19

ElectroMobility Poland właśnie straciło szefa

ElectroMobility Poland, to spółka powołana do życia w celu stworzenia polskiego auta elektrycznego. Cztery spółki energetyczne kontrolowane przez skarb państwa – PGE, Tauron, Energa i Enea – dostały zadanie: mają zbudować samochód. To ma być polski elektryk, który trafi na drogi i dokona rewolucji. Na czele ElectroMobility Poland stanął Krzysztof Kowalczyk, znany inwestor poszukujący młodych przedsiębiorców i innowacyjnych projektów.

Powołanie Krzyśka nastąpiło w lutym 2017 roku, wczoraj natomiast poinformował on na Twitterze o swojej rezygnacji z pełnionych w firmie obowiązków:

ElectroMobility Poland

Co ciekawe, Krzysiek w swoim krótki oświadczeniu dość jasno daje do zrozumienia o powodach rezygnacji. Nie dziwię się tej decyzji (o ile powody są prawdziwe), zastanawiające dla mnie już wcześniej było czemu podjął się tej roli. Mrzonka o milionie aut elektrycznych w 2025 była i jest tak nierealistyczna, jak sam pomysł na stworzenie polskiego auta elektrycznego. Szczególnie w sytuacji, w której spółka jest tak bardzo zależna od skarbu państwa i decyzji 4 udziałowców. Zresztą nawet sam budżet spółki wielkości 10 milionów złotych mówi już bardzo dużo.

Dead on arrival – jest take amerykańskie określenie, które bardzo pasuje moim zdaniem do koncepcji stworzenia spółki ElectroMobility Poland. Przecież nikt nie wierzy, że w 2018 roku pojawią się pierwsze polskie elektryki na drogach? Takie były jeszcze niedawno zapowiedzi spółki.

Jak podał PAP:

W 2018 roku i później przewidywana jest homologacja, wyprodukowanie i przetestowanie krótkich serii samochodów. Najlepiej ocenione pojazdy przejdą procedurę homologacyjną i będą wyprodukowane w krótkiej serii, do 100 sztuk. Po wyborze modelu rozpocznie się produkcja seryjna polskiego „elektryka”.

Cokolwiek stanie się z ElectroMobility Poland uważam, że Krzysiek Kowalczyk podjął bardzo dobrą decyzję.

  • Daniel Markiewicz

    Krzysiek? a co to za imie?

    • Nie znasz?

    • Daniel Markiewicz

      ale to jakiś nasz kolega jest z którym piwo piliśmy czy co?

    • Andrzej

      Wyluzuj ;)

    • kofeina

      Masz rację, powinien napisać „Chris”.

    • To jest mój kolega, którego znam dość dobrze.

    • Alot

      Ale nie piszesz tu o nim w kontekście prywatnej znajomości, więc forma oficjalna byłaby ze wszech miar słuszniejsza.

  • Guy

    Widać to co wystarcza Elonowi Muskowi, nie wystarcza Krzysiowi (Chrisowi), (Krzyśkowi).

    • Nie wiem skąd to porównanie ale założę, że Musk nie prowadzi biznesu w taki sposób jak polskie firmy z udziałem skarbu państwa :)

  • W Polsce jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę od 1991 roku przy tych zmianach i karuzeli stanowisk.
    ps.
    Elektrownia atomowa nie powstała a kasa na etaty i itp.itd poszła w pizdu
    Ktoś za ten przekręt powinien od dawna siedzieć a nie dalej pompują w układ kolesi.
    Pomysł aut elektrycznych kolejna utopia z księżyca i umoczenia kasy kolejnej jak w atom bezpowrotnie tylko na etaty doradców projekty i gadanie.
    Reasumując już mamy deficyt energii i za chwilę koszty tak wzrosną że niektórym nie będzie do śmiechu aby jeszcze auto ładować z gniazdka .

    • abradab

      wez ty się nie wypowiadaj poza tematem gimbazów i szasjunga.

    • qweewqw

      true, true…

    • kkk

      mylisz się! to nie utopia, to poprostu kolejny pomysł na wyciąganie kasy. Taki biznes poprostu. Każdy zarabia jak umie.

    • Branie kasy z budżetu i naszych podatków za fikcję powinno być karane i do pierdla z każdym co taki biznes wciska i pierdoły opowiada .

    • kkk

      oczywiście że tak, ale przez to trzeba by było zamknąć wieeeeele firm ;)

    • Te firmy Januszy Biznesu i Misiewiczów to mogą zamykać razem z ich szefami

    • pgawronski

      No a ja się z Tobą zgodzę! Takich przykładów marnowania kasy która już dawno rozwiązałaby inny bardziej istotny problem w naszym kraju jest wiele.

  • abradab

    To szansa dla ciebie Grześku !

  • kkk

    hmm, osttani było coś o pisaniu na „TY”, „Krzysio”, „Krzysiunio” mi tu nie pasuje… ja chlopa nie znam… a jeśli autor go zna to cóż… w takim razie brak taktu to najmniejszy z zarzutów.