103

Ebooki miały pożreć papierowe książki. Tymczasem dzieje się zupełnie inaczej

Tempo wzrostu popularności ebooków w ostatnich latach było niesamowite. Rynek zalały czytniki, a Amazon notował kolejne rekordy. Wszystko wskazywało na to, ze druk jest w odwrocie i niebawem zostanie pożarty przez cyfrową rewolucję. Aż tu nagle rynek e-książek zaliczył wpadkę… Amerykański rynek ebooków – gwoli ścisłości. Może się wydawać, że nie ma to nic wspólnego z Polską, ale praktyka pokazuje, że trendy zachodzące za oceanem prędzej czy […]

Tempo wzrostu popularności ebooków w ostatnich latach było niesamowite. Rynek zalały czytniki, a Amazon notował kolejne rekordy. Wszystko wskazywało na to, ze druk jest w odwrocie i niebawem zostanie pożarty przez cyfrową rewolucję. Aż tu nagle rynek e-książek zaliczył wpadkę…

Amerykański rynek ebooków – gwoli ścisłości. Może się wydawać, że nie ma to nic wspólnego z Polską, ale praktyka pokazuje, że trendy zachodzące za oceanem prędzej czy później dają się również zauważyć nad Wisłą. Zanim jednak przejdziemy do naszych ebookowych realiów, spójrzmy na to, co właśnie się dzieje w USA.

Druk wraca do łask?

W latach 2008 – 2010 sprzedaż ebooków zanotowała wzrost na poziomie… 1260 proc. Wydawcy szybko zrozumieli, że elektroniczne książki są przyszłością. Trend ten nazywano wręcz cyfrową apokalipsą – szczególnie po tym, jak w 2011 roku upadłość ogłosił Borders, jedna z największych amerykańskich (ale działających globalnie) sieci księgarni. Rok 2015 był wskazywany jako ten, w którym ebooki przegonią książki drukowane.

Tymczasem z badań Stowarzyszenia Amerykańskich Wydawców (AAP) w pierwszych pięciu miesiącach br. zanotowano 10-procentowy spadek (dane na podstawie analizy sprzedaży 1200 wydawców). Tym samym elektroniczne książki stanowią 20 proc. amerykańskiego rynku. Co gorsza odsetek ten nie ulega jakimkolwiek drastycznym zmianom.

Dla porównania notuje się odrodzenie małych i średnich księgarni. Przybywa placówek, w których można kupić drukowane publikacje. Najwięksi dystrybutorzy natomiast poszerzają objętość swoich magazynów. Penguin Random House zainwestował w ten cel ostatnio 100 mln dolarów. BookPeople natomiast zanotowało w tym roku 11-procentowy wzrost sprzedaży, co uczyniło 2015 najlepszym (jak dotąd) rokiem w całej ich historii. A trzeba zaznaczyć, ze początki BookPeople sięgają roku 1970.

kindle-voyage-e-reader-theverge-6_1320.0.0_standard_1025.0

Spadki są widoczne również na rynku czytników. Z badań Forrester Research wynika, że w ubiegłym roku sprzedano łącznie 12 mln czytników. Dla porównania jeszcze w 2011 było to 20 mln. Natomiast badania Nielsena wykazały, ze obecnie na książki w pierwszej kolejności na tego typu urządzeniach czyta 32 proc. Amerykanów, kiedy w 2012 roku było to 50 proc.

New York Times spekuluje, że na taki stan rzeczy składa się kilka czynników. Jednym z nich jest mijająca moda na e-czytanie. Posiadanie Kindle’a nie jest już modne i stało się dość powszechnym zjawiskiem. W międzyczasie wzrosła rola smartfonów i tabletów. Co więcej, te pierwsze zaczęły swoimi rozmiarami dorównywać e-czytnikom, co uczyniło je bardzo wygodnymi narzędziami do czytania. Problemem są też niewielkie różnice cenowe między ebookami i drukiem, co skłania Amerykanów do kupowania książek papierowych. Co najciekawsze, szczególnie dużą popularność druku obserwuje się u ludzi młodych, którzy rodzili się i dojrzewali w okresie powszechnego dostępu do technologii (określa się ich jako „digital natives”). Pewuen wpływ na te zmiany może mieć również odchodzenie od tradycyjnej sprzedaży na rzecz „abonamentów”, w ramach których użytkownicy otrzymują dostęp do rozbudowanej bazy e-książek, płacąc każdego miesiąca tę samą kwotę.

Warto też zauważyć, że publikacja NYT dotycząca spadku na rynku ebooków została skrytykowana przez serwis The Digital Reader. Podaje on, że AAP jednoczy zaledwie 46 proc. amerykańskich wydawców. Przy czym te 1200 firm nie jest reprezentatywnych dla całego rynku amerykańskiego, bo ich udział w rynku ebooków stanowi 32 proc. (przy czym mają większą kontrolę nad cenami i sprzedają ebooki drożej niż pozostali wydawcy stawiający bardziej na self-publishing i niezależnych autorów). Nie jestem do końca przekonany, ale zamieszczam tę informację jako stanowisko „tej drugiej strony”.

A jak jest u nas?

