20

Ekologia pożera kolejne ofiary! Koniec z BMW M3 i niepewny los M550i!

Kto pamięta czasy silników V12 czy V8. Kiedy zużycie paliwa miało niewielkie znaczenie, a o emisji spalin nikt nie wspominał. Okazuje się, że te lata motoryzacji przez duże M, mamy już niestety za sobą. Boleśnie przekonało się o tym BMW, które w trybie natychmiastowym wycofuje ze swojej oferty takie modele jak M3 i M550i! Powód? Ekologia… A dokładnie brak, spełniania norm emisji spalin.

Ledwie kilkanaście miesięcy po premierze nowego BMW M3 i M550i, producent został zmuszony do wstrzymania, a nawet wycofania z produkcji. Gorszy los spotkał mniejsze M3 (F80), którego już nie spotkamy w salonach bawarskiej marki. M550i znika na kilka do kilkunastu miesięcy. Powodem tego ruchu są nowe procedury homologacyjne samochodu. Kiedy do produkcji trafiały M3 i M550i, obowiązywał wtedy stary cykl testowy NEDC. W nowym WLTP okazało się, że żaden z dwóch sportowych modeli nie spełnia wyśrubowanych norm emisji spalin Euro 6d. Czy to już czas kiedy spod masek nowych samochodów zaczną znikać kolejne duże jednostki napędowe?

Ekologia zabiła BMW M3!

Wszystkiemu winne są nowe cykle testowe WLPT, które opracowane zostały przez ekspertów z Europy, Japonii i Indii. W odróżnieniu od poprzednich NEDC, te nowe mają symulować rzeczywiste warunki, w jakich użytkowany jest samochód. NEDC w dużej mierze były oparte o warunki laboratoryjne. Stąd też pojawiały się spore różnice między danymi producenta, a informacjami wyświetlanymi na ekranie komputera pokładowego, czy wyliczeniami przy dystrybutorach na stacji paliw. Dotyczy to zarówno wspomnianych już wyników zużycia paliwa, jak i emisji spalin. Nowe testy mają zapewnić bardziej wiarygodne wyniki badań. I właśnie na nich poległo nowe BMW M3 (F80).

W telegraficznym skrócie, spełnienie wyśrubowanych testów WLPT wymaga od producentów instalowania filtrów cząstek stałych. Do tej pory znane one były wyłącznie przy auta napędzanych dieslami. Teraz ekologia zabrała się też za jednostki benzynowe. Ponieważ dostosowanie samochodu do spełniania rygorystycznych norm wymaga modyfikacji technicznych, BMW postanowiło skrócić obecność nowego BMW M3 na europejskich rynkach. Co ciekawe, nadal będzie można kupić to auto w USA i na innych rynkach, gdzie nie obowiązują tak restrykcyjne normy emisji spalin. W europejskich salonach spotkać można wyłącznie model M4 w wersji Coupe i Cabrio, które mają już zainstalowane filtry DPF. Według zapowiedzi BMW, nowe M3 powróci do Europy nie wcześniej niż w 2020 roku.

Ekologia wstrzymała produkcję BMW M550i!

Podobnie jak w przypadku BMW M3, pod maską modelu M550i pracuje silnik V8 o pojemności 4.4 litra. W przypadku M550i generuje on 462 KM i 650 Nm momentu obrotowego. Również w tym wypadku pojawił się problem z zaliczeniem wymagań norm emisji WLPT. Jednak w wypadku Serii 5, BMW postanowiło czasowo wstrzymać produkcję. Dzięki zmianom, które udało się zaaplikować do później pokazanego BMW M5, dostosowanie M550i wymagać będzie mniejszych środków. Obecnie jednak nie wiadomo kiedy do sprzedaży powróci odmiana M550i.

Wszystko ze względu na konieczność wprowadzenia odpowiednich zmian oraz uzyskaniu nowej homologacji. Wprowadzając wiele zmian do już produkowanego pojazdu, konieczne jest uzyskanie nowego dopuszczenia do ruchu. Ten proces trwa i może się okazać, że powrót do salonów zajmie nawet 7-8 miesięcy. Nie pomaga tutaj też duże zapotrzebowanie na filtry cząsteczek stałych, które montowane są teraz praktycznie do każdego nowego samochodu. Należy też pamiętać, że od 1 września 2019 roku, wszystkie nowo produkowane auta będą musiały spełniać wymogi nowego rodzaju testów.

Zamieszanie z BMW M3 i M550i pokazało, że zbyt mocne zwracanie uwagi na ekologię, może doprowadzić do absurdalnych konieczności wycofywania samochodów z oferty. Czy to już koniec aut z potężnymi silnikami V8 czy V12? Jeśli nie zostanie zatrzymana ta karuzela, to wszystko jest możliwe.