
Autorem poniższego tekstu jest Albert Tomaszewski
Choć opadł kurz dyskusji wywołanej przez artykuł Grześka, potyczka Gadu Gadu, Internet Group i O2 na polu mikro blogów będzie na pewno budzić emocje jeszcze przez długi czas. Pozwolę sobie i ja przedstawić swój subiektywny pogląd oraz bardzo subiektywną prognozę.
Nie ma takiego miasta jak Londyn..
Front sceptyków, dla których ”twittery” zupełnie nie mają sensu, jest liczny i choć sam się do tego grona zaliczam, to chyba już czas zamknąć dyskusję pt. “czy to ma sens”. Osobiście też nie bardzo rozumiem ideę – w końcu, ani nie potrzebuję miejsca, w którym będzie historia moich statusów na Gadu, ani nie potrzebuję śledzić historii statusów moich znajomych (a innego praktycznego zastosowania nie dostrzegam). Jednak trzeba przejść nad nimi do porządku dziennego. Stało się i podważanie zjawiska mikro blogowania zaczyna przypominać kwestię z filmu Barei (”Nie ma takiego miasta jak Londyn…”). Mikro blogowanie istnieje – pytanie zasadnicze brzmi, czy serwisy zbudują satysfakcjonujący dla inwestorów zasięg.
Ficzery głupcze?
Michał Sadowski pisze w jednym z komentarzy: “bez ficzerów ludzie nie przyjdą”. Uważam, że to postawienie akcentu w niewłaściwym miejscu. Jeśli sama idea mikro blogowania nie przyciągnie pewnej krytycznej masy użytkowników – to żadne dodatki serwisów nie uratują. Blip, Moblo i Pinger ”ficzerami” od Twittera znacząco nie odbiegają, więc przyczyn ew. porażek będzie trzeba szukać na innych polach. Wg mnie ważniejsze są dwie inne kwestie czyli “selling story” oraz ”mowa opakowania”.
Polski Tom Jones i sobowtóry
Polskie serwisy nie za bardzo mogą pochwalić się jakimś nośnym mitem założycielskim. Ani za Blipem, ani za Moblo, ani za Pingerem nie stoi oryginalny, nieinspirowany obcymi wzorami pomysł. Wszystkie te serwisy to tzw “odpowiedź na”. Czerwone Gitary były polskimi Beatelsami, Krawczyka swego czasu obwołano polskim Tomem Jonesem, Blip jest polskim Twitterem, Miblo i Pringer odpowiedzią na Blipa. W świetle tych faktów – oskarżenia kogokolwiek o “kserowanie” nie mają najmniejszego sensu.
W niebie strasznie wieje
Bardzo źle się stało, że w mediach dominującą selling story Blipa jest właśnie “polski Twitter”. Para poszła w gwizdek, bo hasło “Twitter” nic przeciętnemu polskiemu internaucie nie mówi, a wręcz może go wystraszyć. Cóż, poszło w eter. Teraz nie wolno powtarzać błędu i trzeba po prostu trzymać się rzeczy bliższych potencjalnym użytkownikom. Dobrym pomysłem wydaje mi się mocniejsze zaakcentowanie rozwiniętej nazwy Bardzo Lubię Informować Przyjaciół i odtwarzanie mediom “zdartej płyty” o lepszym, szybszym i prostszym kontakcie. Trzeba również ocieplić grafikę – chmurki i niebo są fajne, ale zbyt chłodne i sterylne jak na miejsce, gdzie mam trzymać kontakt z przyjaciółmi (wiem, że można sobie zmienić – ale ”jest tylko jedna szansa, żeby zrobić pierwsze wrażenie”). Podobnie z wydźwiękiem słowa “kokpit” – techniczne konotacje u młodszego odbiorcy nie budzą pozytywnych skojrzeń. Należy unikać słów, które u mniej biegłych internautów wzbudzą pytania typu: czy będę potrafił to obsłużyć? Pamiętajmy też, że to serwis społecznościowy dla przyjaciół – ludzkie oblicza powinny grać pierwsze skrzypce w kompozycji strony. Pomniejszenie ludzkich zdjęć i zamknięcie ich w grubych ramkach wcale nie wzmacnia społecznego wizerunku, na który Blip powinien postawić. Dziwi mnie też, że Michał Marcin Jagodziński, twórca Blipa zalety serwisu umieścił w zbitce tekstowej – przecież w swoim blogu na co dzień wykorzystuje wypunktowania z bardzo dobrym skutkiem. Krótko mówiąc, “mowa opakowania” moim zdaniem utrwala hermetyczny wizerunek “polskiego Twittera”, czegoś dla ludzi biegłych w nowinkach technicznych (idę o zakład, że przeciętny Polak na hasło “Twitter” wyobraża sobie prawdziwe “aj-waj”). Czas wyjść naprzeciw “szarym użytkownikom”, tym z Grona i Mojejgeneracji – przecież Blip to serwis dla nich.
