134

Boniek o esporcie “To świadectwo pewnej patologii”. Panie Zbigniewie już tłumaczę…

Prezes PZPN Zbigniew Boniek ostatnio w rozmowie na Twitterze z Bogusławem Leśnodorskim (który ostatnio zainwestował w drużynę AGO Gaming) w swoim stylu napisał to, co myśli o e-sporcie. I byłoby śmiesznie gdyby nie to, że to jednak jest smutne.

Boguś bez jaj,e-sport to jest i będzie duża kasa,ale to także świadectwo pewnej patologii.Siedzieć godzinami i walić w joystick?

esport bonier

Abstrahując już od prowokacyjnego “joysticka”, który jako narzędzie wspomagające gry już dawno umarł, a w esporcie istnieje tyko w pewnych rodzajach gier, wpis ten jest po prostu smutny. Boniek pokazał, że jest już chyba na tym etapie życia, gdzie ignorancja wygrywa z chęcią poszerzania horyzontów. Łatwiej jest bowiem coś zaszufladkować na podstawie prostych przesłanek niż poznać i zrozumieć. I takie podejście Bońka do esportu powoduje, że zbliżył się on bardziej do dinozaurów ciągle ryczących, że esport to nie sport.

Esport to nie sport!

To główny zarzut wszystkich tych, którzy chcą deprecjonować znaczenie zmagań i rozrywek w grach komputerowych online. Wiecie co? Mają racje esport jest inny – ma co prawda dużo więcej cech wspólnych ze sportem niż różnic, ale nadal są to dwie różne rzeczy. Wiecie co jeszcze? W świecie esportu nikt nie ma problemu ze sportem – nie ma tutaj specjalnej rywalizacji czy wyliczanek kto jest lepszy. Fani sportu są również fanami esportu, bo niby dlaczego kibicując Legii nie miałbym być fanem Virtus Pro.

Dlaczego ciągle ktoś próbuje stawiać w kontrze sport i esport? Są to owszem dwa różne światy, ale zbliżają się do siebie, łączy je więcej niż dzieli i już teraz widać, że są pewne miejsca na współpracę, którą wiele klubów piłkarskich już wykorzystuje.

Rywalizacja między esportem a sportem może odbywać się gdzie indziej – na poziomie finansowym jeśli chodzi o sponsorów. Tutaj jednak ze swoimi budżetami klasyczny sport (szczególnie bardziej popularne dyscypliny) nadal mogą spać spokojnie. W przyszłości jednak duży inwestor może stanąć przed dylematem, czy lepiej zainwestować w drużynę piłkarską czy drużynę CSGO. Wszystko będzie zależeć od tego, co chce osiągnąć poprzez inwestycje, jakiej grupie docelowej się pokazać itp. Oczywiście ważne też będą takie wskaźniki jak rozpoznawalność, zaangażowanie fanów, liczba widzów itp. I tutaj esport prezentuje się coraz lepiej i staje się coraz bardziej atrakcyjnym kąskiem dla sponsorów, co widać chociażby po naszym lokalnym podwórku i zaangażowaniu takich firm jak Sprite, T-Mobile, Play, Intel itp.

Siedzenie przed komputerem to patologia?

Pamiętam jak kiedyś Kaczyński nazwał internautów. Wtedy jeszcze wielu ignorantów traktowało użytkowników internetu jak “tych innych”, opisując ich wyimaginowanymi cechami. Mam nadzieje, że Boniek nie chce uprawiać polemiki na tym samym poziomie, co kiedyś Kaczyński, popisujący się swoim brakiem już jak na tamte czasy dość powszechnej wiedzy o “internautach”.

Wracając jednak do patologi siedzenia przed komputerem i machaniem joystickiem. W takich czasch żyjemy, że chcąc nie chcą znaczna część z nas spędza większą część życia zawodowego przed komputerem. Nikt nam jednak nie broni dbać o swoją formę i utrzymywać zdrowy tryb życia. Nikt nie broni esportowcom dbać o siebie, chodzić na siłownie czy uprawiać klasyczny sport. Wiele profesjonalnych organizacji esportowych zwraca na to szczególną uwagę, bo poza przygotowaniem do turnieju, ważna jest jeszcze kondycja fizyczna oraz psychiczna. Współpracuje się więc nie tylko z fizjoterapeutami, ale również sportowymi psychologami.

Ci, którzy interesują się esportem to jednak wiedzą. Pytanie jak zmienić pogląd na esport ludzi takich jak Zbigniew Boniek, którego osobiście bardzo szanuję, ale w tym wypadku po prostu gada głupoty. Do tego stosuje uogólnienia, które w dyskusjach inteligentnych ludzi powinny być zakazane.

Możemy nie interesować się esportem (choć esport ma już 30 letnią historię), możemy dziwić się że tak szybko się rozwija i cieszy się rosnącym zainteresowaniem. Zamiast jednak go krytykować polecam go bliżej poznać. Ja w kibicowanie esportowcom wciągnąłem się na maksa. Staram się oglądać każdy mecz polskich drużyn CSGO, oglądać każdy większy turniej itp. Uwierzcie mi, że emocji i nerwów nie brakuje. I nie uważam aby esport był czymś gorszym niż sport. Jest inny, na razie jeszcze trochę gorzej zorganizowany itp., ale daje jednak to czego kibic oczekuje czyli EMOCJE. Owszem nadal esportowa widownia to głównie ludzie młodsi, ale to też się bardzo dynamicznie zmienia. Pamiętam pierwszy IEM w Katowicach i ten ostatni w zeszłym roku. Gołym okiem dało się zauważyć, że publika jest nieco starsza, a to przecież zaledwie kilka lat różnicy.

Może więc te wszystkie gry są szkodliwe dla naszego mózgu i naszych oczu?

Polecam poniższy materiał – okazuje się bowiem, że dzięki grom możemy poprawić naszą orientację wzrokowo ruchową, refleks, skupienie, a nawet pewne aspekty związane ze wzrokiem (tak, wbrew pozorom era szkodliwych monitorów już dawno minęła – teraz gry potrafią rozwijać wzrok w pewnych aspektach). Oczywiście jak ze wszystkim w życiu – jeśli przesadzimy z graniem, to będą tego dość przykre konsekwencje. NIe rozmawiamy jednak o skrajnych przypadkach, ale o zorganizowanych profesjonalnie rozgrywkach i pro graczach.

Panie Zbigniewie, polecam odwiedzić jakąś organizację esportową AGO. Pride czy Virtus Pro. Porozmawiać z zawodnikami, z trenerami. Poznać trochę esport i okryć dlaczego jest dla wielu tak fascynujący i emocjonujący.

  • John Snow

    15 lat pracy jako IT. Rok zerowy – wzrok idealny. Rok piętnasty – noszę minusy. Faktycznie siedzenie przed komputerem nie szkodzi. ;)

    • To się nazywa starzenie organizmu – mam niestety podobnie. Choć nadal tylko połówki

    • kofeina

      Problemy z akomodacją spowodowane starzeniem się organizmu to tylko jedna z możliwości. Powinna się ona pojawić w wieku ok. 45 lat.

    • PhD

      Mylicie wady… starczowzroczność powoduje rozluznienie pracy mięśni(także przez starzenie się móżdzka odpowiedzialnego za te mięśnie) tu się nosi plusy. Co do Johna Snowa, Korelacja nie równa się przyczynowości, myopia jest dziedziczna i środowiskowa, skąd wziął się mit że tv komputery książki powodują myopie? ano przez fakt że osoby korzystające z tych narzędzi większą część życia spędzało w środku, brak słońca a tym samym witaminy D której brak wpływa na rozwinięcie się krótkowzroczności). Myopia niestety jest częsta i postępująca.

    • kofeina

      Się dałem zrobić jak dziecko. Żeby pomylić minusy z plusami? Ech…

    • Kazujui

      A astygmatyzm ?

