwszy to świetne przyjęcie zakupów grupowych z logo Google’a, które do tej pory były dostępne m.in. w Portland, Nowym Jorku i San Francisco. To by tłumaczyło też plany giganta dotyczące rozszerzenia jej zasięgu na 27 kolejnych miejscowości. W sumie nie dziwiłoby mnie to. Patrząc na statystyki aplikacji Google Shoper w Android Market, można odnieść wrażenie, że usługa radzi sobie całkiem nieźle.

Sukcesy Google Offers przeczyłyby jednak ogólnemu spadkowi zainteresowania zakupami grupowymi. W końcu nie tak dawno pisałem o zamknięciu Daily Deals Facebooka, a dziś Szymon poinformował o przełożeniu debiutu giełdowego Groupona (czego oficjalnym powodem mają być wahania na giełdzie). Z resztą wystarczy spojrzeć na wyniki Groupona za drugi kwartał 2011 roku – 103 mln USd straty. Czyżby Google jako jedyny radził sobie w tym nieprzyjaznym dla tego typu usług okresie?

To bardzo możliwe, zważywszy na to, jak na tle innego konkurenta – Living Social – wypada w ostatnich dwóch miesiącah Groupon. Wystarczy spojrzeć na wykres – 50 proc. straty tego ostatniego, przy 27-procentowym wzroście mniejszego konkurenta.

Pozostaje jednak pytanie – gdzie szukać przyczyny takiego stanu rzeczy? Czyżby konkurenci Groupona oferowali usługi lepszej jakości? A może szkodzi mu zbytnie rozdrobnienie w segmencie zakupów grupowych – za oceanem, tak jak i u nas, powstała masa mnejszych serwisów tego typu? Szacuje się, że Groupon potrzebuje 750 mln dolarów, które miałby przynieść giełdowy debiut. Taka kwota pozwoliłaby na nieskrępowany rozwój serwisu. Pozostaje jednak nadal pytanie – kiedy się ona zwróci? Ostatnie wyniki nie napawają optymizmem, a zainteresowanie internautów zamiast rosnąć, zaczyna spadać. To niezbyt optymistyczna perspektywa.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • M

    Ja przestałem korzystać z Groupona z powodu konieczności logowania przy próbie obejrzenia szczegółów oferty, która przyszła w news letterze. Spotkałem się też z kilkoma sytuacjami gdy ludzie nie zdążyli lub zapomnieli wykorzystać kupione usługi

  • http://twitter.com/#!/marekkirejczyk Marek

    Google nie musi płacić za reklamę i dla ciężko mu stracić na tym interesie.
    Groupon z koleji wydaje większość pieniędzy na reklame w … googlu (i nie tylko).
    Nie ma sposobu, żeby google przegrał… :)

    • pstryczekWnos

      to jest ciekawe, co piszesz, bo informacje które pojawiły się na temat kosztów marketingowych groupona się rozmijają, nie wspomnę już o skorygowanym skonsolidowanym zysku operacyjnym… a google – mają zaplecze ale wstrzymałbym się z hurraoptymizmem

  • Marcin

    Groupon próbuje ciągle podejścia zwanego „land grab” albo „land rush” czyli rozwijamy się jak najszybciej, próbując zająć maksymalną część rynku.
    Niestety land rush jest cholernie niebezpieczną techniką, historia usłana jest firmami które na niej poległy. Tak naprawdę jedyną dużą firmą ktorej się to udało to Amazon. Za to historia usłana jest firmami które na tym poległy pets.com, cuecat są szablonowymi przykłądami.

    Ale połozyło się na tym też np ebay.com przy drugiej fali kolonizacji, pamiętacie jeszcze jak ebay wchodził do polski i zwoływał konferencje żeby w slajdach pokazywać ludziom na czym w ogóle polegają aukcje w sieci? (wywołując zresztą fale śmiechu obecnych na tych konferencjach dziennikarzy)
    Traktowali nas jak 3 świat, w którym przyjadą pokażą świecidełka a indianie kupią wszystko.

    Ten sam błąd popełnia grupon. W chinach wykańcza ich lokalna konkurencja, to samo praktycznie cała azja. W Europie non stop powstają serwisy lokalnych graczy (np. citeam czy happyday), z o wiele lepszą pozycją i ugruntowanymi kontaktami biznesowymi, o lepszej znajomości lokalnego rynku nie wspominając.

