21

Uważasz, że Facebook wie o Tobie wszystko? Spójrz tylko na to…

Facebook doskonale wie czym się interesujemy. Co oczywiste, wie gdzie mieszkamy, co robimy, czego nie lubimy, kogo kochamy, a nawet czy szczytem luksusu jest dla nas Luksusowa, a może Belvedere. Ale Zuckerberg i jego świta nie mają dostępu do naszych emocji. Reakcje to słabe odbicie lustrzane naszych rzeczywistych odczuć. Ale przecież można je poznać bez pytania nas o cokolwiek. Uczucia można nam zabrać zaprzęgając do tego uczenie maszynowe. Tak, Facebook chce wiedzieć również, co aktualnie czujemy.

Ludziom, którzy w czasach Orwella wyśmiewali jego podejście do przyszłości w niebiosach musi być teraz bardzo głupio. Właściwie, to powinno być im głupio już od dawna. Myślozbrodnia między innymi to zjawisko bliższe nam niż kiedykolwiek. Jeszcze nie dysponujemy technologią oceny tego, co aktualnie znajduje się w naszej głowie – podstawowymi formami ekspresji naszych procesów myślowych, emocji są język oraz pismo, ewentualnie gesty, mimika, czyny. Facebook wie o nas tyle, ile zasadniczo sami mu powiemy + dane telemetryczne, na co składa się potem m. in. nasz profil reklamowy. Za jego pomocą, Zuckerberg dopasowuje do nas reklamy (nie tylko, bo newsfeed również korzysta z owego mechanizmu).

Co byś zrobił, gdyby Facebook mógł analizować Twoje emocje?

Wyobraź sobie: widzisz kolejny post z dzieciaczkiem swojego znajomego. Bardzo go lubisz, niekoniecznie jego posty. Ale gdzieś z tyłu głowy czujesz, że musisz mu skomentować to zdjęcie, bo może się poczuć pominięty. Piszesz: „prześliczne”, a Twoja mina wygląda tak, jakbyś przed chwilą skosztował jedzenia dla psa. No, nie jesteś zadowolony z tego, co robi Twój dobry kolega. Ale z grzeczności wyrażasz aprobatę. Czyli kłamiesz.

Facebook, uczucia, emocje

Idźmy dalej: bardzo lubisz jakąś dziewczynę, niesamowicie wstydzisz się tego, że coś do niej czujesz. Starasz się jej tego nie okazywać na co dzień (bo obawiasz się wystawienia na śmieszność), jednak kiedy jesteś sam, buszujesz po jej profilu na Facebooku i rozmarzasz się na widok jej przepięknej twarzy. Facebook również to zauważy. Jakim cudem?

Nie bój się, tego (jeszcze) nie ma. Ale patent już jest

Według upublicznionych ostatnio patentów Facebooka, usługodawca miałby korzystać z przedniej kamery urządzenia po to, aby sprawdzać reakcje użytkownika m. in. na prezentowane w usłudze treści. Co ciekawe, miałoby się to odbywać bez wiedzy posiadacza sprzętu. Miałoby to wpływać na prezentowane w usłudze informacje (na przykład, jeżeli mamy zły humor, Facebook prezentowałby nam pozytywne zdarzenia). Stanowiłoby to również nową zmienną w trakcie badania skuteczności reklam. Załóżmy, że zaciekawiło nas wideo sponsorowane w tej usłudze. Facebook nie wie, dlaczego skończyliśmy oglądać je przed czasem, ale znajomość naszych emocji mogłaby już wiele podpowiedzieć (dopasowując to do sekundy, w której skończyliśmy oglądać film).

facebook, uczucia, emocje

Ale zadajmy sobie pytanie natury moralnej. Czy chcemy, aby Facebook znał nasze emocje? Czy tak daleko powinny sięgać nowe technologie? Znajomość naszych intymnych odczuć przez takich gigantów jak firma Zuckerberga może być dla nas niesamowicie niepokojąca, ale… biorąc pod uwagę rozwój tego rynku, wydaje się to być nieuniknione. Tyle tylko, że za tym nie stoją żadne poważniejsze korzyści dla nas, a przecież prywatność to nie jest wymysł bandy oszołomów obawiających się o „szpiegowanie”.

  • darex13

    Dlatego nigdy nie mam zamiaru korzystać z oficjalnego oprogramowania FB.

    • Moda na niemodę nadal jest jeszcze modna?

