29

Europa walczy ze smogiem, czyli co nas czeka w najbliższych latach w branży moto

Smog, emisja CO2, dwutlenek węgla, azotany. Te wszystkie pojęcia można zamknąć w jednym słowie. Ekologia. Coraz mocniej wchodzi ona w świat motoryzacji i staje się jego nieodłącznym elementem. Nie wszystkim to się podoba, jednak chyba należy się już z tym faktem pogodzić. Dlatego też przyjrzymy się bliżej planom i założeniom europejskiej branży moto, która musi sobie radzić z coraz częstszymi anomaliami ekologicznymi w powietrzu.

Autorem artykułu jest Marek Adamowicz

Obecne statystyki mówią, że każdego roku (na terenie Unii Europejskiej) umiera 400 000 ludzi w związku z zanieczyszczaniem środowiska. Szkody w środowisku naturalnym wycenia się z kolei na kwoty rzędu 940 mld Euro. Już na suchym papierze te dane robią wrażenie. Nie pozostają one bez echa w Komisji Europejskiej, która z coraz większą mocą stara się wywierać presję na państwach członkowskich, by te zwracały jeszcze większą uwagę na kwestie ekologiczne – zwłaszcza w branży moto. Można wręcz postawić tezę, iż została wypowiedziana wojna emisji szkodliwych substancji. Według Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów, auta dostawcze i osobowe odpowiadają za emisję do atmosfery 13% gazów cieplarnianych. Dlatego już teraz wiadomo, że w najbliższych latach, branża moto zostanie dotknięta kolejnymi restrykcjami, których celem jest obniżenie tych wartości. Czy się uda? Zobaczmy, czego oczekują unijni politycy.

W 1995 roku, średnia emisja CO2 w nowych samochodach, wynosiła aż 186 g/km. Dziesięć lat później, było to już zaledwie 119,6 g/km. Przełożyło się to na ponad 36-procentowy spadek. Przedstawiciele ESPS (Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów) podkreślają, że do 2021 roku, europejska branża moto powinna uzyskać spadek na poziomie 42%. Duża w tym zasługa coraz popularniejszych samochodów o alternatywnych źródłach napędu – hybrydowe, wodorowe i elektryczne. Jednak według głosów płynących z Komisji Europejskiej to ciągle mało. Najnowsza norma, która ma w niedługim czasie wejść w życie, zakłada że samochody osobowe nie będą mogły emitować więcej niż 95 g CO2/km – oczywiście to uśredniona wartość dla całej gamy modelowej marki. I właśnie za te wartości szykują się drakońskie kary.

W przepisach tej normy można wyczytać, że każdy gram dwutlenku węgla ponad normę, będzie kosztował producenta 95 Euro. Jednak największą bolączką jest naliczanie kar przez ilość sprzedanych aut. W 2020 roku, pojawi się zasada wprowadzająca bonusy, za modele emitujące poniżej 50 g CO2/km – jednak tylko na dwa lata. Oznaczać to może nawet 1,36 mld Euro kar dla producentów samochodów! Dlatego już teraz można zauważyć potężne zmiany w ofertach, które są również odpowiedzią na coraz bardziej restrykcyjną politykę europejskich miast. Te ostatnie bardzo chętnie wprowadzają ograniczenia w ruchu, wokół centrum miast. Co nas zatem czeka za kilka lat?

Największy problem dotknie producentów z samochodami w ofercie, posiadającymi potężne silniki. W ostatnich miesiącach zanotować można wysyp wersji hybrydowych i elektrycznych – zwłaszcza w bardziej luksusowych markach. Weźmy na tapetę Porsche. W ostatnich miesiącach do katalogu trafiła Panamera Turbo S E-Hybrid, która zużywa zaledwie 2.9 l/100 km oraz emituje 66 g CO2/km. Po europejskich drogach jeżdżą też testowe modele w pełni elektrycznych modeli Mission E. Jeszcze kilkanaście lat temu, takie ruchy ze strony Porsche, były w ogóle nie do pomyślenia.

