39

Jak (nie) pomóc człowiekowi na Facebooku?

Trudno nazwać mnie aktywnym fejsbukowiczem - konto posiadam od kilku lat, ale udzielam się naprawdę sporadycznie. Odwiedzam jednak sieć społecznościową (głównie ze względu na pracę) i czasem dochodzę do wniosku, że to fascynujące miejsce. Niektóre dyskusje przypominają dowcip o głuchych, którzy wybierają się na ryby...

Facebook dostarcza mi czasem rozrywki: rozpoczynam lekturę poważnego posta z pytaniem w treści i… śmieję się głośno czytając odpowiedzi. Czy ludzie dowcipkują i opowiadają kawały? Nie – oni udzielają odpowiedzi. Tyle, że pozbawionych sensu. Dostrzegam to u swoich znajomych, u znajomych znajomych, czasem u całkowicie obcych mi ludzi, do których niebieski serwis społecznościowy doprowadza krętymi ścieżkami. Może jakiś algorytm już wie, że lubię poczytać „porady z czapy”. O co właściwie chodzi?

Użytkownik, niech mu będzie Sylweriusz, pisze:

– Hejka, jestem właśnie w Krakowie na Małym Rynku – kto chętny na obiad albo przynajmniej piwerko?

Po chwili pojawia się pierwsza odpowiedź, radość wyraża Monika:

– Wow, ale fajnie, że jesteś w Kraku. Szkoda tylko, że dwa miesiące temu wyjechałam na rok na Erasmusa do Bolonii :(

W sukurs idzie jednak Paweł:

– Ej, a może wpadniesz do Myślenic? Nie masz daleko, jeżdżą regularnie busy

Za najciekawszy należy jednak uznać komentarz Klaudii:

– Ech, byłam na Małym rynku dwa lata temu o tej porze – szkoda, że się mijamy…

Gdybym trafił na jedną taką rozmowę, pomyślałbym, że to jakiś performance, żart, zgrywa. Ale nie – ludzie stosują to zbyt często, by mówić o przypadku/dowcipie.

Barbara pisze:

– Ludziska, jadę z rodzinką na wakacje do Neapolu – co warto zobaczyć w mieście i okolicach (ale bez dalekich wycieczek)? Jakieś knajpki, zabytki, miejsca, których nie znajdę w przewodniku?

Odpowiadają kolejno Wacław, Bożena i Kasia:

– W Neapolu nie byłem, ale gdybyś przejeżdżała przez Hiszpanię, to polecam klimatyczną knajpkę w Sevilli – świetne tapas i flamenco na żywo!

– Po co jechać do Neapolu? Przecież jest tyle fajniejszych miejsc do zobaczenia? Polskę byś zwiedziła…

– Byłam kiedyś w Neapolu przez pół dnia. Ale to było dawno temu i nic już nie pamiętam. Daj znać jak wycieczka i czy warto!

Nie od dzisiaj wiadomo, że media społecznościowe to świetne źródło wiedzy nie tylko w tematach turystycznych, ale też prozaicznych, kłopotach codziennej rzeczywistości: mogą posłużyć do poszukiwania specjalistów z różnych dziedzin – np. rzemieślników, o których naprawdę ciężko.

Zdesperowany Michał pyta:

– Potrzebuję na gwałt mechanika samochodowego w Gdańsku – kto może polecić sprawdzonego?

Odpowiedziom nie ma końca, jedna z poddyskusji będzie dotyczyć regulacji narzucanych przez UE branży motoryzacyjnej, druga przewagi niemieckich samochodów nad francuskimi (lub odwrotnie), trzecia skupi się na punktach karnych, czwarta na motoryzacyjnych wspominkach, kolejne na cenach benzyny, przerabianiu auta na gaz oraz kolizjach, w jakich brało się udział. Dwie osoby udzielą jednak merytorycznych odpowiedzi. No, prawie:

– Mechanika z Gdańska nie znam, ale ostatnio trafiłem do świetnego szewca w Warszawie

– Ja miałem świetnego mechanika – facet znał się na rzeczy i nie kantował. Ale dwa lata temu wyjechał do Norwegii. Nie wiem, czy to pomoże…

Zdarzają się także zagadki, które świdrują człowiekowi umysł i za wszelką cenę próbuje się znaleźć odpowiedź:

– Ej, wczoraj przypomniała mi się taka scena filmowa: kobieta jedzie pociągiem i zaczepia ją facet przebrany za pancernika. Rozmawiają o Wittgensteinie. Pamiętam, że film był niemiecki, ale nie mogę sobie przypomnieć tytułu – ktoś pomoże?