    Konkurencja uczy się też na błędach groupona, a oni idą w zaparte i trzymają ten sam model rekrutacji oparty na wycyckiwaniu kolejnych naiwniaków, wierząc że to się nigdy nie skończy – a niestety ludzie się uczą, a liczba biznesów do wyruchania jest ograniczona.

    I na sam koniec groupon jako największy gracz jest narażony na oszustwa najbardziej – tak samo jak na windowsy pisze się najwięcej wirusów – nie dlatego że jes jakoś szczególnei bardziej dziurawy – tylko dlatego że wszyscy go używają, i jest szansa na dotarcie do jak największej liczby ofiar.

    Z wszystkich tych powodów groupon będzie dostawał po dupie coraz bardziej, i albo wychamuje i przeżyje trudny okres jak amazon i stanie się potęgą, albo zostanie zjedzony – co jest niestety o wiele prawdopodobniejszą opcją.

  • http://www.zakupy-grupowe.org.pl/ Rafał

    Nie do końca: groupon powoli osiąga masę krytyczną. Kiedy już do tego dojdzie, nakłady na marketing nie będą potrzebne (nie w tym stopniu) a rozpoczną się rzeczywiste zyski.
    Kto będzie zainteresowany – zostanie, duża część która odejdzie nie jest zainteresowana tematem a tym samym nie jest potencjalnym klietem na którym można zarobić.

    • Marcin

      Jak słyszę że jakaś usługa musi osiągnąć masę krytyczną zeby funkcjonować to zaczynam się zastanawiać co się z nią stanie jak jej nie osiągnie, albo nawet jak ją osiągnie po czym zacznie tracić użytkowników.

      Moja teza jest taka że masę krytyczną groupon już osiągnął, kto miał z niego skorzystać to skorzystał, kto chciał spróbować spróbował. Każdy już chyba słyszał o grouonie. Jak widać ładnie na wykresie w artykule, użytkowników im nie przybywa już, a wręcz przeciwnie. Więc jeżeli potrzebują więcej użytkowników i więcej partnerów, to są delikatnie mówiąc w dupie.

      Co więcej nie mogą przestać wydawać na reklamę, reklama w googlu/adtaily to bardzo mała część ich budżetu! Największe są koszty obsługi i akwizycji partnerów. A tam nie mogą sobie pozwolić na odstąpienie bo skończą im się oferty.

      Jeżeli nawet przy gigantycznych prowizjach nei potrafią wypracować dochodowości, to ciekawe co będzie jak konkurencja ich trochę bardziej podetnie? (citeam proponuje prowizje na poziomie 25% z tego co czytałem – groupon 50%) Raczej masy krytycznej juz nie osiągną.

  • http://blog.smartpr.pl SmartPR

    Z Grouponem zostaną ludzie najbardziej zainteresowani takimi usługami. Facebook natomiast poległ, bo nie przygotował się należycie do tej usługi. A szkoda bo potencjał był duży.

    • pstryczekWnos

      podobno w Polsce jednak startuje usługa fejsa, ciekawy jestem jak im to wypali chociażby w kontekście już działających portali na rynku typu gruper czy właśnie groupon

    • http://manufakturka.tk Tomasz Popielarczyk

      @pstryczekWnos – Skreśl podobno. ArboInteractive odpowiedzialne za start usługi, mailowo potwierdziło, że Facebook Deals do Polski wejdzie i nic się nie zmienia w tym temacie.

  • musel

    Wejdzie? Ale po co? Zrobić to samo, o czym mówił Marcin (chylę czoła, Twoje wypowiedzi są jednymi z najbardziej wartościowych jakie kiedykolwiek przeczytałem w tej tematyce), techniką land rush zagracić rynek? Jest już „monopolista” w postaci Groupona. Z tym, że w Chinach zwolnił ostatnio setki pracowników, w USA pracownicy wystosowali przeciwko niemu pozew zbiorowy mający na celu odzyskanie wypłat za nadgodziny. BAŃKA SPEKULACYJNA GROUPON PĘKA! Mówię Wam! Nawet innowacyjność nie jest ich zaletą, na polskim rynku pierwszy był Gruper i teraz to on przejmuje prowadzenie. Przejrzyjcie oferty jakie mają, oni wyznaczają tor jakim ma iść ta branża!

  • Pingback: Google coraz odważniej wchodzi w zakupy grupowe – przejmuje niemieckiego klona Groupona