W najnowszych samochodach jak grzyby po deszczu wyrastają coraz większe i coraz liczniejsze… ekrany. Jednak w przypadku rozwiązania Audi Virtual Cockpit mamy do czynienia z jednym panelem LCD, który całkowicie zastąpił tradycyjne zegary. Czy jest to słuszna idea, którą jak już wiemy podążają inni? Na wstępie zaznaczę, że oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że LCD zamiast tradycyjnych zegarów pojawił się już choćby w Tesli Model S, ale z racji niewielkiej popularności tego samochodu w Europie, a szczególnie w Polsce, nie przebiło się to rozwiązanie do powszechnej świadomości.

Dziś chcę Wam przedstawić rozwiązanie, które za sprawą obecności w popularnych modelach, często znacznie bardziej przystępnych cenowo, stanie się po prostu powszechniejsze.

Wirtualny kokpit zadebiutował po raz pierwszy w Audi TT jeszcze w 2014 roku, a obecnie jest dostępny w najnowszym A4, Q2, Q7 i supersportowym R8. Znaleźć go też można w odświeżonej odmianie Audi A3. Z rozwiązania tego skorzystała również siostrzana marka: Volkswagen. Aktywny wyświetlacz informacji, bo takiej nazwy użyto, dostępny jest jako opcja do najnowszego Passata oraz Tiguana, który właśnie wchodzi na rynek. Zanim jednak przejdę do omówienia czym w istocie jest i jak w praktyce działa wirtualny kokpit, zacznę od pewnej refleksji.

„Wincyj ekranuf!”

Takie myślenie doprowadziło do tego, że w niektórych pojazdach by zmienić temperaturę nawiewu, trzeba wywołać na dotykowym ekranie menu i dopiero tam pojawi się stosowna opcja.

Dla wielu producentów zamontowanie dużego ekranu, a najlepiej dwóch, koniecznie dotykowych, za pomocą których można, a właściwie trzeba, obsługiwać podstawowe funkcje samochodu jak sterowanie radiem, klimatyzacją czy telefonem jest dowodem na wysokie zaawansowanie techniczne ich auta. Takie myślenie doprowadziło do tego, że w niektórych pojazdach by zmienić temperaturę nawiewu, trzeba wywołać na dotykowym ekranie menu i dopiero tam pojawi się stosowna opcja. Z punktu widzenia użytkownika smartfona czy tabletu wydaje się to banalnie proste, ale dla kierowcy jest to po prostu niewygodne, a co najważniejsze: niebezpieczne. Każdy, kto próbował używać dotykowego smartfona podczas jazdy samochodem, a wcześniej używał np. komórki z fizyczną klawiaturą, wie o czym mówię. Nie da się używać ekranu dotykowego bez znacząco długiego oderwania oczu od drogi i potwierdzają to profesjonalne testy, w których zdolność kierowania dramatycznie spada przy próbie choćby wybrania numeru telefonu.

Doszło do tego, że w Tesla Model 3 mamy wielki, 15-calowy wyświetlacz, za pomocą którego obsługiwać możemy, a raczej musimy dosłownie każdą funkcję związaną z komfortem. Abstrahując od stylistyki tego rozwiązania, która mi się po prostu nie podoba, uważam że jest ono bardzo niebezpieczne. Właśnie z tego powodu uważam, że rozwiązanie, które zaproponowało Audi może nie wygląda tak „bajerancko”, ale spełnia powierzone mu zadania znacznie lepiej właśnie z punktu widzenia kierowcy.

Audi Virtual Cockpit – co to w istocie jest?

Nie mam zamiaru zanudzać Was techniczną specyfikacją, więc wspomnę tylko, że ten niewielki komputer wyposażony w 12,3-calowy ekran (1440 × 540) o odświeżaniu 60 kl./s napędza układ Nvidia Tegra. Nie jest to co prawda to, co PCMR chciałoby mieć, ale zarówno moim zdaniem, jak i kierowców wyścigowych, których zapytałem o opinie, wspomniane 60 kl./s w zupełności wystarcza pomimo początkowych obaw o szybkość reakcji.

Audi Wirtualny kokpit – idea i sposób działania

Idea wirtualnego kokpitu polega więc na zastąpieniu tradycyjnych zegarów (m.in. obrotomierza i prędkościomierza) ekranem. Najważniejsze jednak jest to, że kierowca może decydować o zawartości ekranu i go personalizować. W centralnej jego części może znajdować się mapa nawigacji, biblioteka multimedialna, interfejs radia, telefonu czy wreszcie dane dotyczące jazdy jak np. średnie spalanie itp. Kierowca może zmienić wielkość tarcz zegarów, a tym samym np. powiększyć mapę nawigacji, tak by zajmowała zdecydowaną większość ekranu. Co ważne, obsługa odbywa się za pomocą przycisków na kierownicy, dzięki czemu czas spędzony np. na aktywowanie określonych funkcji jest minimalny, a często nie trzeba nawet odrywać oczu od drogi. Fizyczne przyciski pokazują tutaj na czym polega ich przewaga: kierowca bez cienia wątpliwości wie, że aktywował dany przycisk.