Zawieszeni w filozoficznej chwili
Informacji o Moblo pojawiało się znacznie mniej i serwis ma medialnie czystą kartkę. Twórcy stawiają na hasło “dziel się chwilą” – jak dla mnie: pudło, choć bardzo blisko tarczy. W idei mikro blogowania ludzi może pociągać ciągłość kontaktu i bieżąca aktualizacja, ale ”dziel się chwilą” trochę za bardzo zahacza o skojarzenia abstrakcyjne nie dając żadnego punktu podparcia prostemu zjadaczowi cyfrowych treści. Brakuje konkretu – tu na pewno warto zaakcentować społeczną twarz serwisu. W tej materii oceniam Moblo lepiej od Blipa: zdjęcia ludzi są większe i mamy pole z awatarami ostatnio widzianych. Dobrze też oceniam przejrzystość komunikatów – czy to na stronie głównej, czy to na stronie “o co chodzi”. Brakuje mi tylko widocznego podkreślenia benefitów, które mają stać za przewodnim hasłem. Wyraźnie Moblo przegywa z Blipem w kwestii dynamizmu – sprawia wrażenie trochę zbyt statycznego (i nie chodzi o częstotliwość wpisów, a wrażenie kompozycyjne). Podsumowując – trzeba w Moblo tchnąć więcej życia, dzisiejsza młodzież nie znosi nudy. Nie znam planu twórców, ale na pewno dobrym pomysłem będzie również rozwinięcie serwisu w kierunku funkcjonalności via komórka. W końcu nazwa zobowiązuje.
Kawa na ławę
Pinger by O2 wzbudził najwięcej kontrowersji wśród dyskutantów. Osobiście uważam, że w strategii O2 poziom chaosu jest utrzymany w ryzych. Uważam wręcz, że lepiej zamist chaos pasuje słowo ferment – z O2 na rynku każdy może liczyć na towarzystwo w swoim segmencie ;) Do rzeczy – Pinger to nazwa o technicznym rodowodzie, ale w tym przypadku zupełnie mnie to nie razi. W najgorszym przypadku szaremu internaucie (jeśli nie z chipsami i ping pongiem) słowo skojarzy się z niczym. No i zupełnie nie szkodzi – na stronie głównej O2 w swoim stylu wykłada kawę na ławę:
- MiniBlog! Blog bez wysiłku!
- Twoi znajomi wiedzą co robisz
- Twój anonimowy blog. Obgaduj kogo chcesz.
- Możesz też pisać z Tlenu i Komórki
Wszystko okraszone obrazkami, które w jasny i przyjemny sposób podkreślają treść. Mało?