Polski rynek ebooków ciągle rozwija się bardzo dynamicznie. Prognozuje się, że w tym roku jego wartość sięgnie 60 mln zł (w 2014 roku było to 40 mln). Stanowić to będzie… 3 proc. całej sprzedaży książek. Pod tym względem jesteśmy jeszcze bardzo młodym rynkiem, ale już wskazuje się nas jako wzór do naśladowania. The Digital Reader w sierpniu br. porównywał ze sobą modele dystrybucji ebooków w europejskich krajach i docenił Polskę m.in. za odejście od DRM. Nazwano wręcz nasze realia idealnymi dla dynamicznego rozwoju e-książek, podkreślając przy tym dużą popularność czytników Kindle (paradoksalnie, oficjalnie u nas ciągle niedostępnych). Z danych Amazonu, które przytaczałem tuż po pierwszej polskiej konferencji firmy, wynika, że ich czytniki stanowią aż 70 proc. całego rodzimego rynku. Wrocławski Arta Tech szacuje natomiast, że w całym kraju jest ok. 200 tys. tego typu urządzeń.

ebooks_1

Do europejskiej czołówki pod tym względem nam wiele brakuje – a już szczególnie tych magicznych 20 proc. w USA. Niestety nie dotarłem do żadnych konkretnych danych, które mógłbym zestawić z realiami amerykańskimi. Nie ulega wątpliwości, że obserwujemy na tym polu regularne wzrosty. Niewielka dojrzałość rodzimego rynku sprawia jednak, że nikt jeszcze nie zdecydował się na regularne badania na tym polu (nie licząc poszczególnych księgarni, ale one ograniczają się do swoich ofert).

Koniec druku? Koniec ebooków? A może koniec wszystkiego?

New York Times przewiduje, że spadki na amerykańskim rynku ebooków nie będą długotrwałe. Można się spodziewać jednak, że, wbrew spekulacjom, rywalizacja między drukowanymi wydawnictwami oraz elektronicznymi książkami będzie trwała w najlepsze jeszcze przez przynajmniej kilka dobrych lat. Trendy sprzyjają tym pierwszym i pokazują, że mimo rosnącej popularności technologii i urządzeń mobilnych, ciągle istnieje liczne grono konsumentów, którzy stawiają na tradycyjne, klasyczne rozwiązania. Przy czym oczywiście wnioski te wyciągam na bazie danych amerykańskich, licząc po cichu, że podobna, równie intensywna walka „druku z cyfrą” będzie miała kiedyś miejsce u nas.

V3_big_1

  • Trendu nie da się powstrzymać i ebooki będą zdobywać coraz to większą popularność w Polsce, jednak na razie chyba największym hamulcem jest cena, a raczej zbyt mała różnica pomiędzy ceną papieru a wersją elektroniczną. A nie każdemu chce się czekać na promocje, gdzie można kupić e-booka spokojnie o 50% taniej niż papier. Statystycznego Polaka nie interesuje, że VAT 23% zawyża cenę liczy się cena przy kasie tudzież w koszyku.
    A i wydaje mi się jednak, że tempu wzrostu sprzedaży ebooków jednak w tym roku jest niższe niż jeszcze rok czy 2 lata temu, ale rośnie stale.
    Szkoda, że wydawnictwa nadal nie za bardzo angażują się promowanie ebooków poza udzielaniem rabatów platformom.

    • kofeina

      A kogo, poza vatowcami obchodzi, że 23% podatku zawyża cenę?

    • No właśnie! Ale prawdopodobnie w 2016 KE ma wprowadzić nowe stawki i zrównać VAT do poziomu książki papierowej, o ile oczywiście będzie zgoda wszystkich państw Unii.

    • GalAnonim

      Argument ceny jest …….. Nie, nie dokończę bo nie chcę nikogo obrażać. Powiedzmy, że to nie jest żaden argument. Książka to nie towar, który kupuje się na kilogramy (ziemniaki) czy litry (benzyna) i wycenia zadrukowaną kartę czy zużytą farbę. Albo objętość w bajtach. Może dla ludzi, którzy kupują książki jako ozdoby cena ma znaczenie, ale dla mnie z kolei tacy ludzie nie mają znaczenia.

    • Jasne, tylko cena musi być taka, żeby konsument chciał kupić produkt – nie „życzeniowa” Wydawnictwa czy autora – tylko nie za droga, nie za tania, w sam raz. Odpowiednia. Tyle ile jest w stanie zapłacić za nią Klient. Taki jest rynek.

      Ja osobiście uważam, że e-book powinien kosztować 50% ceny książki papierowej – mam tu na myśli cenę okładkową. Bo jakie są rzeczywiste ceny papierowej wersji każdy wie – nie mają nic wspólnego z ceną z okładki. Także wspomniane -50% nie powinno nikogo dziwić i drażnić.

    • Krzysztof Jeske

      Ale czy mimo wszystko uważasz, że 20-30 zł za książkę, nieważne w jakiej formie, to dużo? Można tą cenę porównywać do wielu rzeczy, które kupujemy nie zastanawiając się długo, ale po co robić to po raz kolejny. Trochę nie rozumiem argumentów niektórych osób, że książka cyfrowa powinna być tańsza. Cena książki to nie koszt druku, tylko koszt zawartości + prowizje.

    • W moim odczuciu ebooki powinny kosztować ok 20-25 zł, papierowe więcej: 30-40 zł, Mówię tutaj o beletrystyce.
      Rozumiem Twój argument, że książka to książka, liczy się treść, i że są pewne stałe koszty przy obu formatach, które ponosi Wydawca. Jasne. Ale Czytelnika to nie obchodzi. Brakuje mu tej fizyczności, „namacalności posiadania sztuki książki” i tego się nie przeskoczy. A to on dyktuje warunki cenowe.

  • Petruszek

    Z kilku powodów książki drukowane jeszcze długo nie odejdą w niebyt lub niszę.
    Po pierwsze różnice w cenie między ebookiem a książką tradycyjną są symboliczne. W zasadzie to ich nie ma.
    Po drugie tradycyjna książka jest mimo wszystko wygodniejsza, a tradycyjny kontakt z literaturą jest jednak bardziej osobisty, czy może intymny.
    Po trzecie w każdym czytelniku drzemie jakiś pierwiastek bibliofila, więc każdy, co ciekawsze pozycje chce mieć fizycznie na półce. Zresztą nawet ludzie, którzy nie czytają nic lubią mieć książki jako element wystroju wnętrza. Zapewniam, że to nie jest rzadka praktyka.
    Po czwarte same urządzenia nie są bardzo tanie, a różnica w cenach między drukiem a cyfrową dystrybucją nie amortyzuje zakupu dodatkowego gadżetu.

