10

Dyktatura NASK w polskim Internecie

Każdy chociaż raz spotkał się z opinią na temat opieszałości polskiego sądownictwa powszechnego. Potoczne twierdzenie o długim rozstrzyganiu spraw, zmusza nas do szukania alternatywnych sposobów rozwiązywania sporów. Pozostaje tylko pytanie, czy wybór prywatnego sądownictwa polubownego stanowi lepszą opcję, a co więcej dobrowolną? Autorem wpisu jest Adwokat Jakub Orłowski. W przypadku naruszeń praw osób trzecich w adresach internetowych ma zastosowanie wyłącznie prywatne […]

Każdy chociaż raz spotkał się z opinią na temat opieszałości polskiego sądownictwa powszechnego. Potoczne twierdzenie o długim rozstrzyganiu spraw, zmusza nas do szukania alternatywnych sposobów rozwiązywania sporów. Pozostaje tylko pytanie, czy wybór prywatnego sądownictwa polubownego stanowi lepszą opcję, a co więcej dobrowolną?

Autorem wpisu jest Adwokat Jakub Orłowski.

W przypadku naruszeń praw osób trzecich w adresach internetowych ma zastosowanie wyłącznie prywatne sądownictwo polubowne. I właśnie o tym sądownictwie chciałbym napisać kilka uwag. Uważam, że potrzeba ta wynika z faktu szybko rozwijającej technologii, za którą prawo stanowione nie ma możliwości skutecznie nadążyć. I jak pisał Stanisław Lem, każda nowa technologia na awers korzyści i rewers nieznanych dotychczas bied. Ta myśl, sprawdza się również i tym razem.

W Polsce nazwami domen krajowych oraz domenami funkcjonalnymi i regionalnymi w obrębie domeny .pl zarządza firma NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa). Jest to również jedyna instytucja w naszym kraju posiadająca uprawnienia do rejestrowania takich domen. Chcąc więc posługiwać się własną domeną .pl jesteśmy zmuszeni do zawarcia umowy z NASK.

Co w regulaminie NASK piszczy?

Przyjęcie oferty składanej bezpośrednio w NASK lub u Pośrednika (np. Nazwa.pl) wymaga oczywiście zaakceptowania regulaminu usługi. Analizując zapis regulaminu dotyczący procedur mogących wyniknąć sporów, można dojść do bardzo interesujących spostrzeżeń.

Główne definicje użyte w dokumencie:

Utrzymywanie Nazwy Domeny – umożliwienie użytkownikom Internetu korzystania z określonych przez Abonenta danych niezbędnych do komunikacji w Internecie i zamieszczonych w pamięci urządzenia przeznaczonego do tego celu przez NASK. Korzystanie następuje w odpowiedzi na zapytania otrzymane przez to urządzenie, które pochodzą od użytkowników Internetu.

Obsługa Administracyjna i Techniczna – zespół czynności wykonywanych przez NASK, niezbędnych do Utrzymywania Nazwy Domeny, które obejmują w szczególności zarządzanie danymi przekazanymi przez Abonenta oraz udostępnienie systemów przetwarzania tych danych.

Umowa – umowę pomiędzy NASK a Abonentem, która obejmuje Utrzymywanie Nazwy Domeny oraz Obsługę Administracyjną i Techniczną. Umowa zawarta za pośrednictwem Partnera obejmuje tylko Utrzymywanie Nazwy Domeny, natomiast świadczenia NASK dotyczące Obsługi Administracyjnej i Technicznej reguluje odrębne porozumienie, zawarte pomiędzy NASK a Partnerem.

Zwróćmy uwagę na to, że zawarcie umowy przyznaje abonentowi prawo jedynie do utrzymania nazwy domeny. Należy stanowczo podkreślić, iż zgodnie z treścią regulaminu zawarcie umowy z NASK nie oznacza przyznania żadnych praw abonentowi w związku z korzystaniem z nazwy domeny internetowej, poza wyraźnie przyznanymi w umowie. Takie rozwiązanie jest zasadniczo sprzeczne z tym co przeciętny użytkownik myśli kiedy kupuje i używa domeny internetowej.

Co więcej, podpisując dokument wyrażamy dodatkowo zgodę na rozstrzyganie spraw w Sądzie Polubownym w przypadku wystąpienia sporu. Brak podpisu pod tym zapisem wiąże się z rozwiązaniem umowy po upływie terminu trzech miesięcy od daty wyznaczonej na podpisanie zapisu. W ten sposób abonent, nie chcąc żeby spór był rozpoznawany przez sądu polubowny straci prawo do swojej domeny. Innymi słowy zostaje postawiony przed ścianą, ma wybór albo, podpisuje zapis na sąd polubowny, albo umowa zostaje rozwiązana.