- kolory – ciepłe i zachęcające
- ludzkie oblicze – zdjęcia użytkowników, baner z postaciami “mającymi fun” i buźki w logo
Bez dwóch zdań – w O2 przemyśleli sprawę i nie strzelają w ciemno. Grają mocnymi kartami: prostota (naprawdę jest wielu internautów, którzy chcieliby założyć bloga, ale wcześniej nie potrafili), ludzie i ludzkie sprawy (czyt.: ploteczki, które kochają wszyscy). Wadą i to poważną jest tylko brak możliwości wgrywania wpisów z Gadu Gadu – nie sądzę, żeby udało się przyciągnąć dużo ludzi do Tlena w ten sposób. Tu raczej ewentualnością jest kierunek odwrotny.
Biorąc pod uwagę te wszystkie niuanse wizerunkowe, największe szanse daję Pingerowi. Oczywiście wiele może się rozstrzygnąć i prawdopodobnie się rozstrzygnie na froncie komórkowym – mikro blogowanie to forma jakby stworzona do tego celu, a przecież wysłanie wpisu sms’em to nie jest jeszcze jakaś specjalnie ważka wartość dodana. Pamiętajmy jednak, że nawet najprzydatniejsze funkcjonalności zdadzą się na nic – jeśli benefitów nie ubierzemy w jakieś modne szaty i nie opowiemy o nich w przekonujący sposób. Na tym polu jak na razie musimy uznać prym O2






Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

A ja widzę sens twitterów ;) To coś więcej niż statusy na gadu-gadu. Statusy na gg są statyczne, nie możesz otrzymać odpowiedzi, nikt szybko nie odpowie, nie zareaguje. A mikroblogging to umożliwia. Bardzo sobie cenię linki, które obserwowani przeze mnie użytkownicy wrzucają na blipa. Ciekawą funkcjonalnością blipperiada, czyli zakładane specjalne konto użytkownika na czas ważnych wydarzeń, na którego kokpicie można dyskutować.
Siłą Twittera jest jego szybkość i dynamika. I wcale nie jestem przekonany, że to serwis przede wszystkim dla MojejGeneracji czy Grono.net
1) Nie Michał tylko Marcin Jagodziński
2) Moblo nie było odpowiedzią na nic, bo powstało pierwsze
@Michał
1) Oczywiście racja.
2) A odpowiedzią na Twittera nie jest?
@Albert
Oczywiście, że jest odpowiedzią na twittera. Mi chodzi o Twoją wypowiedź: “Miblo i Pringer odpowiedzią na Blipa”.
@nrafał
Jeśli to jest świadome odrzucenie segmentu Mojageneracja/Grono – to ok, na pewno da się też zrobić biznes na reszcie polskich internautów. Osobiście jestem przekonany jednak, że forma mikro bloga i idea pasuje jak ulał do tego segmentu – odrzucanie go to wchodzenie po schodach, gdy obok czeka winda…
@Michał
Ok. Przepraszam nie chciałem sugerować, że ktoś od kogoś ściągał na naszym podwórku. Przedstawiam tylko medialną historię zdarzeń – blip fizycznie powstał później, ale o ile mnie pamięć nie myli, medialnie szum pt blip zaczął się przed moblo.
@AlbertT
Nie dalej jak kilka dni temu w rozmowie z Marcinem Jagodzińskim potwierdziłem – wbrew moim działaniom i doświadczeniom w sieci mikroblog (a dokładnie blip) stał się najlepszym rozwiązaniem dla zaakcentowania swojej “prywatnej” obecności w sieci.
I tu, jak rozumiem, zgadzam się z Tobą – mikroblogi nie są żadną konkurencją, alternatywą a tylko i wyłącznie uzupełnieniem rynku o usługę której brakowało. I dalej – właśnie brak rozbudowanych ficzerów jest tym co mnie zachęca do brania udziału w zabawie. Jestem już zmęczony konfigurowaniem kolejnego “systemu społecznościowego”, przedzierania przez opcje, możliwości i ustawiania fajności – po prostu – w prostocie siła.