    • Michał Hackleberry

      Możesz mi wytłumaczyć w jaki sposób papierowa książka jest wygodniejsza od czytnika? Bo ja jakoś tego nie dostrzegam i mimo, że czasami czytam na papierze zawsze jest to dla mnie bardziej zmora niż przyjemność (pomijając treść oczywiście).

    • Petruszek

      Może to po prostu kwestia przyzwyczajenia, ale przede wszystkim rodzaj przyjemności. Faktura papieru, zapach farby drukarskiej, kleju itp. A wygodniejsza jest choćby dlatego, że nie muszę się z nią cackać, mogę rzucić na podłogę i nie drżeć, że litery ze słów powypadają. Nawet jak ją zaleję herbatą lub kawą to nadal będę mógł ją przeczytać. Nie muszę jej ładować i podłączać do Internetu.
      @steveminion:disqus Nie wszystkie książki to opasłe tomiska, a poza tym istnieją wydania groszowe, w sam raz do czytania np. w komunikacji miejskiej i zapewniam Cię, że takie wydania są dużo lżejsze niż czytnik. Pewnie mi napiszesz, że do czytnika możesz wczytać tysiące opasłych tomisk, ale powiedz ile książek jesteś w stanie czytać w tym samym czasie?

    • Michał Hackleberry

      Kwestie fetyszowe pominę, bo to kwestia osobista. ;) Co do zalania czy rzucania to się zgodzę, chociaż ja osobiście książki szanuję tak samo jak czytnik, także po przeczytaniu przeze mnie książki śmiało można by postawić ją na półce w księgarni i nikt nie zgłosiłby żadnych zastrzeżeń. Będąc na wakacjach na wsi czytam kilka godzin dziennie i czytnik spokojnie wytrzymuje dwa tygodnie takiego użytkowania i powiem szczerze, że nie chciałbym (i nawet nie mógłbym, i tak plecak miałem wyładowany po brzegi) dźwigać w plecaku tych książek, które jestem w stanie przeczytać przez te dwa tygodnie. A czytnik waży tyle co nic.
      Czytnik ma dla mnie jedną wielką zaletę – mogę czytać na nim wyłącznie jedną ręką. Być może są osoby, które potrafią jedną ręką przerzucić stronę w papierowej książce, ale ja tak nie potrafię. Czytać zdarza mi się w najróżniejszych pozycjach i ta jednoręczna obsługa to dla mnie nieraz zbawienie. I wcale nie chodzi mi tutaj o czytanie Iluśtam twarzy greya. ;)

      Oczywiście nie próbuję przekonać Cię, żebyś nagle porzucił papierowe książki na rzeczy ebooków (zresztą nie mam takiej mocy sprawczej) i na pewno ja też nie dam się nikomu przekonać, że książki papierowe są w jakikolwiek sposób lepsze o elektronicznych. Chcę tylko, żebyś nie patrzył na czytniki spod byka – w końcu wszystko, co sprawia, że ludzie czytają jest dobre, no nie? ;)

    • kawoN

      Jeden ciekawy aspekt za papierem: można nawiązać znajomość widząc okładkę książki, którą czyta ktoś obcy – nawiązując do tytułu itp itd.
      Wiem, że w dobie kontaktów wirtualnych brzmi nieco staroświecko, ale wciąż są ludzie, którzy nad świat wirtualny przedkładają rzeczywisty (sama wersja elektroniczna jest pewnego rodzaju uwirtualnieniem).
      Sam się łapię na tym że kupując książkę papierową mam świadomość pewnego bytu który nabywam, wybierając wersję cyfrową mam wrażenie nabywania… niczego :-)

    • A nie masz ochoty czasem podejść właśnie do osoby z czytnikiem i zapytać „Co czytasz?” Z książką papierową tego nie zrobisz – bo przecież widzisz okładkę :D

    • kawoN

      Proste pytanie – prosta odpowiedź :-) i… koniec dyskusji :-)
      A tak można coś więcej sklecić. Chyba, bo nigdy nie próbowałem :-)
      I prawdę mówiąc, to naprawdę rzadko widuję ludzi z książkami czy czytnikami. A i tak nie mam wtedy czasu na zagadywanie :-)

    • generalnie czytanie jest wdzięczne, zawsze można zagadać, gorzej jak ktoś nie czyta :D

    • magneto

      Jest jakieś medyczne określenie na ludzi, którzy czerpią przyjemność z wąchania książki? Serio? Wąchacie książki podczas czytania?

    • Niestety, znam osoby, które to robią i uwielbiają połamane grzbiety książek… Perwersja :D

    • Robert

      Jasne że wąchamy. Prawdziwą tragedią jednak będzie chwila, gdy zaczniemy tankować cyfrową benzynę. Zero intymności, faktury, lepkości i zapachu. To już nie będzie to samo. :(

    • Czyli wolisz papierowe książki, bo narkotyzujesz się klejem? :D

    • Ale tu nie chodzi o czytanie równoległe, choć pewnie wiele osób tak robi, ale możesz mieć całą swoją biblioteczkę przy sobie na urlopie? A ile weźmiesz książek w papierze? Będziesz je dźwigał? Ja wolę wziąć dodatkowy kostium kąpielowy :D

    • Petruszek

      Tyle ile spodziewam się przeczytać na urlopie. Nie więcej niż dwie. Czytnik nie spowoduje, że będę czytał więcej.

    • No ale jest wiele osób, które czyta więcej :D A swoją droga, odkąd mam czytnik czytam więcej, jakoś szybciej, wygodniej…

    • steveminion

      Co jest wygodniejszego w opasłym i ciężkim tomisku?