  • T3rror

    Kolejny dowód na to, że używanie appek stron kryte mają całkiem nieźle wersje mobilne jest bez sensu i niebezpieczne

  • minik971

    Po to jest udzielanie uprawnień aplikacjom, coby bez naszego życzenia Facebook czy inni do aparatu nie sięgali :)

  • Omijam szerokim łukiem FB Messenger i aplikację tego g*na

    • Kilgore Trout

      A we wpisie na temat wszechobecnego monitoringu napisałeś, że nie nasz nic do ukrycia. To jak to z Tobą jest, co?

  • Strasznaczaszka

    Fak ju. Spider.

  • Alot

    Gdy jestem zalogowany do fejsa, uwielbiam klikać co popadnie na innych zakładkach, żeby dać fesjowi jak najwięcej wartościowych informacji o sobie.
    Tych podanych w profilu nie liczę, bo przecież każdy kto mnie zna, wie, że mieszkam w Nowym Jorku i pracuję w SCDP.

  • JeZZoo

    Ex machina

  • stark2991

    Moje emocje to moja osobista sprawa nikomu nic do nich, chyba że sam o tym zadecyduję. Tak więc można to traktować jako naruszenie prywatności i godności.
    Natomiast choćby nie wiem jakim softem FB dysponował to nie odczyta żadnych emocji za pomocą kamerki z mojej kamiennej twarzy. Rozumiem że czasem można się tam uśmiechnąć czy wzruszyć i to by wyłapał, ale większość czasu przecież twarz pozostaje nieruchoma.
    Odpowiadając na pytania w tekście – wypier… bym konto (w zasadzie porzucił) i aplikację, albo po prostu został biernym obserwatorem

    • Wiesław Juskowiak

      Źrenic nie opanujesz. Już samo to mówi, czy jesteś zaintrygowany czy nie.

    • kofeina

      Nie masz aż tak kamiennej twarzy ;)

    • stark2991

      Czasem mam wrażenie że mam paraliż twarzy :p

  • Czyli wystarczy nie korzystać z kamery w czasie przeglądania facebooka – proste.

  • jj

    Nie korzystam z tego dziadostwa a wam polecam korzystanie w ciemnych okularach hahah

  • Neliel

    Wyobraź sobie: widzisz kolejny post z dzieciaczkiem swojego znajomego. Bardzo go lubisz, niekoniecznie jego posty. Ale gdzieś z tyłu głowy czujesz, że musisz mu skomentować to zdjęcie, bo może się poczuć pominięty.

    Ta sytuacja jest dla mnie tak absurdalna, że aż szkoda gadać. Serio ktokolwiek mógłby tak pomyśleć?

  • Przecież targetowanie na emocje już jest na FB. Oni wiedzą jakie są emocje. A jeszcze nie korzystają z kamery ;)

  • W temacie

    FBI pieknie was robi:) Dziwne, ze sa jeszcze ludzie na świeciez ktorzy wierza, ze FBkiem kieruje jakis zuker-cos-tam…
    Eh… po co wam social media… zyjcie zyciem, nie internetem:)

    • Spiderwseb kupujesz w wersji gazetowej w kiosku?

  • doogopis

    Podejrzewam że tak naprawde to sa nawet sprawy nie zdajemy ile oni potrafią wyciągnąć z naszych profili.
    https://futrzak.wordpress.com/2016/12/20/w-jaki-sposob-trump-wygral-wybory/
    Metoda, którą Kosiński ze swoimi kolegami w następnych latach opracowuje, jest właściwie całkiem prosta. Po pierwsze osoby testowane otrzymują kwestionariusz. To jest quiz online. Z ich odpowiedzi psychologowie obliczają osobiste wartości OCEAN respondentów, następnie zespół Kosińskiego porównuje z tym wszelkie inne możliwe dane internetowe testowanych osób: co kliknęły, udostępniły lub opublikowały na Facebooku, jaką płeć, wiek, jakie miejsce zamieszkania podały. W ten sposób naukowcy otrzymują powiązania. Z prostych akcji online pozwalają się wyciągać niezwykle wiarygodne wnioski. Na przykład mężczyźni, którzy lubią markę kosmetyków MAC, z dużym prawdopodobieństwem są gejami. Jednym z najlepszych wskaźników heteroseksualizmu jest polubienie Wu-Tang Clan, grupy hip-hopowej z Nowego Jorku. Obserwujący Lady Gagę są z kolei, z bardzo wysokim prawdopodobieństwem, ekstrawertyczni. Kto polubił filozofię, jest bardziej zamknięty w sobie.