Po pierwsze, ustalmy co rozumiemy pod pojęciem MojaGeneracja/grono. Ja myślę wtedy (szczególnie jeśli mówimy o mojejgeneracji) o raczej młodzieży – największych użytkownikach komunikatorów. Pewnie można by zagospodarować ich potencjał, nie przeczę.
Ale idea jest na tyle ciekawa, że nadaje się dla wszystkich. Zresztą, spróbuj, może Cię wciągnie i spojrzysz na to szerzej niż przez pryzmat medialnej promocji.
I jeszcze odnośnie microbloggingu – to świetny sposób na natychmiastowe reakcje ;)
http://blip.pl/statuses/382806
to ciekawe, ze piszesz o udanej szacie graficznej Pingera i ani slowa o tym, ze przeciez on wyglada jak ksero Twittera ;)
jaki masz nick na blipie?
@nrafal
nie rob ze mnie twiterowego gargamela ;) twittery nie przekonuja mnie jako usera – ale dostrzegam w tym potencjal biznesowy
@szmery
nazywanie szaty graficznej Pingera kserem Twittera to duze uproszczenie – trzeba by poruszyć więcej niuansów, żeby dojść do sensownej konkluzji.
@Marcin Jagodziński
węszę jakiś podstęp… mogę zapytać po co Ci mój nick? ;)
Na pewno chce Cię zbanować :)
Zaraz zbanować. Z treści artykułu wynika, że autor nie korzysta z blipa (ani innego minibloggingu) i koncentruje się w ocenie na nieistotnych dla użytkownika cechach serwisu. Dla użytkowników naprawdę niewielkie znaczenia ma logo blipa. Wiekszość ruchu i tak nie przychodzi z www. Dla mnie np. blip to fajna usługa w gTalk. Moblo widzę tylko na GG, a ponieważ rzadko używam tego komunikatora to i moblo poszło w odstawkę. Pingera nie używam, bo mi się nie chciało instalować wtyczki do tlenu. Wszystkie te kolory itd. są dla mnie kompletnie nieistotne. Nawet jak już wejdę na swój “kokpit” to on jest spersonalizowany i wygląda po mojemu.
Aha, grupa docelowa całego serwisu też nie ma dla użytkownika minibloggingu znaczenia, bo nikt nie czyta “bliposfery” (chyba że dla zabawy), a tylko wypowiedzi osób z sieci znajomych. Ważne, żeby Twoi znajomi jakoś trafili do serwisu. Jak ich tam masz, to jest wszystko jedno kto jeszcze sobie z tego serwisu korzysta.
@ pwrzosin
negujesz wartość solidnego marketingu (nie mylić z reklamą, czy promocją) – masz do tego prawo
ja powtórzę – pierwsze wrażenie ma kolosalne znaczenie. szary internauta który wejdzie na blipa, moblo, czy pringera nie będzie się bawił w analizy – oprze ocenę na wrażeniach. jeśli będą pozytywne zacznie eksplorować, jeśli będą negatywne – pójdzie sobie i nie wróci
ja w kwestii formalnej – co ma pingerowa lodowata niebieskość ze zdaniem “kolory – ciepłe i zachęcające”
BRRRR!
@palik
formalnie oczywiście racja :) miałem na myśli to, że ten niebieski taki bardziej optymistyczny jest (w odróżnieniu od takiego chłodno-stalowego)
co do pierwszego wrażenia na blipie to masz troche racji – ilekroć zapraszam tam kogoś mniej obeznanego z siecią musze mu tłumaczyć o co chodzi – wolalbym zeby blip sam to tłumaczył.
@AlbertT
Jestem ostatnią osobą, którą można posądzać o lekceważenie marketingu serwisów internetowych. Jestem jednak przekonany, że te elementy, które oceniasz są nieistotne z punktu widzenia użytkownika. Co więcej opieranie się na nich byłoby głupotą.