    • enteriusz

      1. Nie wiem gdzie ty sprawdzałeś ceny ebooków, ale z moich doświadczeń wynika, że ebooki są na starcie tańsze o 30% od wydań papierowych (przynajmniej było tak z książkami, które mnie interesowały). Nie wspominając już o ciągłych promocjach. Uzbrajając się w cierpliwość, można bez problemu wyhaczyć bestsellery za 9.90 zł. Szukając ebooka najlepiej skorzystać z porównywarki cen. Ja używam tej: http://upolujebooka.pl/
      2. Książki papierowe powyżej 500 są mało wygodne w użytkowaniu. Nie mówiąc już o doborze czcionki przez wydawca. Czasami oczy krwawią. W dodatku wyjeżdżając gdzieś możesz zabrać tony książek w 200 gramowym czytniku i nie musisz się martwić „Co będzie, gdy akurat ta książka, którą zabieram, mi się nie spodoba?”.
      3. Z tym się nie mam zamiaru spierać – każdy lubi co innego. Chociaż przypomina mi się zawalone książkami poddasze mojej siostry – ma chyba więcej książek niż biblioteka wojewódzka i tylko miejsca na ich składowanie brak…. No i weź tu znajdź coś, co ciebie interesuje:).
      4. Kindle Classic to wydatek 300 zł (200 zł w wersji z reklamami na promocjach amazonu). Uwzględniając różnice w cenie ebooka i wersji papierowej, wydatek zwraca się po ok 10 ebookach.

    • Petruszek

      I jeszcze takie przykładowe dwa linki:

    • zza_winkla

      Helion: ebook 79zł, papierowa wesja z wysyłką na alledrogo 69,90 – tyle w temacie cen

    • Niestety często książki są tańsze od ebooków. A przecież książkę po przeczytaniu można odsprzedać, pożyczyć znajomemu podczas gdy ebook jest z reguły dla jednej osoby.

    • enteriusz

      Wejdź tu: http://upolujebooka.pl/
      i teraz daj mi przykład ebooka droższego od wydania papierowego.

    • Wejdź do pierwszej z brzegu księgarni i zobacz jakie są przeceny na papierowe książki. Nie mówiąc już o tym, że możesz pójść do antykwariatu albo kupić na alegro.

    • enteriusz

      Czasami wchodzę i widzę te książki, tylko, że ich cena „nie jest bez powodu”. A co do antykwariatu i allegro, to ebooki wygrywają pod tym względem, że nie muszę na nie polować. Płacę i po chwili mam na czytniku.

    • Michał Hackleberry

      I co najważniejsze nie trzeba wychodzić z domu! :)

    • Petruszek

      „Uzbrajając się w cierpliwość, można bez problemu wyhaczyć bestsellery za 9.90 zł. Szukając ebooka najlepiej skorzystać z porównywarki cen. Ja używam tej: http://upolujebooka.pl/” – Nie musisz na nie polować, powiadasz?

    • enteriusz

      Mam już zakupionych ebooków na najbliższe 10 lat (uwzględniając moje tempo czytania i wolny czas, którego prawie nie mam (dwójka dzieci), a muszę go jeszcze dzielić między inne zainteresowania), więc najczęściej nie muszę mieć danej książki od razu. Zresztą jak już pisałem ebooki już przy premierze są tańsze.

      Przykład: Ostatnia bukwa z uniwersum Metro 2033 – „Otchłań” Szmidta.

      Ebook: http://upolujebooka.pl/oferta,56509,otchlan.html

      Cena 19.60

      Papier: http://www.ceneo.pl/39380882#mh=L5e7ba70050001QrLfU5Dd5lo6mzYmOWr2CEkyhOQpTqyTPHc7wtKzrEBAmIwXoWVxpInIETjMupTRCoALpXYM5rB-J9iGMw_QLFazXZio9YazG_tDQYU0SEzRSqc87J1r7-906fUyfa1O3uKwVenEbn9C5jWSkc3NzgjRB6Cc37SbSly9H0Lr_eSgfSwhxzRig2

      Cena: 26.59 + koszt wysyłki

    • Petruszek

      To tylko 6 złotych różnicy. Mało.
      Ja dzisiaj znalazłem dla przykładu książkę Bondy. Gdzieś wklejałem linki, ale coś poszło nie tak. ;-) Papier 29 zł, ebook 28 zł. Już nie pamiętam tytułu, bo fanem nie jestem, ale ona teraz jest na topie. Na Merlin.pl

    • enteriusz

      Jak klikniesz w historię ceny, to zobaczysz, że Otchłań kosztowała 15 zł (było to w okolicach premiery). Na bank, w ciągu paru miesięcy cena zacznie szorować o próg 10 zł na promocjach.

    • Skoro tak polecasz porównywarki, to polecam swoją: http://bookto.pl/ :)

    • enteriusz

      Fajno, tej nie znałem.

    • Przetestuj nasze sortowanie i filtrowanie :D

    • jeżeli chcesz taniego ebooka to musisz na niego polować, po to powstały strony jak ta podana powyżej:
      http://upolujebooka.pl/

      Książki, szczególnie bestsellery są sprzedawane także w supermarketach, które często sprzedają je na granicy zysku, czyli najtaniej jak można. Gdy tymczasem ebook ma w sobie droższy podatek. Prawda, że od czasu do czasu można upolować taniego ebooka, np. za pół ceny, ale tak na co dzień książki są jednak tańsze. Choć sytuacja się chyba poprawia i może kiedyś będzie lepiej – ebooki będą zawsze tańsze

    • Michał Hackleberry

      I to jest niestety paradoks, że książki elektroniczne nie mają książkowego podatku, bo to niby „usługa”, a nie książka.