Koncepcja wirtualnego kokpitu w przypadku Audi TT i R8 jest nieco odmienna od tej w pozostałych samochodach marki. W przypadku tych dwóch aut ekran za kierownicą jest jedynym dostępnym, więc siłą rzeczy musi skupiać wszystkie funkcje jak choćby ustawienia silnika, podwozia itp. W A3, A4, Q2 i Q7 mamy już dwa ekrany, z czego drugi znajduje się w tradycyjnym miejscu, na środku deski rozdzielczej. Realizacja obydwu koncepcji bardzo dobrze wpisuje się w charakter tych samochodów: w sportowych TT i R8 wszystko kręci się wokół kierowcy. A3, A4, Q2 i Q7 to rodzinne auta, w przypadku których pasażer też powinien mieć możliwość np. zarządzania multimediami czy nawigacją, choć oczywiście nie ma on możliwości zmiany zawartości ekranu Wirtualnego kokpitu.

Gdy otrzymałem Q7 do testów – pierwsze auto z Wirtualnym kokpitem i dodatkowym ekranem centralnym – zastanawiałem się na początku, czy takie rozwiązanie ma sens i czy jest potrzebne. Ale gdy włączyłem nawigację, wyznaczyłem cel i ustawiłem inny widok na środkowym ekranie, a inny na tym przede mną, to zrozumiałem, że to jest naprawdę przydatne, szczególnie że w Audi można mieć nawigację Google z widokiem 3D jak i Street View, a to znacząco poprawia orientację w terenie.

Aktywny wyświetlacz informacji w samochodach Volkswagen

Siostrzane rozwiązanie, Aktywny wyświetlacz informacji, które stosuje Volkswagen wykorzystuje ten sam sprzęt, działa bardzo podobnie i oferuje praktycznie te same możliwości.

Na koniec mały zestaw pytań i odpowiedzi:

Czy taki ekran nie jest problemem podczas jazdy nocą? Moim zdaniem nie. Po pierwsze bardzo dobrze działa automatyczna regulacja jasności i nie miałem żadnych problemów ze zmęczeniem oczu, a po drugie jest też ręczna możliwość regulacji podświetlenia. Pamiętajcie, że tradycyjne zegary też są podświetlone diodami :)

Dlaczego w Audi A4 i Q7 ekran jest nachylony pod nienaturalnym kątem? Ponoć chodzi o ewentualne refleksy, które w ten sposób udało się wyeliminować niemal do zera, a w tych samochodach dostępne są szklane dachy.

Moja opinia na temat Audi Virtual Cockpit

Samo użycie ekranu LCD w miejsce tradycyjnych zegarów nie stanowi jeszcze istotnego przełomu. Kwestia jak zostanie taki ekran wykorzystany. Czuć, że ekran nie pojawił się tam tylko po to, by móc dodać dodatkowe pole w cenniku. Była na to szersza koncepcja, która do mnie trafia i mi odpowiada. To co bardzo podoba mi się w przypadku Audi Virtual Cockpit, to możliwości personalizacji, pierwszorzędna jakość, a przede wszystkim fakt, że wszystko co potrzebne mam pod ręką – nie muszę odrywać rąk od kierownicy by włączyć interesującą mnie funkcję. Cena? W przypadku A4 wynosi 1220 złotych. W porównaniu z kwotą jaką trzeba wydać na całe auto, to niewiele.

  • Franz

    W Audi R8 wygląda to najlepiej moim zdaniem

    • Filip Straburzyński

      Spośród europejskich aut koncepcje ekranów chyba najlepiej opanowało Renault, czyli duży i wysoko położony ekran w centralnej części konsoli (podobnie jak w Tesli X, tylko trochę mniejszy i z pokrętkłami). Pokrętła znacznie poprawiają obsługę w czasie jazdy – przyciski czy to w formie fizycznej czy dotykowej nie będą tak wygodne nigdy.

      Koncepcja z ekranem w miejscu zegarów jest moim zdaniem bardzo fajna, ale tylko do czasu upowszechnienia się HUDów. Wówczas to będzie absolutnie zbędne i lepiej będzie mieć jeden większy ekran po środku. Najbardziej po niemiecku z punktu widzenia ergonomii i pomysłowości ;) wygląda ten mały ekran w górnej części konsoli przyczepiony na zasadzie jakby tabletu… ani to ładne, ani szczególnie wygodne ani nie daje większych możliwości od tych wkomponowanych w deskę.