Użytkownicy nie trafiają do internetowych serwisów społecznościowych ze względu na “wrażenia” związane z kolorem witryny czy nazwą. Oni trafiają tam z czterech powodów:
78% – chce spotkać swoich znajomych lub poznać nowych
47% – szuka rozrywki (zdjęć, muzyki, video)
38% – chce się czegoś dowiedzieć
23% – chce wpłynąć na innych (czyli rozpowszechniać swoje opinie)
[Żródło: competeinc.com/research/spark procenty nie sumują się do 100% ponieważ można było podać więcej niż jedną odpowiedź]
Dlatego kluczowa dla sukcesu serwisu minibloggingu jest strategia pozyskiwania użytkowników przez odwzorowanie ich sieci społecznej (innymi słowy: zaproś wszystkich swoich znajomych, teraz!).
To oczywiście skazuje moblo na pozostanie outsiderem (nie ma skąd brać znajomych do spotykania), zaś blipa stawia w pozycji naturalnego lidera.
Pinger musi zaś walczyć nie kolorami i marketingowym bełkotem, tylko rozrywką. Tylko dodając rozrywkę do serwisu będzie miał argument w walce o użytkowników, czyli swoje USP.
Każda inna strategia sprawi, że będzie numerem dwa (GG ma po prostu większą sieć społeczną, a procent użytkowników IM korzystających z miniblogingu serwisu będzie prawdopodobnie identyczny dla obu serwisów).
Marketing w Internecie to nie jest mówienie do konsumentów przy pomocy sloganów, kolorowych logotypów i czego tam jeszcze.
PS: zwróć uwagę że tlen też jest ładniejszy i ma fajniejszą nazwę niż Gadu-Gadu. Nic mu to nie pomaga, za to pomaga mu Pudelek. Sprytne, nie?
@ pwrzosin
Bardzo dziękuję za rzeczową i bardzo konkretną odpowiedź – teraz dobrze rozumiem Twój punkt widzenia. Kładziesz nacisk na kwestię dotarcia do użytkownika – nie poruszyłem tego w swoim tekście, a trzeba przyznać, że to ma znaczenie. Zgadzam się z tym, co piszesz w tej sprawie.
Jednak bagatelizacja znaczenia formy (m.in. kolorki i sposób formułowania komunikatów – nie “marketingowy bełkot”) to duży błąd. Biznes w internecie się zmienia i idę o zakład, że wkrótce twórcy zaczną dostrzegać wagę opakowań.
PS dobry marketing (czy to w internecie, czy w realu) to nigdy nie “jest mówienie do konsumentów przy pomocy sloganów”
@ pwrzosin
naprawdę historyczne przykłady przestają pasować do dzisiejszej rzeczywistości. Polski internet to zupełnie inne miejsce niż 5-7 lat temu.
Dla mnie idea “blipowania” wydawała się tą z rodziny komentarzy na onet.pl. Interesowałem się tym projektem tylko i wyłącznie ze względu na pewne aspekty techniczne i biznesowe.
Miałem zamiar opuścić serwis tuż po jego oficjalnym otwarciu, a stało się inaczej. Wystarczyło wziąć pod obserwacje kilka ciekawych osób ( np. Marcina Jagodzińskiego) żeby uzyskać dostęp do wartościowych informacji, w tym linków, którymi te osoby się często dzielą na łamach blipa.
Szansą dla takich serwisów w walce o ludzi ceniących swój czas, nie poszukujących nowych kanałów ekshibicjonizmu emocjonalnego jest obecność paru osób, które miewają coś sensownego do powiedzenia. A tych można przecież zaprosić i zrobić z nich “twarze” :)
Moi znajomi w ogóle nie podłapali tematu. Wysłałem kilka zaproszeń, ale widać obracam się w złym towarzystwie ;(
Ciekawe może też być to, że bardzo rzadko wchodzę na WWW blipa. Korzystam wyłącznie przez GG. Czasem wpadnę na “kanał ogólny” popatrzeć, czy nie ma kogoś wartościowego do śledzenia.