    Kosiński i jego zespół nieustannie doskonalą modele. W 2012 Kosiński dostarcza dowodu, że przeciętnie z około 68 polubień na Facebooku można przewidzieć jakiego koloru skóry jest lajkujący użytkownik (95% pewność trafienia), czy jest on homoseksualny (88% pewność trafienia), czy jest demokratą lub republikaninem (85% pewność trafienia). Ale to nie wszystko: inteligencja, religia, konsumpcja alkoholu, papierosów i narkotyków też dają się przewidzieć. Nawet to, czy rodzice danej osoby do dwudziestego pierwszego roku życia tejże osoby pozostawali razem czy też nie, daje się odczytać z danych. To, jak dobry jest model widać poprzez to, jak dobrze potrafi przewidzieć jak dana osoba odpowie na określone pytania. Kosiński prze dalej jak szalony: wkrótce jego model na podstawie dziesięciu polubień z Faceboka jest w stanie ocenić daną osobę lepiej, aniżeli przeciętny kolega z pracy. 70 polubień wystarcza, aby przewidzieć znajomość charakteru danej osoby lepiej, niż jej przyjaciel, 150 lepiej, niż rodzice, przy 300 polubieniach maszyna jest w stanie przewidzieć zachowanie danej osoby lepiej, aniżeli jej partner. Przy jeszcze większej ilości polubień udaje się nawet przebić to, co ludzie sami myślą, że wiedzą o sobie. W dniu w którym Kosiński publikuje te odkrycia otrzymuje dwa telefony. Jeden z groźba kroków prawnych oraz jeden z ofertą pracy. Oba od Facebooka.
    — w USA prawie wszystkie dane osobowe są na sprzedaż. Jeśli chcesz wiedzieć, gdzie na przykład mieszkają żydowskie kobiety, można łatwo kupić te informacje. Włączając w to numery telefonów.

    Teraz Camridge Analytica porównuje te pakiety liczb z listami wyborców partii republikańskiej i danymi online takimi jak polubienia na Facebooku, następnie obliczany jest profil osobowości OCEAN. Nagle z cyfrowych śladów wyłaniają się rzeczywiści ludzie z ich obawami, potrzebami, zainteresowaniami – i z adresem zamieszkania.
    Procedura jest identyczna z tą, którą opracował Michał Kosiński. Również Cambridge Analytica używa quizów do mierzenia inteligencji i innych małych aplikacji do mierzenia osobowości metodą OCEAN, aby uzyskać dostęp do mających znaczenie polubień użytkowników na Facebooku. Cambridge Analytica robi dokładnie to, przed czym Kosiński ostrzegał.

    — Mamy psychogramy wszystkich dorosłych obywateli USA – 220 milionów ludzi — Nix otwiera zrzut ekranu.
    — Tak wyglądają nasze centra kontroli. Państwo pozwolą mi pokazać, co z tym robimy.

    Pojawia się cyfrowy kokpit. Na lewo diagramy, na prawo mapa stanu Iowa, gdzie Cruz zebrał zaskakująco dużą liczbę głosów w kampanii prawyborów. Następnie setki tysięcy małych punktów, czerwonych i niebieskich. Nix zawęża kryteria: republikanin – niebieskie punkty znikają; jeszcze nie przekonany – znowu znikają punkty; „mężczyzna” i tak dalej. Na końcu pokazuje się pojedyńcze imię, pod nim wiek, adres, zainteresowania, skłonności polityczne. Jak teraz obrabia Cambridge Analytica taką osobę przy pomocy komunikatów politycznych?
    Na innym slajdzie Nix pokazuje, na przykładzie prawa do posiadania broni, dwie wersje tego, w jaki sposób można przemówić do psychometrycznie prześwietlonego wyborcy:
    — Osobie pełnej obaw z wysokimi wskaźnikami neurotyzmu sprzedajemy broń jako ubezpieczenie. Proszę zobaczyć obraz po lewej: ręka intruza, która rozbija szybę.
    Prawa strona pokazuje mężczyznę z dzieckiem na tle zachodu słońca, oboje ze strzelbami na polu, oczywiście w trakcie polowania na kaczki:
    — To jest dla typów konserwatywnych z wysokimi wskaźnikami ekstrawertyczności.

  • Sebastian Florek

    „(na przykład, jeżeli mamy zły humor, Facebook prezentowałby nam pozytywne zdarzenia)” Gdyby tak zadziałało, mogłoby się skończyć śmiercią użytkownika. Oprócz utraty poczucia bezpieczeństwa przy wiedzy że takie mechanizmy działają, użytkownika mogą dobić „wesołe obrazki” które wcześniej dla przykładu wprawiły go w stan „myśli samobójczej” :/