0

Prezes STS o umowie z Polską Ligą Esportową : To jest suma, gdzie dogadałby się pan z klubem z ekstraklasy

STS czyli największy bukmacher w Polsce został sponsorem Polskiej Ligi Esportowej prowadzonej przez Fantasy Expo Challenge. STS podpisał z FEC umowę na 2 sezony ligi i obiecuje, że jeśli "liczby" będą się zgadzać to współpraca ta będzie kontynuowana. Podczas konferencji ogłaszającej ten sponsoring miałem okazję porozmawiać z Prezesem STS czyli Mateuszem Juroszkiem.

Zapraszam do przeczytania wywiadu, w przeciwieństwie do wielu prezesów z którym robiłem wywiady tym razem jest i mięso i momentami bardzo szczerze (o poziomie organizacji esportowych):

GM: Panie Prezesie, miliard przychodu był w zeszłym roku przekroczony?

MJ: Miliard sześćset, ale nie na samym esporcie (śmiech)

GM: A czy tę esportową część już widać w tym torcie?

MJ: Wyniki esportowe cały czas badamy, uczymy się też tego, patrzymy, co klienci obstawiają – jak wspomniałem wcześniej tutaj dominuje Counter Strike .

Na początku wszystko zaczęło się od Virtus.pro, który jest naszym „dobrem narodowym”, więc nawet klienci, w których historii widzieliśmy, że głównie obstawiali piłkę nożną, nagle zaczynali obstawiać esport. Teraz widzimy też klientów którymi są młodzi ludzie, którzy są typowo esportowi, przychodzą do nas i obstawiają tylko esport.

Są takie momenty, gdzie esport jest w pierwszej piątce najlepiej obstawianych, ogólnie jest w pierwszej siódemce. Wiadomo, że piłka nożna, tenis, koszykówka, piłka ręczna, siatkówka są bez konkurencji. Skoki narciarskie są są też bardzo popularne, ale jest mało wydarzeń.

esport STS Polska Liga Esportowa

GM: To prawda.

MJ: Gdyby zawody w skokach narciarskich odbywały się trzydzieści razy dziennie na całym świecie to byłby najlepszy dla nas sport! My ze swojej strony bardzo mocno windujemy temat esportu, między innymi dlatego, że tych wydarzeń jest bardzo dużo.

Podchodzimy jednak do tego zupełnie inaczej – angażujemy się w esport od dawna a nie w momencie, który stał się modny. Dziś na rynku jest wiele firm, które chcą się do esportu przykleić bo widzą rosnące cyfry i zainteresowanie.

GM: Ale czy ten esport już na dzisiaj jest dla was biznesem, czy dopiero będzie?

MJ: Tak, jest. Dzisiaj jest już biznesem i w tym roku ma być coraz większym – zgodnie z naszą prognozą. Jak będzie coraz większym biznesem, to też coraz więcej pieniędzy będziemy inwestować w sponsoring. Tak działamy również w klasycznym sporcie – w te sporty na których zarabiamy inwestujemy coraz więcej (sponsoring).

Mamy nadzieję, że przez to, że tak wcześnie weszliśmy w e-sport, to ci młodzi ludzie będą nas z nim identyfikować i będą u nas obstawiać, będą chcieli za tę parę złotych dziennie się bawić – a to robi skalę. Bo cyfry, jeśli chodzi o oglądalność i wydarzenia są imponujące.

Poza tym dążymy do tego, żeby wspomóc profesjonalizację tej branży, mamy w tym doświadczenie. Stąd nasze zaangażowanie. Wspieramy całościowo polski esport.

GM: Czym przekonał was FEC do sponsorowania ich ligi, zakładam że ESL też ubiegał się o sponsoring. Co takiego dał wam FEC, co was przekonało?

MJ: Wie pan co, my mieliśmy pierwszą umowę z Izako Boars, która jeszcze trwa. Kolejna umowa była z Innocentem, też trwa. Potem było kilka różnych umów na stole, dużych brandów – jak Pan poszpera po rynku to bardzo łatwo się pan dowie które to były brandy – te rozmowy trwały.

Tutaj problem polega na tym, że jak pan dzisiaj pójdzie do Ekstraklasy to Ekstraklasa jest bardzo profesjonalnie zarządzana. Jeżeli Ekstraklasa proponuje panu pakiet usług to on jest pewny:. na przykład ma pan w pakiecie reklamę na każdym stadionie. To jest to uregulowane między klubami a Ekstraklasą.