Pomysł jednak wydaje się sensowy, skoro każdy może używać tego na własny sposób
@AlbertT offtopic: Sugerujesz że przewaga GG nad tlenem jest historią? Zabiłeś właśnie ponad 5 mln ludzi :)
Z blip vs. pinger mamy powtórkę z rozrywki.
Jeśli tlen utrzymuje (nie zmniejsza, od marca 2007 spada liczba użytkowników tlenu) dystans do GG to tylko dzięki serwisom rozrywkowym, jego interfejs jest drugorzędny dla użytkowników.
Przyjrzyjmy się lepiej Skype, który od początku roku bardzo szybko rośnie i od dwóch miesięcy ma powyżej 4 mln polskich real users. Kto ma pomysł skąd ten wzrost? Przecież nie tylko reklama? Może emigracja? :)
[wszystkie cyferki z MegapanelPBI/Gemius]
@AlbertT
Hmm skąd to wrażenie, że “opakowanie” jest takie ważne? Opakowanie czyli co – szata graficzna? Amazon.com jest brzydki, del.icio.us jest strasznie brzydkie… Ale robią furorę, także biznesową.
Jeśli już mówimy o wadze opakowania, to chyba chodzi tu o użyteczność serwisu – w tym skuteczne i czytelne komunikowanie o co w tym wszystkim chodzi i po co to jest. I serwisy twitteropodone pod tym względem kuleją, co jednak nie skazuje ich na niebyt – w takim serwisie grunt to zebrać pewną aktywną ilość osób, które ściągną znajomych.
@Pwrzosin
“…Aha, grupa docelowa całego serwisu też nie ma dla użytkownika minibloggingu znaczenia….”
Nie ma znaczenia do póki jest dość szeroka, jeśli jednak okaże się że polskie twittery są dość niszowe?
Zgodzę się z przedmówcami, że pudełko nie jest najważniejsze – ale jest ważne. Jeśli ktoś wchodzi na serwis, gdzie nie jest jasno i wprost pokazane o co chodzi to czemu miałby się nim zainteresować?
@hazan
ale na to pytanie już wcześniej padła odpowiedź – dlatego że została mu taka “usługa” polecona, dlatego, że są tam jego znajomi których chcę podglądać. Wystarczy, że użytkownik jest świadomy.. Itp, itd, a wszystko można jak zwykle odnieść do prac Milgrama
powiem szczerze, że na początku byłem rozbawiony tym wpisem. brzmiał trochę jak recenzja płyty, której recenzent wprawdzie nie przesłuchał (no, w sklepie sobie puścił fragmenty utworów), bo w ogóle nie lubi takiej muzyki, ale za to opisał dokładnie i ze szczegółami okładkę.
zresztą uwagi co do okładki są w dużej mierze słuszne. zresztą sami zdiagnozowaliśmy te same problemy dosłownie 2 tygodnie temu.
rozbrające są fragmenty: “W idei mikro blogowania ludzi może pociągać ciągłość kontaktu i bieżąca aktualizacja” pisane przez osobę, której to nie bawi. jaka to wiedza dyktuje takie mądrości? bo nie jest to autopsja, więc co?
a teraz wyliczę kilka bzdur, które pozwalają całą tą “analizę” wyrzucić do śmietnika.
po pierwsze: “Bardzo źle się stało, że w mediach dominującą selling story Blipa jest właśnie “polski Twitter”.” — poczwórna bzdura. raz: masowego użytkownika zdobywa się nie poprzez media, a poprzez internet. dwa: od dłuższego czasu nie wymieniamy twittera w komunikatach prasowych, nie ma go nigdzie w przekazie reklamowym. trzy: jakiś pomysł jak od tego uciec, skoro jest się jednym z pierwszych serwisów mikrobloggingowych w Polsce, a na świecie najbardziej znany jest Twitter? dziennikarze szukają punktów odniesienia, nie zabronimy im tego. po czwarte: Blipa porównują do Twittera, a innych serwisów nie? Jeżeli nie porównują, to tylko dlatego, że jest w mediach mniej. Jak będzie wiecej o nich w mediach to i porównania się znajdą.