      Do Tomka (autora): Tesla 3 miała pokazany środek tylko w formie „placeholdera”. Nie będzie on tak wyglądał. Sam się na to nabrałem początkowo.

    • Tomasz Niechaj

      HUD-y są już stosunkowo popularne. Dostępne są w wielu samochodach segmentu C, ale nigdy nie zastąpią one ekranu, bo z założenia mają one przekazywać wyłącznie najważniejsze informacje.

      Co do ekranu w Tesli Model 3. Hmm, rzeczywiście nie wiedziałem. Tak czy owak idea stosowania ekranu DOTYKOWEGO, który jest odpowiedzialny za dosłownie wszystko jakoś do mnie nie trafia. Choć może za stary jestem…

    • Filip Straburzyński

      HUDy w samochodach to na razie namiastka, bo przekazują zazwyczaj raptem 1-2 informacje. Przykład z samolotów czy śmigłowców, gdzie pilot w trakcie lotu w zasadzie patrzy tylko na HUD, pokazuje, że jak najbardziej to jest w stanie zastąpić zestaw zegarów czy też ekranu, który by tam miał się znajdować. Z resztą dyskusja o wyższości zegarów nad HUDem i na odwrót już się odbyła w latach 50-60-tych, gdy ta technologia wchodziła do myśliwców. Zegary czy też udające je ekrany będą zbędne, gdy HUD w samochodach dojrzeje.

      Naturalnie, tak jak wspomniałem, ekran na środkowej konsoli powinien zostać i być jak największy, żeby służyć wszystkim podróżnym. HUD powinien przekazywać informacje istotne tylko dla kierowcy.

    • Tomasz Niechaj

      Spokojnie, wyświetlają już więcej informacji, m.in. wskazania nawigacji: https://www.youtube.com/watch?v=k1cmpO0Wsro

    • Filip Straburzyński

      No to też właśnie napisałem: namiastka ;) W porównaniu z takim F16 choćby:
      https://kmogovernance.files.wordpress.com/2013/12/hud-f16-1.jpg

      Nie jest to szczyt ergonomii (myśliwiec sprzed 2 generacji) i tyle informacji nie musi być w samochodzie pokazywanych, ale obrotomierz, temperatura, prędkość, wskazówki nawigacji, ilość paliwa itp. informacje, które pokazują zegary, w zupełności mogłyby się tam znaleźć. Oczywiście przeziernik musiałby być wówczas szerszy.

  • Maciek Bugaj

    Ekran zastępujący zwykły prędkościomierz i obrotomierz był już o ile dobrze pamiętam w Corvette’cie C4. Jest to też nad wyraz niewygodne, gdy popsuje się taki wyświetlacz w trakcie jazdy. Znam jedną osobę, która przejechała prawie całą Polskę na słuch, bo nie działał wyświetlacz.

    • Jak się popsuje klasyczny moduł wskaźników to jest równie niewygodnie i trzeba jechać „na słuch”. W Renault Laguna wskaźniki lubiły się zawieszać na losowych wartościach lub wchodzić w tryb testu i ruszać się od zera do max w pętli.
      We współczesnych samochodach nie ma już przecież linki przenoszącej ruch obrotowy z kół na wskaźnik. Są silniczki krokowe i czujniki prędkości. W mojej ocenie bardziej jest to skomplikowane niż wyświetlanie wartości na wyświetlaczu LCD.

      Dodatkowo, już dziś ekran LCD jest tańszy niż klasyczny zestaw wskaźników. W niektórych chińskich samochodach są z tego powodu już tylko ekrany LCD zamiast klasycznych zegarów.

    • Filip Straburzyński

      Otóż to. Wyświetlacz prędkości miał już choćby stary Fiat Tipo, więc też bym nie dramatyzował o psuciu się elektronicznych. To złudzenie takie samo, jak z kluczykiem i zwykłą stacyjką. Większość aut ma dziś już elektroniczny zapłon, ale niektóre firmy długi czas bały się rewolucji jaką zrobiło Renault z kartami „hands-free” (nic dziwnego, po tym ile się hejtu na to rozwiązanie wylało w sieci i mediach), więc kamuflowały swoje rozwiązania wciąż zwykłym kluczykiem. Pod spodem zaś było to to samo… tylko nie było opcji „hands-free” i wszystko trzeba było zawsze przyciskami.

    • Linek

      Laguna to Laguna, taka francuska Syrena – królowa lawet, tudzież pobocza.