Problem emisji CO2 nie dotyczy jednak wyłącznie najbardziej luksusowych marek. Stąd też w salonach coraz częściej można spotkać hybrydowe i elektryczne odmiany poszczególnych modeli. Toyota stara się też rozwijać technologię wodorową. Na tę moment jest jednak ona kosztowna – zwłaszcza z powodu małej dostępności punktów tankowania. Rozwój hybryd pokazuje, że ta technologia okaże się mocną alternatywą dla aut z hybrydowymi lub elektrycznymi układami napędowymi. Z kolei Volkswagen planuje do 2030 roku, że 33 procent wszystkich sprzedawanych aut w grupie VW, będą stanowiły auta elektryczne. Wszystko jest też odpowiedzią na coraz mocniejsze ograniczenia w ruchu samochodowym w miastach.

Coraz częściej starsze i wysokoemisyjne auta nie mogą wjeżdżać do centrum. Smogową wojnę wypowiada coraz szersze grono europejskich metropolii. Może się okazać, że okolicach 2030-2040 roku, w niektórych europejskich państwach, sprzedaż aut z tradycyjnymi silnikami diesla (bo de facto one tutaj są najbardziej szkodliwe – zwłaszcza ze względu na emisję tlenków azotu NOx) zostanie zakazana lub drastycznie ograniczona. Już widać pokaźne spadki, które mówią nawet o ponad 4-procentowych obniżkach rejestracji pojazdów zasilanych olejem napędowym.

Czy taka przyszłość nas czeka? Z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że tak. Komisja Europejska przykłada ogromną uwagę do norm emisji spalin i walki z zanieczyszczaniem środowiska. Chociaż w wielu krajach, prąd tworzony jest przez elektrownie węglowe, to właśnie samochody hybrydowe i elektryczne stają się przyszłością europejskiej motoryzacji. Trzeba się z tą tezą coraz mocniej oswajać. Taka będzie właśnie europejska motoryzacja XXI wieku.

  • Zastanawia mnie, czemu w lecie nie ma takiego problemu ze smogiem, choć liczba samochodów jest podobna, przypadek (odnośnie tezy w tytule)?

    • Mailosz

      Może dlatego, że nie działają wtedy różnego rodzaju elektrociepłownie? Więc zanieczyszczenia z aut nie kumulują się z innymi i nie widać problemu.

    • Stefan

      Elektrociepłownie działają bez przerwy, ciepła woda w kranie nie bierze się z niczego.

    • servomoto

      Ty tak serio?

    • Grzegorz

      może dlatego że zimą nawet silniki aut pracują inaczej, może dlatego że zimą jest inne powietrze i inne temperatury które mają znaczenie na ruchy powietrza? może dlatego że wcale zimą nie ma mniej aut, tylko własnie jest więcej bo kierowcy chowają rowery do garaży? może dlatego, że zimą jeździmy wolniej, może dlatego że ruszają wszelkiego rodzaju ciepłownie i inne zakłady/maszyny które muszą generować ciepło? że jest ciemniej dłużej i pobór prądu rośnie a więc i uruchamiane są kolejne bloki w elektrowniach?

    • Zacznijmy od tego, że smog w ziemię w Polsce to przekroczenie emisji syfu, pyłów, szkodliwych związków z piecy i spalania węgla kiepskiej jakości oraz kiepskich plecy. W lecie zjawisko smogu znacząco spada. Więc szukanie problemu w motoryzacji przynajmniej w Polsce jest nietrafione.

    • cookie1

      A jakie to silniki wydzielają najbardziej rakotwórcze benzopireny, których udział w spalinach miejskich potrafi w zimie wzrosnąć kilkunastokrotnie?

      Wydawałoby się że należy najpierw rozpocząć od tych rzeczy które najbardziej zanieczyszczają a jednocześnie których eliminacja jest najłatwiejsza i najtańsza. Ot jak to się mawia w Stanach bang per buck czy cost/effective solutions. Tymczasem widzę imponujący wyścig kto wyda więcej kasy z kieszeni podatnika – tu dopłaty, tam subwencje, tam preferencje…

    • Lyncz

      Smog występuje również w lecie. Po prostu zimowa odmiana jest łatwiej dostrzegalna i bez problemu wyczuwalna przez nasze nosy czy gardła. Poczytaj chociażby na Wikipedii o smogu typu Londyńskiego (taki z jakim mamy do czynienia teraz) oraz smogu typu Los Angeles. Druga sprawa, że latem mamy inny układ wiatrów na południową Polską i zanieczyszczenia są częściej przewiewane. Zimą często dochodzi do zjawiska inwersji i „wszystko stoi”. Na koniec wejdź na mapę Airly w miesiącach letnich, a zobaczysz, że nadal nie jest dobrze na wsiach. Większość ludzi nadal ogrzewa tam wodę tradycyjnymi piecami, które wieczorami idą w ruch.