Bzdura dwa: “Blip, Moblo i Pinger ”ficzerami” od Twittera znacząco nie odbiegają,” nie będę mówił za konkurencję, ale powiem o Blipie 1) możliwość prowadzenia rozmów; 2) możliwość wysyłania zdjęć i nagrywania dźwięku; 3) in minus: brak powiadomień przez SMS — to nie jest “znacząco”? a co by było znacząco? jakby to był serwis typu Fotka.pl czy Grono? a to tylko trzy różnice, jest ich więcej.
Bzdura trzy: “Pamiętajmy też, że to serwis społecznościowy dla przyjaciół – ludzkie oblicza powinny grać pierwsze skrzypce w kompozycji strony” – przyjaciele znają wygląd swoich awatarków. “Ludzkie oblicza” to są dobre na serwis randkowy. a zresztą, po co się rozdrabniać na jakieś blipy, może lepiej od razu pouczać twórców jaiku czy twittera. tam też awatarki nie są znacząco większe (i pliz, nie mówmy o stronie dla niezalogowanych użytkowników, bo to jest strona, którą mało kto odwiedza). to u nas, a nie na twitterze, w wiadomościach przesyłanych między użytkownikami są duże awatary obu osób. itd itd.
bzdura cztery (rozkładająca cała analizę, już z komentarza): “Osobiście jestem przekonany jednak, że forma mikro bloga i idea pasuje jak ulał do tego segmentu – odrzucanie go to wchodzenie po schodach, gdy obok czeka winda”. rozumiem prawo do osobistych przekonań. można być osobiście przekonanym nawet do tego, że słońce kręci się dookoła ziemi. tylko problem taki, że nie ma to nic wspólnego z prawdą. nigdzie na świecie serwisy mikroblogingowe NIE są skierowane do najmłodszych użytkowników. dlaczego? to temat na oddzielny wpis. nie chcę zresztą dzielić się wszystkimi doświadczeniami. jakbyś trochę podrążył temat twittera, czy jaiku, to byś wiedział, o co tym mikrobloggingu chodzi. i o tym, kto z niego korzysta. ale oczywiście, to jest blog i po co sprawdzać fakty, jak można osobiste przekonania wyrażać.
przy założeniu, że robimy serwis dla gimnazjalistów, nawet te rozważania o uśmiechniętych buźkach, przyciąganiu przez hasła reklamowe (przyciągnąć? jasne, a jak utrzymać?), wyższości “niekojarzenia się z niczym” i “białej karty w mediach” nad blipem, który wiadomo, każdemu gimnazjaliście kojarzy się z twitterem, a twitter go odrzuca — wszystko to mogłoby się jakoś się trzymać kupy. ale to założenie jest błędne.
@hazan: i to jest sedno problemu: “jeśli jednak okaże się że polskie twittery są dość niszowe”. a pudełko… pamiętasz jak grono wyglądało? nic tam nie było. no można było kogoś do znajomych dodać. ergonomii żadnej nie miało.
my sprzedajemy narkotyki. oczywiście, otoczka jest ważna, ale jeśli ten narkotyk nie powoduje głodu, to równie dobrze można handlować mąką.
Chciałbym wam przypomnieć że przed blipem i moblo był robisz.pl, corobi.pl itd :)
@ marcin jagodzinski
Dwie rzeczy dla Twojej uwagi:
-po pierwsze: łechce mnie, kiedy moim subiektywnym opiniom poświęca ktoś takie wypracowania – doceniam i dziękuję
-po drugie: podejrzanie w ustach rozbawionego brzmi słowo “bzdura” – życzę troszeczkę więcej dystansu
Co do meritum – to Twoje prywatne zdanie, masz do niego prawo. Może kiedyś będzie okazja do tego wrócić i ocenić.