    • mall

      Nie „niby usługa” ale faktyczna usługa. Jest licencja, jest możliwość modyfikowania ebooka, jest możliwość zbierania statystyk czytelnika dla każdej książki z osobna, jest możliwość wyświetlania reklam w trakcie lektury i wreszcie jest możliwość skasowania ebooka. Nie da się obronić tezy, że ebook to książka. Ebook to usługa. Kropka.

    • enteriusz

      Tyle że książki mają preferencyjną stawkę VAT nie dlatego, że są z papieru, tylko dlatego, by zachęcić ludzi do czytania (co i tak ni cholery nie działa). Pod tym względem ebook od książki się nie różni.

    • Michał Hackleberry

      Z papierowej książki możesz wyrwać kilka kartek, możesz liczyć sobie stoperem czas czytania danej książki, możesz wsunąć zakładkę z reklamą i możesz taką książkę spalić. To znaczy, że papierowa książka też jest usługą?

    • mall

      Rzeczy, które wymieniłeś z papierową książką może zrobić właściciel. To co ja wymieniłem są możliwości do zrealizowania przez dostawcę i operatora ebooka, który dodatkowo może na tych usługach zarabiać (np. sprzedaż statystyk dla danej książki, sprzedaż reklam).

    • Michał

      Jeżeli dostawca dostarcza mi plik który sobie pobieram to nie ma na niego wpływu. Fizycznie mam go na czytniku i już nic mi nie może z nim zrobić, bo niby jak?

    • mall

      Wtedy faktycznie ebook zachowuje się jak książka. Tyle, że nadal nie jest się właścicielem ebooka a jedynie licencjobiorcą, prawda?

    • E-book może łapać się pod definicję „usługa”, ponieważ sklepy muszą utrzymywać całą infrastrukturę informatyczną, serwery, świadczą usługę udostępniania treści elektronicznych. Przyjmują reklamację, „serwisują ebooki”.

    • To że ebook jest traktowany jako usługa, to dlatego, że niestety technologia wyprzedziła ustawodawcę. Prawo nie tylko polskie, ale całej Unii, jest pod tym względem zacofane. Ale jest szansa, że KE w 2016 wprowadzi jednolity podatek na książki, bez względu na format (o ile będzie konsensus wszystkich państw UE).

      Co do wyświetlania reklam podczas lektury, to raczej nie, ponieważ sklep nie może ingerować w treść ebooka. Tylko wydawca. Co do statystyk, to księgarnie stacjonarne też mają swoje statystyki – zliczają paragony. I także mogą się dzielić takimi danymi – to nic nowego.

    • Dla mnie papierowa książka jest ładniejsza, na półkę dobra, ale zdecydowanie mniej wygodna.

    • rimoraj

      Nie zgadzam się ale to moja subiektywna opinia. Jestem molem książkowym i jednocześnie dużo się przemieszczam. Między innymi już od ponad pięciu lat kupuję e-booki a książki papierowe jedynie wówczas kiedy nie ma odpowiednika w wersji elektronicznej co zdarza się co raz rzadziej.
      Czytam na czytniku z ekranem e-ink a mój obecny czytnik ma też podświetlenie.

      Moje powody dla czego czytam e-booki.
      1. książki elektroniczne nie zajmują miejsca, nie mam już miejsca w domu na regałach na nowe książki
      2. podróżując nie mam dylematu, którą książkę wziąć ze sobą, w pamięci czytnika i na karcie pamięci mam całą swoją e-bibliotekę i bardzo dużo wolnego miejsca na kolejne książki
      3. na czytniku czyta mi się wygodniej mogę dobrać krój czcionki jaki lubię oraz taką wielkość jaka mi odpowiada tak aby czytanie było jak najwygodniejsze, dodatkowo dzięki podświetleniu ekranu mogę czytać w niesprzyjających warunkach oświetleniowych w pociągu, samolocie
      4. czytnik mogę mieć prawie zawsze przy sobie, w torbie czy nawet kieszeni kurtki
      5. kiedy chcę kupić książkę, mając zasięg internetu mogę kupić książkę w dowolnej chwili i czytać ją od razu po zakupie
      Dlatego preferuję czytanie książek w wersji elektronicznej i myślę, że mimo wszystko e-booki są przyszłością czytelnictwa.

    • Petruszek

      Widzę, że doszło tu do nieporozumienia. Ja nie neguję wygody jaką daje czytnik. Zwróciłem tylko uwagę na fakt, że obecnie ceny ebookow są zbyt wysokie w stosunku do książek papierowych. Wiem, że chodzi głównie o treść, ale jednak brak fizycznej formy blokuje wielu czytelników. Jeżeli jeszcze zestawimy to z dochodem autora, który jest taki sam niezależnie od formy oraz z kosztami produkcji i dystrybucji to tym bardziej ceny ebookow wydają się absurdalne.

    • badzi0r

      Do tego da sie zsynchronizowac z kindlem na telefonie i nawet w zupelnym zaskoczeniu, da sie poczytac dokladnie tam, gdzie sie skonczylo wczoraj na czytniku. Troche z ta dostepnoscia wersji elektronicznej to nie bardzo, przynajmniej w mojej subiektywnej ocenie.

    • rimoraj

      Niestety z tą dostępnością to prawda ale z roku na rok jest co raz lepiej. Na szczęście nie czytam tylko po polsku.

    • badzi0r

      A ja ostatnio zmuszony bylem kupic ksiazki papierowe. Nie ma ebookow i nikt raczej sie nie kwapi do wydania co poniektorych tytulow. Po angielsku to ja sobie moge poczytac cos popularno-naukowego lub technicznego ale nie literture piekna.

    • badzi0r

      Za duzo tych ‚kazdy’ i ‚wszyscy’. ;)

    • Petruszek

      Czym Cię atakują, tym się broń. W manipulację, manipulacją.