    • Grzegorz B

      15 lat przed komputerem. Rok zerowy – wzrok idealny. Rok piętnasty – prawie idealny. Raczej nie ma reguły :-)

    • Pluto

      20 lat przed komputerem. Rok zerowy – wzrok idealny. Rok piętnasty – prawie idealny.
      Dodam, że mam wrażliwe oczy i w czasach monitorów CRT cierpiałem gdy monitor nie miał 60Hz. Obecnie od ponad dwóch lat ultrabook 13,3″ z matrycą FHD i skalowaniem 100%. Inni podchodzą i mówię, że malutkie wszystko mam i jak mogę to widzieć. Ja na to, że mi tak jest dobrze.

    • Mailosz

      15 lat przed kompem. Rok zerowy – noszę okulary. Rok piętnasty – noszę okulary.

    • Alot

      Same here.

      Reguła jest jedna i nazywa się higiena pracy.

    • Jack Morgan

      Mozesz oczywiscie oszukiwac sie w ten sposob. To kuszace.
      Regula jest jedna i nazywa sie geny.

      Prawda jest taka, ze wygrales na loterii a probujesz ludziom wmowic ze sam zarobiles.

    • Alot

      O genach to może mówić 70 latek z idealnym wzrokiem…

    • Ab

      O genach może mowic każdy, kogo w młodym stosunkowo wieku dotknela choroba (wzroku).

    • Rafał Troczyński

      25 lat przed komputerem, IT, Rok zerowy – wzrok idealny, pomimo poszukiwań, lekarz mówi że po prostu szanuję oczy lub takie mam. No ale w czasach kineskopu wydawałem fortuny na filtry, potem wolałem mieć matrycę IPS zamiast szybkiego procka, dziś to punktuje. W pracy i domu pracuję na laptopie z dockiem, więc w domu mam dwa ekrany 24″ i w pracy 1 szt. 24″. To ma wpływ na oczy, wielkość czcionek itd. pracuję średnio około 9 godzin, do tego połowę na stojąco, przerwy co godzinę na 5 minut.

    • Heinz Dundersztyc

      Aha- czyli np. taki boks, który jest sportem, to już zdrowy, co nie? Np, Taki Muhammad Ali- tak się „sportował”, że się nabawił parkinsona. Poza tym, to są przypadki „śmierci na ringu”?

      Ile to było przypadków, że piłkarze umierali na boisku?

      Faktycznie- sport też nie szkodzi ;)

    • Adam§

      Albo Gołota, tyle razy zarobił gongi na głowę, że dzisiaj nie potrafi normalnie się wysłowić i składać zdań. Samo zdrowie!

    • żaden sport, nawet na amatorskim poziomie nie jest zdrowy , a co dopiero na profesjonalnym poziomie. Sport jest zdrowy na poziomie czysto rekreacyjnym

    • kofeina

      8 lat pracy w IT. Rok zerowy – mam bujną czuprynę. Rok ósmy – jestem łysy. Faktycznie siedzenie przed komputerem nie szkodzi. ;)

    • Bigos Trismegistos

      Może to łysina motywowana politycznie? :P Teraz się opłaca!

    • Bardzo ciekawe. Dwie sprawy:
      1) W wieku 13 lat (jakieś 6miesięcy przed zakupem pierwszego komputera) stwierdzono u mnie wadę wzroku, – 0,5 dioptrii. Też pracuję w IT już prawie 20lat i znakomicie pasuję do opisu geeka – dziennie spedzam przed ekranem po kilkanaście godzin (bo pracuję i wypoczywam przy ekranie). Guess what – moja wada wzroku nawet nie drgnęła.
      2) Od kiedy to jakikolwiek szanujący się „pracownik IT” uznaje za regułę pojedyncze zdarzenie? Chyba spało się na studiach…

    • PIT

      Tylko czytanie szkodzi. Kolega dopóki nie zaczął programować tylko tłukł w strzelanki to wzrok miał perfekt. Rok programownai przyprawił go o minusy.

    • Rion

      Argument jest inwalidą. Naprawdę uważasz, że można na podstawie jednego przypadku tworzyć wzorzec dla jakiejkolwiek teorii? To ja nie wiem jak się trzymasz w branży IT. Żeby trochę rozjaśnić o co mi chodzi, dam przykład. Ilu znasz chińczyków? Czy to w takim razie oznacza, że nie ma chińczyków? Albo, że jest ich tak mało?

    • W wieku:
      6 lat: -1 D
      15 lat: -10.5 D
      24 lat (2018): -10.5 D

      Przy czym wzrost wady pokrywa się z szybkim wzrostem ciała, a ostatnie 9 lat spędzałem przed kompem średnio bite 8h/dzień, sporą część tego czasu grając w gry multiplayer.

      Faktycznie siedzenie przed komputerem szkodzi 😂

    • skandal

      Dokładnie. U mnie wada rozwinęła się gdy zacząłem rosnąć. Mam 32 lata, od 18 roku życia wada raczej jest w miejscu mimo, że siedzenie przy komputerze to moja praca.
      Wpływ wyświetlaczy wydaje się być marginalny i psuje wzrok prawdopodobnie tylko przy odpowiednich predyspozycjach.

    • jansava

      25 lat pracy jako it. Rok zerowy – wzrok idealny. Rok 25 – wzrok idealny. Na złe geny nie poradzisz

  • Ziomuś

    Piłka nożna się niestety kończy, korupcja zjada tę instytucję i miano ciekawszych i ważniejszych przejmą następni, młodsi, lepsi. Ja piłki nie oglądam od 10 lat i czuję się przez to lepszym człowiekiem, już nie wspomnę, że jakoś mi daleko do patologii, która chodzi na Legię…

  • Lukasz

    „W takich czasch żyjemy, że chcąc nie chcą większośc z nas spędza większą część życia zawodowego przed komputerem.” Tym zdaniem autor wykazuje się taką samą ignorancją jak bohater artykułu. To, że autor i ludzie z jego otoczenia pracują głównie przed komputerem to nie oznacza że większość społeczeństwa ma tak samo.

    • Może faktycznie powinienem użyć sformułowania – znaczna część ludzi

    • Marx

      .. w moim otoczeniu
      Bo wszyscy „fizyczni” jak budowlancy czy rolnicy to z komputerem raczej sporadycznie wspolpracuja, chyba ze mowiac komputer myslisz o smartfonie…

    • Kamil Czaja

      Jednak ilu jest budowlańców i rolników, a ile osób pracuje w korporacjach spędzając mnóstwo czasu przed komputerem?

    • PIT

      Pracownicy korporacji którzy siedzą za biurkiem to mniejszość.

    • Marx

      nie chce mi sie szukac, znalazlem taka prosta statystyke z biblioteki:

      prac. umysłowi – 61
      prac. fizyczni – 45http://www.bibliotekaczyzew.pl/asp/pl_start.asp?typ=14&sub=2&menu=44&strona=1

      Zakladajac ze pracownicy fizyczni z definicji raczej mniej z biblioteki korzystaja wychodzi na to ze jest przynajmniej pol na pol

  • Jan

    SJP PWN:
    „sport «ćwiczenia i gry mające na celu rozwijanie sprawności fizycznej i dążenie we współzawodnictwie do uzyskania jak najlepszych wyników»”

    A przez to, że ludzie spędzają życie siedząc przed kompem problemy z kręgosłupem zaczynają być chorobą cywilizacyjną.

    • W którym roku powstała ta definicja? To nie jest tak, że się z nią nie zgadzam ale sport też się zmienia – definicje pozostają :)

    • Jan

      Nie mam pojęcia. Ale tak to już jest, że pewne słowa mają określone konotacje, a gdyby esport był po prostu sportem, to nie trzeba by było dodawać „e” ;) Boniek oczywiście trochę przegiął (to częste wśród internetowych śmieszków, chcą szybką puentą „zaorać” i wychodzi jak wychodzi), ale sam nie wiem. Może właśnie dlatego że ludzie spędzają życie siedząc lepiej promować ten tradycyjny sport.

    • Ziomuś

      Boniek dokładnie wiedział, co pisze. Wie, że kolejne lata mogą być coraz gorsze, po zawodach w Rosji się okaże. Kiedyś nie było nic innego tylko piłka i skoki narciarskie. Teraz klient, który kupuje piłkę w TV/VOD/na stadionie ma więcej możliwości wydania swoich pieniędzy i niestety dla piłki, da się je wydać o wiele lepiej. Kiedyś, jak ktoś nie grał w nogę na boisku szkolnym, był ciapą i cieniasem. Teraz może być kimś robiąc to, co lubi i być w tym dobry. Jak to ma być siedzenie i granie w grę, to czemu nie.