    • Dawid Kliszewski

      lekka bzdura, latem najwiekszy udzial w mogu maja…piaski sahary, haha. doczytaj czlowieku i jedz latem na wies.
      ja mieszkam na wsi i smrod jest zima.

    • Lyncz

      Piasek nie stanowi elementu smogu – mylisz to ze zwykłem zapyleniem. Na coś co nazywamy smogiem składają się zanieczyszczenia powietrza powstałe na skutek działalności człowieka poprzez emisję szkodliwych substancji do atmosfery, które w wyniku niekorzystnych układów pogodowych zalegają w jednym miejscu przez dłuższy czas.
      To że nie czujesz(i ja również) latem smogu to nie znaczy, że go nie ma. Owszem, jest znacznie lepiej – ale nadal do ideału wiele brakuje. Latem mamy inną pogodę i to w znacznym stopniu przyczynia się do zmiany stężeń zanieczyszczeń oraz ich składu chemicznego. Ciężko będzie wyczuć takie związki jak ozon czy tlenki azotu, a te również są bardzo niebezpieczne.

    • Dawid Kliszewski

      owszem stanowi, pyl zawieszony to po prostu pyl, poczytaj definicje co to jest. moze takze brac swoj poczatek z oceanu i soli morskiej. tak sie sklada ze samochody generuja od 1-7% tych zanieczyszczen z czego wiekszosc transport ciezarowy…

      duza czesc tego pochodzi z pylu scieranych klockow hamulcowych na porzyklad, w ktore sa wyposazone takze elektryki. poczytaj o potrzebie mycia ulic takze w zime a korelacje ze smogiem.

      doucz sie najpierw, pozniej dyskutuj bo siejesz bzdurna propagande.

    • Lyncz

      Najpierw jest szeroko pojęta grupa aerozoli rozpuszczonych w atmosferze. Następnie wśród nich można wyróżnić pyły, które można podzielić np. ze względu na średnicę pojedynczych cząstek (stąd popularne w mediach terminy PM10 i PM2,5). Z aerozoli można też wyciągnąć ich grupę określaną smogiem. Nie wszystkie pyły to smog, ale też w smogu nie są obecne tylko pyły – zwieszone cząstki stałe. Dodatkowo etymologia słowa „smog” odpowiada nam doskonale co powinno w nim być.
      Smog to nie jest coś co naturalnie występuje w powietrzu, a tylko i wyłącznie materiały pochodzenia antropologicznego. Idąc Twoim tokiem rozumowania powinno się do smogu wliczyć pyłki roślin czy pleśni, bo przecież też mają duży udział w powietrzu i dla niektórych ludzi są szkodliwe.
      Skoro mam się douczyć to czekam na bibliografię (widocznie książki i czaspisma naukowa, na których się opieram się mylą).
      Przy okazji polecam popracowanie nad pisaniem wypowiedzi i językiem polskim :)

    • Dawid Kliszewski

      jezyk polski na smog niestety nie pomoze, poza tym wyglada na to ze mnie zrozumiales bezblednie. polskich liter w komputrze nie mam, w tym co robie nie sa mi potrzebne – uszanuj to poligloto.
      PM10 i PM2,5 podawane w mediach nie oddzielaja od tego pylu z piasku i soli, pylkow roslin, grzybow ipt. bo dlaczego by mialy? czastki naturalne wdychane powoduja takze choroby, tak jak te antropologiczne. myslales ze jak wdychasz grzyby to one ci nie szkodza?
      zdajesz sobie sprawe, ze tak zwane piaskarki rozsypujace na drochach sol zima takze przyczyniaja sie do nie malej czesci smogu?

      nie ma jednej zebranej bibliografi, jest za to silna dezinformacja ze strony roznych lobby.
      polecam uzyc wlasnego rozumu i rozsadku oraz opierac sie na danych pochodzacych z realnych badan, a nie tub rozglosni propagandowych.