  • badzi0r

    Wybralbym ebooka nawet gdyby byl drozszy. Problem jest brak niektorych tytulow w wersji elektronicznej (w jezyku polskim).

  • Michał Hackleberry

    Spadek sprzedaży czytników może być spowodowany tym, że rynek coraz bardziej się nasyca i mimo corocznych premier kolejnych modeli Kindla nie ma szczególnej presji na kupowanie nowych modeli. Ja mam Touch i jedyne czego mogę pozazdrościć innym to podświetlenie, którego czasem mi brakuje. Poza tym nie widzę sensu w kupowaniu nowego czytnika dopóki ten mi się nie zepsuje.

    • Masz rację, ale jest jeszcze jedna, dość ciekawa statystyka – 32 proc. czytających na czytnikach wobec 50 proc. 3 lata temu.

    • enteriusz

      Poproszę o źródło tej statystyki.

    • Kacper

      Mnie też to dziwi, ale trzeba pamiętać też o tabletach.

    • enteriusz

      Ot i sedno. Mam Kindle Classica 3 i nieco z zazdrością patrzę na Kindle Voyage (czy tam Paperwhite 3), ale nie mam wielkiego parcia by wymieniać mojego wysłużonego „kundelka”. Pewno wymienię go jak umrze śmiercią naturalną (lub nienaturalną, jak dorwie się do niego jedna z moich córek).

  • Falborg

    Nie ma nic przyjemniejszego od wizyty w bibilotece, spedzenia tam 40 minut i wypozyczenia kilku ksiazek. A „abonament” w bibliotece placi sie raz w roku. Jak ktos jedzie na tydzien w gory to wtedy widze zastosowanie dla czytnika ale jak ktos siedzi w domu w fotelu z plastikowa zabawka to jest to dla mnie bezsensu. Jaka jest wtedy przyjemnosc z czytania? To jak uprawiac seks z gumowa lalka. Niby dojdzie ale co wlasciwie za stosunek?

    • Michał Hackleberry

      Ja czytam książki dla treści, a ta nie różni się w żadnym stopniu w ebooku w stosunku do wydania papierowego. Seks z gumową lalą to fetysz, macanie i wąchanie książek też.

    • bolek343

      Gdybyś jeździł w góry, wiedziałbyś, że są przyjemniejsze rzeczy od wypadu do biblioteki.

    • Michał

      Falborg, tak mówia ludzie którzy nie czytali na e-inku. Ostatnio przekonałem moja mamę, aby przeczytała jedną całą książkę na czytniku. Kręciła nosem o tych fetyszach z papierem itd. Po przeczytaniu stwierdziła, że forma nie ma znaczenia, jak zatracisz się w czytaniu to liczy się tylko treść.
      Nie wiem dlaczego wszyscy się skupiaja na formie w jakiej dostarczana jest treść, to może jak Gutenberg wynalazł druk to kłócili się o to, że prawdziwa książka ma być pisana ręcznie ;)

  • Łukasz

    Co tu się dziwić jak cena ebooka jest często prawie taka sama jak papieru, chyba że się poluje na okazje. Co do samego czytania, to dla mnie czytnik bije na głowę papier z czysto praktycznych przyczyn – wygody czytania. Aczkolwiek jest coś takiego dziwnego, że książki które cenię chciałbym posiadać na półce.

    • No akurat się nie zgodzę z tym, ponieważ mało jest ebooków, których cena jest taka sama lub prawie równa wersji papierowej. Raczej jest tendencja, że e-book jest już na start o 30% tańszy od papieru. Plus dochodzą liczne promocje. Także nie do końca rozumiem, tego narzekania na ceny e-booków. Można naprawdę tanio kupić e-booki.
      Moim zdaniem e-book powinien kosztować 50-60%% ceny papieru i ewentualne promocje na poziomie max 15%, a nie jak teraz nawet do 50%. I tak ludzie narzekają i będą narzekać!

  • szrot

    jak mam za ebooka zapłacić 50% albo i więcej ceny papierowej książki, to wolę albo dopłacić do papieru albo kupić używaną. póki ceny ebooków nie zejdą do racjonalnych poziomów, to będzie to nisza.

    • A jaka to jest racjonalna cena ebooka?

    • szrot

      5-9zl. Koszta w porównaniu do papieru są symboliczne i przy takich cenach i tak zarobek byłby duży.

    • Słucham? Po odjęciu VATu pozostaje jakieś 4-7 zł netto. A ile Twoim zdaniem powinien autor otrzymać, który utrzymuje się z pisania, to jego praca, podobnie jak Twoja, Ile wydawnictwo? Ile tłumacz i ile sklep, który musi utrzymać całą infrastrukturę, serwery, itp?

      Ile zarabiasz na godzinę?

    • szrot

      Więcej od ciebie. Ale nie oznacza to ze mam przepłacać.

    • A ile jest warta praca autora, którego książki czytasz i lubisz? Ile powinien zarabiać. Wiemy, że mniej od Ciebie, ale w takim razie na ile wyceniasz jego pracę?

    • haw

      Najpierw moze sprawdz ile dostaje od wydawcy…gdyby wyciac wydawce ebook moglby kosztowac 5 zl i autor bylby przeszczesliwy.

    • No to wytnij go. Zakładam, że kupujesz ebooki tylko w kategorii „self-publishing”.

    • Skoro mówisz, że autorzy byliby szcześliwi bez wydawcy, to czemu tak walczą o wydanie książki w wydawnictwie? Dlaczego do tej pory w Polsce żaden niezależny autor nie odniósł większego sukcesu, pomimo, że zyskiem z nikim się nie dzielił, mógł sam decydować jak i gdzie sprzedaje?
      Wydawcy, zanim autor stanie się sławny ponoszą olbrzymie koszty – redakcja, druk, promocja. Na promocję e-booka idą ogromne fundusze. Ponoszą ryzyko, że książka się nie sprzeda, że będą w plecy. I pewnie wielokrotnie tak było. I kto im wtedy oddaje kasę – autor niesprzedanych książek? Dlatego ryzyko porażki i strat mają wkalkulowane w cenę. Dlatego daleka byłabym od mówienia „wytnijmy wydawcę”.