    • Filip Straburzyński

      Na parkingu Passerati lub inne cudo niemieckiej technologii, jak mniemam? A może Laguna od polskiego handlarza była? Zawsze mam niezły ubaw z tych teorii o Lagunach i „samochodach na F” ;)

    • Linek

      Nie lubię VAGin, a o każdym da się powiedzieć coś dobrego i złego. Laguna II to niestety skopana elktryka i jeszcze goesze diesle, tylko słabo wyposażona benzia się opłaca. Sam mam 1sze auto, prawko od roku – 206 2.0HDI 90KM Rolland Garros. Nie lubię skrajności a ty od razu nienawiść aut na f, faping do niemiaszków. Spokojniej na przyszłość. :)

    • Filip Straburzyński

      Powielasz mity, więc się odniosłem tylko ;) Doceniam jednak odwagę przyznania się do tego, jak długo jeździsz i czym. Diesel co prawda, ale już trudno – ważne, że fajne autko :)

      Wracając zaś do mitów, to 4 lata jeździłem Laguną wersji Fascination, więc oczko niżej niż Initiale. Nie miałem praktycznie żadnych kłopotów z elektryką czy innymi popularnymi problemami, o jakich głośno w sieci zazwyczaj za sprawą właśnie tych, którzy tylko o tym czytali. Ja też przykładowo czytałem o strasznie szarpiącej skrzyni MCP w Citroenach. Pisała o tym prasa, ludzie w sieci i co? Bujda i tyle.

    • Linek

      Diesel, bo dzienie robię 2x 36.1km(mierzone od bramy szkoły do bramy przy domu). Prosty, bo bez dwumasy i z 1 walkiem rozrządu, a do tego łatwy do regeneracji za kilkaset zł za sztukę wtrysk. Lepszy pod tym względem silnik od 1.6HDI.
      Ma opinia wynika z tego, że znajomy od przedszkola znany, a dokładniej jego rodzice mieli Lagunę II przed liftem, karta (kluczyk) siadła im 5 razy przez 2 lata, raz bez żadnych ostrzeżeń w Zakopanem na feriach. Mieli też problem z klimatyzacją, a auto było pl salon.

    • aaaa

      To, że tobie się nie zdarzyło, nie oznacza, że problemu nie ma.
      https://www.youtube.com/watch?v=Av7pWpTvXSc

    • Linek

      Zapamiętam człowieka, dobrze gada.

    • namo

      Przeciez o awaryjnosci swiadczy zawsze odsetek aut.
      Twoj przyklad absolutnie o niczym nie swiadczy.

    • Filip Straburzyński

      Owszem, tak jak i obiegowe opinie powielane przez tych, którzy nigdy nie mieli z tymi autami do czynienia. Potrzebne są twarde dane i raczej nie skompromitowanego ADAC. Problem w tym, że takich danych raczej nie ma, bo poziom awaryjności aut jest w naszych polskich warunkach niemierzalny, bo wciąż większość aut naprawiana jest przez lokalnego Pana Władka, który nie robi raportów dla międzynarodowych korporacji.

    • namo

      Oczywiscie ze sa dane. Zbanowali Cie na google?
      Laguna II to kibel.

      Jako uzytkownik Clio II, mysle ze to kwestia calej marki..

    • Tomasz Niechaj

      I oczywiście… zerowe możliwości personalizacji, a o to właśnie tutaj chodzi. Tego typu wyświetlacz to miałem w Passacie B5 z 97 roku :)

    • Linek

      Po co personalizajca? To ma być czytelne i dawać „natychmiast” najważniejsze info, navka ma gadać, najlepiej z yanosika ostrzegającego o wiadomo czym. Po co więcej w autach?
      Z tego co widzę, choć się upewnię: Pewnie lubisz autonomiczne auta? Mógłbyś bawić się gadżetami i w ogóle, tylko czym to się różni od komunikacji miejskiej? Zostawmy więc auta tym, co jeszcze chcą prowadzić.

    • Tomasz Niechaj

      Co do personalizacji. To chyba normalne, że dla Ciebie „czytelne i info dające się natychmiastową informację” może mieć inną formą niż dla mnie. M.in. po to jest personalizacja. Co w tym złego? Czy ktoś zmusza Cię do tego, byś zmieniał co 5 minut widok? Nie. Możesz go dopasować do własnych preferencji i później non-stop go tak używać. Zapewne używasz innej klawiatury niż ja, a Twoja najpewniej Ci bardzo odpowiada, a jednocześnie jest spore prawdopodobieństwo, że Twoja mi nie podpasuje.

      Co do autonomicznych aut: już o tym wspominałem: nie, nie jestem zwolennikiem autonomicznych samochodów. Lubię, gdy mają taką funkcję, ale TYLKO i jeszcze raz TYLKO WTEDY gdy jest to opcja, którą mogę na życzenie włączyć.

    • Linek

      innej klawiatury… :D
      BB Q20 Classic Black z klaw fizyczną. Bo lubię skróty i akcje jakie oferuje.