Chyba nie muszę pisać, że znajomi (i ich znajomi) nie pomogą. Ale przynajmniej zapewnią lekturę do kawy:

– Z pancernikiem to ja pamiętam tyko Przyjaciół :D

– Niemiecki film? Serio szukasz niemieckiego filmu? Mało ci, że media w Polsce do nich należą?

– Wydaje mi się, że to mógł być film Kieślowskiego, ale tytułu nie mogę sobie przypomnieć

Autor postanawia zareagować:

– Nie, to raczej nie Kieślowski – jestem pewien, że film był niemiecki i został nakręcony po śmierci Polaka.

– Skoro tak, to po co pytasz?

Nie może też zabraknąć klasyka odpowiedzi, skoro już mowa o niemieckiej kinematografii:

Uuuu, niemieckie kino, kobieta w pociągu – chyba wiem czego szukasz zboczuchu ;)

Osobie zadającej pytanie pozostaje głęboko westchnąć i zapłakać, bo zagadka będzie drążyć umysł jeszcze przez jakiś czas. Ludzie nie pomogą (chociaż uznają, że odpowiedzieli super – aż dziw, że nie zgarnęli lajka), a przeszukiwanie filmoteki w jakichś serwisach internetowych może potrwać i miesiąc.

Przykładów jest oczywiście znacznie więcej – o tym, jak Facebook i jego użytkownicy nie pomogą, można rozprawiać godzinami. I mam nadzieję, że nieprędko się to zmieni…

  • Wojciech Pluta

    Chciałbym napisać, że to bardzo przerysowane przykłady ale niestety. Internet ułatwia kontakty i przez to łatwiej trafić na takie typy. Moja jedyna rada to unikać a jeśli się nie da blokować wyświetlanie postów takiej osoby (ew. usunąć znajomego/wspólnego znajomego z kontaktów).

    • Ale po co ich unikać – przecież to źródło rozrywki ;)

    • olek

      Brawo! Tak sie powinno traktować trolli wypowiadających się krytycznie o Panskiej tworczosci! Ma Pan racje, artykul duzo wnosi, jest ciekawy, swietnie napisany i generalnie sama przyjemność!

      STOP TROLOM INTERNETOWYM

    • doogopis

      Powiedz lepiej że poczułeś sie źle bo takie farmazony piszesz. Jeszcze ci sie pewnie wydaje że to śmieszne. A swoją drogą jak ci sie nie podoba to ……znasz powiedzinie?

    • QWERTY

      farmazony to ty piszesz

    • doogopis

      Weź mnie nie rozśmieszaj bo zimno mi pęka jak sie śmieje.
      A farmazony to jednak ty.Ty ty ty ty i ty. Sie wysilił.

    • QWERTY

      *się

  • Olek

    Świetny, po prostu świetny felieton. Gratuluje!

  • sdsdsdsdsd

    Bo Facebook to nie serwis Q&A.
    Jak chcesz odpowiedzi, pytasz gdzie indziej.

  • yottahz

    Albo masz dziwnych znajomych albo ja…

    • Bardzo często to nie są moi znajomi…

    • yottahz

      To może inaczej – albo masz dziwnych znajomych i oni mają dziwnych znajomych, albo ja mam dziwnych znajomych, którzy mają dziwnych znajomych ;)

  • karwasz_w_twarz

    Myślę, że to jeden z najgorszych i najbardziej bezuzytecznych artykułów jakie przeczytałem w ostatnim czasie. Chociaż może i w całym swoim życiu. Gratuluję Ci autorze.

    • Myślę, że to jeden z najgorszych i najbardziej bezużytecznych komentarzy
      jakie przeczytałem w ostatnim czasie. Chociaż może i w całym swoim
      życiu. Gratuluję Ci autorze.

    • Krzepki Harry

      fpunkt ;)

      A artykuł całkiem zabawny, nie wiem na ile opisane przykłady są reprezentatywne, ale przynajmniej można się pośmiać ;]

    • Paweł

      Zgadzam się, też uważam że artykuł jest denny. Przykłady mnie nie rozbawiły, zdarzają się naprawdę lepsze perełki.

  • YY

    Bez kitu!

  • doogopis

    Wziąć karabin i pruć jak do bydła!