W esporcie to się wszystko dopiero rodzi. Pakiet, który był z organizacjami esporotwymi negocjowany cały czas zmieniał, bo się okazało, że “oni tego nie dogadali umownie, że to mają na ładne oczy, a tu mają kopię z Messengera, Twittera, Facebooka, że się dogadali”

Jeśli chodzi o FEC to udało porozumieć, była dobra chemia do współpracy i to jest bardzo ważne. Patrząc na nasze umowy sponsoringowe w skali całego kraju, to ta “chemia” jest bardzo ważnym czynnikiem bo potem po prostu dobrze układa się współpraca.

Pakiet który zaproponował FEC był dla nas atrakcyjny i to wszystko do razem spowodowało, że się zdecydowaliśmy z nimi współpracować. Zobaczymy jak to się wszystko ułoży. Mamy umowę na dwa sezony, potem ocenimy na ile to jest ciekawy produkt.

GM: Wokół esportu krąży wiele takich „mętnych, hazardowych biznesików”. Handel skórami, loterie itp.. Jak wy na to reagujecie? Jak widzę drużynę zagraniczną czy transmisję sponsorowaną przez bestsking-costam.com to się zaczynam zastanawiać, czy tam gdzieś jest odpowiedzialność w tych całych organizacjach.

MJ: To wszystko wymaga profesjonalizacji i regulacji tego biznesu.. To są regulacje, o które trzeba zadbać i które trzeba tak zorganizować aby esport miał z tego korzyści i przychodu. Zakłady bukmacherskie mogą być świetnym sponsorom dla esportu – prowadzą odpowiedzialny biznes. Hazard i różnego rodzaju “kasyna” będą zainteresowane jedynie zarabianiem i pieniądze nie będą trafiać do esportu.

GM: A czy w przypadku FEC rozmawialiście o tym i zastrzegliście sobie, że np. nie chcecie, żeby tacy sponsorzy dodatkowi się pokazywali wokół was?

MJ: Mamy wyłączność na swoją branżę w Polskiej Lidze Esportowej i dlatego nikt inny, kto się łączy z jakąkolwiek bukmacherką czy hazardem się nie będzie mógł pojawić, ale my nie mamy wpływu na to, jakich sponsorów będą miały drużyny.

To nie jest tak, że Polska Liga Esportowa płaci tak gigantycznie pieniądze do klubów, że one będą jej słuchały. Ja myślę, że są ekipy, które jeszcze tutaj organizacyjnie mocno namieszają, bo oni mają ambicje mocno globalne.

GM: I słusznie, bo to chyba jedynie słuszny kierunek. Esport to globalny biznes

MJ: Rzeczywiście w esporcie najważniejsze jest zbudowanie globalnej marki i wartości. Potem będzie z tego wartościowy biznes.

GM: To jest jakiś plan.

MJ: Tak, jest to jakiś plan. Dobrze, że część branży zdaje sobie sprawę z tego, że on na tym dzisiaj dużo nie zarobi. Koszty utrzymania zespołu i rozwoju są duże, a nie wygrywa się cały czas.

GM: Mają zdolności do znalezienia dobrego partnera czy też sponsora.

MJ: Tak,. Zresztą część osób z branży esportowej w tych obszarach porusza się, więc powinno sobie z tym wszystkim poradzić. Tak jak jednak wcześniej wspominałem chcielibyśmy aby Polska Liga Esportowa była na tyle profesjonalna, żeby mogła nam zagwarantować, że np. nie będzie nielegalnych firm hazardowych współpracujących z zespołami, ale aż takiego wpływu na to nie mamy.

GM: Rozmawiałem z jednym z dużych polskich esportowych sponsorów, G2A z Rzeszowa i oni stwierdzili, że wycofują się trochę z finansowania esportu, ponieważ gracze nie kupują gier. A ich podstawowym biznesem jest sprzedaż gier.

MJ: To jest to, co mówiłem.

GM: Więc pytanie jest – czy gracze, fani esportu obstawiają?

MJ: Tak, obstawiają, obstawiają coraz więcej. I my to widzimy w obrotach.

GM: A jaka była największa stawka w esporcie, kojarzy pan?

MJ: Prawdopodobnie te większe stawki w esporcie obstawiały osoby, które raczej już były naszymi klientami w ogóle bukmacherskimi. Czyli np. ktoś był już klientem i obstawił dużą kwotę, że Virtus.pro wygra. Były to kwoty bliżej 10 tysięcy PLN.

GM: Jak duży jest wartościowo kontrakt z FEC-em? Czy to jest liczone w setkach tysięcy czy powyżej?

MJ: To są setki tysięcy. Powiem panu tak – to jest umowa, gdzie dogadałby się pan z klubem ekstraklasowym na jakiś sensowny pakiet, lub z siatkarskim. W piłce ręcznej to już w ogóle byłby pan sensownym sponsorem.

Bardzo dziękuję za rozmowę