    • Marx

      Personalizacja to podstawa. Podpinam tablet + moduł na BT do wtyczki i mam o niebo większe możliwości niż te daremne rozwiązania

    • Maciek Bugaj

      Corvette C4 miała w drugiej połowie lat 80′ ;)

  • Artur

    Ekrany w samochodach mamy od kilkudziesięciu lat i zbyt wiele się z nimi nie dzieje.

    • Gregory

      Wtedy były one zielone lub czerwone, a teraz są kolorowe

  • Pierwszy przykład samochodu, jaki miał dwa wyświetlacze, który przychodzi mi do głowy, to najnowsza S klasa produkowana od 2013 roku, a nie dam sobie ręki uciąć, że w ofercie Mercedesa to był pierwszy taki samochód. Więc twierdzenie, że to Audi było pierwsze jest mocno błędne

    • Mercedes S W221 (2005-2013) miał wyświetlacz zamiast prędkościomierza w standardzie. Nawet w podstawowej wersji. O ile Tesla rzeczywiście nie jest w Polsce popularna to wspomniany Mercedes już tak. Mercedes miał kwadratowy wyświetlacz centralny a obok analogowy, dodatkowy zegar.

    • Tak było coś takiego, ale jednak wyświetlacz z w221 to jeszcze nie było do końca to, o czym jest artykuł. Tamten wyświetlacz, był montowany bardziej pod kamerę podczerwieni, poza tym analogowe zegary jeszcze tam się znalazło. W w222 wszystko już jest w pełni elektroniczne. W tekście jest napisane „Gdy otrzymałem Q7 do testów – pierwsze auto z Wirtualnym kokpitem i dodatkowym ekranem centralnym” co by wskazywało, że Q7 produkowany od 2015 roku, jest nowszy od w222 produkowanego od 2013 roku… Tak trochę nieznajomością tematu przez autora, albo płatną reklamą tu jedzie ;)

    • Tomasz Niechaj

      Wydaje mi się, że określenie „Wirtualny kokpitem” jest wystarczająco klarowne, że chodzi o rozwiązanie „Audi wirtualny kokpit”. Nie wiem jak Mercedes czy jakakolwiek inna marka miałaby móc używać choćby nazwy „Wirtualny kokpit”. Sugestie z końca wypowiedzi zostaw więc dla siebie proszę :)

    • Nie jest to wystarczająco klarowne określenie, bo nazwa „Wirtualny kokpit” to dwa słowa które można znaleźć w słowniku, co więcej dość dokładnie opisujące zastosowane rozwiązanie. Czyli bez wyraźnego zaakcentowania, że chodzi o rozwiązanie Audi, nie trzeba się domyślić, że to właśnie o to chodzi. Jeszcze gdyby to była jakaś bardziej wyszukana nazwa, to by można było zrozumieć, ale tak nie jest, słowa „mam w samochodzie wirtualny kokpit” gwarantuję, że 90% społeczeństwa nie podsuną na myśl Audi, a po prostu wyświetlacz. Może i zastosowałeś taką konstrukcję zdania nieświadomie, ale jest to sprytny zabieg marketingowy stosowany nieraz przez firmy. Z jednej strony mówi się o czymś w sposób płynny, bez akcentowania nazwy, a z drugiej nazwa to po prostu słowo opisujące dane rozwiązanie, którą cały czas się używa i zostaje w pamięci

    • Tomasz Niechaj

      Tak samo jak w słowniku można znaleźć słowa: matrix, łaciate, ultra, led, grip (uwaga: lokowanie produktu). I jakoś nikt obeznany w temacie nie ma problemów z połączeniem „UltraGrip” z Goodyear, jak i „Matrix Led” z Audi, zaś dla kompletnego laika wszystkie te określenia, włącznie z „Wirtualny kokpit” są kompletnie niejasne. Ponad wszystko w tekście jest to BARDZO WYRAŹNIE wyjaśnione, że chodzi o nazwę własną: „Wirtualny kokpit zadebiutował po raz pierwszy w Audi TT jeszcze w 2014 roku, a obecnie jest dostępny w najnowszym A4, Q2, Q7 i supersportowym R8. Znaleźć go też można w odświeżonej odmianie Audi A3. Z rozwiązania tego skorzystała również siostrzana marka: Volkswagen. Aktywny wyświetlacz informacji, bo takiej nazwy użyto, dostępny jest jako opcja do najnowszego Passata oraz Tiguana, który właśnie wchodzi na rynek.” i choćby z tego fragmentu (jeśli nie ze wstępu) można łatwo wywnioskować, że nikt oprócz Audi nie używa tego określenia.