Nasuwa się jeszcze inne pytanie. W jaki sposób abonent może naruszyć prawa osoby trzeciej, skoro nie posiada praw do nazwy domeny, która się posługuje? Zapisy umowy są zatem niejasne i stwarzają możliwość do dowolnej interpretacji. A przecież, zawierając umowę z NASK o korzystanie z domeny np. jakuborlowski.pl abonent nabywa prawo do posługiwania się tą konkretną nazwą domeny. Jest to istotne ze względu na dużą wartość rynkową jaką może posiadać nazwa, szczególnie gdy jest ona dodatkowo promowana poprzez działania marketingowe.

Moim zdaniem, w trakcie trwania umowy abonent posiada prawo do wyłącznego posługiwania się nazwą domeny. Zawarcie umowy tego typu ma przecież na celu umożliwienie posługiwaniem się nazwą domeny internetowej. Aspekty techniczne utrzymania domeny są natomiast dla zwykłego abonenta nieistotne. Zawarcie umowy z NASK umożliwia ponadto dokonania: cesji praw domeny internetowej, zawarcia umowy licencyjnej, zastawu, przewłaszczenia na zabezpieczenie. W nauce prawa rozważana jest również kwestia dopuszczenia możliwości prowadzenia postępowania egzekucyjnego dłużnika, jako egzekucji z innego prawa majątkowego. Takie czynności wymagają z reguły prawa do posiadania przedmiotu, co jednak nie wynika bezpośrednio z zawartej umowy.

WADY i zalety Sądu Polubownego

Przechodząc do meritum, skupmy się na kwestii obowiązku podpisania zapisu na sąd polubowny w przypadku wystąpienia roszczeń osoby trzeciej. Zgodnie z regulaminem brak takiego podpisu przez abonenta powoduje, że rejestrator może rozwiązać umowę.

Pkt 21 regulaminu NASK:

W przypadku wystąpienia osoby trzeciej do Sądu Polubownego przeciwko Abonentowi z żądaniem opartym na stwierdzeniu, że Abonent w wyniku zawarcia lub wykonywania Umowy naruszył prawa tej osoby, Abonent doręczy Sądowi Polubownemu podpisany zapis na Sąd Polubowny w terminie wskazanym w wezwaniu do podpisania tego zapisu.

Rozważmy czy powyższy zapis jest zgodny z istotą stosunku zobowiązaniowego, tj art. 352 kc.w zw. z art. 58 k.c.

Argumentami przemawiającymi za słusznością pkt. 21 mogą być: po pierwsze, dobrowolne składanie podpisu na sąd polubowny przez abonenta. Po drugie, taki zapis nie faworyzuje jednej ze stron, gdyż obie strony dochodzą swych praw przed tym samym niezależnym sądem polubownym.

Wspomniane argumenty jednak mnie nie przekonują, a przesłanek, które stoją w opozycji co do słuszności owego zapisu, można wymienić o wiele więcej.

Zacznijmy od tego, że sądownictwo polubowne jest jedno instancyjne i tylko w wyjątkowych wypadkach przegrywający ma możliwość wniesienia skargi (apelacji) do sądu powszechnego. Prowadzi to do niebezpiecznego zjawiska jakim jest brak weryfikacji przez sądy wyższych instancji.

Po drugie, dobrowolne podpisanie zapisu na sąd polubowny w przypadku możliwości wystąpienia sporu nie jest tak naprawdę dobrowolne. Konsekwencją niewykonania tego punktu umowy jest utrata praw do domeny. Moim zdaniem w przypadku, kiedy nie ma innego podmiotu, który może świadczyć takie same usługi na terenie RP jak NASK, taki zapis umowny jest niedopuszczalny.

Po trzecie, przedmiot zapisu powinien precyzyjnie identyfikować stosunek prawny podlegający przekazaniu do rozpoznania przez sąd polubowny. Określenie, że ma to być stosunek prawny związany z wykonywaniem umowy (i to nie pomiędzy stronami umowy o domenę internetową) nie jest wystarczające, gdyż pozostawia dowolność i pozbawiają równouprawnienia. Poddanie określonego stosunku prawnego pod rozpoznanie sądu polubownego oznacza wyłączenie tych spraw z drogi sądowej. Poza tym osoba trzecia jest w lepszej sytuacji niż abonent, ponieważ samo zgłoszenie roszczeń w stosunku do właściciela domeny stawia go w korzystniejszym położeniu, bo może wygrać spór, gdy właściciel nie podpisze zapisu na sąd polubowny.