Matko – przebrnąłem i mogę powiedzieć tyle, że Jagodziński jednym zdaniem zamknął mi cały komentarz:
“my sprzedajemy narkotyki. oczywiście, otoczka jest ważna, ale jeśli ten narkotyk nie powoduje głodu, to równie dobrze można handlować mąką.”
Ot i cała filozofia. Wy się tu rozwodzicie nad kolorkami, wyglądem i takimi pierdołami, któe każdy podle własnego gustu oceni inaczej. A na blipa ludzie wejdą:
a) z ciekawości
b) z zaproszenia
Dlaczego myliłem się twierdząc kiedyś że Twitery nie wypalą? Bo nie przewidziałem, że to uzależnia. I chyba bardzo się z prawdą nie minę jak powiem że lwia część userów Blipa ma w tyle wygląd bliposfery, jej tło etc. bo sami ustawiają sobie swój spersonalizowany wygląd a domyślnego pewnie nie pamiętają / nie mają pojęcia jak on wygląda.
Albert nie łechtałbym się tym komciem na Twoim miejscu – taka Marcinowa natura, że jak już pisze to musi się wygada… wypisać ;)
Zupełnie abstrahując:
[podejrzanie w ustach rozbawionego brzmi słowo “bzdura”]
Co piernik do wiatraka?
@AlbertT obawiam się, że długie komentarze wynikają nie z tego, że Twoje opinie są ciekawe.
Przynajmniej w moim wypadku to są próby prostego wyjaśnienia od podstaw dlaczego się mylisz. Innymi słowy im dłuższy mój komentarz tym gorszy artykuł :) Tych dobrych zwykle wcale nie komentuję, bo cóż miałbym dodać.
Życzę małej ilości komentarzy.
@AlbertT
piszesz: “nazywanie szaty graficznej Pingera kserem Twittera to duze uproszczenie – trzeba by poruszyć więcej niuansów, żeby dojść do sensownej konkluzji”.
piszesz tez o pierwszym wrazeniu jakie powinien robic serwis. otoz wlasnie kiedy trafilem na Pingera, natychmiast wlaczylem Twittera, bo wydalo mi sie niemozliwe, ze mozna az tak sie “inspirowac”. porusze wiec niuanse, o co prosisz: kolory, liternictwo w logo i menu glowne. to raczej zbyt ordynarne powielenie, zeby mowic o niuansach ;)
@pwrzosin – ty to jednak potrafisz podsumować dyskusję..im więcej piszesz tym gorzej dla wpisU (tak to wychodzi).
@pwrzosin
“im dłuższy mój komentarz tym gorszy artykuł”
właśnie dlatego doceniam i dziękuję :)
może i się mylę w artykułach – ale jeszcze widzę, kiedy chwalą a kiedy ganią w komentarzach :D
@fanatyk
“Zupełnie abstrahując:
[podejrzanie w ustach rozbawionego brzmi słowo “bzdura”]
Co piernik do wiatraka?”
kawa na ławę – o co konkretnie pytasz? bo ani piernika, ani wiatraka nie widzę :)
@hazan Niezupełnie dobrze zrozumiałeś, przemyśl dlaczego. Ale to co piszesz może być prawdziwe na wnet.
@pwrzosin – dobrze zrozumiałem :) tylko trochę specjalnie przekręciłem :)
no i z mikrorzeczy zrobiła się megadysputa :)
(w blipie pewnie wpiszę, że to śmieszne i że idę spać :)
[...] Duża dyskusja w mikro tematach – blip+moblo+o2 cd. [...]
W podobnego typu inicjatywy mikroblogingowe wchodzą również operatorzy. Na stronie orange, mikrobloging jest obecny od ponad pół roku (http://sms.orange.pl/max/)