    • Alot

      Po pierwsze otyłość.
      Po drugie niechęć do aktywności fizycznej w formie rekreacyjnej, o czymś więcej nie wspominając.
      Po trzecie ‚zinstytucjonalizowane’ działania zwalniające młodzież z obowiązkowej aktywności fizycznej w szkole.
      Po czwarte – w 2005 roku w MP w skokach startowało 71 zawodników, w 2017 tylko 35. W innych dziedzinach sportu jest podobnie. Nie ma młodzieży, więc nie będzie juniorów i seniorów.

    • Marx

      zgodnie z tą definicją szachy to nie sport

    • Grubas
    • Secundus Interpares

      bo to nie jest sport!

    • Marx

      a strzelectwo to sport? a curling?

  • Matjus Zicz

    Sport to dzieciaki grające pod blokiem w piłkę – Piłka Nożna to już biznes rozrywkowy i na tym polu nie różni się od „e-sportu”.

  • gom1

    Szachy, brydż, rzutki, snooker – trochę tych „małosportowych” sportów jednak jest. No ale przecież w gry każdy umie grać.

    • kofeina

      Trybunał Sprawiedliwości UE nie uznał brydża za sport, przynajmniej w rozumieniu dyrektywy o VAT ;)

    • Kanels

      …F1, strzelectwo, golf…

      Tego jest bardzo dużo.

  • Heinz Dundersztyc

    Takie szachy, brydż, czy curling jakiejś krzepy i kondycji czempiona nie wymagają… Łucznictwo podobnie. Bo tam większość „rywalizacji” dzieje się w głowie. I to jest sport.

    A że dziś jest coś takiego jak e-sport, czyli cała „akcja” dzieje się w wirtualnym świecie, tylko trzon całej tej akcji w głowach zawodników- a nieeee, to panie już nie jest sport, bo oni powinni się więcej ruszać. Albo chociaż ruszać czymś drewnianym/metalowym i „uprawiać sport”.

    PS: A sprzedawanie meczów, kibolstwo i wandalizm to nie jest patologia polskiej piłki, co nie Zibi? Faulowanie… No dobra, może nie, ale „udawanie faulu”, błędy sędziowskie i ta cała niechęć do nowej technologii w piłce nożnej to nie jest patologia, prawda?
    Że też się te „śmiecie” z polskiej ligi siatkarskiej „sprzedały” i powprowadzały „challenge” :^)

    • Alot

      Curling wymaga całkiem niezłej sprawności. Łucznictwo podobnie.

    • Kanels

      A F1? Golf? Strzelectwo? Snooker? Kręgle? Poker? Bule? Krokiet? itd. itp.

      Tym bardziej że w esporcie również staje się ważne zdrowe ciało.

    • person

      F1? Serio? To jest, jak z resztą każde wyścigi, wymagający sport nie tylko psychicznie ale też fizycznie. Kręgle też wymagają jakiejś sprawności fizycznej i psychicznej. Krykiet tak samo. Strzelectwo? Również. To nie jest głupie naciskanie na cyngiel.

    • Alot

      Zadajesz pytania na poziomie 5 letniego dziecka.
      Nie wiem czy traktować poważnie czy uśmiechnąć się z politowaniem.

  • Daniel Stawicki

    Boli go że kaska odpływa i tyle. Esport przejumje młode pokolenie, przy piłce pozostaja starsi a to oznacza spadek dochodow za jakis czas.

    • Ziomuś

      Damn right!

    • Młode pokolenie też za jakiś czas będzie starsze.

    • Daniel Stawicki

      No wlasnie i nadal bedzie ogladac raczej esport niz pilke a stanie sie najcenniejszym targetem dla reklamodawcow.

    • random9

      na jakim ty swiecie zyjesz, esport cieszy sie coraz wieksza popularnoscia ale bez przesady z takimi wnioskami…

    • Daniel Stawicki

      Esport wykancza pilke tak jak Internet wykancza TV, radio i gazety. Proces postępuje i bedzie trwal wiele lat, ale pilka juz nie bedzie taka wielka jak byla kiedys. Zreszta juz teraz ludzie nażekaja że to głównie marketing a nie sport.

    • Dobrze że tylko piłke

    • Alot

      Za 10 lat będziesz zdzwiony, że na MŚ w siatkówce, piłce nożnej, piłce ręcznej, albo na olimpiadzie nie ma polskich sportowców.
      Nie ma, bo dzisiaj nie ma kadetów i młodzików. A jak nie ma młodzików, to nie będzie juniorów a potem seniorów.
      I będziesz mógł oglądać wyłącznie e-sport.

    • Grubas

      Będą walki na dżojstiki ;)

  • Ogau

    Najlepiej to go podsumował pasha – 20000 tweetów Bońka to też trochę klepania w klawiaturę, co zakrawa o patologię.

    Boniek to taki sam beton tyle, że z dobrym PR.

  • Adam

    Sport vs Esport
    Biernie:
    Nie ma różnicy. Siedzimy i patrzymy się na innych.

    Czynne:
    Esport: mamy emocje kosztem kompletnie zmarnowanego czasu i kosztem zdrowia
    Sport: mamy emocje. Dodatkowo czas nie jest do końca zmarnowany, gdyż zwykle rozwijamy się fizycznie (nie na poziomie zawodowym i też nie w każdym sporcie).

    Mi osobiście szkoda życia na granie w gry (subiektywnie czysto)
    A oglądanie esportu nigdy mnie nie zainteresuje. O ile jeszcze siłą młodzieńczego sentymentu czasem na zawody sportowe rzucę okiem (sporadycznie coraz bardziej) to esport kompletnie odpada.

    • kofeina

      Głupoty :P

    • Adam

      Możliwe ☺ choć bronił bym tezy że gry to marnowanie czasu. Z wolnym czasem jest jak z jedzeniem. Można jeść chipsy i słodycze, można coś ‚wartościowego’ 😉

    • Marx

      szachy: mamy emocje jak w telenoweli i nie rozwijamy sie fizycznie. Wychodzi na to ze to najgorszy sport ze wszystkich :D

    • Adam

      Fakt. Chyba, że ktoś uzna że rozwijają psychicznie.

    • PIT
    • aeroplan

      „mamy emocje kosztem kompletnie zmarnowanego czasu”

      Hmm, nie wiem czy sobie zdajesz sprawę z tego, że czołowi esportowcy zarabiają naprawdę poważne pieniądze, więc raczej nie nazwałbym tego marnowaniem czasu, a po prostu zarabianiem na życie.
      A nawet, gdy ktoś nie jest zawodowym graczem, to czy spędzanie czasu na tym co sprawia mu po prostu przyjemność, można w ogóle nazwać jego marnowaniem?

      Zawsze mnie bawi, gdy ktoś autorytatywnie głosi co jest marnowaniem czasu. Zapewne ty masz jakieś pasje, zainteresowania, które powiedzmy ja mógłbym określić traceniem czasu. Każdy spędza czas, w taki sposób, aby być szczęśliwym. Co komu przynosi to szczęście jest sprawą czysto subiektywną i dyskutowanie o tym nie ma sensu, tak samo jak kłótnia o wyższości blondynek nad brunetkami lub odwrotnie.

  • Dobrze by było, gdyby na temat e-sportu i gier komputerowych nie wypowiadały się osoby urodzone przez 1980. I nie mam tu na myśli autora, tylko starych pierdzieli ala Boniek.

    • mój nick

      rocznik 78, wychowany na Amidze, aleś mi dojeb..ł:/

    • Daniel Stawicki

      Ja dokladnie tak samo, 78 i Amiga.

    • Wiadomo, trochę generalizuję, ale widzę, że od kilku dni o grach komputerowych (również przy okazji tematu o tym, że uzależniają) w mediach wypowiadają się ludzie, którzy są starsi niż pierwsze gry.