      napisz ze smog typu Los Angeles jest to glownie trujacy ozon i do jego powstania potrzeba silnego naslonecznienia nie osiagalnego w naszym klimacie. nasz smog to glownie piece na paliwo stale w tym biopaliwo takie jak pellet…

    • Lyncz

      Ale to nadal nie jest odpowiedź na moje pytanie: proszę o konkretne informacje naukowe.
      Piaskarka – jak sama nazwa wskazuje – sypie na drogi piasek, a nie sól :) ot taka ciekawostka. Na prawdę ciężko się czyta Twoje wypowiedzi od strony językowej.
      Lobby, spisek… Ziemia jest płaska, a szczepionki to zło – tak to brzmi.
      W temacie zanieczyszczeń środowiska zdobywam informację od dłuższego czasu i – wież lub nie – nie z massmediów.
      Ozon w lecie np. w Krakowie bez problemu w upalne dni osiąga niebezpieczne stężenia, a nad miastem jest charakterystyczna „kopuła” zanieczyszczeń. Oczywiście taki stan wymaga kilku dni z temperaturą ponad 25 stopni, a te z każdym rokiem występują coraz częściej.

    • Dawid Kliszewski

      nie kolego, piaskarka w Polsce zima sypie sol lub piasek z sola o dziwo, pomimo, ze potocznie nazywa sie nadal piaskarka.
      sprawdz to organoleptycznie, bedzie to najlepsze badanie naukowe na jakie cie stac, czyli raczka i do buzi.

      narzekanie, od strony jezykowej jest ok, tylko nie wpisuje polskich znakow i kapitalikow, wiec daruj sobie nauczycielu od polskiego. przy okazji „wież lub nie – nie z massmediów.” wierz bo wiara – panie poprawnie operujacy jezykiem polskim.

      nie mieszaj pojec, piszac lobby-spisek dajesz swiadectwo ze nie masz pojecia jak dziala wspolczesna polityka i ekonomia – lobby to normalny sposob prowadzenia biznesu, a spisek sam juz dodales, zeby zdyskredytowac moja wypowiedz – dorosnij.

      zdobywasz informacje, a nie wiedziales ze zanieczyszenia od spalin samochodow osobowych maja nieznaczny udzial w smogu, srednio okolo 5%, wiec o czym tu dyskutowac?

  • Pan Kleks

    Latem jeździ tyle samo samochodów a problemu ze smogiem nie ma, produkowane są co raz nowsze samochody z wyśrubowanymi normami emisji a zanieczyszczenie jest co raz większe.

    • Mailosz

      Samochody są jednym z problemów. Samo zastąpienie wszystkich aut elektrykami nie rozwiąże problemu. Ale będzie to część rozwiązania.

    • Dawid Kliszewski

      jaka czesc i jak bardzo oplacalna? bo okaze sie zaraz ze ta czesc to ponizej 2%…

    • Mailosz

      Jak czasem idę sobie chodnikiem obok skrzyżowania na którym na światłach stoją diesle to odnoszę wrażenie, że koło 98% :)

    • Dawid Kliszewski

      niestety to tylko twoje wraznie, tak jak moje ze w usa murzynow bija… a twarde dane sa inne.

      wystarczy zeby policja drogowa, zamiast lapanki na kase zaczeli kierowac samochody uszkodzone na ponowne badania techniczne, ale z tego nie maja pieniedzy i nie moga sie wykazac, bo notmalnie ekologie to ta panstwowa instytucja ma w glebokim powazaniu.

    • Mailosz

      No dobra, panie „twarde dane”, sypnij jakimiś.

    • Dawid Kliszewski

      prosze bardzo, samochody? srednio 5%. wiec jak cala reszta zniknie nawet nie poczujesz.

    • Mailosz

      Ło, paczcie! „Twarde dane”! Chyba raczej twarde prochy bierzesz! To ja ci zaraz wymyślę kontrdane! Czekaj… hmm… 50%! Nie, chwila 58% to samochody, 32% to sokowirówki, 8% to pył słoneczny, a -5% to wygaszacze ekranu na niezaktualizowanych windowsach!

      Podpowiedź jakbyś niezrozumiał: „twarde dane” to takie poparte jakimiś źródłami.