    • Muszę cię rozczarować, ale w słowniku nie znajdziesz słów matrix, led albo grip chyba że nie będziesz patrzyć na nasz język. Przykłady które wymieniłeś, komuś kto nie jest obeznany w temacie skojarzą się z niczym, powiesz komuś ultragrip albo matrix led, a on pomyśli co k…? Co innego „wirtualny kokpit”, są to słowa polskie, nie jakieś zapomniane, tylko używane podczas normalnych rozmów, każdy zna ich znaczenie i w takim połączeniu niemal każdy zgadnie o co chodzi. Jasne Audi może tak sobie nazywać swoją technologię, ale nie może zastrzec tej nazwy i jestem pewien, że ludzie będą tego używać nie tylko w odniesieniu do Audi, ale również do innych producentów, bo dlaczego nie mogę powiedzieć, że w Mercedesie mam wirtualny kokpit, skoro to jest prawda? Co innego jest używanie zapożyczeń, czy wręcz nazw angielskich, a co innego używanie słów polskich.
      Zdanie które przytoczyłeś, nic nie mówi szczególnie jak sam je wyrywasz z kontekstu, bo biorąc pod uwagę, że słów „wirtualny kokpit” nie odczytuję jako nazwę producenta, tylko nazwę opisującą dane rozwiązanie, to czytam, że Audi w 2014 roku po raz pierwszy zastosowało wyświetlacz zamiast analogowych zegarów. Używając nazw w języku polskim, trzeba wyraźnie akcentować, że to chodzi o nazwę producenta, bo co z tego, że napiszesz jakieś wyjaśnienie nazwy na wstępie, jak później w trakcie czytania się o tym zapomina. Problem z takimi nazwami jest taki, że mogą one być nie zauważone

    • Tomasz Niechaj

      Michał, ale to jest jedynie wyświetlacz odpowiedzialny za prędkościomierz. Nie da się go personalizować. Na tej zasadzie, to ekrany odpowiedzialne za jakąś funkcję były już w autach średniego segmentu w latach 90.

    • Linek

      Mam takie pytanko… Zrobisz porównanie elektronicznego i nie zepsutego, czytaj ‚analogowego’ układu kierowniczego? To będą jaja, jak ktoś się włamie(Jeep pozdrawia :D) i sobie zacznie pod tira zjeżdżać, bardzo fajne… Dlaczego o bepzieczeństwie się milczy w kwestii tych „super” technologii?
      PS
      Mi takowe atrakcje nie grożą, mam bakcyla na punkcie tzw. klasyków i w muzyce, i w motoryzacji.

    • BadLuck

      Zdaje się że w Infiniti jest system drive by wire bez tradycyjnej kolumny kierownicy. Ciekawe jakie wyczucie drogi daje taki układ

    • Linek

      Tak, tam kierę z kołami łączą „kabelki”. Ponoć jest to dość precyzyjne, ale na pewno nie ma czucia drogi, jak przy normalnej kolumnie, bo co niby by drgania i ściąganie np. przez wiatr przenosiło?

    • Linek

      SS klasa skończyła się wraz ze W140.

  • Jerzy Jabłoński

    Kokpit wirtualny jest tak samo niebezpieczny jak tablet z boku. Z prostej przyczyny – nie da się go obsłużyć „na czuja”. To, że przeniesiono go przed oczy kierowcy niewiele daje bo i tak trzeba się na niego patrzyć, żeby cokolwiek zrobić. Nawet korzystając z przycisków w kierownicy.

    W analogowych przyciskach i pokrętłach nie było tego problemu. Nawet w bardziej kosmicznych kokpitach (jak u SAABa) czy niekoniecznie funkcjonalnych (Alfa 166 np) po jakimś czasie (zazwyczaj nie za długim) da się obsługiwać panel sterowania na wyczucie.

    Rozwiązaniem byłby zaawansowany HUD, ale średnio widzę taki który pozwoli sterować funkcjami multimedialnymi bez zbytniego blokowania pola widzenia kierowcy.

    Generalnie wyświetlacze to nie tyle próba ulepszenia samochodu, tylko wyciągnięcia kasy. Zaprojektowanie sensownego kokpitu analogowego, a potem jego produkcja kosztują (przyciski, czujniki, zegary, kable i t.d.). A tutaj ma się ekran który kosztuje grosze, oprogramowanie które można napisać raz z odpowiednimi opcjami i wiśta wio kasować klienta za niefunkcjonalną błyskotkę.

    • Filip Straburzyński

      Od razu „wyciąganie kasy”. Przy obecnej funkcjonalności systemów pokładowych samochodów ekran jest nieodzowny. Nie chodzi już o samą nawigację, ale o mnóstwo rozmaitych podsystemów, jakie firmy montują w swoich autach. No chyba, że to jest bardziej ergonomiczne: http://racem.org/wp-content/uploads/2015/03/Peterbilt-379x-15.jpg

      ;)

    • qwerty

      Dla kierowcy, który na codzień tym jeździ/jeździł ten kokpit jest ergonomiczny. Wystarczy się do niego przyzwyczaić, potem jest OK, na pamięć wiesz co wskazuje każdy zegar.
      A na ekranie LCD gdy sobie poprzestawiasz wszystko to trzeba się przyzwyczajać od początku. Dla mnie to na pewno nie będzie ergonomia.