    • gfh

      co za fvckin logic
      nie moga sie wypowiadac ani starsi (co grali w gry zanim twoj plemnik wygral wyscig) ani male dzieci (bo sie nie znaja) najlepiej zeby tacy zwacy jak ty pisali o grach…
      a co ty k*** osiagnales…
      nawet recznika dla Bonka nie jestes godzien podac

  • Wpis Bońka to nie ignorancja. To znajomość polskich realiów i czytanie badań dotyczących kondycji fizycznej polskich dzieciaków.

    • I kogo to wina esportu czy rodziców?

    • Marx

      najlepszą krzepę to mają pewnie w Afryce jak gonią na piechotę za bydłem albo po wodę codziennie po 5 km. To nie jest niczyja „wina” tylko ewolucja. Jak nie trzeba gonić króliczka, to tylko kwestią czasu jest, gdy organizm w trakcie ewolucji np zatraci zdolność biegania.

    • Systemu, który nie potrafi opracować, wdrożyć i pilnować działań rozwijających sprawność fizyczną?

    • Alot

      Rodziców, którzy w e-sporcie widzą dla dziecka większą szansę, nawet kosztem jego rozwoju fizycznego w młodym wieku.

    • Serdeczny Anonimowy

      Nie znam Twojego otoczenia, ani Twoich znajomych, więc nie będę twierdził że nie masz racji, ale w otoczeniu moim i moich znajomych nie znalazł się jeszcze żaden rodzic namawiającego swoich dzieci do e-sportu ani wielogodzinnego siedzenia przed komputerem grając w gry. Podkreślam że chodzi mi o gry, bo jeśli ktoś chce pracować za komputerem w branży która tego wymaga, to naturalnie rodzice będą wspierać swoje pociechy w tym kierunku.

    • Daniel Stawicki

      Od ogladania pilki ta kondycja tez nie wzrosnie.

    • Czemu dyskutujesz sam z sobą?

    • ghj

      bo to iDiota
      z tym że dzieci ktore ogladaja pilke w tv albo na meczu pojda pograc na boisko a ta reszta co gra/oglada wirtualna pilke pojdzie kupic rurki jak ten Daniel

  • Paulus

    e-sport jest jak papierosy ktore nazywaly sie sport. wykorzystuje nazwe kojarzona ze zdrowiem do reklamy czegos niezdrowego. i nie chodzi o zawodowcow, tylko o masowego gracza ktoremu producenci sprzetu chca opchnac swoj towar. zgadzam sie z Bonkiem, grania nie powinno sie nazywac sportem, bo to jest jak kon trojanski. a jak juz to powinno byc ostrzezenie jak na fajkach. „e-sport grozi otyloscia.”

    • Marx

      gra w warcaby czy w bierki również. Ostatnio widziałem na eurosporcie wyścigi dronów. Jest sport? jest! A taka Formuła 1 – nikt nie zaprzeczy że to sport pełną gębą. A przecież tam też tylko siedzisz w fotelu, na dodatek wąchasz smog ze spalonych opon i rury wydechowej Hamiltona… ;)

    • Paulus

      no wlasnie.. producenci innego rodzaju sprzetu tez zdawali sobie sprawe, ze podniesienie rangi z dajmy na to gry w karty do rangi sportu przyniesie korzysci finansowe. e-sport to zwykly zabieg marketingowy polegajacy na przebrandowaniu „grania w strzelanki” na „e-sport”. takie ocieplenie wizerunku. w sumie ich swiete prawo. problem polega na tym, ze tworzac taka nowa galez „sportu” z wysokimi nagrodami tworzy sie kuszacy cel dla mlodych ambitnych ludzi. jakby w czasach mojej mlodosci byly takie wysokie nagrody , a dodatkowo moglbym sie nazwac sportowcem, to bym siedzial po 17 godzin dziennie grajac w Quake’a, i dzis bylbym bogaty… kurwa… ;)

    • PIT

      Nie byłbyś bo granie 17h dziennie jako trening nie dałoby ci możliwości do bycia w formie na zawody ;).

  • SPort i e-sport to dwie rózne rzeczy i trzeba je traktowac oddzielnie. Do tego sport trzeba podzielić na rekreacyjny, amatorski, i profesjonalny bo będzie się tu zasadniczo róznił. O ile w rekreacyjnym sobie krzywdy nie zrobimy (raczej) to w amatorskim już mamy spore szanse się rozwalić (generalnie wszyscy śmiejemy się z tekstu sport to zdrowie a co drugi ma cos rozwalone przynjamniej raz w roku)

    • kim

      Dokladnie sport nawet amatorski to sporo kontuzji.

  • Całkowicie się z Bonkiem zgadzam :) zawody w graniu na komputerze nie powinny mieć niczego wspólnego ze sportem. Bo młodym dzieciakom wydaje się że jak grają w jakieś durne gry to uprawiają jakiś sport :)

    • F of X

      Dzieciaki? Jesteś pewny?

    • No fakt :D

  • Alot

    Zabolało?
    I dobrze.

  • Slawko

    Czyli jak gram codziennie w multi Battlefielda 1 po dwie godziny to jestem sportowcem ?
    no wiecie nie profesjonalnie tylko tak rekreacyjnie dla zdrowia ;D

  • qwerty

    Zibi ma rację.
    Sport to coś, co się dzieje w świecie rzeczywistym a nie wirtualnym.

    • ggh

      do dzis mysla ze fifa na pc sprawia ze uprawiaja sport

  • Szymon

    Buahahhaahahahaha :) argumenty zarówno jednej jak i drugiej strony są po prostu śmieszne i w pewnym sensie dziecinne (mówię tu nie tyle o Bońku co przeciwnikach esportu). Boniek coś powiedział i hur dur internet ruszył z odsieczą.

    Problem jest jeden i jest bodaj niezwykle prozaiczny. SPORT kojarzy się jednoznacznie z ruchem. Piłka nożna, koszykówa, bieganie, narty, rower, boks, nawet skakanie na skakance, jazda na łyżwach, skoki spadochronowe, wyścigi samochodowe, skoki narciarskie… można by tak jeszcze baaardzo długo wymieniać. Piłka siatkowa, rugby, strzelectwo wyczynowe.

    Istnieje bardzo niewiele dyscyplin, które nazywa się sportem, a z ruchem mają niewiele wspólnego np. szachy. Są też takie dziedziny, które sportem nazywa się już z przymrużeniem oka np. układanie kostki rubika na czas.

    Sens tego wszystkiego jest taki, że sport to przede wszystkim ruch, to przesuwanie granic własnego organizmu dalej i dalej i dalej.

    I teraz wielu ludzi starszej daty ma duży problem z przypinaniem słowa SPORT do czegoś, co w gruncie rzeczy polega na siedzeniu przed monitorem i waleniu w joistick, klawiaturę, myszkę, pada czy inne ustrojstwo. Narzędzie nie ma tu znaczenia. Co ciekawe ja jestem programistą w zawodzie od kilkunastu lat i TEŻ MAM Z TYM PROBLEM.

    Dlaczego? Ano dlatego, że znam statystyki garbienia się współczesnej młodzieży, statystyki czytelnictwa, statystyki związane ze spędzaniem czasu wspólnie ze znajomymi, statystyki ilości czasu spędzanego poza domem i wszystkie one poleciały na łeb na szyję tylko i wyłącznie w wyniku tego, że w każdym domu obecny jest komputer podłączony do internetu.

    I mimo, że uważam esport za niezłą rozrywkę (nie dla mnie, ale dla wielu owszem) to w ogóle nie dziwi mnie pogarda jaką darzą go niektórzy ludzie. I tu niestety istotnie chodzi o gry komputerowe.

    Niestety takim pieprzeniem o rozwijaniu mózgu itd. nie da się zakląć rzeczywistości, by wyglądała bardziej różowo. Komputery istotnie zdegradowały nasze relacje społeczne, zmumifikowały wiele wartości i tego się nie zmieni pitoleniem o tym, że komputer nie psuje oczu. To jest najmniej istotny problem.