    • Codo

      Tylko kto pruje do bydła z karabinu?

    • źli ludzie w „Tańczącym z wilkami”

  • Marian Taraszkiewicz

    Pytanie: Czy jedzie ktoś do Warszawy i ma jedno miejsce wolne?
    Odp1: ja nie
    Odp2: ja też nie
    Odp3: jadę do Krakowa, ale to w drugą mańkię
    Odp4: jechałem wczoraj
    Odp5: pomidor!

    • Jarek Łakomy

      Odp 1 i 2 są najbardziej sensowne ;)

  • stary

    Tak ze dwadzieścia lat temu, jak byłem młody i głupi, i pierwszy raz wszedłem do Internetów, to się zastanawiałem, czemu nie wprowadzili jakiejś opłaty za pisanie. Coś w stylu: napisanie każdego słowa (na dowolnej stronie) kosztuje 0.01 grosza.

    Z biegiem czasu stwierdzam, że gdyby ten pomysł w jakiś sposób zrealizowano, to by Internet był o wiele lepszym miejscem.

  • Jego Mać

    dobry tekst

  • Rav-X

    Myślałem, że tylko ja dostrzegałem te absurdy na Fanebooku. Najlepsze, że w realu większość tych ludzi, takich bzdur by nie wypowiedziało. Internet jakoś dziwnie wpływa na ludzi.

  • Alot

    Parafrazując Marszałka: Facebook to wspaniałe miejsce, tylko ludzie głupi.

  • mikez88

    Mnie też pancernik kojarzy się z „Przyjaciółmi” ;)

  • Kamil Ro. Dzióbek

    Witam! Akurat jestem ekspertem w poruszanej tematyce, więc się wypowiem.
    Ty jesteś autystykiem i nie rozumiesz tej idei. Coś co normalni ludzie czują podświadomie i nawet tego sobie nie uświadamiają. Jest coś takiego jak small talks (pogaduchy), są to rozmowy które nie służą wymianie użytecznych informacji, a podtrzymaniu więzi społecznych. Znajomi muszą wykonywać te rytualne rozmowy, a facebook to serwis łączący znajomych. Mam nadzieje, że zrozumiałeś. Musisz jeszcze przeczytać definicje na Wikipedii, poleciłbym literaturę naukową, ale wiem że do niej i tak nie zajdziesz. Jutro przepytam Ciebie z definicji. Musisz się rozwijać i zwalczać swój autyzm oraz trenować small talks na ludziach.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Small_talk

  • kim

    PRzecież większość tych odpowiedzi nie jest na serio.

  • kofeina

    Dokładnie takie same odpowiedzi by uzyskał zadając to pytanie na jakimś większym spotkaniu z tymi ludźmi.

  • Robert

    Jak to powiedział Stanisław Lem: „Dopóki nie założyłem konta na facebooku, nie wiedziałem że na świecie jest tylu idiotów”…

  • rdubisz

    My tu gadu-gadu, a mnie serio zaintrygował film o gościu w stroju pancernika, rozmawiającym w pociągu o Wittgensteinie. Ktoś wie co to za film?

    • To owoc mojej chorej wyobraźni – mam nadzieję, że kiedyś powstanie ;)

    • rdubisz

      Ehh, szkoda. Oglądałbym.

    • karwasz_w_twarz

      A czy którykolwiek z tych przykładów nie jest owocem twojej chorej wyobraźni? Jeśli nie to nie dość, że artykuł jest beznadziejny to dodatkowo pozbawiony jakiegokolwiek sensu.

  • Wacek

    No nieźle. Zgwałcić mechanika samochodowego i jeszcze się tym chwalić w internecie. Dziwnych czasów doczekaliśmy…

  • Panie Macieju
    czytam AntyWeb co dzień od kilku lat. Wiele treści mi się podoba, także twojego autorstwa.

    Niestety ale ten tekst nic wartościowego nie wnosi.
    Artykuł typu „zobaczcie jacy inni są głupi i puści, jak dobrze że my nie jesteśmy tacy jak oni, no zobaczcie tylko”.

    Powstał chyba tylko po to żeby autor i kilku czytelników mogło zrobić dobrze swojemu ego.

    Skoro tyle jest idiotyzmu na facebooku to po co marnować na to czas i pisać o tym?
    Czekam na kolejny artykuł. Może następny będzie na jakiś konkretny temat i wniesie coś nowego.