    • szrot

      nie chce mi się zagłębiać ile autor w ogóle dostaje ze sprzedanego egzemplarza papierowego/ebookowego. jako że w drugim przypadku można spokojnie pominąć cały węzeł pasożytów, kwoty które podałem będą 100% ok, szczególnie że gwarantują duży wzrost ilościowy sprzedaży. bo wtedy się to będzie opłaciło. ebook za 30zl to jakiś żart.

    • A swoją drogą, jesli dla Ciebie ebooki sa za drogie, to zapraszam do siebie: http://bookto.pl/

  • Adrian Werner

    Sprzedaż czytników spada także z innego powodu – one dawno temu osiągneły już wyśmienity poziom. To nie jest już gadżet, którego najnowszy model może kogokolwiek zachwycić. Zamiast tego jest to jak lodówka, używa się tej, którą się ma aż się zepsuje. To samo zaczyna się teraz dziać z tabletami.

    Bardziej by mnie interesowała baza użytkowników. Sprzedaż roczna w tym wypadku już dawno przestała być miarodajnym kryterium.

    • Maniiiius

      Otóż to. Ta dama sytuacja co z PC. Statystyka to bardzo fajna sprawa o ile ktoś potrafi zrozumieć dane na które się powołuje.

    • Nie przeczytałeś nawet, co?

    • Maniiiius

      Aż tak boli to, że ktoś nie zgadza się z Twoimi wnioskami, że musisz na starcie zakładać brak znajomości ich treści? Sprzedaż urządzeń – masz wyżej wymienione. Sprzedaż książek- sam podałeś przyczynę wyżej a dokładniej abonamenty. To jakby stwierdzić, że ludzie przestają słuchać cyfrowej muzyki, bo płyty sprzedają się lepiej a cyfrowa sprzedaż spada ignorując przy tym spofity itp.

    • Czytniki swoją drogą.Tutaj chodzi przede wszystkim o spadek sprzedaży ebooków

    • Adrian Werner

      Jednak nie chodzi o spadek sprzedaży ebooków jako takich, a sprzedaż konkretnych wydawców. Przykładowo, Amazon nie wchodzi w skład AAP, więc wszystkie te ebooki wydawane na Kindle przez samych autorów się nie wliczają do tych danych.

      Więc równie dobrze te dane mogą oznaczać nie spadek sprzedaży ebooków jako całości, ale to że w kategorii ebooków ci wydawcy coraz gorszej radzą sobie z konkurencją.

  • haw

    Kindla w jest dostepny w PL – mozna go oficjalnie kupic na miedzynarodowej wersji amazonu. Polecam sie doksztalcic…

    • Dziękuję za troskę, z wykształceniem wszystko ok. Dostępność z zagranicznym sklepie z zagraniczną wysyłką przy płatności funtami/dolarami to żadna dostępność. Więc polecam nie wciskać kitu.

  • asdfgvasdfvs

    czytajac te wasze wypociny w komentarza mam tylko jeden wniosek

    – jestescie cebulakami ktorzy jak ebook nie bedzie kotowal 20% ksiazki to nie kupicie bo przeciez ksiazke kupuje sie dla kartek okladki i zapachu a nie dla tresci

    o funkcjach dodanych jak, zerowa objetosc, latwosc przenoszenie, przegrywania, kopii zapasowej, wyszukiwania po slowach, notatek, nauki jezykow to nie wspomne bo takie cebulaki to napewno wiedza

  • Z góry przepraszam – nie przeczytałem wszystkich komentarzy, zatem może ktoś poruszył temat. NYT / Forrester meldują spadek sprzedaży czytników abstrahując od nasycenia rynku i NIEZAWODNOŚCI tych urządzeń. Ja mam swojego Kindle od kilku lat, który jakoś nie zamierza się zepsuć. Jest wystarczająco dobry, więc po co go zmieniać? To nie smartfon, inny rynek. Zatem wnioski są raczej oderwane od bazy i pozbawiane analizy. Czyli ssanie brudnego palucha i szukanie sensacji – poczytności pseudo badań.

    • Zgoda, ale tutaj nie o tylko o czytniki chodzi, a o sprzedaż książek

  • doogopis

    Książki to sie kiedyś czytało.Strata czasu kompletna.No chyba że ktoś zgłębia wiedze to co innego.No i nie oszukujmy sie ludzi którzy czytają jest mało,pojawiały sie nawet artykuły na ten temat.

  • Ebooki tez można wg Komisji EU

    Fizyczny nośnik można dużo łatwiej sprzedać.

  • gom1

    Jak ktoś narzeka na wysokie ceny e-booków, to niech sobie kupi abonament od Legimi. Za 32,99 jest tzw. no-limit – czytasz ile chcesz. Przez miesiąc. Mi udało się w tym czasie przeczytać jakieś 10 książek. Drogo? A że nie kupuję książek na własność, tylko je wypożyczam… No to co? :-)