    Boniek darzy pogardą esport nie dlatego, że jest starym zramolałym gówno wiedzącym burakiem, ale dlatego, że doskonale zdaje sobie sprawę ile dzieciaków kiedyś waliło drzwiami i oknami do lokalnych drużyn piłkarskich młodzików, a ilu pojawia się dzisiaj i że wszystko to jest wynikiem rozleniwienia. Odcięcia od rzeczywistości i przejścia na stronę wirtualnej rzeczywistości.

    Jedziesz w tarty widzisz dzieciaki z łepetynami w komórkach, jedziesz nad morze i to samo, jesz kolację z rodziną, to samo itd. wszędzie internet i gry.

    I mimo że jestem programistą, mimo że spędzam przed komputerem niebotyczne ilości czasu też uważam, że robienie z esportu wartości porównywalnej z olimpiadą jest przegięciem. TAK TO JEST FAJNA ROZRYWKA, dostarczająca całej masy endorfin, ale na tym własnie kończy się jej rola. Jest tylko fajną rozrywką, która nie przekłada się na osiągnięcia tych młodych ludzi w świecie poza komputerem, nie wzbogaca ich kulturowo, nie wzbogaca ich mentalnie. A co nie mam racji? Może zawody w CS uczą histori?? NO proszę… pierdololo…

    I teraz żeby była jasnosć. Ja nie mówię, że sport jest zły, a współczesne pokolenie jest do bani. Mówię, że współczesne pokolenie posiada skarłowaciałą wrażliwość. Boniek tego nie akceptuje, wie z czego to wynika i nie będzie się pozytywnie wypowiadał o czymś, co robi ludziom papkę z mózgu. I raczej mi nikt nie wmówi, że jest inaczej. Widzę jaką wiedzę posiadają dzieciaki, widzę gówniarzy nie potrafiących upiec sobie jajecznicy, a nawet zawiązać sznurowadeł, powiedzieć dziękuję i przepraszam, ale za to recytują z pamięci wszystkie nazwy własne z Minecrafta itp.

    • Szymon

      To wszystko ma też drugą stronę medalu. Na takiej samej zasadzie na jakiej gość spędza 5 godzin dziennie grając w jakąś grę (po to by doskonalić swoje umiejętności wykorzystywania potencjału tej produkcji), funkcjonuje np. modelarstwo. Gość siedzi całymi godzinami i lepi te swoje samolociki, odcina się od świata i robi to co lubi.

      I tak po prawdzie wolnoć Tomku w swoim domku. Problemem jest kwestia nomenklatury. Dziś sztuką nazywa się gówno wysrane na środku pokoju w galerii BWA i tak samo dzisiaj (e)sportem nazywa się granie w gry. Dla Bońka to pewnie trochę brak szacunku dla tych, którzy uprawiają prawdziwy sport i to E przed nazwą nie ma tu znaczenia. DLa niego sport to ruch i dla niego nazywanie (e)sportem grania w gry jest właśnie patologią. To tak jakby ktoś próbował nazwać (e)masłem coś, co masłem nie jest nawet w jednym calu. Sporo ludzi by się burzyło i byłoby to zrozumiałe.

      Wiecie o co tu chodzi? EPAPIEROS to elektroniczna wersja papierosa. Niby to samo a jednak co innego. ESPORT to ma być taka elektorniczna wersja sportu. Tylko że to nie jest nawet podobne, bo rywalizować można też w strzelaniu kapslami na odległość i tylko dlatego, że jest to rywalizacja nie nazwę tego sportem. Przez szcunek do prawdziwych sportowców.

      Nazywajmy rzeczy po imieniu to nie będzie problemów. Nie e-sport tylko granie w gry :) i już. Nazwa e-sport powstała po to by sztucnzie podnieść rangę czegoś :) co jest po prostu zabawą dużych dzieci (co nie oznacza, że uważam ich za głupców).

    • ggh

      Tylko nikt takiemu modelarzowi czy rzezbiarzowi nie bedzie sponsorowal kleju czy hebla a tym dzieciom przy pc wszystko sponsoruja
      Ja tam wole rzezby ogladac na wystawach niz przyglupow klikajacych przy pc no ale taka moda bo nakrecaja sprzedaz gier i sprzetu wiec poki jest modne to inwestuja w nich.
      z tym że rzezby mistrza nie mozna tak latwo skopiowac i zastapic a takiego payalacha z csgo zastapi inny co kilka lat

    • Szymon

      W gruncie rzeczy zwróciłeś uwagę na dość istotny fakt. Modelarz sam musi zarobić na swoją pasję, a obiektywnie rzecz ujmując dzieciakom płacą, bo sami zarabiają na tym krocie…

    • teh

      E-gracze to tylko narzedzia, dopoki sa dobre (wzrok wporzo, refleks, osiagniecia) to beda uzywani a pozniej kopa w dupe i nastepny..
      Kogo beda pamietac za 100 lat: michala aniola czy jakiegos jacka z csgo kretyna ktory tam wycial 50 na mistrzostwach ?
      Z politowaniem patrze na nich majac nadzieje ze zaden glupek z rzadu nie wpadnie zeby im emerytury dawac za granie

    • Szymon

      Kolejne trafienie. Chociaż w piłce nożnej ten mechanizm też działa. Płacą do póki sprawny, a jak przestaje być sprawny nie ma co już tam szukać. Tyle, że dostaje się z tego tytułu ubezpieczenie, emeryturę itd. :) no i wkład własny jest sporo większy :)

    • Secundus Interpares

      w ten sam sposób nikt za sto lat nie bedzie pamietal pele, małysza i tak dalej.

    • Alot

      Niekoniecznie. Jak w każdej ‚zabawie’, jeśli jesteś wystarczająco dobry, to znajdzie się ktoś, kto pokryje koszty.
      A czasem da nieco więcej.

    • Secundus Interpares

      strzelanie kapslami to bylby k-sport :)

    • Witek Prytek

      Szymon, dziękuję za rzeczowy głos rozsądku – jako aktywny sportowiec, jako były klanowicz i ojciec syna który grał „ciutkę” za dużo.

      Korzystając z okazji, jeżeli ktoś powinien umieć zauważyć te niuanse, które chyba już dawno przestały być niuansami, to chyba Pan, Panie Grzegorzu. Tymczasem z takim doświadczeniem i wiedzą posuwa Pan farmazony, że wstyd. Internety przestały działać?

      https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/who-uzaleznienie-od-gier-wideo-i-komputerowych-choroba-psychiczna,801834.html

    • Bigos Trismegistos

      Nie zgadzam się, co do głównej tezy.

      Tak, to właśnie to, że teraz młodzież oddaje się innym rozrywkom boli pana Bońka. Ale nie chodzi tu (aż tak bardzo) o idealizowanie reultatów jakie przynosi konwencjonalny sport (bo są one mizerne i więcej w nich kontuzji niż korzyści), a o to, że świat się zmienia.

      Jak Zibi Boniek był dzieckiem, to wszyscy marzyli o byciu świetnym piłkarzem, a kto nim został, ten był bohaterem. To jest historia sukcesu jego życia, ale też marzenie wielu jego równieśników i wielu młodszych. Teraz to marzenie umiera, mało kto już je podziela. Bycie piłkarzem to bycie celebrytą + wysiłek na treningach i zrujnowane ciało. Jest jeszcze paru takich, którym się to podoba, ale ten czas przemija. I to jest moim zdaniem prawdziwy powód zawodzenia nad „stanem obecnej młodzieży” od tysięcy lat (bo przypominam, że jeremiady nad stanem fizycznym i umysłowym młodzieży znamy już z najwcześniejszych sumeryjskich tabliczek glinianych). To po prostu faza, jaką przechodzą starzy ludzie – muszą sobie ponarzekać na młodych. Może ze strachu przed zastąpieniem, może z żalu za własną młodością, której młodzi nie chcą odtwarzać, może z zazdrości.

    • Szymon

      Wiesz :) to dywagowanie na temat „co autor miał na myśli” to trochę bezsensowna droga, bo jeśli nie ma tu Bońka i nie może się wypowiedzieć na temat tego, co ja insynuuję i co Ty insynujesz, zarówno ja jak i Ty możemy mieć rację.

