piwo i pieczywo
13

Ekspres do kawy na orbicie. Lavazza promuje się w niesamowity sposób!

Jaki jest sens przebywania na orbicie, jeśli pędząc z prędkością niemal 28 tys. kilometrów na godzinę, spoglądając na planetę z wysokości kilkuset kilometrów, nie będziesz mógł nawet napić się dobrego espresso?

Bądźmy poważni. Skoro już mamy wysyłać ludzi na orbitę okołoziemską, na Księżyc, na Marsa, a kiedyś może nawet dalej… to musimy zapewnić im niezbędne do przetrwania podstawy. Nie, nie chodzi mi o takie błahostki jak optymalna temperatura, dostęp do tlenu, wody, czy innych bzdur. Mówię o poważnych sprawach: dobra kawusia, smaczne jedzonko, piwko

Ekspres do kawy na orbicie

Astronautka Samantha Cristoforetti jest pierwszą Włoszką w kosmosie oraz pierwszą osobą, która napiła się espresso na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. To drugie dokonanie jest szczególnie istotne, ponieważ dzięki temu od 3 maja 2015 roku, ludzie mogą korzystać z ekspresu do kawy w stanie nieważkości. Astronauci zawdzięczają to połączeniu sił firm Argotec oraz Lavazza w partnerstwie z Włoską Agencją Kosmiczną ASI.

Temat jest traktowany bardzo poważnie, dlatego poza specjalnym ekspresem dostarczonym przez statek kosmicznym Dragon, na stację trafiły również specjalne filiżanki do kawy, przystosowane do funkcjonowania w stanie nieważkości. Tak jak mówiłem na samym początku: „bądźmy poważni”, nikt normalny nie będzie pił kawy z jakiejś plastikowej torebki…

Jak możemy przeczytać w informacji prasowej, którą otrzymałem:

Teraz Samantha Cristoforetti przekazała pałeczkę kolejnemu astronaucie Europejskiej Agencji Kosmicznej Paolo Nespoliemu, dla którego jest to już trzecia misja kosmiczna. Paolo Nespoli wszystkie sekrety ISSpresso, od szczegółów technicznych po wiedzę praktyczną, miał okazję poznać przed misją w laboratoriach R&D firmy Argotec w Turynie.

Inna ciekawostka to fakt, iż ISSpresso służy również do badań. David Avino, Dyrektor Zarządzający Argotec, powiedział:

Poza czerpaniem przez Paolo Nespoliego przyjemności z picia kawy z ISSpresso, jego użytkowanie pozwoli nam także na zbadanie na orbicie zjawisk fizycznych, których nie można odtworzyć na Ziemi. Dzięki temu systemowi opatentowaliśmy już nowatorskie technologie umożliwiające wyeliminowanie osadów kawy i wody wytwarzanych przez ekspresy na Ziemi, a tym samym zmniejszenie ilości ścieków nawet o 30%. Synergia z Lavazzą pomogła nam rozwiązać trudny problem naukowo-techniczny będący przedmiotem międzynarodowego zainteresowania, co zachęca nas do dalszych eksperymentów.

Świeży chlebek na orbicie

Jakiś czas temu pisałem o tym, że ostatnia kanapka w kosmosie znalazła się tam w 1965 roku. Ma to związek z przemytem chlebka kukurydzianego oraz faktem, iż:

Chleb w kosmosie jest zabroniony, ponieważ się kruszy, a takie okruszki w stanie nieważkości są niebezpieczne. Mogą się dostać np. do oczu, albo mogą być przyczyną innych zagrożeń.

Jednak zgodnie z trendem opisywanym w tym artykule, postanowiono zadbać o to, aby ludzie na orbicie mogli cieszyć się niezbędnymi podstawami, czyli również świeżo upieczonym chlebkiem. Właśnie dlatego firma OHB System pracuje nad piekarnikiem, który będzie mógł działać w stanie nieważkości. Jednym z wymogów jest to, aby jego zapotrzebowanie na moc nie przekraczało 250 watów. Pomocne może być obniżanie ciśnienia w jego wnętrzu, ponieważ wtedy temperatura wrzenia wody będzie niższa.

Równie istotny będzie przepis na ciasto, które w ogóle się nie kruszy (bo to właśnie okruszki są powodem zakazania chleba w kosmosie). Testy powinny mieć miejsce w przyszłym roku i będziemy mogli liczyć na transmisję na żywo z wnętrza piekarnika!

Piwko na Marsie?