    • Filip Straburzyński

      Ale czy ktoś każe Ci sobie przestawiać? Nie przestawiaj, przyzwyczaj się i będzie dokładnie to samo jak z fizycznymi zegarami. Różnica polega na tym, że dla każdego co innego może być ergonomiczne i na początku ustawi to sobie pod siebie zamiast przyzwyczajać się do z góry narzuconego układu.

      A co do zdjęcia powyżej, to kwestia ergonomii polega także na tym, jak szybko jesteś w stanie się nauczyć układu wskaźników, włączników itd. Taka konsola z mnóstwem jednakowych zegarów i włączników wymaga bardzo dużo czasu, żeby się do niej przyzwyczaić. Z resztą, jak już wspominałem wyżej, ta dyskusja już się odbyła pół wieku temu, tylko że dotyczyła samolotów. Jeśli tam się przyjęły ekrany i HUD, to w samochodach tym bardziej się przyjmą :)

    • Linek

      Nie no klima i radio i wskaźniki i szyby i lusterka i układy bezpieczeństwa i światła powinny być analogami i h_j, że się tak wyrażę. Jak się chce bajerów i wyświetlaczy, to metro/taxi/autobus/uber i baw się fonem, jak prowadzić nie lubisz.
      Chyba, że dla Ciebie szukanie opcji w symbianowym(było chyba nawet mniej zagmatwane) menu jest super zabawą… nie mów, że nie zmieniasz klimy w trakcie jazdy, a o zmianie płyty w zmieniarce to nawet nie mówię….

    • Filip Straburzyński

      Płyta? Ja w PC mam tylko dlatego napęd, że w moim samochodzie jest odtwarzacz, który nie przyjmuje USB… ale spokojnie, mam już na to patent i wtedy nawet z kompa zniknie. Płyty to prehistoria i czas najwyższy, żeby odeszły do lamusa. W warunkach samochodowych zwłaszcza, bo się rysują permanentnie w schowkach.

      Analogowe systemy bezpieczeństwa? Takie jak ABS, ESP, ASR itd? :D No analogi z nich jak się patrzy.

      Klima w żadnym aucie już chyba nie jest analogowa poza tymi z manualnym sterowaniem, choć i tam nie mam pewności. Szyby i lusterka też możesz regulować w wielu z poziomu komputera. To nie znaczy, że nie powinny mieć odpowiednich przycisków czy pokręteł. Przecież obsługa cyfrowego systemu wciąż powinna być jak najbardziej intuicyjna, więc nikt nie mówi, żeby te wszystkie przyciski z drzwi, czy pokrętła przenieść na ekran dotykowy. Co nie zmienia postaci rzeczy, że ekrany wyświetlające informacje i menu są po prostu niezbędne, żeby ten ogrom opcji jakoś wyświetlić, jeśli nie chcemy mieć w każdym samochodzie Peterbilta właśnie.

    • Linek

      1) płyta leży w swoim pudełku, w teczce w bagażniku. Znajdź mi Skowyt w streamie, wiele ekip jest w 1 serwisie, 2ga tylko w 2gim i co? Mam mieć 1053665428 kont i bać się o zasięg, bo moda, a nie żaden postęp?
      2)Chodzi o przełączniki, które nie powinny być zakopane w menu.
      3)Klima i jej analogowość… chodzi o sterowanie klawiszami, a nie debilizm rodem z insignii – ekran.
      4)szyby itd…. no właśnie. Jak to jest, że Opel w Vevtrze C zrobił coś, co postacie z Gwiezdnych Wojen wprawia w zakłopotanie, a takie BMW zrobiło iDrivea pozwalając widzieć info na ekranie, ale nie usuwało przy tym sterowania radiem, mapą itd., co było super i nadl robią to dobrze, ale są tu już dinozaurami.
      Ekran jako centrum – ja wysiadam
      Ekran, gdzie wszystko włącza się po za nim, a on ukazuje info i możliwości bardziej szczegółowe – ok.
      Przyciski logicznie ułożone – nadal najlepsze, bo od razu coś robisz, a nie szukasz, czy kombinujesz.

    • Filip Straburzyński

      Fakt, GM ma dość ciekawe podejście do ergonomii. Pamiętam jak w Signum wprowadzili tę nie przeskakującą dźwignię do kierunkowskazów. Dramat.