      Ujmę to może inaczej pisząc bardziej ze swojej perspektywy, bo jak pisałem jestem programistą, więc kimś kto niejako tkwi w tym środowisku, o którym mówimy.

      Dotykasz historii, a to dość istotna kwestia. Załóżmy (na potrzeby rozmowy upraszczam), że społeczeństwo dzieli się na kilka grup. Nieczytaci i niepisaci wieśniacy (nazwijmy ich prostakami), średnio wykształceni, bardzo silnie wykształceni (nazwijmy ich arystokracją). Ci pierwsi mają wiedzę niemal zerową. Ci drudzy taką, która wystarcza do w miarę sensownego funkcjonowania, ci ostatni brylują na salonach, a ich wiedza jest olbrzymia.

      Kiedy spotyka się ktoś z olbrzymią wiedzą, jest mu trudno rozmawiać z kimś kto jej w ogóle nie ma lub posiada jej mniej. Kiedy spotyka się ktoś z zerową wiedzą, podobnie jest mu trudno rozmawiać z kimś kto posiada jej więcej. W obu przypadkach brakuje tematów wspólnych. Czyli tym trzem grupom jest w pewnym sensie nie po drodze do siebie nawzajem.

      Drugi podział odnosi się do ambicji. Można mieć małą wiedzę, ale olbrzymie ambicje. Stąd tu też zobrazujmy to jako pozbawionych ambicji, średnio ambitnych i wysoce ambitnych.

      ————-

      I teraz spójrzmy na historię. W dawniejszych czasach wiedza była droga, i dostępna niemal wyłącznie dla bogaczy. Prostaków było najwięcej. Średniowykształconych prawie nie było, bo jak już kogoś było stać na szkołę to korzystał ile wlezie. Wykształconych było prawie tylu ile arystokracji. Garść ludzi miała jednak wysokie ambicje. Marzyli o pójściu do szkoły, bo wiedzieli, że to poszerza horyzonty. Nie mogli jednak tych marzeń zrealizować. Tych bardzo ambitnych prostaczków może nie było wielu, ale jednak byli. Pokutowało wtedy przeświadczenie, że być wykształconym to być kimś. Wiedza była istotną wartością, podobnie jak nauka i szkolnictwo. Było przywilejem, a nie powinnością.

      I tak świat funkcjonował przez tysiące lat, bo początkowo nie było papieru i książek, a koszt przekazywania wiedzy był olbrzymi.

      Dopiero relatywnie niedawno szkolnictwo rozwinęło się na tyle, że proporcje się odwróciły. Prostaczków jest relatywnie mało, ja sam niepisatego człowieka znam chyba tylko wśród najstarszych pamietających czasy okolic pierwszej wojny. Wśród młodszych nie znam nikogo kto nie potrafiłby pisać i czytać (stopień zaawansowania pomijam). Zatem prostaczków prawie nie ma, za to mamy w ch, średnio wykształconych i bardzo dużo wysoce wykształconych.

      Kiedy szkolnictwo się upowszechniało nadal jeszcze pokutowało przeświadczenie, że być wykształconym to być kimś. Ludzie CHCIELI się uczyć, CHCIELI się rozwijać, by osiągnąć coś więcej niż ich rodzice. Z upływem czasu ta idea się, że tak to ujmę rozluźniała.

      I dziś z perspektywy czasu widzę, że jedna rzecz się nie zmieniła. Poziom ambicji. Zdecydowana większość ludzi jest ich prawie pozbawiona, większość pozostałej części ma te ambicje rozbudowa niezbyt, a ludzi niezwykle ambitnych jest mało. Prawie tyle, co i kiedyś. Uważam, że pod tym kątem na przestrzeni wieków zmieniło się niewiele.

      I teraz ludzie pokroju Bońka wywodzą się jeszcze z czasów, kiedy „WIEDZIEĆ” znaczyło tyle co „BYĆ KIMŚ”. To były czasy zachłyśnięcia się studiami – bo nagle stały się dostępne. I ten pogląd do dziś pokutuje w naszych dziadkach i rodzicach. Synku ty nie byłeś na studiach, co z Tobą będzie…

      ———————-

      Jak to co napisałem ma się do Twoich słów? Piszesz, że piłka w cale nie rozwija. Zgadzam się z tym. Sport nie jest od tego by umysłowo rozwijać. Sęk w tym, że to co napisałem dowodzi, że to zachłyśniecie się szkolnictwem było jedynie chwilowym odstępstwem od reguły. Regułą jest lenistwo, regułą jest dążenie do robienia jak najmniej lub jak najwięcej jak najmniejszym kosztem.

      I jeśli tym czym kiedyś dla dzieciaków była piłka, dzisiaj są komputery, czyli rozrywka set razy mniej wymagająca, dużo prostsza, zdecydowanie mniej angażująca, ograniczająca realne relacje z innymi ludźmi to idąc tą drogą następnym krokiem jest człowiek posadzony na fotelu przed monitorem, który kupił sobie autonomicznego robota pracującego (zarabiającego) za niego, sprzątającego za niego itd.

      I nawet jeśli nieco to przekoloryzowuję taka jest tendencja. Ograniczać ruch, ograniczać wymagania wobec siebie. Odejście od piłki to tylko efekt, ale moim zdaniem każdy głos sprzeciwu jest tu ważny. Nawet jeśli intencje nie są do końca związane z tym, co tu opisuję.

      ———————

      Tym samym czym kiedyś był nieczytaty wieśniak, pozbawiony perspektyw i ambicji, zniewolony we własnym świecie, dziś są ludzie czytaci i pisaci, ale zamiast uprawy pola mają kupowanie butów NIKE. Zasada działania jest dokładnie identyczna, zmienia się jedynie opakowanie. Zero ambicji, pęd ku prostym generatorom endorfin. I koniec.

      Do tego dochodzi internet i prosta zależność. To dzięki globalnej wiosce możemy zobaczyć ilu idiotów i prymitywów chodzi po tym świecie. To też coś czego kiedyś nie było tak silnie widać i potęguje wrażenie, że dziś jest ich więcej, a to nie prawda. Kiedyś nie było szybkich kolei, ogólniedostępnych samolotów i internetu. Ludzie ambitni i wykształceni spotykali się czasem z prymitywami ale nie w takim stopniu jak dziś. To sprawia, że mają poczucie, że dizsiejszy świat jest jakąś paranoją, a moim zdaniem globalna wioska pokazała tylko kim tak naprawdę są ludzie i co jest dla nich ważne. Spójrz na statystyki w grach. Jak czytam, że gość poświęcił 200 godzin na grę w jedną produkcję łapię się za głowę. To są niebotyczne ilości czasu, ale tak właśnie zbudowany jest ten świat.

    • Bigos Trismegistos

      Ale w czym ci to przeszkadza, że ludzie spędzają czas tak jak lubią? Ludzie od zawsze eliminują z życia wysiłek fizyczny oraz dodają generatory przyjemności.
      Dawniej ludzie jedli to, co upolowali, a we wszystkie miejsca chodzili piechotą. Potem jedli to, co sami posadzili w ziemi, a jeździli wozami zaprzężonymi w zwierzęta pociągowe. Teraz do pracy jeżdżą samochodami, a jedzą to, co jest dostępne w pobliskim sklepie. To ten „pęd, żeby ograniczać wymagania wobec siebie” i on jest bardzo dobry.

      A jeśli w przyszłości ludzie nie będą ruszać się sprzed komputera wcale, a jeść będą przez rurkę, to co w tym złego jeśli będą przez to szczęśliwi? Czy to dla nich złe, ponieważ ty nie chciałbyś tak żyć? A może nie chciałbyś by oni tak żyli?

      „następnym krokiem jest człowiek posadzony na fotelu przed monitorem, który kupił sobie autonomicznego robota pracującego (zarabiającego) za niego, sprzątającego za niego itd”
      Poproszę to jak najszybciej. Nie widzę nic lepszego niż świat, w którym nie trzeba pracować, bo wszystkie podstawowe potrzeby są zaspokojone automatyzacją. Oczywiście nie w kapitaliźmie, bo to była jakaś straszna dystopia, ale taki Fully Automated Gay Space Communism to najlepsza możliwa przyszłość :P

    • Szymon

      Odpowiedź na to co piszesz jest banalnie prosta i w zasięgu ręki.