    • Dawid Kliszewski

      piszesz o danych, nie o zrodlach. wysil sie i poklikaj geniuszu.
      ty „masz wrazenie”, a rzeczywistoscia malo sie przeciez przejmujesz.

    • Mailosz

      Dane = źródła.
      Nie ma źródeł, nie ma danych.
      Z mojej strony to tyle. Pa.

    • doogopis

      Dobrze myślisz !Do tego z Europy znikły praktycznie wszystkie większe fabryki. Deszcz pada coraz częściej. Ciekawe że ziemi w latach 70tych groziło globalne zamarzanie! A dziś nagle globalne ocieplenie? Z tych samych powodów? https://uploads.disquscdn.com/images/3781cbb23e0506fb216fbbb52d37e15c120695db264de53ac2d880239f539cb7.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/9f471838dd463467673f4ef3fcbf65e86a7ebec0d67928029a2295e8d7f29608.jpg
      https://uploads.disquscdn.com/images/5daf0cabb7d5e8a36580640efc67323de5ab37052a5a45d493a74ce647d1bcdc.jpg te „prawdziwe” fotki pokazują jak zamarza ziemia!
      nawet naukofcy wybadali spadek o 5 stopni. Jakiś czas temu ktoś mi pisał że temperatura oceanów sie podniosła o 2 stopnie, bądź tu mądry!
      Ludziom wciskają co chca, robią wałki na handlu pakietami na emisje!

  • Grzegorz

    Cytuje co mi tam internet podrzucił: […] Bitcoina i Ethereum… Tylko dla tych dwóch, obecnie najważniejszych kryptowalut, roczny pobór energii wynosi 19,23 TWh. Przekłada się to na 71. miejsce w rankingu państw o najwyższym zużyciu prądu. Jeśli natomiast bierzemy pod uwagę samego Bitcoina, to jego kopalnie zużywają 14,54 TWh rocznie, czyli więcej niż Słowenia i nieco mniej niż Turkmenistan. Prąd się z przysłowiowej du*py nie bierze. Więc o czym my w zasadzie rozmawiamy? VW walczy z odszkodowaniami, podczas gdy rynek robi wszystko abyśmy szybko o smogu nie zapomnieli. Dlaczego nie zapomnimy, bo wbrew pozorom napierd*lanie źródeł energii opartych np. o węgiel jest nadal opłacalne. Samochody? Tak ich liczba rośnie, ale moment, mamy coraz nowsze silniki, może problemem nie jest ilość co fakt, że wszystko stoi w korku a więc silniki po prostu pracują więcej. Kolejny problem to bzdurne zielone karty. Poczytajmy sobie: elektrownie w PL dostają miliardy z UE za zielone karty za to że spalają odłamek procenta biomasy, super. Lecimy dalej, wałki pod tytułem zakładanie nieistniejących firm aby odsprzedać/sumować limity emisji spalin. Dalej, zielone karty dostaje się za spalanie biomasy podczas gdy kary za przekroczenie emisji są często niższe niż nagrody. Kasa, kary, nagrody, kary, kasa, kasa, kary, nagrody.

    O czym my rozmawiamy? Co byśmy dziś nie zrobili już nie cofniemy zmian. Rozwiązanie musi być globalne: nie walka o kasę, tak jak robią to w VW (żałosne), swoją drogą z jakiej paki właściciele samochodów sądzą się VW? że zostali wprowadzeni w błąd? a co oni grzali w chacie tym silnikiem i wdychali spaliny czy co?

    sadzimy drzewa (no halo, dopiero wycięliśmy pół Polski), natychmiastowe wycofanie dużych silników, dopłaty do gazu i hybryd, zakaz palenia węglem i inwestujemy w elektrownie solarne i wiatrowe. trudno że nie są opłacalne, mają być, mają pracować, mają po prostu pełnić swoją rolę.

    ale po co… skoro kasa kasa kasa

  • Paweł Bosky

    trzeba przyjąć że unia za mało robi żeby zmusić polaczków do wywalenia pieców CO, które kopcą.

    • Lyncz

      Trzeba rozdzielić tych co mogą, a nie robią tego – ich należy zmusić; od tych, którym doskwiera tzw. ubóstwo energetyczne – ich żadne prawo nie zmusi do wymiany pieca lub nawet zakup lepszego jakościowo opału. Bez wsparcia finansowego się nie obędzie.