      Co do przycisków, to ja jestem ogólnie wrogiem przyciskologii. Im mniej tym lepiej. Ale to nie znaczy, że teraz mam sobie klikać po ekranie, nie. To znaczy, że maksymalnie dużo rzeczy powinno być ukrytych w poręcznych pokrętłach. Ekran ma w głównej mierze być medium do wyświetlania, choć dotyk też się przyda… pasażerom, którzy nie mogą sięgnąć do manetek przy kierownicy przecież. Uważam też za bardzo mądre rozwiązanie kierownicę z nieruchomym środkiem z poprzedniej generacji Citroenów. Zamiast miliona przycisków na konsoli, kilka przycisków i pokręteł zaraz pod kciukami i to zawsze w tym samym miejscu niezależnie od położenia kierownicy – wypas. Niestety zarzucono ją, choć była znakomitym pomysłem, jak i kilka innych wynalazków (np. nieodżałowane hydrauliczne zawieszenie).

    • Linek

      Te kiery cytryn były dobre nie tylko z tego powodu, poducha była cały czas na wprost i zawsze działała prawidłowo, chroniąc w najlepszy możliwy sposób.

    • Linek

      Ładny Peterbilt, masz kluczyki? :D Przejechałbym się mając odp. prawko z przyjemnością.

  • Konrad Czebiera

    Tak jak w smartwachach tu ma sens tylko ekran AMOLEDowy i o przynajmniej dwukrotnie większym ppi niż w obecnie montowanych LCDkach. Za kilka lat do tego dojdą, ale wtedy już pewnie trzeba będzie dopłacać do wersji z tradycyjnymi zegarami.

  • Norbert

    Ilość klatek na sekunde to nie czas reakcji matrycy i nie ma zadnego znaczenia poza marketingowym bełkotem.
    Takie rozwiazanie wyglada fajnie, uzytecznie i moim zdaniem bardziej bajerancko niz bezsensowne ekrany dotykowe jak w Tesli gdzie zamontowano go chyba tylko po to zeby zaoszczedzic na wyposażeniu.

    Jedyny problem to taki czy uda im sie ten ekran zrobic tak ze bedzie wyrazny w kazdych warunkach. A drugi to taki ze wykonanie takiego ekranu jest znacznie tansze niz zrobienie zegarów w samochodzie, co za tym idzie nie powinno byc to dodatkowe ekstra płatne wyposażenie, bo to zwykle naciaganie ludzi.

    Poza tym, mam nadzieje ze niedlugo bedzie takich rozwiazan wiecej.

    • Tomasz Niechaj

      Czas reakcji i liczba klatek na sekundę to są właśnie dwa parametry decydujące o szybkości działania ekranu LCD (jest jeszcze oczywiście trzeci czas zapalania i gaszenia pikseli, ale to jest trochę powiązane z pierwszym punktem). Nic z tego, że będziesz miał superniski czas reakcji i superszybki sprzęt stojący za ekranem, jeśli ten będzie zmieniał zawartość zaledwie 30 razy na sekundę.

  • namo

    Oczywiście że ekran zamiast tradycyjnych zegarow bedzie niebawem standardem.
    Natomiast osobny tablet z dotykowym sterowaniem zamiast mechanicznego – nie.

  • Tymon

    Od czego jest skrót PCMR?

  • Gryzlii

    Fajnie byłoby zobaczyć film z Passata. Zdaje się że tam też wygląda to przynajmniej równie ciekawie, a jestem ciekaw co skroili względem Audi

  • Rafał

    1220 zł to tylko cena za goły ekran VC – bez nawigacji, map, kontroli muzyki, live traffic itp. Żeby w pełni cieszyć się z możliwości VC trzeba niestety wyłożyć ok. 12 000 zł

  • fds

    nieuniknione że za parę lat ekrany wyprą klasyczne „zegary”. Szkoda bo wygląd ekranu nie dodaje uroku a wygląd zegarów i owszem. niestety trzeba się powoli przyzwyczajać. ……

  • jasza

    Fajna sprawa

  • Jacek R

    Odpowiedzią są też kwestie ekonomiczne. Producent tak złożonej struktury jaką jest samochód może sobie pozwolić na znaczne oszczędności w postaci tańszych we wdrożeniu ekrany LCD. W porównaniu do tradycyjnych wskaźników oszczędza na kosztach inwestycyjnych w postaci projektowania oraz produkcji bardzo drogich form wtryskowych, do tego dochodzi precyzyjna mechanika zegarów wykonywana zazwyczaj u podwykonawcy. Zatem można upchnąć więcej funkcji w tańsze rozwiązanie. Dlatego mogą dziwić niektóre decyzje producentów o wrzucaniu regulacji nawiewów i innych prostych funkcji w ekran dotykowy – to tylko ekonomia. Weźmy takie pokrętło od nadmuchu: potencjometr, forma do pokrętła, forma przycisku wewnątrz pokrętła, oddzielna forma do światłowodu podświetlającego pokrętło, oddzielna forma do ramki którą jeszcze trzeba pochromować itd, itd. Jakie oszczędności jeszcze na samym etapie projektowania!