      Czytałeś kiedyś analizy psychologiczne, którym poddano ludzi, którzy wygrali ogromne pieniądze w loteriach? To właśnie sytuacja tego Twojego idealnego szczęścia – nic nie robić tylko cieszyć się życiem, stać mnie na wszystko itd.

      Gdyby tragicznie kończył się jeden na 10 czy jeden na 100 przypadków olałbym to, ale ogromna większość z tych ludzi kończy w rynsztoku.

      PS: Mi nie przeszkadza to, że ludzie są ignorantami. Nie przeszkadza mi to, że nie mają ochoty na sięgnięcie wyżej niż dół piramidy masłowa. To tylko i wyłącznie świadczy o ich prymitywizmie. Chcesz być prymitywem – bądź to Twoja sprawa. Boli mnie tylko sytuacja, w której tacy właśnie ludzie uważają, że są kimś więcej niż nieco bardziej inteligentnym zwierzęciem.

    • Bigos Trismegistos

      Aaa, tu cię mam. Ta cała troska o tych biedaków, którzy „skończą w rynsztoku” to tylko pic na wodę, a tak naprawdę chodzi ci, że ktoś tam lubi co innego niż ty i czuje się z tym dobrze. A przecież nie powinien, prawda? Jak już musi być takim głupcem, że ma inne zainteresowania czy potrzeby, to niech przynajmniej ma świadomość, że jest prymitywem – i niech zna hierarchię i wie, że to Szymon wie lepiej, czuje bardziej i jest bardziej „sofistikejted”!

      Daj żyć ludziom jak chcą i przyjmij do wiadomości, że to co ty cenisz, nie musi być cenione przez wszystkich, a to czym gardzisz, nie dla wszystkich jest godne pogardy.

      Ale szacun, że trzeba było aż tyle tekstu żeby kompleksy wyszły.

    • Szymon

      Cóż, można obrócić kota ogonem i uznać, że wszystko jest względne i zależy od punktu siedzenia. W ten sposób najłatwiej poczuć się lepiej, tzn. wmówić sobie, że to, iż ktoś myśli inaczej nie ma żadnego znaczenia, moje myślenie jest dobre takim jakim jest i już. Możesz również uciec się do bardzo niskiej argumentacji w postaci personalnych wycieczek typu: „wyszły kompleksy”.

      Wolałbym jednak byś zamiast tego ruszył głową i nieco pomyślał. Może ktoś kto siedzi po drugiej stronie pisze tak, a nie inaczej nie w wyniku kompleksów, ale świadomości pewnych faktów.

      Chiny są krajem, w którym odbywa się jeden z największych społecznych dramatów w historii ludzkości (nie tylko współczesnej, ale historii w ogóle). Ze względu na przeludnienie ileś tam lat temu partia wprowadziła całkowity zakaz posiadania więcej niż jednego dziecka. Intencje były szczytne, chodziło o zmniejszenie przyrostu naturalnego, usuniecie wielu problemów z tym związanych. Dochodziło do sytuacji, w których urodzone drugie dziecko było rodzicom odbierane tylko przez wzgląd na to prawo. Ta polityka została zakończona 2 lata temu, a była obecna w Chnach przez blisko 40 lat. Doprowadziła do spadku przyrostu naturalnego tak bardzo, że dziś w niektórych rejonach jest ujemny. Cel został osiągnięty, ALE owa polityka przyniosła ze sobą bardzo wiele konsekwencji, które dziś przerażają wielu badaczy. Z jednej strony dzieciobójstwo – urodziła się dziewczynka, ciach, bo chciałem faceta (w Chinach to wielki honor mieć męskiego potomka, a skoro dziecko jest jedno to było jedyne wyjście). Z drugiej strony olbrzymie starzenie się społeczeństwa i problemy socjalne. W Chinkach nie ma tak rozbudowanego socjalu jak u nas. Starzy ludzie są skazani na opiekę młodych. Stąd wyjścia były dwa. Albo młodzi po tym jak dorosną zamieniają się w ogromnej większości w niańki starych ludzi albo odrywają się od rodziny i OLEWAJĄ poprzednie pokolenie.

      I tu nie chodzi o ocenianie per złe lub dobre. Nie chodzi o mówienie jak powinno być, a jak jest. Chodzi wyłącznie o stwierdzenie faktu. Polityka jednego dziecka w Chinach zdegradowała więzi rodzinne, doprowadziła do całej masy patologii i wygenerowała jeden z największych kryzysów socjalnych w historii. Ten kryzys dopiero się zaczyna, bo ci ludzie mają dziś 50-60 lat.

      Przykład z innej beczki. 15 lat temu kiedy Europa nie znała nowej wędrówki ludów, mój ojciec dostrzegł pewne zmiany i powiedział, że za 10-20 lat wiele Państw w Europie będzie bliskich islamizacji. Niewielu mu wtedy wierzyło, wielu pukało się w czoło, a ja sobie pomyślałem: poczekamy zobaczymy. Okazało się, że miał rację. I tu też nie chodzi o ocenę dobre złe, ale o dostrzeganie pewnych zależności.

      Podobnie jest w tym, co piszę. Mówiąc, że ktoś zbliża się do bycia inteligentnym zwierzęciem nie mówię, że ma postępować inaczej, nie twierdzę, że jest to złe. Najwyraźniej taka jest jego natura. Równie dobrze mógłbym oczekiwać, by kot przestał być kotem. To co pisałem nie miało na celu nacechowania współczesnych ludzi pejoratywnie, a dostrzeganie pewnych kwestii, które Ty odberałeś at persona być może dlatego, że cenisz sobie wartości, które postrzegam tak a nie inaczej.

      Spędzanie olbrzymich ilości czasu przed komputerem, brak czytania, brak rozwijania się, traktowanie szkolnictwa po macoszemu doprowadziło do bardzo wielu przemian społecznych. Rozluźniły się więzi rodzinne, poczucie własnej wartości spadło do tak niskiego poziomu, że wystarczy jeden komentarz i ludzie histeryzują. Do rodziców się niemal już nie dzwoni, o dziadków nie dba, szuka się alternatyw w postaci domów opieki lub opiekunek itd. Wszystko to składa się na nasz nowoczesny świat, a Ty to spłycasz niepotrzebnie do jakichś tandetnych urazów wynikających z wygórowanego mniemania o sobie. Pytanie tylko po co to robisz? Po to by się usprawiedliwić, czy dlatego, że nie jesteś w stanie zrozumieć, że za 40 lat ci wszyscy ludzie, posiadający wyłącznie wirtualnych przyjaciół, oderwani od swoich rodzin też będą starzy i zostaną być może porzuceni w taki sam sposób w jaki oni porzucili swoich bliskich?

      Wszystko to co piszesz wygląda tak jakbyśmy mieli być wiecznie młodzi, ale świat tak nie funkcjonuje

      A odnośnie skończenia w rynsztoku, mam wrazenie, że kompletnie nie zrozumiałeś tego co napisałem. Przekaz był prosty: brak pracy i obowiązków w ogromnej większości przypadków ludzi NIE uszczęśliwia. Wprost przeciwnie, wiedzą to Ci, którzy tego doświadczyli.

  • Morski Morświn

    Hehe esport to jak eseks niby fajne ale jednak wolę na żywca

    • Szymon

      Dobre! Polejcie mu! :)

  • Jarek Siedlak

    Czy „profesjonalna” piłka nożna to sport. Zdecydowanie nie. Na pewno w mniejszym stopniu niż esport. To po prostu komercyjny cyrk.

    • ahhhhha

      esport nie komercyjny no ciekawe

    • Alot

      Mimo to nadal jest sportem.