Brak przejrzystości w regulaminie NASK oraz stosowanie klauzul abuzywnych jest zatem szkodliwe dla dalszego rozwoju Internetu w Polsce. Praktyczne wyłączenie możliwości rozpoznawania tego typu spraw przez sądy powszechne powoduje, że zwykli użytkownicy pozbawieni są prawa do sądu. Dominująca pozycja NASK na rynku usług internetowych powoduje jednak, że zostajemy pozbawieni prawa wolnego wyboru. Nie może być tak, że ze względu na jakieś paragrafy w umowie abonenci zostają postawieni w sytuacji praktycznie bez wyjścia. To tak, jakby właściciel rachunku bankowego nie zgadzał się rozliczeniem, bo np. ktoś włamał się na jego konto przelał część pieniędzy, a w zamian za to bank wysłałby mu do podpisania zapis na sad polubowny w celu rozwiązania sporu, pod rygorem zabrania pieniędzy zgromadzonych na rachunku i rozwiązania umowy. Monopol usług w tym sektorze powoduje oczywiste wypaczenia. Regulamin powinien dawać możliwość podjęcia decyzji w przedmiocie albo sprawa o domenę internetową będzie rozpatrywana przez sąd powszechny, albo przez sąd polubowny. Sankcja w postaci odebrania prawa do domeny jest niezgodna z prawem. I całkowicie niezrozumiała.

Dobrym rozwiązaniem byłoby również stosowanie procedur przez sądy powszechne jakie zostały wypracowane przez Sąd Polubowny ds. Domen Internetowych. Wprowadzenie zmian na tym polu może być kolejnym krokiem w stronę bardziej sprawiedliwego i przyjaznego dla użytkowników Internetu.

Autorem wpisu jest Adwokat Jakub Orłowski.

Z wykształcenia prawnik, prowadzący praktykę adwokacką we Wrocławiu. W polu zainteresowań zawodowych znajdują się zagadnienia związane z szeroko rozumianym prawem internetu. Prywatnie miłośnik rajdów samochodowych, wspinaczki i teatru Grotowskiego.

Foto Closeup of Computer Screen With Address Bar of Web Browser via Shutterstock.

  • dafuq

    Według mnie powinna być możliwość kupna domeny, tak jak można kupić bułkę, albo jakikolwiek inny przedmiot.

    Czemu przez całe życie mam bulić kasę NASK-owi?

    • Nie bulisz NASK, NASK ogólnie sprawia, że „to wszystko działa, i to całkiem dobrze”. Na pewno % mają mały. Są tu pośrednicy a za Bazę Danych odpowiada NASK + pewnie też funkcjonalność (API).

      W temacie „zapisów” regulaminu, to kibicuję! Jak najbardziej.

    • Artur Rychlewicz

      To nie do końca jest prawdą, bo w większości przypadków swoje rekordy DNS trzymasz w zewnętrznym DNSie (własnym lub partnera, u którego kupiłeś domenę lub jeszcze w innym). Mając to na uwadze wiemy, że NASK przechowuje tylko adresy DNS partnerów. Co więcej, kiedy wchodzisz na np. antyweb.pl to nie odpytujesz bezpośrednio serwerów NASKu, odpytujesz swój DNS (dostarczony przez dostawcę internetu najczęściej) i dopiero ten może, ale nie musi odpytać serwer NASKu. DNS działa o tyle ciekawie, że jeden serwer może przechowywać adres hosta przez długi czas i tak np. odpytując antyweb.pl mała jest szansa, że w ogóle skorzystam z serwerów NASKu, bo wszystkie adresy po drodze (adres pl, arp hostingu, antyweb.pl, itd.) są już w cache.

      Oczywiście kosztuje to jakieś pieniądze, ale fajna byłaby opcja zakupienia domeny na własność, a nie dzierżawienia.

  • user151

    A Adwokat to imię czy nazwisko? bo piszecie z wielkiej litery…

  • Enliq

    Nie znam się, ale czy podobne problemy nie występują u wszystkich rejestratorów z ICANN włącznie? Czy istnieje jakieś rozszerzenie na które nie ma monopolu pojedynczy rejestr?

  • wortale.net

    Cz autor może podać Jakiś skuteczny sposób obrony/zabezpieczenia własnej domeny? Bo, że nasi to bandytów to większość wie

    • Adwokat orlowski

      Sposobów zabezpieczenia własnej domeny może być kilka np.: rejestracja domeny jako znaku towarowego,ochrona na podstawie kodeksu cywilnego: dobra osobiste, nazwa firmy itp. Osobiście uważam, ze NASK dobrowolnie lub na skutego orzeczenia sądowego powinien zmienić regulamin, bo za nadużyciem swojej pozycji jest proponowanie użytkownikom dylematy Antygony.

    • Adwokat orlowski

      Przepraszam za literówki, ale pisze z telefonu.

  • Pingback: Mamy opinię prawnika odnośnie „Ustawy inwigilacyjnej”. Strach jest uzasadniony - AntyWeb()