xperia xa2, x2 ultra, l2
60

Dwa lata wsparcia dla flagowych Sony Xperia. Kiedy inne firmy zapewnią coś podobnego?

Producenci potrafią obiecywać różne rzeczy. Najczęściej dotyczy to ich produktów oraz tego, co będą w stanie zrobić, na przykład będą działać na jednym ładowaniu dwa dni (co jest prawdą, ale w trybie ograniczonego użytkowania) albo że jakością zdjęć dorównają lustrzankom. Co jakiś czas niektóre firmy obiecują zapewniania wsparcia. Chodzi tu o aktualizacje oraz okres, przez jaki będą zapewniane dla danych modeli. Ostatnio taką obietnicę dało Sony, ale czy rzeczywiście ją spełni?

Podobne przypadki

Należy zacząć od pozytywnych bohaterów podobnych, wielkich zapowiedzi. Najlepiej pasuje tu Nokia, która może nie jest najszybsza, jeżeli chodzi o udostępnianie update’ów, ale mimo wszystko zapewnia aktualizacje nawet najtańszym smartfonom. Muszę przyznać, że taka praktyka jest wyjątkowo rzadko spotykana. Z tego względu Finowie punktują u użytkowników i udowadniają, że warto na nich postawić.

Świetnie wypada również Xiaomi. W ich przypadku nowości obejmują przede wszystkim MIUI, nie zaś samego Androida, chociaż dzięki takiemu rozgraniczeniu nawet telefony jeszcze z 2012 roku mogą cieszyć się nową wersją oprogramowania. Fani tej marki doskonale wiedzą, że potrafi ona wspierać swoje produkty. Aż chciałoby się, żeby inni brali z niej przykład.

Z kolei OnePlus kiedyś wykorzystywał oprogramowanie Cyanogen Mod i jak to bywa w przypadku Custom ROM-ów, nowe wersje pojawiały się często i gęsto. Z czasem, po przejściu na własny Oxygen OS, sytuacja się pogorszyła, ale w ogólnym rozrachunku nadal wypadają całkiem pozytywnie. Szkoda tylko, że update’y powstają znacznie wolniej. Podobnie opisać da się HTC. Były obietnice, że aktualizacje będą udostępniane w mniej niż 90 dni po premierze nowej wersji Androida, ale ostatecznie producent wycofał się z tego. Jak to określił, niemożliwe było sprostanie takim terminom.

Sony daje więcej

Teraz nagle pojawia się optymistyczny komunikat z Japonii. O ile Sony w końcu zaczyna radzić sobie na rynku mobilnym, a ich dział od smartfonów przynosi już zyski, o tyle pod niektórymi względami wypadają gorzej od rywali. Mam tu na myśli (jeszcze) aparaty, powtarzalny wygląd oraz oprogramowanie bez zmian. Mimo wszystko nie da się zapomnieć o ich zaletach, takich jak płynność działania, jakość wykonania czy po prostu funkcjonalna nakładka – wkrótce do tej listy będzie się dało dodać kolejną.

Producent obiecał, że jego flagowce przez dwa lata będą otrzymywać aktualizacje. Brzmi to naprawdę dobrze, ale nie da się tu zapomnieć o jednym, kluczowym czynniku, który ułatwi firmie to zadania. Project Treble przyspieszy i ułatwi cały proces przygotowywania update’u. Cieszę się, że w końcu przynosi on pierwsze efekty. Zresztą to właśnie, m.in. Xperia XZ1 Compact, działała jako jedna z pierwszych już na Androidzie 8.0 Oreo. Widać, że Japończycy zrozumieli, że klienci, szukający topowych modeli, zwracają na to uwagę.

„Łatka” Spectre i Meltdown została natomiast przygotowana dla następujących serii:

  • XA1,
  • XA2,
  • L1,
  • L2,
  • X,
  • XZ,
  • XZ1.

W końcu zmiana?

Najpoważniejszą wadą Androida były dotychczas aktualizacje, a właściwie ich brak – użytkownicy iOS rzeczywiście mieli czym się chwalić w tym temacie. W ekosystemie Google jedynie Nexusy/Pixele mają już teraz zapewnione update’y przez dwa lata oraz przez trzy pomniejsze „łatki” bezpieczeństwa, co moim zdaniem wciąż nie wygląda tak, jak powinno. Moim zdaniem, urządzenia z segmentu super flagowców powinny oferować co najmniej trzy lata ciągłego aktualizowania – telefony za ponad 4000 złotych muszą wyróżniać się również tym.

Oczywiście, także tańsze modele zasługują na wsparcie, ale patrząc na obecną sytuację, nie wydaje się to być zbyt realne. Na szczęście zawsze zostaje telefony od Nokii, które niezależnie od ceny, będą działać pod kontrolą nowego Androida. Kto jako kolejny dołączy do tego wyjątkowo wąskiego grona firm troszczących się o własne smartfony?

źródło: Xperia Blog