Twittera, Facebooka i Youtube (oraz pewnie wiele innych dużych portali i serwisów w internecie) łączy jedna wspólna cecha. Wszyscy są na razie “pod kreską” i wszyscy starają się znaleźć optymalny model biznesowy, dla swoich profili działalności.
Wydaje mi się, że z wyżej wymienionej trójki Facebook robi dość znaczne postępy jeśli chodzi kreowanie efektywnych źródeł dochodów. Niedawno Marc Andreesseon – jeden z członków zarządu Facebook (oraz znany inwestor) oznajmił, że według niego Facebook w tym roku przekroczy 500 milionów dolarów przychodu. Według Andresona serwis ten w przeciągu najbliższych 5 lat będzie biznesem przynoszącym miliardy dolarów rocznie (dobry PR czyżby FB szukał kolejnego inwestora?)
Według nieoficjalnych informacji Facebook zarabia około 200 milionów dolarów na wewnętrznych reklamach, 125 milionów na tych kupowanych przez duże marki, 75 milionów na wirtualnych produktach oraz 150 milionów dolarów z umowy reklamowej z Microsoftem.
Z plotek na temat FB można dowiedzieć się też, iż serwis pracuje nad wirtualną walutą (jest w trakcie testów), która ma się stać kolejnym źródłem dochodów.
Walka Facebooka o znalezienie źródła dochodów jest tym bardziej interesująca, że unika on standardowych form reklamowych i poszukuje własnego rozwiązania, mniej inwazyjnego dla użytkowników i jednocześnie wykorzystującego potencjał serwisu.

Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

A wiadomo coś może o poziomie kosztów generowanych przez FB? Ile jest wciąż pod kreską?
Masz na mysli chyba przychody ze sprzedazy a nie dochod? Z tego co wiadomo publicznie to facebook raczej caly czas jest niedochodowy
i to jest wlasnie dowod na to, ze internet powinien pozostac pod taka postacia jaka czesc z nas znala go przed tzw. era web 2.0, gdzie wolny dostep do informacji lezal u podstaw jego istnienia. Jedna banka juz pekla teraz czas na kolejna, bo nie wierze, ze efektywny model biznesowy kiedys sie znajdzie dla ww. serwisow. Najsmiesniejszy w tym wszystkim jest twitter, tak naprawde zamkniety format o funkcjonalnosci mniejszej niz irc czy usenet 15 lat temu.
@Pawel
zgadza się – mój błąd.
Te serwisy były są i będą pod kreską. Nigdy nie były pomyślane jako przedsięwzięcia o charakterze komercyjnym.
@skok22 nie widze powodu dlaczego FB mialby byc niedochodowy, skala robi swoje a ich produkt dla reklamodawcow jest o level wyzej niz np. Googla
Koszty FB to jakieś $300mln (2008). Więc w 2009 powiedzmy, że FB wyjdzie na zero – chociaż pewnie raczej będzie lekko pod kreską (zakładam, że te $500mln to wishful thinking, i że jednocześnie koszty wzrosną).
Należy pamiętać także, że FB ma do oddania jakieś $500mln firmom, które wyłożyły na niego pieniądze (m.in. Microsoft).
@skok22 – facebook bedzie zarabial mnostwo pieniedzy i to zapewne juz niedlugo
@Lukasz – inwestorom pieniedzy sie nie oddaje w klasycznym tego slowa znaczeniu
@Pawel:
Jeżeli pod hasłem “w klasycznym tego słowa znaczeniu” rozumiesz, że pożyczasz X pieniędzy, a oddać musisz 10 razy X – to pełna zgoda :)
To oczywiście nie musi być “czysta” kasa – to może być coś, co można potem sprzedać – technologia, marka, miliony zarejestrowanych użytkowników- ale koniec końców zawsze chodzi o kasę.
@Lukasz Internetowa2.pl
Łukasz, jeśli mówimy o inwestorach FB, to nie mamy na myśli pożyczkodawców. Pożyczkodawcy niechętnie pożyczają duże kwoty na procent takim firmom jak FB, gdyż procent ten musi być niewielki, a ryzyko jest raczej duże. Co ważniejsze, pożyczkodawcy nie mieliby żadnego wpływu na kierownictwo firmy, bo obligacje nie dają im żadnych praw.
Dlatego, w kontekście Facebooka, za inwestorów uznaje się takie podmioty, które otrzymują udział w przedsiębiorstwie w zamian za wkład kapitału. Czyli nie trzeba takim inwestorom nic oddawać ani zwracać, ponieważ nie jest to dług, lecz wymiana pieniędzy na akcje. Inwestorzy godzą się na tą wymianę bo wierzą, że wartość tych akcji wzrośnie w przyszłości.
@skok22
Jeszcze się zdziwisz. W tej chwili pewne jest to, że właściciele tych serwisów głęboko wierzą w ich komercyjny charakter. Myśle, że to tylko kwestia czasu, aż zaczną przynosić zysk. Może jeszcze 3-4 lata i będziesz miał tego dowód. Potencjał FB na trzepanie kasy jest gigantyczny.
Wbrew temu co się mówi, uważam, że YT już teraz jest rentowny. Google nie ujawnia kosztów YT, które mogą być dużo mniejsze niż się uważa (bo dużą część stanowią koszty stałe, które Google ponosiłoby nawet gdyby nie było YT). Poza tym nie są znane koszyści jakie YT przynosi Google. Prócz przychodu z samego serwisu, należy brać jeszcze pod uwagę korzyści z integracji YT z innymi usługami Google. Dla przykładu – wyniki w wyszukiwarce są dzięki temu znacznie lepsze.
Ja nigdy nie rozumiałem biznesów, które nie zarabiają, pieniądze dostają od, jakby ich nie nazwać – sponsorów, inwestorów, naiwniaków. Zróbmy biznes (!) a o modelu zarabiania pomyślimy później. Znajdźmy inwestora i najlepiej aby on się o to martwił. A my się jeszcze trochę pobawimy w startup.
A może odwrócić myślenie – jaki biznes zrobić, jaki serwis stworzyć aby zarobić od pierwszego dnia ?
I nie ma co mówić, że w internecie powinno być za darmo, za free bo to wolność i tego typu bzdury. Internet to nic innego jak rynek, serwis to nic innego jak stragany z produktami należy je kupować a nie sobie brać.
Łukasz:
po pierwsze – nie stworzysz takiego serwisu w sytuacji, gdy inne firmy, mające dostęp do funduszy (pożyczki,inwestorzy,obligacje) stosują zwykły dumping i całymi latami wydają więcej niż mają przychodów.
Po za tym żadna firma nie zarabia. To bzdura wymyślona przez fiskusa, że firmy przynoszą zysk.
Co do serwisów internetowych, to poza naprawdę nielicznymi, po jednym góra dwóch w jakimś kawałku internetu, nie będą nigdy dochodowe, cokolwiek by to miało znaczyć. No chyba, że wreszcie się ockną i zmuszą telekomy do wypłaty tantiem. Wtedy tak i to bardzo.