facebook prywatnosc
2

Facebook ugina się pod presją i ogłasza dużo zmian w kwestii prywatności użytkowników

Skandal z Facebookiem i Cambridge Analityca w roli głównej nie cichnie. Każdego dnia napływają do nas nowe informacje na temat wycieku danych, z którego skorzystała firma — najgorsze jednak jest to, że wszystkie kolejne są coraz bardziej przygnębiające. Wcześniej mówiło się o 60 milionach poszkodowanych. Ale sam Facebook szacuje, że mogło to być nawet 87 milionów użytkowników — głównie obywateli Stanów Zjednoczonych. To właśnie ich powiadomią, że ich dane mogły trafić w ręce Cambridge Analytica poprzez aplikacje których oni, albo ich znajomi, używali. W związku z tym w ostatnich tygodniach non-stop obserwujemy zmiany i nowości. Dodawanie narzędzi które powinny być dostępne od lat, trudniejsze targetowanie reklam czy łatwiejszy dostęp do ustawień prywatności. A dziś mam przyjemność powiadomić was o kolejnej paczce nowości: tym razem także związanej z bezpieczeństwem korzystania z serwisu.

Facebook robi porządek z aplikacjami. Będzie bezpieczniej

Zestaw zmian które wprowadza portal Zuckerberga w ostatnich dniach robi wrażenie — co prawda niezmiernie jest mi przykro z tego powodu, że trwało to tak długo, ale najwyraźniej do tej pory nie traktowali bezpieczeństwa użytkowników z należytą powagą. Kiedy sytuacja zrobiła się gorąca, zaczęli działać.

I tak od teraz API i tamtejsze aplikacje nie mają dostępu do Wydarzeń. Dotychczas nie dość że mogły zasięgać informacji z publicznych, to dodatkowo w grę wchodziły jeszcze prywatne, wpisy — włącznie z tym co jest napisane na tablicach, a także pełną listą zaproszonych użytkowników. Aplikacje firm trzecich chcące korzystać z dostępu do grup i tamtejszych informacji, od teraz będą musiały zyskać aprobatę serwisu oraz administratora grupy — choć do teraz były na wyciągnięcie ręki dla każdego zainteresowanego. Analogicznie też wygląda kwestia API dla Stron, z których dobrodziejstw mogły korzystać wszystkie aplikacje. Teraz będą mogły na to liczyć wyłącznie te, które dostaną aprobatę Facebooka.

Dużo zmian czeka też opcję logowania się za pośrednictwem danych z Facebooka. Od dziś administracja serwisu będzie musiała zweryfikować wszystkie aplikacje, które będą mogły skorzystać z tej wygodnej z punktu widzenia użytkownika funkcji. Co zabawne, podobne deklaracje były już kilka lat temu, ale dopiero teraz — jak twierdzi administracja — zadbają o to, aby uszczelnić cały ten proces. Co ważne: od teraz takie programy nie będą miały dostępu do osobistych informacji, takich jak poglądy polityczne, status związku czy religia.

Warto mieć również na uwadze, że od teraz nie wyszukamy już znajomych po ich numerach telefonów czy adresach e-mail, które są powiązane z ich kontami w serwisie społecznościowym. Porządek zostanie zaprowadzony gromadzenia informacji o wiadomościach i połączeniach, z którymi w ostatnich dniach też było sporo zamieszania. Firma zapowiada, że od teraz nie będzie przechowywać informacji starszych niż rok, a wkrótce użytkownicy korzystając z opcji łatwego wyszukiwania znajomych z którymi kontaktują się najczęściej będą wysyłać na serwery tylko podstawowe informacje. Tym razem już bez czasu rozmów i głębszego wdawania się w szczegóły.

Za kilka dni zaś wystartuje nowa funkcja, która nad newsfeedem pokaże aplikacje, z których korzystają użytkownicy. Nareszcie będą oni mieć ekspresowy dostęp do informacji, które z nimi współdzielą. To także miejsce, z którego uda się ekspresowo z nich zrezygnować.

Skandal skandalem, ale wszystkie te zmiany są naprawdę na plus

Trwająca od kilkunastu dni afera nigdy nie powinna była wybuchnąć. Prawdą jest, że Facebook już dużo wcześniej powinien był zadbać o to, aby nie doszło do takiej sytuacji. Mleko się jednak rozlało, ruch #deleteFacebook przybiera na mocy, dyskusja na temat prywatności w sieci nie cichnie. Ale może wszyscy — zarówno użytkownicy, jak i administracja — potrzebowali tego kubła zimnej wody? Serwis Zuckerberga jeszcze chyba nigdy nie przeszedł tylu pozytywnych zmian w tak krótkim czasie…

Źródło: TechCrunch, Newsroom