  • KK

    No dalej, pobijcie się. Oplujcie i zwyzywajcie. Jak koguty na ringu. Moje jest mojsze niż twojsze. Albo te stwierdzane z pozycji proroka mądrości „trendu się nie powstrzyma”. Jakby to miało jakieś znaczenie. Jeden lubi tak a drugi owak. Czy narzucanie waszego zdania innym poprawia wam samopoczucie? Czy przez udowadnianie, że to co wy lubicie jest jedynym słusznym i właściwym czujecie się lepsi? Tak właśnie wybuchały wojny. Od nieistotnych pierdół. Bo moje zdanie jest mojsze więc niech każdy zachowuje się jak ja. A twojsze jest gorsze i jak go nie zmienisz pod siłą argumentów to użyje argumentu siły. Bo mój bóg lepszy niż twój bóg. A moja książka lepsza niż twoja e-książka. Żenada.
    Ja wolę tradycyjne książki. Zapach farby drukarskiej. Fakturę papieru. Czy czytam dużo? Nie wiem. Przez wrzesień poszły trzy książki Scott Carda, Historia FBI Tima Weinera, którą gorąco polecam i zacząłem biografię cesarzowej Cixi. Że książka jest niewygodna? Jakoś nie zauważyłem. Wręcz przeciwnie. Że książkę można oblać, połamać albo wyrwać z niej kartki? Zgroza. Nic mnie tak nie irytuje jak brak szacunku do książki. Czy to znaczy, że jestem niedostosowany, wyobcowany technologicznie? Hmm, pracuje w branży IT, mam smartfona i tablet, więc nie uważam się za „cyfrowo wykluczonego”. Może wręcz ta ilość technologii jaka mnie otacza od rana do wieczora sprawia, że jak biorę do ręki książkę to nie chcę by było w niej cokolwiek cyfrowego. Żeby jednak nie było, że skoro mam „papierowe” zboczenie to nie mam co zabierać głosu w sprawie e-książek od razu śpieszę dodać, że na tablecie mam ich całkiem sporo. Czemu na tablecie? Bo na czytnik z ekranem e-ink się nie nadają. To są PDF’y liczące po kilkaset stron, nierzadko ponad 1000. Ze schematami, zrzutami ekranu, w kolorze, z wyróżnionymi fragmentami składni czy poleceń, etc. Wyglądają sensownie tylko jako PDF, tylko na kolorowym ekranie i pod warunkiem, że ten ekran pozwala szybko odświeżać zawartość. Jak niektórzy się być może domyślili są to podręczniki, instrukcje obsługi, szeroko rozumiana literatura techniczna, której się nie czyta od deski do deski, tylko znajduje w indeksie albo w spisie treści hasło i czyta wybrany rozdział.
    U mnie ta granica – papier i wydanie cyfrowe – to granica między „mój czas” a „praca”. Przyjemność a potrzeba. Tablet pozwala nosić w plecaku literaturę, która inaczej ważyłaby setki kilo i niepotrzebnie marnowano by na nią setki drzew. Ale dla przyjemności czytania chętnie włożę do plecaka nawet „cegłę” i nie będzie mi ona wcale ciążyć. A potem z przyjemnością odstawię ją na półkę.

    • gom1

      Że książka jest niewygodna? Jakoś nie zauważyłem

      Polecam „Bastion” Kinga w zatłoczonym metrze ;-)

    • KK

      Rzecz w tym, że nie korzystam z metra. A nawet gdybym korzystał, to wątpię bym sięgnął w nim po książkę. Prędzej po audiobooka jak to czynię w aucie.

    • gom1

      Czyli: książka bywa niewygodna. CBDU

    • KK

      Ciężko czytać książkę – nie ważne czy papierową czy w formie e-booka – prowadząc auto. A w metrze nie sięgnąłbym po książkę z tak prozaicznego faktu, że nie umiem tak wyłączyć zmysłów, by odciąć się od świata i skupić na treści. Zbyt wiele rzeczy by mnie rozpraszało. W przypadku audiobooka mógłbym go zapodać w słuchawkach z ANC i przynajmniej hałas, który dla mnie jest bardzo irytujący bo jestem przyzwyczajony do ciszy, zostałby wyeliminowany z grona „zakłócaczy”. Także nic nie zostało udowodnione.

  • Wiola Kurkowska

    Ludzie jednak wolą mieć w ręku i postawić sobie na półce to, za co płacą. Sama napisałam swoją powieść, wydałam ją własnym nakładem przez rozpisani.pl, ale chociaż e-book wychodzi taniej, wiem, że pewnie mało kto go kupi. Zresztą ja sama rzadko kupuję e-booki, wolę wersję papierową.

    • badzi0r

      Nieładnie tak oceniac ludzi. ;) Zajmowac miejsce na polce, zwlaszcza po przeczytaniu, pamietac o tym zeby zabrac ze soba, to i jeszcze wiecej powaznie zniecheca do kupowania papierowych ksiazek. Znalezienie czegokolwiek po rou od przeczytania czy trzymanie sporej biblioteki zawsze przy sobie to zaledwie kilka zalet ebookow.

    • Wiola Kurkowska

      Można i tak to rozpatrywać :) Dla mnie akurat trudniej znaleźć po roku od przeczytania e-booka niż książkę na półce, zwłaszcza po tym jak zniszczył mi się czytnik z wieloma pozycjami na nim. Dla mnie wersja papierowa zdecydowanie wygrywa, ale warto wiedzieć, że nie u wszystkich.

    • badzi0r

      Wspomnialem o odszukaniu po roku fragmentu tekstu, nie calej ksiazki. Ebook u mnie wygrywa na zasadzie, ze zawsze jest dostepny. Zawsze moge sobie kontynuowac, w naglym przypadku nawet na telefonie, dokladnie tam gdzie wczoraj skonczylem na komputerze czy czytniku. To ma niebagatelne znaczenie dla ludzi cierpiacych na brak czasu i pamietaniu o zabraniu 6-ciu ksiazek.

  • Aleks

    „Pewuen wpływ na te zmiany może mieć również odchodzenie od tradycyjnej sprzedaży na rzecz „abonamentów”, w ramach których użytkownicy otrzymują dostęp do rozbudowanej bazy e-książek, płacąc każdego miesiąca tę samą kwotę.”

    Raczej pewien. ,___,