  • luk_morphos

    Hmm, czy aby na pewno Boniek wyszedł na takiego ignoranta jakby się mogło wszystkim wydawać? Pomijając już ten nieszczęsny joystick to gdzie ta nieznajomość tematu? Napisał, że w esporcie jest (i będzie) duża kasa, że siedzenie godzinami przed kompem i granie to patologia – wszystko się zgadza. Tak samo patologią jest oglądanie przez pół dnia tv, jeśli się komuś to nie podoba, znaczy że próbuje usprawiedliwić swój czas zmarnowany na „waleniu w joystick”:)

    • aeroplan

      Dlaczego coś ma być patologią tylko dlatego, że ty byś ten czas spędził inaczej? Jeżeli ktoś lubi przez pół dnia grać w gry albo oglądać seriale, to co w tym złego? I co to znaczy „zmarnowany czas”? Czas pożytkujemy tak, aby być szczęśliwym. Jednym to szczęście przynoszą godziny na siłowni, innym jazda na rowerze, a jeszcze innym granie w gry. Każdy ma swoje pasje i zainteresowania i niech je sobie realizuje.

  • karol

    Jesli szachy sa sportem to i esport jest sportem. Pewnie jednak prezes Boniek i z szachow sie podsmiechuje, choc z uwagi na range szachow i ich tradycje oficjalnie tego nie robi. Tu chodzi jednak o cos innego… dla wielu osob sport to realne zderzenie z wysilkiem na granicy mozliwosci – takim ze ciezko zlapac oddech: w grze na poziomie profesjonalnym ale tez amatorskim. W noge tak sie da: kto nie latal miedzy hustawkami za pilka to tego nie wie:) W esporcie wielu amatorow konczy zle, wlasnie z „joystickiem w reku” ale przy tym: zlymi nawykami zywieniowymi, odosobnieniem itd. Oczywiscie: do zawodow o kupe $$$ profesjonalisci dbaja nawet o masaz ramion.

    Ten artykul zupelnie nie przekonuje do esportu, bo argumenty:
    – pierwszy przytoczony: finanse, rozpoznawalnosc, zapotrzebowanie… itd. Nieeeee, to nie o to w sporcie chodzi, choc moze teraz to tak wyglada. Sport to walka z wlasnymi slabosciami, idee olimpijskie, zycie… a nie przemysl w postaci Champions League sponsored by…

    – „esportowcy chodza na silownie bo nikt im nie broni” – to tez jakby nie swiadczy o charakterze sportowym esportu, bo ja czytajac ksiazke 8h gdy koncze tez mam ochote isc na silownie a moja kondycja sie poprawia – nie oznacza to jednak ze czytanie ksiazek to sport,

    – esport daje to „czego kibic oczekuje czyli emocje” to tez argument zupelnie nietrafiony… nawet gra w karty na pieniadze daje emocje; emocje ma tez zawodnik ktory sprzedaje mecz przy stoliku albo koles jadacy 120km/h przez miasto.

    Oczywiscie rozumiem, ze zwolennicy esportu tez maja swoje „za” i trudno byloby im nie przynzac racji. Gry wyscigowe sa juz tak doskonale, ze czym roznia sie od jazdy w realu na wyscigu… nie ma kurzu, zapachu spalin… ok, zaraz lub za kilka lat beda, a moze juz sa(?). Baaa, za komputerem jest bezpieczniej niz na Paryz-Dakar. Problem w tym ze granica definicji sportu przesuwala sie po cichu… kiedys scigalismy sie biegajac, pozniej jezdzac na rowerze, na lyzwach, az w koncu zrobiono wyscigi samochodami. Do nich dodawano elektronike i sie robi coraz blizej kompuetryzacji.

    Nie dziwie sie ze esportowcy chca uznania jako sportu skoro: szachy, wyscigi naszpikowanych eletronika samochodow i jeszcze wiele innych sa sportem. Ale nie dziwie sie Bonkowi, co ganial za mlodu biegal za pilka bez analiz komputeowych czy chocby kalkulatora ze nie chce uznac Gier na ekranie jako Sportu. Bo jemu jego ganianie za pilka wciaz przypomina ta ktora uprawiaja Ronaldo i spolka, choc zupelnie prawa nimi rzada.

    Chyba dwie formy aktywnosci spotkaja sie w przyszlosci… gdy do gry wejda nafaszerowane czujnikami kombinezony pokrywajace cale cialo, przekazujace do analizy wszystko. Wtedy to, za dobra cene bedziemy mogli pograc w VRze razem z Cristiano Ronaldo w jednej druzynie, bo wczesniej zawodnik Krolewskich w takim samym kombinezonie rozegra kilka sportkan w nomen omen „realu” a jego zagrania beda oszacowywane i symulowane elektronicznie by androidalny CR7 „mial czas” gra za pieniadze z wszystkimi.
    A troche pozniej… z uwagi na zamachy zagrozenie terrorystyczne na swiecie Mundial odbedzie sie tylko na ekranach ale beda grali w nim najlepsi pilkarze swiata… w kombinezonach przy czym Messi nie bedzie musial podrozowac do Argentyny by zagrac w druzynie narodowej. Wystarczy stroj (kombinezon z czujnikami) i szybkie lacze.

  • C3DhO

    Boniek ma rację wy patusy

  • mikkel

    Sport klasyczny to już nie jest sport gdzie rywalizują sportowcy. tam rywalizują farmaceuci.
    W esporcie tego problemu nie ma.

  • aha

    Granie w gry to sport ?
    Niedlugo to gotowanie jajek na czas bedzie sportem albo zakladanie skarpetek

    • hjgvcygv

      Ani sport ani esport. Tak samo jak kopanie piłki z nudów przed blokiem nie jest sportem. To po prostu kopanie piłki. Sport to profesjonalne kopanie piłki, a e-sport to profesjonalne granie w gry.

  • Piotr Nowak

    Czy olimpijskie sporty strzeleckie (np. pistolet) nie są tak samo rozwijające kondycyjnie jak tłuczenie w klawiaturę? To codzienne łażenie na strzelnicę bardziej podpada mi pod „patologię”.

  • mongol13

    Boguś bez jaj,e-sport to jest i będzie duża kasa, ale to także świadectwo pewnej patologii.Siedzieć godzinami i walić w joystick?

    Zbysiu, bez jaj- piłka nożna to jest i będzie duża kasa ale to też świadectwo pewnej patologii. Uganiać się godzinami za napompowanym pęcherzem? Do tego uganiać się co chwila aktorząc, być świadomym niebotycznej korupcji, która niczym rak toczy cały wasz światek, a wy dalej uparcie jesteście na to ślepi. Zbysiu, kur&wa…

    • Grubas

      Piłka nożna to nie cały sport. Chodzi o ruch, ciało. Jak ma wyglądać współczesny (e-sportowy) Dyskobol? Grubas z HDD? ;) Super bohaterem stanie się Fatman? Będę kandydował ;)

    • mongol13

      No wiesz- z całym szacunkiem dla tych panów, ale jeśli super bohaterem ma być Ronaldo, czy inny żeluś-picuś to ja podziękuję :D

  • Grubas

    Bo esport to nie sport, jak epapieros to nie papieros (a już tym bardziej nie fajka) a ebook to nie książka.

  • Petruszek

    Myślę, że Bońkowi nie chodziło o samą rywalizację e-sportowców, ale o ruch kibicowski, co i mnie wydaje się dość dziwne. Nie jestem w stanie zrozumieć, może jestem już za stary, co jest fajnego w obserwowaniu, jak ktoś gra w grę. Kiedy czytam statystyki z transmisji eventów e-sportowych to łapię się za głowę. Quo vadis ludzkości?

    • Marcin Matecki

      ,,co jest fajnego w obserwowaniu, jak ktoś gra w grę”

      Mniej więcej to samo co w oglądaniu meczu piłki nożnej czy dowolnego innego sportu w TV.

  • jansava

    Debil. W obu sportach się siedzi przed telewizorem. Boja sie ch.. utraty monopolu jak taxi boi sie ubera

  • CommentsCommunicationMajor

    Boniek ma rację, nawet jeśli przypadkiem. Sam kiedyś ostro młóciłem w CS-a, w klanie, graliśmy w lidze itd. I to jest patologia. Gry komputerowe oferują ersatz prawdziwych osiągnięć.