Tutaj już bardziej w formie żartu, jednak firma Budweiser zaczęła nieśmiale poruszać temat produkcji piwa na Czerwonej Planecie. O temacie wspominał Maciej Sikorski:

Czego potrzeba do kolonizacji Marsa? Lokalnego piwa…

Podczas imprezy SXSW zorganizowanej w Austin omówiono to zagadnienie i przedstawiono m.in. listę wyzwań, którym trzeba sprostać, jeśli chce się produkować piwo na Marsie.

piwo w kuflu

Jestem przekonany co do tego, że gdyby naprawdę pojawili się kolonizatorzy na Marsie, to temat pozaziemskiego piwa mógłby szybko awansować z żartu, do jednego z priorytetów…

Ludzie mają takie same potrzeby, niezależnie od tego czy są na Ziemi czy nie

Ekspres do kawy na ISS, czy piekarniczek na ISS, to rzeczy, które już teraz są brane na poważnie. Łatwo sobie wyobrazić, że jeśli temat kosmicznej turystyki w końcu ruszy z kopyta (nie wiem kiedy, ale w końcu ruszy), wtedy będziemy się starać o coraz więcej wygód np. na stacjach księżycowych, a potem pewnie nawet na marsjańskich koloniach. Chyba nic lepiej nie pokazuje naszej natury. To imponujące, że potrafimy przetrwać w niezwykle zabójczym środowisku, ale skoro już tam jesteśmy… to może jakaś kawka?

Źródło

  • Petruszek

    Szczerze mówiąc sądziłem, że tak podstawowe problemy zostały rozwiązane już dziesiątki lat temu. W kosmosie bez kawy, pączków i piwa? To po kiego ch…a tam lecieć?
    A z czysto technologicznego punktu widzenia, jakie monitory są stosowane w pojazdach i stacjach kosmicznych? Nadal CRT? Jak w stanie nieważkości zachowują się nowsze technologie wyświetlania obrazu? Czy telefon komórkowy, przy założeniu, że jest zasięg, będzie działał?

  • maniek122112

    Jeśli chodzi o stację kosmiczną, pierwsze czym powinni się zająć to stworzenie sztucznej grawitacji – odpadłyby wtedy problemy z kawusią, chlebusiem i rzygusianiem po nadmiarze piwusia. A tak, to łatanie problemów po pierwotnej fuszerce.

    • Jack Morgan

      „Pierwotnej fuszerce”?
      Sztuczna grawitacja, to takie oczywiste! Ze tez na to nie wpadli. Najwyrazniej nie czytali tych samych powiesci science fiction co Ty.

    • maniek122112

      Po pierwsze wyluzuj chłopie trochę miednicę, a po drugie sztuczna grawitacja to nie jest nic skomplikowanego.

    • Jack Morgan

      Moja egzaltacja byla szydercza. Takie rzeczy ciezko sie przekazuej na pismie najwyrazniej.
      A „sztuczna grawitacja” to jest jak najbardziej cos skomplikowanego do praktycznego wdrozenia.

    • maniek122112

      Bo ja wiem, może i w praktyce nie jest to takie proste. Ale nawet nie pokusili o dołączenie do ISS jakiegoś małego, eksperymentalnego torusa czy chociaż obracającego się pręta z klatkami na myszy na końcach ;)

    • Torus musiałby być dość duży by wytworzyć grawitację na poziomie 1G. Póki co jest to po za zasięgiem portfela by wynieść tyle materiału w przestrzeń – po za tym pozostaje jeszcze kwestia późniejszego serwisu by się to nie rozleciało.

    • maniek122112

      Już nawet 0,1G ułatwiłoby życie – okruchy by nie fruwały, a kupa w kibelku leciała w odpowiednim kierunku ;)

    • No nie wiem… Księżyc ma grawitację na poziomie 0,16G – jakieś ciążenie to jest, ale wiele nie pomoże. Pamiętaj też o eksperymentach, które przeprowadzane są właśnie przy zerowej grawitacji. Jeśli mieliby robić eksperymenty z torusem to musieliby utworzyć do tego celu specjalny moduł, a żeby był on użyteczny to prędkość z jaką wykonywałby on obrót musiałby być zredukowany przez wydłużenie średnicy co w dalszym rozpatrywaniu prowadzi do problemów finansowych. Serio, grawitacja nie jest teraz priorytetowa, a celem późniejszych redukcji kosztów teraz mogą dopracowywać koncepcję. Oczywiście ja tu tylko „teoretyzuję” bo być może jakieś dalsze prace zostały podjęte niż jedynie teoretyczne dywagacje i projekty koncepcyjne.

    • maniek122112

      Brzmi rozsądnie, szczególnie te „problemy finansowe”